Moje podsumowanie 2020: Czy był to zły rok? Nie. Był inny. Do sierpnia nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. A do teraz czuję się jakbym żyła w innym wymiarze… Ale pozwolę sobie na podstawie moich obserwacji wywróżyć dwie rzeczy, które spotkają nas w przyszłości, może to będzie dla Was ciekawe.

Wiem, że wiele osób skreśliło ten rok. Wiele osób ucierpiało, może i nadal cierpi. Przez stres, niepokój ludzie są bardzo źli, nabuzowani. Chcą wrócić do dawnego życia. Wiele osób czeka w zamknięciu na powrót do normalności. Dla mnie 2020 był przede wszystkim rokiem obserwacji i według mnie nigdy do tamtej normalności nie wrócimy. Jestem zdania, że nasze życie się zmieni, diametralnie. Jak?

Nastanie era technologii i maszyn. Wszystkie firmy na świecie zostały wręcz zmuszone przejść z offline w online i w ten sposób prowadzić biznesy. To uzależniło nas od Internetu jeszcze bardziej, dlatego z cierpliwością czekam na Web 3.0. (zbiór technologii internetowych następnej generacji, w dużym stopniu opierających się na uczeniu maszynowym i sztucznej inteligencji). To moim zdaniem poprowadzi nas do autonomicznych samochodów i robotów-chirurgów. Także, jeżeli ktoś z Was stracił pracę lub zastanawia się nad przebranżowieniem — to mówię Wam, tu są pieniądze (AI, VR, ML, IoT, Blockchain, Programowanie, BigData).

Kolejna rzecz to indywidualizm i skupienie się na jednostce (na sobie). Masowy lock-down sprawił, że zamknęliśmy się nie tylko w domach, ale i spojrzeliśmy wewnątrz siebie. Wiele osób znalazło w końcu czas na to, by zastanowić się „Kim ja w ogóle jestem?” i „Co pragnę zrobić w życiu?”. Te pytania zmieniły się w rozważania, a rozważania w działania. Obserwuję jak wiele zmian o 180 stopni i śmiałych decyzji (zmiana pracy, miejsca zamieszkania, zerwanie związku) podjęli ludzie w tym roku. Indywidualizm może zwiększyć nam odsetek jednoosobowych gospodarstw domowych, a to zapotrzebowanie na mniejsze 1-2-osobowe mieszkania. Wpłynie to również na pogorszenie kondycji demograficznej.

Ale… to przecież tylko moje wróżenie 🙂 prawda?

Macie jakieś swoje obserwacje?

Ćwiczenie dla zabieganych, które polecił mi kiedyś znajomy.

Zajmuje w sumie 3 minuty dziennie, a może okazać się zbawienne.

Możecie wykorzystać budzik w telefonie i ustawić go na 3 różne pory dnia (nie rekomenduje robić tego w nocy😛). Gdy alarm zadzwoni przerwijcie, to, co robicie (jeśli jest taka możliwość, nie prowadzicie samochodu itp.) i poczujcie siebie, całe swoje ciało i zauważcie, jaki masz nastrój.

Lubię to ćwiczenie na samoświadomość, bo pozwala na refleksję nad sobą. Jeśli osiągam score 3/3, czyli przy wszystkich alarmach mogę powiedzieć, że czuję się dobrze, to czuję dodatkowo wdzięczność (za ten dzień i za pracę, jaką wykonałam) 🙏🏼🙏🏼🙏🏼

Gdy wykonujemy je codziennie przez minimum tydzień, możemy naprawdę poczuć różnicę – poznać siebie dużo lepiej i zauważać rzeczy, które wcześniej nam umykały. Bo mamy na przykład tendencję do tego, by zauważać, kiedy czujemy się źle, a kiedy czujemy się dobrze? No właśnie😉

Wypróbujecie? Myślę, że w świątecznej bieganinie może się przydać 😄 Ja właśnie lecę po choinkę 💃🏼🎄

„Odkryj swoje wewnętrzne dziecko” Stefanie Stahl to książka napisana lekkim i prostym językiem. Autorka przedstawia Dziecko Słońca, Dziecko Cienia i Dorosłego, jako trzy „persony”, które w zależności od sytuacji, przejmują nad nami kontrolę. Uważam, że to bardzo trafne nazwy, zwłaszcza że po nazwaniu ich po imieniu, zaczynamy je zauważać (a wówczas możemy realnie na nie wpłynąć).

Dla mnie to jeden z najbardziej wartościowych poradników pomagający zrozumieć wewnętrzne schematy myślowe, emocje, uczucia i swoje zachowania. Pokazuje nie tylko to, jak dzieciństwo wpłynęło na nasze życie i odbiór świata, ale również to, jak realnie zmienić złe schematy.

Praktycznie na każdej stronie znajdowałam dla siebie coś inspirującego do samorozwoju, dlatego tę pozycję sobie powoli dawkowałam, zamiast wchłonąć ją jednym tchem. Po każdym rozdziale miałam pełno przemyśleń, więc uważam, że akurat z tą książką nie warto się spieszyć 🙂 Cytat „szczęście jest pewną umiejętnością, którą można wytrenować tak, jak ćwiczy się mięśnie” kontempluje do dzisiaj…

Ćwiczenia zawarte w tej książce oceniam jako zrozumiałe i bardzo praktyczne. Co więcej, zgrabnie wkomponowują się w całość – na zasadzie: problem – rozwiązanie. Dlatego też poradnik może być odebrany, jako skrócona terapia, natomiast moim zdaniem nie należy go tak traktować. Zawsze warto skonsultować się ze specjalistą i omówić swoją indywidualną historię i problemy.

Jak poznać i zrozumieć siebie? Jak żyć szczęśliwiej? – moim zdaniem autorka odpowiada na te pytania.

Moją opinię już znacie. Ocena: 5/5, a po ulubione cytaty zapraszam na insta story, zakładka: Książki.

Kto z Was czytał? Jakie są Wasze przemyślenia?

👀Wiem, że łatwo jest się poddać, kiedy przeżywa się gorszy okres i/lub podupada na zdrowiu psychicznym.

🧠W te, jak ja to nazywam „gorsze dni” przypominam sobie, że postęp nie jest liniowy (choć może tak się zdawać). A te mroczne epizody są czasami konieczne, aby zrozumieć, że być może trzeba trochę więcej popracować nad konkretnym problemem.

💭I to jest dla mnie OK. Bo wiem, gdzie jestem. Bo mogę też przetestować to, czego się nauczyłam. Bo (może to zaskakujące) to też dzięki nim wiem, że rosnę w siłę.

☺️Wtedy też przypominam sobie, żeby odpocząć od mediów społecznościowych, codziennego pośpiechu i skupić się na sobie.

☝🏼Kilka ciemnych dni nie musi podważać Twojego postępu i przesłaniać tych wszystkich jasnych pór roku, które przeżyłaś/eś. Okaż sobie wtedy zrozumienie, współczucie i wsparcie.

✨I wiedz, że:
Wierzę w Ciebie i z całej siły Ci kibicuję! Wierzę, że dasz radę i należy Ci się wszystko, co najlepsze. Masz w sobie dużo siły, spójrz tylko na swój dotychczasowy postęp💝

‼️A jeżeli czujesz, że potrzebujesz porady specjalisty, pamiętaj, że to nic wstydliwego i zawsze możesz znaleźć dla siebie odpowiednią pomoc. Jeżeli obniżony nastrój, czy „gorsze dni” utrzymują się dłużej niż 2 tygodnie, skontaktuj się z psychologiem.

🙏🏼Z dedykacją dla wszystkich, którzy potrzebowali to dzisiaj przeczytać. Ostatnio ja miałam gorszy okres i wiem, jak dużo wytrwałości to kosztuje. Nie przekreślam swojego postępu. Rosnę dalej✨Rosnę w siłę🌷

Mimo wielu głosów, ze wszystkich stron, że na rynku pracy jest ciężko, nieciekawa sytuacja, masowe zwolnienia pracowników itp., sama postanowiłam porzucić aktualne stanowisko i odejść z pracy.😯

Podjęłam tę decyzję ze względu na moje zdrowie psychiczne i zasady, którymi się kieruję w życiu (patrz poprzedni post 😉 )

Ale…
Nie myślcie sobie, że jestem takim chojrakiem i rzuciłam się do morza bez koła ratunkowego.😏 By zminimalizować stres, który i tak jest obecny przy zmianie pracy, przed odejściem byłam na kilku rozmowach rekrutacyjnych. Jedna z nich skończyła się propozycją podjęcia nowej pracy. Dlatego nie odchodzę „w nieznane”, a jedynie przenoszę się do innego miasteczka.😊

W swoim życiu pracę zmieniałam już kilka razy, ale tylko raz zdarzyła mi się sytuacja, gdy zwolniłam się nie mając zaklepanej następnej „posadki”. Wówczas, również zrobiłam to dla swojej psychiki, ponieważ kieruję się zasadą: „zdrowie psychiczne jest ważniejsze niż praca”. Tak dbam o siebie.💖

Bardzo chciałam się tym z Wami podzielić, bo praca jest jednym z głównych stresorów w życiu.☝🏼 Praca wpływa nie tylko na stan Waszego portfela, ale też na relacje z rodziną, przyjaciółmi, miejsce zamieszkania, apetyt, zdrowie i ogólne samopoczucie.🤔

Dlatego też dziękuje moim przyjaciołom i partnerowi, którzy ostatnio mnie mocno wspierali.🤗 Cudownie mieć takie Kwiatki przy sobie w życiu właśnie w takich chwilach.🌷🌷🌷

A jeśli zastanawiacie się, czy można znaleźć pracę w pandemię, to odpowiadam – można. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to zależy od wielu czynników mikrośrodowiskowych. Pamiętajcie, że nikogo do niczego nie namawiam, a jedynie dziele się tu z Wami swoimi życiowymi decyzjami i przemyśleniami. Za swoje decyzje Wy ponosicie odpowiedzialność.💪🏼

W komentach możecie podzielić się swoimi doświadczeniami. 👇🏼👇🏼👇🏼Chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat!

czy podpalasz siebie by zadowolić innych
czy podpalasz siebie by zadowolić innych

✨Możesz.✨

Tak naprawdę…dopiero dorosłość pozwoliła mi to zrozumieć🤯⁣ Kilka lat zajęło mi zaniechanie mówienia „TAK” tylko po to, by w mojej głowie nie pojawiał się niepokój i to głupie poczucie winy. Poczucie, że nie spełniam czyichś oczekiwań.😩😩😩

🔸Gdy przestałam chodzić na kompromisy w sprawach, które nie powinny im podlegać,
🔸Gdy przestałam troszczyć się o wszystkich wokół, zamiast o siebie,
🔸Gdy zaczęłam robić rzeczy, które są DLA MNIE ważne, zamiast zaspokajać potrzeby i pragnienia innych,
🔸Gdy zaczęłam odmawiać osobom i sytuacjom, które powodowały, że czuję się źle
…w końcu przestałam czuć się okropnie sama ze sobą. Uhonorowałam siebie. W końcu! 💪🏼

❔Często pytacie się mnie, jak to zrobić? Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Ja w siebie włożyłam ogrom pracy indywidualnej. Najpierw zauważyłam swoje emocje i określałam problem (czasami określenie problemu jest najtrudniejsze w całym procesie). Potem dzień w dzień, małymi krokami zmieniałam swoje myśli i zachowania. Zaczęłam sobie na nowo tłumaczyć wszystkie rzeczy. Na nowo tworzyć środowisko, w którym chcę żyć. Opiekować się tą małą Magdą, która żyje we mnie. Przyznaję, że dzięki książkom, warsztatom i osobom, które poznałam większość tych rzeczy zrobiłam bez terapii, ale chcę Wam zwrócić uwagę, że to NIE jest dobre wyjście dla wszystkich. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz pomocy, zwróć się proszę do specjalisty.

Ja cały czas się siebie uczę, rozwijam i rosnę w swoim tempie🌷 ale chcę żebyś Ty też wiedział/a, że TO TY jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu. Ty zarządzasz swoim czasem i swoją energią. Kropka. Właśnie dlatego możesz:
🔸 Opuścić jednostronny związek lub przyjaźń
🔸 Opuścić toksyczne miejsce pracy⁣
🔸 Opuścić spotkanie towarzyskie, które nie sprawia Ci przyjemności
🔸 Opuścić niekomfortową/poniżającą rozmowę

Cokolwiek, co powoduje, że nie czujesz się dobrze. Nie musisz podpalać siebie, by ogrzewać innych! Twoje poczucie komfortu JEST WAŻNE.✨

🙋🏼‍♀️Pytacie mnie o naprawdę wartościowe książki o stresie i niepokoju. Oto jedna z nich!

📖”Nie wszystko będzie źle” to poradnik napisany przez Dr Kathleen Smith, terapeutkę piszącą m.in. dla New York Timesa. To poradnik dla wszystkich, którzy doświadczają lęku, stresu i niepokoju stworzony w oparciu o teorię zachowań ludzkich, zwaną terapią Bowena. Autorka wykorzystuje w niej przykłady ze swojej pracy terapeutycznej i ukazuje, jak jej pacjenci (pod jej okiem) pracują nad pozbyciem się niepokoju.

✔️Książka porusza następujące tematy:
-Czym jest i jak działa niepokój
-Jakie strategie używają rodziny w radzeniu sobie ze stresem
-Jak radzimy sobie z niepokojem w relacjach przyjacielskich
-Jak znaleźć swoje miejsce w społeczności
-Jak radzić sobie ze stresem i niepokojem w trakcie poszukiwania pracy
-Czy niepokój w mediach społecznościowych istnieje
-Kontrowersyjne tematy i niepokój

Jest logiczna, konkretna i przemyślana, a jak na poradnik miło i szybko się ją czyta. Super jest też to, że każdy rozdział kończy się konkretnymi ćwiczeniami do samodzielnej pracy nad sobą. Autorka podkreśla, że praca z niepokojem i lękiem to trudna i długa droga, ale ćwiczenia mogą wpłynąć na poprawę relacji z innymi i zmniejszenia uczucia niepokoju i stresu na co dzień. Oczywiście książka nie rozwiążę wszystkich Waszych problemów. Nie jest uniwersalna, bo takiej książki się po prostu nie da napisać, ale uważam, że każdy chociaż raz w życiu miał jeden z wziętych pod lupę problemów i tutaj można szukać wartości.

Przeczytanie tej pozycji przede wszystkim skłoniło mnie do refleksji. Przyznam, że w tej chwili na niektóre relacje i zachowania patrzę inaczej.

🖋️Moja ocena: 4,5/5

Poradnik podarowało mi Wydawnictwo Znak, za co serdecznie dziękuję 🙂

*Poradnik nie zastąpi terapii i nie powinien być stosowany, jako substytut porady wykwalifikowanego lekarza, ale jestem pewna, że wielu osobom realnie może pomóc (ja wyciągnęłam z niej naprawdę wiele).

A teraz się przyznawać się – ile kart macie nawalone przeglądarkach! Ja naliczyłam 21 😅 To tylko obrazuje, ile rzeczy robię na raz! ALE przychodzi taki czas, kiedy jest ich już za dużo, kiedy tak bardzo przytłaczają, że muszę je pozamykać.❌ Tak samo jest z natłokiem spraw do zrobienia, więc też myśli i zmartwień.

Moja rada – pozamykaj swoje zakładki 😊 Zobacz, jak ja to robię:

😫1. Zauważam, że spraw jest za dużo i czuję się przytłoczona.
😤2. Robię głęboki oddech i przeznaczam czas na posegregowanie i ustalenie priorytetów, czasami zapisuję też na kartce, czym się obecnie martwię (w pewien sposób wyrzucam to z siebie i jest mi lżej)
🗓️3. Tworzę realistyczny harmonogram zadań. Dzięki temu wiem, czym zająć się dzisiaj (resztę „zakładek” zamykam)
💆🏼4. Ćwiczę uważność. Podczas posiłku, porannej toalety, czy przy rozciąganiu się skupiam się jedynie na robionej czynności.
💤5. Pozwalam sobie na relaksacyjne przerwy w ciągu dnia, wychodzę z herbatą na balkon, oddycham, włączam relaksacyjną muzykę. Wieczorem medytuję, spowalniam dzień i zamykam wszystkie dzisiejsze zakładki. Jutro otworzę kolejne. To dla mnie bardzo ważne, by kłaść się spać z „pustą głową”.

Ja planuję swoje sprawy w kalendarzu Google, nie znalazłam na razie lepszego narzędzia (może ktoś poleci?) Codziennie otwieram kalendarz i widzę, nad czym chcę dzisiaj popracować. Skupiam się tylko na tym, jutrem zajmę się jutro. Jestem człowiekiem, potrzebuję regularnych przerw od wszystkiego, stresu, napięcia, zmartwień, wszystkich rzeczy, które powodują niepokój.

Hej Kochani🌻Zdecydowałam się opublikować ten materiał własnie teraz, gdy nasze relacje partnersko-rodzinne mogą być niezwykle narażone na konflikty. 🗣️Chyba nikt z nas nie ma wątpliwości, że źle zarządzane relacje z ludźmi, na których nam zależy wywołują stres.😫 Wg Dr Gottmana są 4 specyficzne zachowania, które mogą rozsadzić💥każdy związek od środka, ponieważ aktywują w mózgu emocjonalnym reakcję „walcz albo uciekaj”. Są nimi: krytyka, brak szacunku, kontratak i unikanie konfrontacji. Jak więc efektywnie się komunikować z drugą osobą? Zobaczcie, jak w sposób asertywny rozwiązać konflikt😊

1.Źródło problemu
Upewnij się, że osoba z którą rozmawiasz jest źródłem problemu -najlepiej konfrontować się twarzą w twarz, zamiast żalić się osobie trzeciej.

2.Czas i miejsce
Upewnij się, że podejmujesz rozmowę w odpowiednim miejscu i czasie, tak, aby obie strony czuły się komfortowo.

3.Przyjazne nastawienie
Upewnij się, że druga osoba Cię słucha, możesz zacząć rozmowę od powiedzenia czegoś pozytywnego, unikaj agresywnego tonu.

4.Obiektywizm
Wytłumacz rozmówcy, że jego zachowanie sprawiło Ci przykrość odnosząc się do tego, co miało miejsce, np. „Kiedy zrobiłeś X…”.

5.Emocje
Następnie opisz swoje emocje, które w Tobie powstały, np. „poczułam się wtedy upokorzona”.

6.Potrzeby
Po wyrażeniu emocji, możesz zakończyć dyskusje lub wspomnieć jeszcze o swoich potrzebach, które nie zostały zaspokojone.

.
.
.
opracowanie własne na podstawie nauk dr Davida Servan-Schreibera

✨Dzisiaj o samoocenie✨ bo robię w relacjach na Instagramie akcję #budujesamoocene, w ramach której codziennie przez tydzień publikuję naklejkę z 1 pytaniem – zobacz akcję tutaj.
🧘🏼‍♀️Akcja ma na celu refleksję nad sobą i swoją relacją z otoczeniem. Pytania mogą okazać się trudne, jeśli nie zastanawiasz się nad nimi regularnie, ale jest to swoiste szturchnięcie Cię, by spędzić nad nimi trochę czasu.
☝🏼Jeśli masz niską samoocenę, to oznacza, że uważasz siebie za gorszego od innych. Zbyt wysoka oznacza, że zasługujesz na więcej niż inni, jej przejawem jest arogancja. Zdrowa samoocena to stan, w którym znamy swoje wszystkie wady i zalety i czujemy się dobrze we własnej skórze, wiedząc, że nie ma ludzi lepszych lub gorszych (wszyscy jesteśmy równi).
👉🏼Na zdrową samoocenę składają się: zaufanie do siebie, poczucie, że poradzimy sobie z przeciwnościami losu oraz szacunek do siebie, poczucie, że jesteśmy wartościowi, zasługujemy na szczęście i umiemy cieszyć się z naszych osiągnięć.
💪🏼Tylko Ty masz tę moc podniesienia swojej samooceny. Ty musisz wykonać pracę, nikt nie zrobi tego za Ciebie. Same moje pytania jednak nie wystarczą. Budowanie samooceny to praca w kilku obszarach (praca nad samym sobą i nad relacjami). Wydaje mi się jednak, że najważniejszym krokiem jest zrozumienie, że każdy z nas urodził się wartościowy, potem zaczęliśmy postrzegać siebie inaczej, a skoro nauczyliśmy się tego, to możemy się także oduczyć.
✨Budowanie samooceny nie jest proste, jest to złożony proces, który wymaga szczerości, zrozumienia i odwagi. Mogą pomóc Ci w tym sesje terapeutyczne, ale zajrzyj też koniecznie na stronę podziwianego przeze mnie psychoterpeuty Nathaniel Brandena www.nathanielbranden.com, autora książki “6 filarów poczucia własnej wartości”
✨✨✨

Zawsze, jeśli coś wydaje mi się trudne lub przerażające, rozkładam to na mniejsze kroki👣Koncentruję się na tym stopniu przed sobą, a nie na całej klatce schodowej, bo to może przyprawić o ból głowy 🎢 i zniechęcić do podejmowania jakichkolwiek działań😩

Nawiasem: o tym mówi też filozofia kaizen. Jest to podejście wprowadzania zmiany małymi krokami (eliminując tym samym lęk przed dużą zmianą) – właśnie wykonując drobne kroki, zapewniamy sobie ciągły rozwój i dążenie do osiągnięcia swoich celów.

✨Ale zauważyłam, że tej metody używam także w obecnej sytuacji, związanej ze społeczną izolacją i naprawdę dużymi zmianami, z jakimi muszę się zmierzyć. Kiedy zaczyna mnie to wszystko przytłaczać, nie zastanawiam się co będzie za miesiąc, a raczej staram się skoncentrować na tym, co mogę zrobić dzisiaj. A jutrem zajmę się jutro.✨

Czy ktoś z Was robi podobnie?😁

Zadałaś/eś sobie kiedyś to pytanie? Bo ja tak. Siedzenie w domu skłoniło mnie do refleksji na temat ilości czasu, jaki poświęcamy urządzeniom elektronicznym. Już dawno zdałam sobie sprawę (Wy pewnie też), że w zasadzie elektronika jest ze mną odkąd się obudzę do położenia się spać. Technologia, którą dzisiaj się posługujemy jest z nami jedynie nieco ponad dekadę (Iphone 3G – 2007r.), a już wiele z nas nie wyobraża sobie życia bez smartfona. Dlaczego?

Bo spędzamy z elektroniką zbyt wiele czasu! Śmiem twierdzić, że za kilka kolejnych dekad nie będziemy nazywać się homo-sapiens, ale robo-sapiens.Pracuję w marketingu. Przez 8 godzin siedzę przed komputerem. Zwykle, w drodze do i z pracy słuchałam muzyki, przeglądałam newsy i Instagram (2x30min). W domu: odpisywanie na wiadomości i komentarze, odbieranie e-poczty, pisanie postów i artykułów, Udemy, YouTube, blogi, znowu Instagram, Netflix (razem ze 3 godziny). Owszem była joga, spacery i książki, ale czas offline przegrywał z online, zobaczcie sami: 12h vs. 4h!!! (+8h snu nie wliczam).

Pewien mądry człowiek nazwał to cyfrozą: „Cyfroza to (…) mega trend. Ja cyfrozą nazywam rozszerzoną monofobię (kompulsywną chęć korzystania z telefonu i urządzeń elektronicznych)”I to jest prawda. To się dzieje. Najgorsze jest to, że kontent, który konsumujemy w Internecie jest często nic nie wnoszącą pulpą, niskiej jakości treścią.

Dlatego postanowiłam kontrolować to czasowo. Teraz dążę do 10h vs. 6h (dni powszednie) i 3h vs. 13h (weekendy). Bardzo nie chcę, żeby rozrost mojego profilu zburzył równowagę życiową, którą w końcu sobie zbudowałam. Bardzo nie chcę poświęcać więcej czasu na media społecznościowe, dlatego musicie mi wybaczyć brak dłuższych video relacji i live’ów (a ogólnie to głupio mi gadać do telefonu, a nie do żywej osoby, ale to inna kwestia :D).

No to teraz otworzyłam Wam pole do rozkminy. Ile czasu spędzacie na Instagramie? Ile na telefonie? Możecie to sprawdzić! Uwierzcie mi, ograniczając kontakt z elektroniką, w końcu odetchniecie, w końcu złapiecie głęboki haust świeżego powietrza. Elektronika to technologia, która daje wiele możliwości, ale elektronika nie wszystko, to nie życie.

Granice są niezwykle ważne, zwłaszcza teraz, gdy możemy odczuwać zwiększony lęk i niepokój. Kluczem jest jasne i bezpośrednie przekazywanie informacji w trosce o swoje zdrowie psychiczne. Szanujmy swoją przestrzeń i siebie nawzajem💛

Wyznaczanie granic w obliczu koronawirusa może brzmieć tak:

„Nie chcę teraz rozmawiać o koronawirusie.”

„Rozumiem, że starasz się być pomocny w swoich sugestiach, ale teraz chcę poświęcić czas, by doświadczyć swoich emocji.”

„Jeśli nie czujesz się dobrze, nie przychodź.”

„Doceniam twoją wiedzę, ale nie chcę otrzymywać linków do artykułów i postów na ten temat.”

„Obecnie nie podam Ci dłoni, ale możemy przybić piątkę w powietrzu!”

„Podjęłam decyzję o pozostaniu w domu i ograniczeniu fizycznego kontaktu z ludźmi.”

„Szanuję twoją opinię na temat tej sytuacji, ale pozwoliłam sobie dojść do własnych wniosków.”

Jeśli trudno Ci powiedzieć „nie”, to nie jesteś sam/a. Sposobów na powiedzenie „nie” jest wiele i większość z nich zależy od konkretnej sytuacji, ale tu masz 15 przykładów, jak może brzmieć Twoja odmowa.

1.Nie, dziękuję.

2.Dzięki, że pytasz, ale odp. brzmi nie.

3.Nie, to po prostu nie moja sprawa.

4.Nie, nie jestem odpowiednią osobą do pomocy.

5.Doceniam Twój czas, ale nie, dzięki.

6.Cieszy mnie, że pytasz, ale nie mogę tego zrobić.

7.W tej chwili jestem zajęta, więc muszę odmówić.

8.Nie, nie chcę brać dodatkowych rzeczy na głowę.

9.Nie, to nie dla mnie.

10.Dzięki za radę, ale nie zrobię tego.

11.Nie, nie jestem na to przygotowana.

12.Nie, nie będzie to dla mnie komfortowe.

13.Nie, nie znam Cię na tyle dobrze, by (…)

14.Może nie wyraziłam się jasno, odp. brzmi nie.

15.Chciałabym móc, ale nie chcę (Phoebe Buffay)

W tej chwili wszyscy radzimy sobie z tą trudną (zdrowotnie i gospodarczo) sytuacją po swojemu. Niektóre osoby kontaktują się z nami, żeby podtrzymać relacje, porozmawiać, podzielić się obawami, zaproponować nowe rozwiązania, czy nawet zaprosić nas do wspólnego spędzenia czasu. Takim osobom czasami po prostu chcemy powiedzieć NIE (w niektórych wręcz musimy).

Jeśli uważasz, że w tej niekomfortowej dla nas wszystkich sytuacji „NIE i kropka” może zabrzmieć wrogo, to możesz spróbować tego, co ja: Jednocześnie szanując swoje granice, informuję drugą stronę, dlaczego odmawiam.

I nie dlatego, że muszę się usprawiedliwić (bo nie musisz się tłumaczyć!), ale raczej po to, by uczynić komunikację przyjaźniejszą i bardziej klarowną dla drugiej strony:

„Brzmi cudownie, ale w tej chwili chcę się skupić na innych rzeczach, więc nie. Może spróbujemy za kilka miesięcy?”

„Temat wirusa jest ważny, ale powoduje u mnie napięcie i nie chcę o tym rozmawiać. Powiedz, jak ta ostatnia książka, którą przeczytałaś?”

„Nie chcę tam iść, w tej chwili priorytetem jest moje zdrowie. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz. Możemy się tam wybrać za pół roku.”

Newsletter