⛔ W Internecie przewija się sformułowanie „toksyczna pozytywność”. W mojej opinii jest to nakłanianie do bycia optymistycznym zawsze i za wszelką cenę, które w konsekwencji prowadzi do odrzucenia nieprzyjemnych doświadczeń, emocji i uczuć.

🍭Pozytywność jest miła, ładna i klikalna. Ale radosny optymizm nie jest naturalny, gdy wydarzy się coś złego. Chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to fantastyczny sposób na radzenie sobie i o wiele łatwiejszy niż zmierzenie się z samym sobą i swoimi problemami😬

🍬Tylko, że wtedy zostają one owinięte w słodką otoczkę pozytywności i upchane gdzieś głęboko. Wszystkie „negatywne” emocje, doświadczenia i uczucia oraz mądrość, jaką niosą zostają stłumione i zapomniane.

📅Ja miesiącami zaprzeczałam swoim problemom (myśl o depresji nie przyszła mi nawet do głowy), aż w końcu wszystkie je spod łóżka wyjęłam i zrobił się wielki bałagan. Ups!

✨Wtedy zaakceptowałam rzeczywistość i przyznałam w końcu, że to, przez co przechodzę jest trudne, ale postanawiam się z tym zmierzyć. Po kolei pozwoliłam sobie wszystko odczuć – ten stres, zmartwienie, lęk, strach, złość, ból, wściekłość, gniew, smutek i…współczucie do siebie. Okazało się, że największy problem miałam ze złością. Była tak stłumiona, że potem miesiącami ją wygrzebywałam.

💭Dopiero gdy zrozumiałam siebie, mogłam stawić czoła negatywnym myślom, zacząć je podważać i przeformułowywać na te pozytywne. Więc w sumie, nie chodzi o to, żeby rezygnować z pozytywności, ale o to, żeby zaaplikować ją w odpowiednim czasie. 🤔Jak myślicie?

Dzisiaj wpis inny niż wszystkie. Zrobiłam krótki filmik o znalezieniu profesjonalnej pomocy psychologicznej. Już od jakiegoś czasu chciałam podjąć taką współpracę, bo dostaję od Was dużo wiadomości prywatnych z prośbą o pomoc, rozmowę, poradę.

Na blogu i w mediach społecznościowych dzielę się z Wami swoimi problemami, przemyśleniami, doświadczeniami oraz swoją subiektywną opinią na ich temat. Czasami wspieram się książkami z półki Psychologia, Rozwój, Zdrowie, ale nie udzielam indywidualnych porad i nie prowadzę terapii.

Zapewnij sobie profesjonalną pomoc

Nie mogę i nie chcę tego robić, ale też przykro mi odmawiać Wam indywidualnej rozmowy, gdy wiem, że czasami jedyne, czego potrzebujecie to wysłuchania. Pragnę podkreślić, że nie jestem psycholożką, ale istnieją portale, które zapewniają dostęp do specjalistów, z którymi możecie przerobić swoje problemy. Są to osoby, które uzyskały dyplom ukończenia studiów na kierunku Psychologia lub/i certyfikat z ukończenia szkoły psychoterapii, dlatego możecie śmiało zwrócić się do tych osób o pomoc, konsultację lub profesjonalną poradę.

Patrząc po sobie, myślę, że Wy również możecie mieć problem w wyszukaniu odpowiedniego dla swojego problemu specjalisty. Być może nie wiecie, jak w ogóle zabrać się za znalezienie takiej osoby. Dlatego patrząc od strony pacjenta, przetestowałam kilka portali oferujących dostęp do psychologów i psychoterapeutów, ale również pomoc w doborze specjalisty* i wyłoniłam dwa najlepsze, a na filmiku prezentuję Wam jeden z nich: sensly.com

4 minuty dla portalu Sensly

Ja wybrałam Sensly, bo: 

  • ma najlepszy według mnie, łatwy i czytelny formularz doboru,
  • posiada specjalistów oferujących darmową konsultację,
  • sam proces od zapisu do wizyty online jest mega prosty,
  • ma minimalistyczną stronę, na której się nie zgubię (takie lubię),
  • to firma z polskim kapitałem.

👉 sensly.com 👈

Sensly cały czas rozbudowuje swoją bazę dostępnych specjalistów. Jeżeli czytają mnie osoby z dyplomem psychologa lub certyfikatem psychoterapeuty, to możecie podjąć z nimi współpracę.

Pierwsza wizyta u specjalisty

Skoro już jesteśmy w wątku o pomocy psychologicznej, to jak wspominacie swoją pierwszą wizytę u psychologa, psychoterapeuty, psychiatry? Wolicie spotkania w gabinecie, czy on-line?

Dla mnie pierwsza wizyta była bardzo stresująca i obarczona silnymi emocjami. Wtedy nie było takich portali, nie wiedziałam, do kogo pójść najpierw. Nie wiedziałam, do kogo mogę się zwrócić ze wszystkimi moimi pytaniami. Nie wiedziałam, czy dobrze robię i czy wybrałam odpowiednią osobę. Teraz macie takie rozwiązania, odpowiednie portale, psychoedukację, dużo więcej linii pomocy – korzystajcie z nich. 

Gdybym teraz zdecydowała się na pomoc psychologa lub psychoterapeuty, podczas pierwszej wizyty dogłębnie dopytałabym o doświadczenie i certyfikaty wybranego specjalisty. Jeśli czułabym się bezpiecznie, opowiedziałabym swój problem, a następnie ustalilibyśmy cel, częstotliwość i zasady spotkań/terapii, żebym wiedziała, czego się spodziewać i była w stanie oszacować miesięczny koszt.

Nastawcie się na to, że pierwsza wizyta będzie dosyć specyficzna, zapoznawcza. Omówicie kwestie organizacyjne i techniczne. Po kilku pierwszych spotkaniach powinniście nawiązać relację terapeutyczną, nabrać zaufania i chęci do współpracy z danym specjalistą. Ten pierwszy raz może wymagać odwagi, możecie czuć wiele emocji naraz. To w porządku czuć je wszystkie.

Zastanówcie się też (sami lub/i z wybranym specjalistą), czy chcecie zdecydować się na spotkania on-line czy w gabinecie. Zarówno dla Was, jak i dla drugiej strony może (ale nie musi) mieć to duży wpływ na powodzenie terapii. Osobiście odbyłam -dziesiąt wizyt w gabinecie i -dziesiąt on-line i dla mnie nie ma to większego znaczenia. Pewnie dlatego, że pracuję zdalnie od kilku lat i umiem w ten sposób nawiązywać relacje. Wyobrażam sobie, dlaczego niektórzy preferują spotkania on-line, ale rozumiem też korzyści spotkań w gabinecie. Rozważcie (i przetestujcie), jaka opcja jest najlepsza dla Was.

[Disclaimer raz jeszcze] Pamiętajcie, że warto skorzystać z pomocy, czy to w przypadku problemów w relacjach, z samooceną, stresem, czy niepokojem lub gdy po prostu czujecie potrzebę rozmowy o Waszych emocjach i o tym, przez co przechodzicie. Jak zawsze uczulam Was, żebyście myśleli po swojemu, rozeznali się w temacie, sprawdzili specjalistę i podjęli najlepszą decyzję dla Was samych.

Lista przetestowanych portali:

  • sensly.com
  • twojpsycholog.pl
  • therapify.eu
  • avigon.pl
  • epsycholodzy.pl
  • psychoterapiacotam.pl

Na koniec chciałbym wyznać, że ten, jak i każdy filmik sporo mnie kosztuje ze względu na przeżytą kiedyś traumę, ale odważnie staram się i stawiam kolejne kroki. Maksymalnie docenię każde serduszko, komentarz i udostępnienie 🙂 Jeśli macie, jakieś sugestie, to przyjmę też każdą konstruktywną krytykę 😀

*pomoc w doborze specjalisty opiera się w głównej mierze na wypełnieniu formularza, co nie jest idealnym rozwiązaniem, ale ze względu na prostotę i wygodę dla obu stron, jest dla mnie akceptowalne; na niektórych portalach jest możliwość konsultacji z psychologiem lub osobą studiującą psychologię, która wskaże Wam, do kogo konkretnie zwrócić się o pomoc

**(do filmu) telefony zaufania płatne zgodnie z cennikiem operatora

Przeczytaj także…

Oto 4 kategorie ludzkich problemów

❓Czy z którymś się teraz zmagasz❓ Jeśli czujesz się bezpiecznie, podziel się tym w komentarzach.

💬W mediach społecznościowych o problemach mówi się mało, bo przecież wszyscy jesteśmy tu zdrowi, bogaci, pewni siebie i otoczeni przez swoje bratnie dusze, nie? 🦄Cóż, to na pewno obrazek, do którego wszyscy dążymy, ale ja zdecydowałam, że dzisiaj opowiem Wam pokrótce o swoich bataliach.

🙋🏼Przez większość życia zmagałam się z planszą nr 1 i 4. Gdy zaczęłam nad tym pracować, to regularnie odwiedzała mnie też plansza nr 3. Potem przez dłuższy czas nie doceniałam tego, jakim jestem szczęśliwym człowiekiem, że nie mam żadnych problemów, aż w końcu przyszła kolejna plansza 🤦🏼‍♀️

🤔Mówią, że uświadomienie sobie problemu to pierwszy krok do jego rozwiązania, dlatego wypisałam tu cztery główne, z którymi moim zdaniem, stykamy się najczęściej. Która z kategorii najbardziej daje Ci teraz w kość? Czy podejmujesz wobec tego jakieś kroki?

✨A może nie przypisujesz sobie żadnej z 4 plansz? Wówczas, moje gratulacje 🏆 Poświęć chwilę, by naprawdę to docenić 🙌🏼

Przeczytaj też…

Moja opinia o książce Życie warte przeżycia - poruszająca historia terapeutki

Czym jest DBT?

❓Słyszeliście kiedyś o DBT?

🤓To skrót od terapii dialektyczno-behawioralnej opracowanej przez Marshę Linehan. Choć początkowo powstała w odpowiedzi na potrzeby pacjentów z zaburzeniem osobowości z pogranicza (borderline) z tendencjami samobójczymi, to kolejne badania wykazały jej skuteczność także u niektórych osób z depresją i zaburzeniami odżywiania, czyli dokładnie to, co dotknęło mnie.

📚Dlatego też postanowiłam sięgnąć po najnowszą książkę Marshy pt. “Życie warte przeżycia” i sprawdzić, czy ma mi coś nowego do zaoferowania. Przyznam, że ta pozycja była dla mnie powiewem świeżości między licznymi poradnikami, bo jest to głównie poruszająca opowieść o życiu autorki – historia od cierpienia do wyzwolenia.

„Życie warte przeżycia” – historia terapeutki

👉🏼To autobiografia inna niż wszystkie; swoiste połączenie pamiętnika, poradnika i historii opracowania terapii DBT – czyli historia o piekle, jakie przeżywają osoby ze skłonnościami samobójczymi, olbrzymim rozwoju duchowym, sile kobiet i wytrwałości w dążeniu do celu.

👉🏼Na początku Marsha opowiada o swoich mrocznych nastoletnich czasach i pobytach w szpitalach. Potem prowadzi nas (czasami zbyt szczegółowo) przez swoje dorosłe życie, by zakończyć tym, jak doszła do kariery naukowca i mistrzyni zen. Marsha sprytnie wplata w książkę kilka poradnikowych umiejętności, które przyswaja się w trakcie terapii DBT. To może niektórych rozproszyć, ale mnie te wstawki się bardzo podobały. Co więcej, przedstawione umiejętności są na tyle przydatne, że moim zdaniem każdy z mógłby je wdrożyć, by życie stało się lepsze. Cztery z nich przedstawiłam w tym wpisie.

👉🏼Niesamowicie zaintrygowała mnie np. technika wyparcia przystosowawczego, która pomaga osobom z uzależnieniami – sama Marsha, jak twierdzi, rzuciła dzięki niej palenie.

Życie warte przeżycia - Martha Linehan
„Nie można poprzez myślenie nauczyć się nowych zachowań – to poprzez nowe zachowania można nauczyć się nowego myślenia.”

Od piekła do kariery naukowca

👉🏼Momentami utożsamiałam się z historią autorki. Jej problemy również zaczęły się w wieku 17 lat, a z nich wyrosła potrzeba pomocy innym poprzez dzielenie się doświadczeniami i zdobytymi umiejętnościami (tak też powstał StresKiler). Łączą nas również silne doświadczenia duchowe, które mnie, podobnie jak autorce, bardzo pomogły.

👉🏼Nie da się ukryć, że książka zawiera ogromny element religijny, który może sprawić, że ateiści poczują się nieswojo. Ja to jednak odczułam jako jej własną, autentyczną historię o poszukiwaniu Boga.

👉🏼Kilka cytatów mocno do mnie przemówiło. Ten jest fenomenalny:
“Nie można poprzez myślenie nauczyć się nowych zachowań – to poprzez nowe zachowania można nauczyć się nowego myślenia.” Niezwykle trafny i prawdziwy.

👉🏼Ponadto, autorka wspomina: “jako pierwsza wprowadziłam uważność do terapii, opracowując DBT.” Za to, że się na to odważyła, pragnę ją mocno uściskać, bo uważam, że element medytacji i uważności mnie samej bardzo pomógł w życiowym kryzysie.

Podziwiam wytrwałość Marshy

🖊️Styl pisania ogólnie mi się podobał, ale nie dałam oceny 5, bo uważam, że gdzieniegdzie historia się przeciąga. Wyzwanie stanowił głównie sam początek i koniec, bo przez środek książki przebrnęłam bardzo szybko. Dalej, gdy Marsha przedstawia swoje historie miłosne i trud w poszukiwaniu pracy – wszystko wydaje się chronologiczne, ale niektóre przejścia między podrozdziałami były dla mnie za szorstkie.

📖Doświadczenia życiowe dr Linehan, osiągnięcia badawcze i rozwój duchowy są niezwykłe, ale ja podziwiam autorkę głównie za jej wytrwałość w realizacji celu. Za to, jak dzielnie stawiła czoło fali krytyki i jak walecznie przebrnęła przez nieprzychylne komentarze środowiska naukowego. W naukowcach cenię nie tylko dociekliwość, ale też otwartość umysłu i pokorę. Tych Marshy na pewno nie brakuje.

📚Ta książka jest świetna dla fanów psychologii i osób, które myślą o studiach w tym kierunku, zawodzie psychoterapeuty lub naukowca.

Moja ocena: 4/5


✨Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za przysłanie książki! Możecie ją dorwać na stronie: https://www.mediarodzina.pl/produkt/zycie-warte-przezycia/

PS. Ciekawy artykuł 👉🏼 https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2963469/pdf/PE_3_9_62.pdf

Przeczytaj także…

gorszy dzien

👉🏼Kolejna rzecz, którą porzuciłam, by życie stało się lepsze, to katowanie się skomplikowanymi rzeczami (czynnościami) w gorsze dni.

Jeżeli w takie dni coś przyprawia mnie o taki 😵 lub taki 😥 wyraz twarzy, odpuszczam, zostawiam to i skupiam się na łatwych czynnościach, które są w zasięgu i które jestem w stanie zrobić.

✨To, co wydaje mi się teraz trudne, zostawiam na potem, na moment, w którym będę gotowa podjąć się ogarnięcia tematu lub będę gotowa na wyzwania ogólnie.

🙃Staram się, choć nie zawsze się to udaje. Codziennie przecież mamy obowiązki, które przekładają się na nasze saldo finansowe, czy przetrwanie jako takie (picie, jedzenie).

😏Staram się jednak wtedy tak spriorytetyzować zadania, by się nie przeciążyć, bo zauważyłam, że to tylko pogarsza sytuację – mam jeszcze gorszy humor, a zrobione zadania zawierają głupie błędy, które potem trzeba poprawiać.

🤷🏼‍♀️Jest mi daleko od prokrastynacji, ale zaobserwowałam, że przez takie odpuszczenie, niektóre sprawy same się rozwiązują i nawet nie muszę do nich wracać.

🤔Czy Wy macie takie same doświadczenia? Pamiętam, że będąc w depresji, takie podejście ratowało mi dzień.

Dlaczego śpimy - moja opinia o książce

Ostatnio przeczytałam książkę, którą popełnił dr Matthew Walker i chciałabym podzielić się z Wami moją skromną opinią na jej temat. Jeżeli też ją czytaliście, to dajcie znać w komentarzach.

Wydana w 2017 roku książka “Dlaczego śpimy?” to pozycja, o sukcesie której decyduje na pewno osobistość autora oraz temat, który dotyczy każdego z nas – sen. Chociaż sam autor podkreśla, że “książka ma posłużyć za wiarygodne, naukowe uzupełnienie” debaty na temat snu, to językiem przypomina pop-naukową pozycję – w miarę przystępną i zrozumiałą. Dotyka snu w najszerszym spektrum: od tego czym jest i dlaczego jest potrzebny przez marzenia senne i śnienie aż po zaburzenia i higienę snu.

Lubisz spać?

Autor bezlitośnie rozprawia się z tymi, którzy śpią za mało i pokazuje, jaki ma to wpływ na ich zdrowie. Na każdej stronie znajdziemy opisy badań naukowych, na których Walker opiera swoje twierdzenia. W ten sposób próbuje osiągnąć cel książki, którym jest zmiana kulturowego podejścia do snu i w mojej ocenie całkiem logicznie do tego podszedł.

Jednak sam styl książki totalnie mi nie odpowiada. Po pierwsze autor często się powtarza, a niektóre fragmenty są nużące i suche jak kurz. Opisy badań naukowych są za długie i zbyt szczegółowe, a do samych badań w większości nie ma odnośników (wiemy, że ktoś coś udowodnił, ale nie możemy tego zweryfikować). I jak już jestem przy odnośnikach, to zdziwiło mnie, że naukowiec opiera się na twierdzeniu z National Geographic (czy nie powinno być na odwrót?)*

Najbardziej podobały mi się ostatnie rozdziały książki – konkretne i “przyziemne” (w odróżnieniu do rozdziału o falach mózgowych). Co do obietnicy w tytule: moim zdaniem powinien raczej brzmieć “Idźmy spać!” – wtedy byłby bardziej adekwatny do tego, co znajdziemy w środku?

Mam też wrażenie, że autor przemyca w tej pozycji jeden wniosek – każdy powinien spać 8h (co jest kontrowersyjne). Mimo że Walker ma zapewne dobre intencje, to każdego takiego twierdzenia powinniśmy podchodzić z pewną dozą sceptycyzmu.

Ta książka sprawi, że zastanowicie się nad własnymi nawykami dot. snu, ale jeżeli nie lubicie rozległych opisów badań, przebrnięcie przez nią może Wam chwilę zająć.

moja ocena: 3/5

Na końcu książki, Matthew Walker przedstawia wskazówki dotyczące lepszego snu.

12 wskazówek na lepszy sen:

  1. Trzymaj się harmonogramu snu – idź spać i wstawaj o ustalonych porach.
  2. Staraj się ćwiczyć codziennie (min. 30 min) – ale kończ wysiłek nie później niż 3 godziny przed snem.
  3. Unikaj kofeiny i nikotyny.
  4. Unikaj alkoholu późnym wieczorem.
  5. Unikaj dużych posiłków i dużej ilości napojów późnym wieczorem.
  6. Unikaj leków opóźniających zaśnięcie lub zakłócających sen.
  7. Unikaj drzemek po 15.00.
  8. Zadbaj o relaks przed snem.
  9. Weź gorącą kąpiel przed snem.
  10. Przygotuj swoją sypialnię – powinna być ciemna, chłodna i cicha.
  11. Zapewnij sobie odpowiednią ekspozycję na światło słoneczne – przebywaj w naturalnym świetle słonecznym min. 30 minut każdego dnia i zmniejszaj oświetlenie w domu przed położeniem się spać.
  12. Jeżeli leżysz w łóżku ponad 20 min i nie możesz zasnąć, wyjdź z niego i wykonaj relaksujące czynności dopóki nie pojawi się senność.

(za Tips for getting a good night’s sleep, „NIH Medline Plus”, National Library of Medicine (US), 2012)

Ja dodam od siebie – jeżeli uważacie, że Wasz sen jest niedostateczny i/lub źle wpływa na Wasze samopoczucie, skonsultujcie się z lekarzem. Polecam też wpis o apce do pracy z bezsennością, która uzyskała status wyrobu medycznego.

* Chyba nie tylko mnie, bo niejaki Alexey Guzey napisał cały esej o tym, że już w I rozdziale tej książki Walker (przypominam – prof. neuronauki i psychologii) mija się z prawdą, a podane przez niego odnośniki źródłowe są od czapy (więcej o tym tutaj – tiny.pl/r6qng)

Refleksja końcowa

Ta pozycja skłoniła mnie jednak do większej refleksji, by zwracać uwagę na źródła bez względu na to, kto i jak wypowiada się na dany temat. Niestety transfer zaufania, jaki przenoszą profesorowie najbardziej rozpoznawalnych uczelni na świecie na przytoczone przez siebie informacje na nas oddziałuje i na pierwszy rzut oka wydają się prawdziwe i (raczej) godne zaufania. Ale prawda jest taka, że jesteśmy ludźmi, mylimy się: zarówno psycholodzy, profesorowie, jak i artyści, w tym ja.

Dlatego zawsze powinniśmy myśleć samodzielnie i sprawdzać. Z drugiej strony nikt nas nie uczy jak podważać pojedyncze badania naukowe prowadzone przez uczonych, więc dopiero wypadkowa kilku -nastu, -dziesięciu, -set badań powinna być dla nas wyznacznikiem (meta-anlizy). Znajdujemy się też w świecie, gdzie dostęp do obiektywnych informacji jest bardzo utrudniony, bo każdy publicysta nakłada swój filtr na daną sprawę, a nawet jeśli jest obiektywny, to skąd wiemy, czy jego źródła także? Czy za badaniem, a nawet serią badań nie stoi bogaty sponsor, któremu zależy na takim, a nie innym wyniku? A nawet jeżeli czytamy badania i sprawozdania, to często spotykam się też z przedstawianiem danych (np.na wykresach) w ten sposób, by wzbudzały konkretne emocje i wnioski albo są tak niezrozumiałe, że potrzeba AI żeby je rozgryźć.

Przeczytaj także…

Nie mogę zasnąć! Przyczyny bezsenności

Kontynuując temat z poprzedniego wpisu o bezsenności: O czym myślicie przed snem? Co nie daje Wam zasnąć?

Wiecie, że główną przyczyną bezsenności jest nadmierne wzbudzenie przed snem? Takie osoby mimo że są zmęczone, nie mogą zasnąć albo ich sen jest płytki, przerywany, jak również w łóżku odczuwają napięcie i gonitwę myśli.

przyczyny bezsenności
źródło: terapiabezsennosci.pl

Na szczęście bezsenność możemy leczyć (jedną z możliwości jest terapia CBT-i). A teraz, polscy psycholodzy opracowali aplikację, która uzyskała nawet status wyrobu medycznego i może nam w tym pomóc. Przetestowałam ją i jest bardzo ciekawa. Składa się z 6 cotygodniowych sesji, które przeprowadzamy samodzielnie w domu. Każda z nich to edukacyjne materiały wideo, testy i poznawanie technik zmiany nawyków i myśli wpływających na powstawanie bezsenności. Robotę też robi Dzienniczek Snu umożliwiając monitorowanie naszego snu i postępów z tygodnia na tydzień.

Ja aktualnie nie mam problemów ze snem, ale w przeszłości bywały sytuacje, gdy stresowałam się, że jest już 23:00, a ja nie śpię! Wyliczałam wtedy, ile godzin snu mi zostało… Te myśli sprawiały, że nie spałam do 1:00, bo ciągle patrzyłam na zegarek Masakra. Dlatego udostępniam ten program – może komuś z Was pomoże. Więcej o nim mówię w relacjach na Instagramie!

Jeżeli temat jest dla Was ciekawy, zajrzyjcie sobie na stronę terapiabezsennosci.pl. Roczny dostęp do wspomnianej apki kosztuje mniej niż 1 konsultacja psychologiczna, a macie też możliwość wykupienia także krótszego okresu. No i ze względu na moją #współpracę z twórcami aplikacji, macie możliwość wykupienia jej taniej o 20% (przy tworzeniu konta wpiszcie kod: „streskiler„).

P.S. Aplikacja Terapia Bezsenności „jest wersją cyfrowej CBT-I, opracowaną przez polskich ekspertów medycyny snu. Opiera się na programie terapeutycznym, który od lat stosuje się w Poradni Leczenia Zaburzeń Snu Szpitala Nowowiejskiego i którego skuteczność wykazano badaniach. Aplikacja przeszła analizę kliniczną pozwalającą wnioskować o skuteczności i bezpieczeństwie tego wyrobu.” – piszą twórcy.

Przeczytaj także…

sen jest ważny

?Dużo mówię o odpoczynku, a zdrowy sen się na niego składa. ?Tosia wie o tym najlepiej. Sen jest ważny.

?Kiedy śpimy praktycznie każda część ciała doświadcza zauważalnych zmian. Nasze ciało i mózg spowalnia, by zaangażować się w procesy regeneracji.

?Mózg dosłownie przygotowuje się na następny dzień. Tworzy nowe ścieżki, które pomogą nam uczyć się i zapamiętywać informacje. Brak odpowiedniej ilości snu (dla każdego jest inna) wpływa na myślenie, koncentrację, poziom energii i nastrój. Jeśli śpimy za mało, nie jesteśmy w stanie przetworzyć tego, czego nauczyliśmy się w ciągu dnia i mamy więcej problemów z zapamiętaniem tego w przyszłości.

?Osoby z bezsennością mają trudności z zasypianiem lub ze spaniem tak długo, jak chcą, co prowadzi do tego, że czują się niewyspane i senne w ciągu dnia. Ma to też negatywny wpływu na nastrój i myślenie.

?Warto podkreślić, że sporadyczne bezsenne noce (1/tyg.) mogą zdarzyć się każdemu i nie są uważane za zaburzenie, a to że czasami gorzej śnimy jest naturalną reakcją organizmu np. w sytuacji stresowych lub zmiany miejsca snu.

❓Miewacie bezsenne noce? A jeśli nie – to czy pamiętacie swoje sny? Ja prawie zawsze!

Źródła, jak zwykle, spisałam TU. Koniecznie je sprawdźcie!

Przeczytaj także…

?Na obrazku widzicie natłok nieprzyjemnych myśli osoby, która może czuć lęk podczas kontaktów z innymi. Chcę w ten sposób nakreślić problem stresu i lęku w sytuacjach społecznych, który nosi nazwę fobii społecznej. Nie byłam świadoma, że cierpi na nią 7-9% populacji ?

?Fobia społeczna (lęk społeczny) utrudnia codzienne funkcjonowanie, bo objawia się przeżywaniem dyskomfortu w sytuacjach tj. wystąpienia publiczne, zakupy w sklepie, rozmowy telefoniczne, imprezy towarzyskie.?

?I tu od razu narzuciło mi się pytanie: czy nie jest to mylone z nieśmiałością? Okazało się, że „nieśmiałość przejawia się najczęściej zakłopotaniem i poczuciem skrępowania w kontaktach z innymi, jednak jej przeżywanie nie ogranicza tak bardzo codziennego funkcjonowania jak fobia społeczna.” tłumaczy psycholog Dominika Pluskiewicz [1].

?Osoby cierpiące na to zaburzenie lękowe są przekonane, że ich zachowanie zostanie źle ocenione czy będzie obraźliwe, w konsekwencji czego zostaną odrzucone(…). Lęk dotyczy wystąpień publicznych, zabierania głosu w grupie czy jedzenia i picia w towarzystwie. [2]

?”To, że pewne sytuacje społeczne wzbudzają niepokój czy lęk, jest zupełnie naturalne. Istotą fobii społecznej jest to, że sytuacje społeczne prawie zawsze wywołują lęk, co negatywnie wpływa na codzienne funkcjonowanie. Kolejnym niezwykle istotnym elementem tego zaburzenia jest unikanie sytuacji społecznych, aby nie odczuwać lęku, co w skrajnej formie może prowadzić do trudności z wyjściem z domu czy odmówienia awansu, który miałby się wiązać z większą ekspozycją społeczną”- Alicja Balińska dla swps.pl [2]

?Ten temat wydał mi się ciekawy, dlatego kiedy zgłosili się do mnie twórcy serwisu spolecznafobia.pl, którzy pomagają osobom z problemem lęku społecznego, o nagłośnienie ich darmowego programu, od razu się zgodziłam. O ich kursie psychoedukacyjnym „Zaloguj się do życia” stworzonego we współpracy z psychologiem i psychoterapeutą Łukaszem Zdebelakiem, mówiłam już kilka tygodni temu na Instagramie. Z tego, co wiem, to wiele z Was z tego skorzystało – w tym kursie znaleźliście dużo teorii i wskazówki pomocne w walce z lękiem społecznym.

?Dla Waszej wygody, twórcy stworzyli specjalną grupę na Facebooku dla uczestników programu, a w tej chwili wypuścili także ✨dodatkowe ćwiczenia✨ stosowane w terapii poznawczo-behawioralnej ?20 technik radzenia sobie z lękiem społecznym? które możecie przerobić sami. Program i ćwiczenia są w formie przystępnych nagrań wideo, a przez cały kurs prowadzi nas psycholog, pan Łukasz?

✅Dodatkowe ćwiczenia są już odpłatne, ale w okresie od 13 kwietnia do 27 kwietnia możecie je nabyć za 140 zł (to mniej niż wizyta u terapeuty). Po tej dacie cena wzrośnie do 280 zł. Tu link: https://spolecznafobia.pl/techniki-streskiler/. (promo-link działa tylko do 27.04.2021).

?Ja przed tym wpisem obejrzałam cały ten kurs z ćwiczeniami i to jest naprawdę kawał dobrej roboty! Oczywiście nikt nie zrobi pracy za Was, dlatego tak ważne jest zaangażowanie w robienie ćwiczeń.

?Psychoedukacja, ćwiczenia, terapia i praca nad sobą realnie podnoszą jakość życia, dlatego uważam, że nie powinniśmy się tego wstydzić! Jeżeli czujecie, że w kontaktach z innymi pojawia się stres, niepokój rozważcie zrobienie tego programu i zakupienie ćwiczeń. Ale, jak zawsze – podejmijcie decyzję najlepszą dla siebie.

☝️Pamiętajcie, że nie jest to odpowiednik psychoterapii, a jeśli zmagacie się z innymi zaburzeniami lub gdy czujecie, że potrzebujecie pomocy specjalisty, skontaktujcie się bezpośrednio z nim. Najważniejsze jest to, że nad fobią społeczną można pracować, możecie zgłosić się z tym problemem też do psychologa lub/i terapeuty.

✌️Wierzę, że ten wpis będzie dla Was przydatny. Dajcie znać?

*Kupując ćwiczenia, wspomagacie mój profil? tak się umówiłam z twórcami, że mam % od każdego, kto zarejestruje się z linku, także jeżeli zdecydujecie się na zakup i na użycie mojej polecajki – to wielkie dzięki! Jeśli nie, to spoko. Ja i tak się cieszę, że takie programy powstają? 

Źródła, jak zwykle, znajdziecie TU.

Przeczytaj także…

Oleje CBD - czy odstresowują Wyniki naszych testów

Kontynuując temat olejów CBD z poprzedniego artykułu, przedstawię Wam pokrótce wyniki mojego 6 tygodniowego testu.

A tak naprawdę, to nie tylko mojego.  W testach brała udział również moja mama i mój partner – Dominik. Poznacie więc opinię nie tylko moją, ale również 2-óch innych (zapewniam) niezależnych i szczerych osób.

Czy oleje CBD są takie wspaniałe, jak wszyscy o nich mówią? Powiem szczerze, że weszliśmy w badanie z pulą oczekiwań i obaw:

Nasze oczekiwania były następujące:

  • zmniejszenie stresu w codziennej pracy
  • zmniejszenie stresu w większych, pojedynczych sytuacjach stresowych
  • poprawa jakości snu
  • poprawa samopoczucia

Nasze obawy były następujące:

  • senność w trakcie dnia
  • brak widocznych efektów
  • odstawienie oleju po teście będzie miało konsekwencje

Żadne z nas nie próbowało oleju CBD wcześniej. Jeśli Wy również nie mieliście z nim styczności, to doskonale nas rozumiecie.

Przebieg testów – Czy oleje je spełniły oczekiwania i rozwiały wątpliwości? 

  • Czas testu: 6 tygodni (22.02-4.04.2021)
  • Liczba badanych: 3 (ja, mama i Dominik)
  • Rodzaj olejów: olej CBD zawierający pełne spektrum kannabinoidów* (najbardziej zbliżone do kwiatostanów konopi)

Test podzieliłam według swojego uznania na trzy etapy: 

  1. przed kuracją: 1 tydzień 
  2. w trakcie: 2-5 tydzień 
  3. i po kuracji: 6 tydzień

Zrobiłam więc ankietę w formie Google Forms, którą codziennie przez 6 tygodni uzupełnialiśmy. Ankieta składała się z pytań na temat ogólnego stanu zdrowia i samopoczucia – pytań otwartych i zamkniętych. Na końcu tego artykułu możecie przeczytać jak wyglądała dokładniej.

Jak aplikować olej CBD? Ustalanie dawek.

Przy ustalaniu konkretnej dawki CBD dla siebie, mamy i Dominika skorzystaliśmy z poleconego narzędzia, jakim jest MyDosage [1]. Internetowy kalkulator zadał nam kilka pytań dot. wieku i zdrowia, a następnie sam dopasował odpowiednią dla każdego z naszej trójki ilość miligramów CBD na dobę. 

Wiedzieliśmy, że każdy z nas może w inny sposób zareagować na CBD, a czas działania i wpływ na układ endokannabinoidowy, zależy od wielu czynników, m.in: wagi, metabolizmu, typu produktu i jego biodostępności.

Dlatego też na początku testowaliśmy z małymi dawkami oleju – typu 10 mg/dobę, z tygodnia na tydzień je zwiększając, obserwując tym samym reakcje organizmu na zwiększone ilości kannabidiolu. 

Jedynie w 4 tygodniu poczęliśmy aplikację oleju 2 razy dziennie – po śniadaniu i 30 minut przed położeniem się spać, by sprawdzić wpływ CBD na jakość snu w nocy.

USTALONE DAWKI:

1 tydzień: 0 mg

2 tydzień – jako generalne wsparcie organizmu

  • Mama -> 1x dzień 1/4 pipety NO.15 (12,5 mg)
  • Magda -> 1x dzień 1/2 pipety NO.6 (10 mg)
  • Dominik -> 1x dzień 1 pipeta NO.3 (10 mg)

3 tydzień – jako generalne wsparcie organizmu

  • Mama -> 1x dzień 1/2 pipety NO.15 (25 mg)
  • Magda -> 1x dzień 1 pipety NO.6 (20 mg)
  • Dominik -> 1x dzień 2 pipety NO.3 (20 mg)

4 tydzień – jako generalne wsparcie organizmu

  • Mama -> 1x dzień 1/4 pipety NO.30 (25 mg)
  • Magda -> 1x dzień 1/2 pipety NO.15 (20 mg)
  • Dominik -> 1x dzień 1 pipeta NO.6 (20 mg)

5 tydzień – na lepszy sen i jako generalne wsparcie organizmu

  • Mama -> 2x dzień 1/4 pipety NO.30 (2×25 mg)
  • Magda -> 2x dzień 1/2 pipety NO.15 (2×20 mg)
  • Dominik -> 2x dzień 1 pipeta NO.6 (2×20 mg)

6 tydzień: 0 mg

CBD (i pozostałe kannabinoidy) są rozpuszczalne w tłuszczach, które znacząco podnoszą ich wchłanialność, dlatego postanowiliśmy aplikować olej codziennie po śniadaniu.

W przypadku olejów CBD najlepszą opcją przyjmowania jest metoda podjęzykowa, a więc odmierzając pipetą odpowiednią ilość miligramów, wylewaliśmy substancję pod język i trzymaliśmy przez kilka minut.

W ten sposób zapewniliśmy sobie najlepszą wchłanialność oleju CBD (wówczas jego biodostępność wynosi 10%-20%). Olej wchłania się zwykle ok. 20-40 min, a czas jego działania to 4-6 godzin, dlatego można aplikować olej nawet kilka razy dziennie.

Dlaczego wybrałam Eir Health? Odbierz kod zniżkowy!

O tym, dlaczego zgłosiłam się akurat do producenta Eir Health o możliwość przetestowania ich produktów pisałam w artykule Wszystko, co musisz wiedzieć o CBD. W skrócie – jest to według mnie jedna z najrzetelniejszych polskich firm. 

Posiadają własne, organiczne plantacje w Polsce, które są pod ścisłą kontrolą instytucji państwowych, a ich produkty są badane w niezależnych laboratoriach w Stanach Zjednoczonych. Co najważniejsze oleje nie posiadają metali ciężkich, konserwantów, toksyn i innego syfu. Możecie to sprawdzić sami, na stronie dowolnego produktu tej firmy. Pamiętajcie – zawsze sprawdzajcie, co aplikujecie do organizmu! 

Jeżeli postanowicie tak, jak ja zaufać tej firmie, to w ramach mojej współpracy z nimi, macie możliwość zakupu ich produktów 20% taniej. Wpiszcie kod: STRESKILER przy składaniu zamówienia. Dostaniecie -20% na wszystkie oleje + darmową dostawę.

Lecimy dalej.

Wyniki testów: Ogólne wnioski i obserwacje

Skoro poznaliście dawkowanie, to nie będę Was zanudzać i przejdę od razu do wniosków.

Wymieniając się ogólną opinią o olejach, wszyscy stwierdziliśmy uspokojenie i wyciszenie po aplikacji olejów w dzień i trochę lepszą jakość snu w nocy. Ale żadnej wyraźniejszej poprawy samopoczucia, koncentracji, czy kreatywności.

Nieprzyjemne objawy przy pierwszych aplikacjach oleju tj. suchość w ustach, biegunka, zawroty głowy miałam tylko ja, ale pozostała dwójka nie zauważyła różnicy. Co ciekawe, wszyscy troje zwróciliśmy uwagę na to, kiedy odstawiliśmy olej. Zaobserwowaliśmy wówczas wyraźną różnicę – gorsze samopoczucie i gorszy sen.

Ciekawe prawda? Czytajcie dalej.

Na pewno zaskoczyło nas to, że nie poczuliśmy żadnej zmiany przy zwiększeniu dawki przyjmowanego CBD. Ja na przykład naiwnie myślałam, że im większa dawka tym “bardziej wyluzowana” będę – ale nie, to tak nie działa 🙂

Na koniec testów, zadałam naszej trójce pytania ogólne do olejów CBD. Oto wypadkowa naszych odpowiedzi:

  • W skali od 1-5, jak ogólnie oceniasz wpływ oleju CBD na Twoje zdrowie? – 3,7
  • W skali od 1-5, jak oceniasz produkt względem smaku? – 3,0
  • W skali od 1-5, jak oceniasz produkt względem olejowej formy podania? – 3,3
  • W skali od 1-5, jak oceniasz produkt względem łatwości podania? – 4,3
  • W skali od 1-5, jak oceniasz produkt względem łatwości odmierzania dawek? – 4,0
  • W skali od 1-5, jak oceniasz produkt pod względem wyglądu? – 4,3

Wyniki testów: Ocena i wnioski wynikające z ankiety

W pytaniach otwartych wskazaliśmy, że po aplikacji CBD zaobserwowaliśmy ogólne (od najczęstszych wskazanych w ciągu 4 tygodni kuracji):

  • wyciszenie, uspokojenie
  • poprawę jakości snu
  • ożywienie i brak senności w ciągu dnia
  • mniejszy apetyt 
  • mniejszy stres w pracy

W pytaniach zamkniętych wskazaliśmy, że po aplikacji CBD zaobserwowaliśmy poprawę (od najczęstszych wskazanych w ciągu 4 tygodni kuracji):

  • metabolizmu
  • chorób skórnych – alergii
  • pamięci

W pytaniach zamkniętych wskazaliśmy, że po aplikacji CBD zaobserwowaliśmy następujące skutki uboczne (od najczęstszych wskazanych w ciągu 4 tygodni kuracji):

  • suchość w jamie ustnej 
  • biegunka/efekt przeczyszczenia
  • pieczenie w jamie ustnej

Analizując zamknięte pytania dot. samopoczucia ciężko było dojść do konkretnych jednoznacznych dla całej naszej 3-ki wniosków. Sprowadzając do wspólnego mianownika wszystkie nasze odpowiedzi, nie widzimy jednoznacznej wyraźnej poprawy w kwestiach: samopoczucia, koncentracji, senności, zmęczenia, kreatywności, czy likwidacji stresu. 

Ale ale ale…to może wynikać z tego, że – po pierwsze: testowaliśmy w tym samym czasie różne dawki, a po drugie: każda z nich mogła inaczej zadziałać na każdego z nas.

Co ciekawe, a co nie zostało zaznaczone w obserwacjach – u całej naszej trójki i we wszystkich tygodniach przyjmowania oleju widzimy wyraźną różnicę w ocenie wielkości apetytu podczas kuracji. Wszyscy odnotowywaliśmy mniejszy apetyt w dniach, gdy aplikowaliśmy oleje CBD w porównaniu do tygodni bez olejów (z przed i po kuracji). 

Interesujące jest również to, że 2 tydzień kuracji pokazał najlepsze średnie wyniki we wszystkich pytaniach! Przypadek? Nie wiem 😀

Nasze opinie o oleju CBD

Opinia Dominika:

“Jedyną zauważalną zmianą, jaką zauważyłem stosując oleje CBD, była poprawa jakości snu. W trakcie kuracji mój sen był głębszy i nie budziłem się w nocy, co wpływało na moją senność następnego dnia. Pod skończeniu kuracji, jakość snu wróciła do stanu początkowego. Nie stwierdziłem żadnych efektów ubocznych.”

Opinia mamy: 

“Mogę wskazać na pewno wyciszenie, spokojniejszy sen i charakterystyczny dziwny posmak w ustach po spożyciu oleju. Nie widziałam różnicy przy zwiększeniu dawki dziennej, ale po całkowitym odstawieniu oleju zauważyłam, że ciut gorzej śpię, jak również że jestem bardziej rozdrażniona w ciągu dnia.”

Moja opinia o CBD jest ogólnie pozytywna.

Początkowo, po aplikacji CBD miałam zawroty głowy, suchość w ustach i biegunkę. Te efekty uboczne ustąpiły po 1 tygodniu aplikacji oleju. W trakcie dnia czułam się wyraźnie bardziej rozluźniona i wyciszona. To naprawdę dało się odczuć. Natomiast ja z kolei nie zauważyłam poprawy jakości snu.

Mimo że konsystencja i smak oleju jednak mi nie podchodzą, to na pewno będę zawsze miała przynajmniej jedną buteleczkę w domu i powiem Wam, co tak naprawdę mnie do tego przekonało. 

Otóż po naszym małym badaniu, już sama, przetestowałam CBD przed pojedynczymi sytuacjami stresowymi i okazało się, że wówczas CBD działa na mnie najlepiej. W 3 na 3 sytuacjach (wystąpienie publiczne, prezentacja, szkolenie), które zawsze były dla mnie mega stresujące CBD dało mi wyraźną ulgę, rozluźnienie i złagodziło stres. Wówczas wydawałam się sobie też bardziej skupiona i pewna siebie.

Podobno jest to dość częsta obserwacja. Nie każdy potrzebuje oleju na co dzień, więc odczuje jego działanie tylko wtedy, kiedy równowaga organizmu zostaje zaburzona, np. przez sytuację stresową.

Co do codziennych aplikacji oleju to na razie nie jestem przekonana, ale na pewno jeszcze przetestuję sobie izolat CBD (brak THC, innych kannabinoidów i “ziemnego” posmaku). Chcę też potestować sobie większe dawki oraz korelację działania oleju względem zmian apetytu (ponieważ to mnie zaintrygowało).

Jak widzicie i jak podkreśla producent, doświadczenia osób przyjmujących CBD są różne. Tu naprawdę wszystko zależy od wszystkiego 😀 Waga, wiek, stan zdrowia, wrażliwość, sposób przyjmowania, dawka i rodzaj i jakość produktu to wszystko wpływa na nasze doświadczenia.

Ale podsumowując, w gruncie rzeczy nasze obawy się nie potwierdziły, a oczekiwania w jakimś stopniu zostały spełnione.

Jeżeli planujecie przetestować CBD, to myślę, że dobrym pomysłem jest prowadzenie dzienniczka, ankiety, czy zapisywania notatek w celu śledzenia efektów. Myślę, że kluczową rolę odgrywa tutaj dawka, którą trzeba przetestować samodzielnie i dobrać do siebie odpowiednio.

Jeżeli zaintrygował Cię temat CBD, to przeczytaj również mój najnowszy artykuł: Wszystko, co musisz wiedzieć o CBD. Znajdziesz w nim wszystkie najważniejsze informacje o CBD, jak również zmianki o badaniach na ten temat.

Jak wyglądała ankieta?

Kilka słów o ankiecie. Jak wspominałam, wypełnialiśmy ją codziennie o tej samej porze dnia. Ma ona raczej charakter informacyjny. Wiem, że nie powinniśmy zestawiać ze sobą wszystkich wyników, bo każdy reaguje na CBD inaczej, ale coś mnie podkusiło, żeby sprawdzić, czy czasami tutaj nie ma żadnej korelacji.

W tygodniach zerowych, kiedy nie przyjmowaliśmy olejów (tydzień przed kuracją i tydzień po kuracji) spisaliśmy ogólne oczekiwania, obawy i refleksje, wnioski oraz odpowiadaliśmy na pytania ogólne, dot. samopoczucia, tj.:

  1. W skali od 1-5:
    1. Jak oceniasz swoje dzisiejsze samopoczucie?
    2. Jak oceniasz swoją dzisiejszą koncentrację?
    3. Jak oceniasz jakość swojego snu w nocy?
    4. Jak oceniasz swoją senność w ciągu dnia?
    5. Jak oceniasz swoje dzisiejsze zmęczenie?
    6. Jak oceniasz swoją dzisiejszą „chęć na papierosa”?
    7. Jak oceniasz swój dzisiejszy apetyt?
  2. Zaznacz swój dzisiejszy poziom stresu/niepokoju: 
  3. Zaznacz swój dzisiejszy poziom kreatywności ( np. do rozwiązywania problemów):

W tygodniach przyjmowania olejów, oprócz powyższych pytań, notowaliśmy również swoje przemyślenia w pytaniach otwartych, jak również zaznaczaliśmy poprawę/pogorszenie/brak zmian w poniższych kwestiach po spożyciu oleju:

  • problemy układu pokarmowego  (zgaga, bóle żołądka, gazy)
  • choroby skórne
  • migreny
  • alergia
  • nudności
  • metabolizm
  • bole mestruacyjne
  • pamięć
  • bóle zatok
  • inne (napisz poniżej)

Następnie zestawiliśmy wszystkie dane i wyniki z tygodni “zerowych” porównaliśmy z tygodniami w kuracji, by zobaczyć, czy istnieje jakaś korelacja.

Dla uproszczenia, podaję średnie z naszych odpowiedzi na pytania ogólne dot. samopoczucia dla każdego tygodnia testu. Jak widzicie tydzień drugi wypadł najlepiej pod względem ogólnego zdrowia i samopoczucia całej naszej trójki. Ale i tak najciekawsze dla mnie jest to, że w tygodniach suplementacji olejów wszyscy odnotowaliśmy mniejszy apetyt. I to na pewno będę testować dalej 🙂

Wyniki-naszych-testów-CBD

Mam nadzieję, że macie świadomość, że nasz amatorski test opierał się na subiektywnych odczuciach “badanego” 🙂 Traktujcie to więc jako ciekawostkę.

*Wyróżniamy oleje o pełnym spektrum kannabinoidów (ang. full spectrum) oraz izolaty. W przypadku tych pierwszych, mamy do czynienia z pełnym wachlarzem substancji pochodzenia konopnego, od CBG, przez CBN, CBC , THC, aż po głównego bohatera, czyli CBD. Z kolei izolaty, jak sama nazwa wskazuje, zawierają w swoim składzie jedynie CBD. Powszechnie uważa się, że oleje zawierające pełne spektrum zyskują na efekcie synergii pomiędzy kannabinoidami, a ich działanie jest skuteczniejsze. 

Źródła jak zwykle znajdziesz: TU.

Przeczytaj także…

Moja przygoda z CBD zaczęła się w grudniu, kiedy mama powiedziała mi, że przez stres, pracę zdalną i święta ma problemy ze snem. Trochę mnie to zmartwiło… i wtedy przypomniałam sobie, że mój przyjaciel testował taki olej i wspominał właśnie o lepszym śnie i ogólnym uspokojeniu. 

Poczytałam o tym. Znalazłam kilka ciekawych materiałów, gdzie psycholodzy wypowiadają się o CBD pozytywnie. Zaczęłam więc szukać firmy, do której mogłabym się zwrócić o przetestowanie oleju CBD. Podczas researchu interesował mnie głównie sposób produkcji, jakość produktów oraz ich niezależna certyfikacja. 

Poczytałam też o skutkach ubocznych. Chciałam się dowiedzieć, czy produkt CBD będzie bezpieczny dla osób w różnym wieku. Szukałam najpierw na polskim podwórku i tutaj znalazłam producenta, który okazał się dla mnie wiarygodny. Mówię o firmie Eir Health. Zwróciłam się do nich z prośbą o przetestowanie ich produktów w zamian za wyrażenie szczerej opinii w tym artykule.

Pokazałam mamie ich produkty i zgodziła się je ze mną przetestować. Włączyłam do testów też swojego partnera, ponieważ jest największym sceptykiem, jakiego znam. Dlatego w kolejnym artykule – Oleje CBD – czy odstresowują? Wyniki naszych testów podzielę się z Wami spostrzeżeniami całej naszej trójki, abyście mieli szerszy pogląd na sprawę CBD. 

Ale na początek – czym w ogóle jest olej CBD?

Czym jest CBD i jak działa?

Napiszę krótko.

Konopie posiadają w sobie wiele związków organicznych, ale wyróżniamy z nich dwa główne: CBD (kannabidiol) i THC (tetrahydrokannabidiol).

THC, jak wszyscy wiemy, powoduje “high”, ale czy CBD również? Cóż, okazuje się, że nie. Naukowcy udowodnili, że CBD nie wykazuje działania odurzającego[1]. 

To ważne, bo…

kannabinoidy* (jak CBD i THC) bezpośrednio i pośrednio wpływają na tzw. układ endokannabinoidowy. Receptory tego układu rozsiane są po całym naszym organizmie i oddziałują na nasz układ nerwowy (wiesz – mózg, rdzeń kręgowy i inne nerwy). 

I to właśnie dzięki temu CBD może realnie wpłynąć na poprawę naszego zdrowia i samopoczucia bez odurzania nas i bez innych negatywnych skutków, które powoduje THC. 

W ogóle ten układ endokannabinoidowy jest ciekawy. Ostatnio słuchałam podcastu SWPS, w którym Alicja Binkowska (psycholożka badająca wpływ zażywania konopi na funkcje poznawcze i pracę mózgu) zwróciła uwagę, że “układ endokannabinoidowy pełni dużą rolę w reakcji organizmu na stres [2].” 

Otóż w ramach tego układu nasze ciała wytwarzają własne kannabinoidy, by regulować różne procesy w organizmie, tj.: nastrój, odczuwanie bólu, apetyt i funkcje poznawcze. Kannabinoidy wytwarzane są naturalnie przez nasz organizm, gdy czujemy się zrelaksowani i bezpieczni lub gdy jesteśmy zaangażowani w coś, co nas uszczęśliwia, np. przytulanie, ćwiczenia fizyczne, zasiadanie do wyczekiwanego posiłku lub gdy dobrze śpimy [3].

CBD jest na razie jest przedmiotem wielu badań. Naukowcy jeszcze sprawdzają jego zastosowania i zdolność między innymi do: zmniejszania lęku i stresu, niwelowania trudności ze snem i jego udziale w poprawie jakości snu, łagodzenia depresji, zmniejszenia objawów schizofrenii i innych zaburzeń psychicznych, jak również przewlekłego i trudnego do leczenia bólu (np. głowy, stawów itp.), a także wielu, wielu innych [4].

Temat CBD intryguje. Z niecierpliwością czekam na większą ilość badań w tym zakresie, bo zapowiada się bardzo obiecująco.

Jak powstaje olej CBD?

Wytwarzanie oleju CBD w gruncie rzeczy nie jest skomplikowane. Produkcja ma kilka etapów: od uprawy po ekstrakcję, dekarboksylację i butelkowanie. 

Ja szukałam producenta, który kontroluje cały ten proces i dba o wszystkie jej etapy. Głównie chodziło mi o to, by wszystko odbywało się w sposób legalny i bezpieczny dla zdrowia. W końcu napisałam do polskiej firmy Eir Health, bo mają:

  1. certyfikowany materiał siewny – chciałam mieć pewność, z jakiej odmiany konopi robiony jest olej,
  2. własne uprawy, zgodne z GACP** – z tym nie ma żartów, rośliny wchłoną z gleby wszystko, co dobre i co niedobre,
  3. ekstrakcję nadkrytycznym CO2 – z tego, co czytałam[5] to najwyższej jakości metoda pozyskiwania cennych substancji z konopi i – bez użycia szkodliwych chemikaliów,
  4. standardy GMP (Dobrej Praktyki Wytwarzania) – tego zestawu standardów powinny trzymać się firmy produkcyjne zwłaszcza w branży farmaceutycznej i spożywczej,
  5. ekowysyłkę do klienta – 100% biodegradowalne opakowania – jestem zdania, że jeżeli możemy ograniczyć liczbę wytwarzanych przez nasz biznes śmieci, to powinniśmy to robić.

Spodobało mi się to, że ich organiczne uprawy są zlokalizowane w Polsce i nie używają w produkcji pestycydów i nawozów. Poza tym wydobywają CBD z konopi w sposób najlepszy z możliwych – za pomocą ekstrakcji nadkrytycznym CO2, dzięki czemu olej zachowuje pełne właściwości rośliny. 

A co najważniejsze, każda partia jest badana w trakcie produkcji w niezależnym laboratorium w USA – sclabs.com. Możecie to sprawdzić na stronie dowolnego produktu tej firmy.

Bardzo istotne było dla mnie również to, żeby oleje nie zawierały niepożądanych składników, tj.:

  • parabeny
  • konserwanty
  • toksyny
  • metale ciężkie
  • alergeny – niestety jestem alergikiem.

Także widzicie, że zrobiłam niezłą listę wytycznych do odhaczenia zanim zabrałam się za testowanie 🙂 Wam oczywiście radzę to samo. 

Jeżeli tak, jak ja pragniecie przetestować produkty Eir Health, to w ramach mojej współpracy z nimi, przygotowali dla Was zniżkę -20% na wszystkie oleje + bezpłatną dostawę. Wystarczy, że wpiszecie przy zamówieniu kod: STRESKILER.

Lecimy dalej.

Czy CBD to narkotyk? Czy CBD jest legalne?

CBD to nie narkotyk, a sam olej CBD (od Eir Health) jest w Polsce w pełni legalny. Uprawy konopi są pod ścisłą kontrolą instytucji państwowych. Produkty Eir Health znajdują się w rejestrze suplementów diety prowadzonym przez Główny Inspektorat Sanitarny.

Pomimo że regulacje prawne na tym rynku dopiero powstają, to zakup olejów CBD w internecie, jak i w sklepach stacjonarnych jest w 100% legalny. Określa to prawo Unii Europejskiej oraz Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii, które dopuszczają do sprzedaży produkty zawierające mniej niż 0,2% THC. Oleje Eir Health, które ja testowałam, posiadały właśnie zbliżone do 0,2%, nieodczuwalne, śladowe ilości THC.

Skutki uboczne CBD. Czy CBD uzależnia?

Zanim wzięłam się za testy, poczytałam trochę o możliwych efektach ubocznych. Okazało się, że korzystanie z produktów CBD jest uważane za w pełni bezpieczne, nawet w większych ilościach, a skutki uboczne, jakie może powodować to głównie: zmęczenie, modyfikacja apetytu, czy biegunka [6].

Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia z 2018 CBD jest generalnie bezpieczne i nie uzależnia: “U ludzi CBD nie wykazuje żadnych skutków wskazujących na potencjalne nadużycia lub uzależnienie. (…) CBD jest ogólnie dobrze tolerowane i ma dobry profil bezpieczeństwa. Zgłaszane działania niepożądane mogą być wynikiem interakcji lek-lek między CBD, a istniejącymi lekami pacjentów[7].“

Wg tego badania z 2017 roku, gdzie zestawiono CBD z aktywną marihuaną – ta, wykazywała efekty związane z nadużywaniem, natomiast CBD we wszystkich pomiarach „zachowywało się” podobnie do placebo. Niektóre badania wskazują nawet, że CBD pomaga wyjść z nałogów, np. jak np. palenia papierosów [8].

Czyli co… wyszło na to, że w skrócie – CBD to wszystko, co w konopiach najlepsze? Zobaczmy więcej badań na ten temat.

Naukowcy o CBD, czyli badania nt. CBD

Gdy zaczęłam szukać badań na temat CBD, trafiłam na artykuł napisany przez Michael J. Breus, Ph.D. (psycholog kliniczny i dyplomata American Board of Sleep Medicine). Doktor bardzo pochlebnie wyraża się o CBD. 

Pisze: “Konopie były używane od wieków w leczeniu niepokoju i lęku, a także innych problemów z nastrojem. CBD może pomóc łagodzić zarówno depresję, jak i lęki, przynajmniej częściowo poprzez interakcje z receptorami serotoninowymi w mózgu. Badania pokazują, że CBD może zmniejszać zarówno psychiczne, jak i fizyczne objawy lęku [4].”

Potem odwiedziłam PubMed – zakładkę metaanalizy i badania kliniczne. Już z pierwszych obserwacji możemy wysnuć wniosek, że badań na ten temat jest dość mało, a te, które donoszą głównie o korzystnym wpływie CBD na schizofrenię[9] i niektóre odmiany epilepsji [10] [11]. 

Istnieją jeszcze badania na to, że kannabidiol zmniejsza niepokój wywołany symulowanymi wystąpieniami publicznymi u wcześniej nieleczonych pacjentów z fobią społeczną. W tych badaniach osoby, które otrzymały dawkę CBD, zgłaszały mniejszy niepokój, zaburzenia poznawcze i dyskomfort podczas testu wystąpień publicznych niż osoby, które otrzymały placebo [12] [13]. 

Ale, co mnie zdziwiło – w tym badaniu podawali ludziom końskie dawki CBD – przykładowa dawka w badaniu to 600 mg – dla porównania: ja w swoim teście przyjmowałam 25 mg na dobę (dlatego się mocno zdziwiłam). Ale dlaczego aż tak duże dawki testowano? Zapytałam o to producenta, Eir Health. 

Po pierwsze, badania prowadzone są z wykorzystaniem Izolatów CBD (brak THC i innych kannabinoidów). Po drugie, badań na temat CBD jest mało, same w sobie są drogie, a środki na ich przeprowadzenie – ograniczone, dlatego badacze zaczynają „z grubej rury”. Poza tym, okazało się, że moja dzienna dawka: 25 mg jest stosunkowo niska, jak na kurację CBD.

I na koniec – jeżeli interesuje Was opinia lekarza medycyny naturalnej, to np. Peter Bongiorno (jego książki koncentrują się na stosowaniu naturalnych leków w opiece psychiatrycznej) napisał swoją, akademicką recenzję o CBD, w której przytacza masę badań z odnośnikami. Pisze na przykład, że “badania na szczurach wykazały, że CBD zapobiega przybieraniu na wadze[14]”. 

CBD zagrożenia i obawy

Moją największą obawą były skutki uboczne i odstawienne oleju. Więcej o nich przeczytacie tutaj: Oleje CBD – czy odstresowują? Wyniki naszych testów.

Natomiast robiąc research zauważyłam, że przez stosunkowo niski próg wejścia w biznes dot. olejów CBD, możemy zaobserwować mnogość tych produktów na rynku. I powiem szczerze – powinniśmy być sceptyczni wobec nieznanych producentów i produktów CBD. Etykiety są często niedokładne, a same produkty niecertyfikowane i nieprzebadane.

Miejcie na uwadze, że olej pochodzi z rośliny, która czerpie z gleby wiele substancji. Jeżeli gleba jest zanieczyszczona, a uprawa “pryskana” – sami nie wiemy, co aplikujemy do organizmu. Brak regulacji w tym zakresie nie pomaga, dlatego jeśli tak, jak ja podejmujecie się testowania, dokładnie sprawdźcie producenta.

Podsumowanie tematu CBD

Sam związek CBD i jego wpływ na nasze organizmy wydaje się być bardzo interesujący. Nie ma zbyt wiele badań na ten temat, ale zarówno psycholodzy, jak i WHO nie wypowiadają się o nim sceptycznie. 

Medycyna ma tu duże pole do popisu, bo CBD nie uzależnia i nie ma wiele skutków ubocznych, a oddziaływując na nasz układ nerwowy może dokonać wiele dobrego.

Pamiętajcie jednak, że na razie jest to suplement diety, dlatego należy dokładnie sprawdzić produkty i producenta, przed zakupieniem olejów.

A jeżeli tak, jak ja chcecie przetestować oleje od Eir Health, to pamiętajcie o kodzie zniżkowym STRESKILER (rabat -20% + darmowa wysyłka) lub sami zróbcie research rzetelnych producentów.

Chociaż CBD wydaje się obiecujące i może mieć pozytywny wpływ na organizm człowieka, pamiętajcie jednak, że nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów. Zawsze podejmujcie własne decyzje o tym, czym karmicie swój organizm. 

Jeżeli przyjmujecie jakiekolwiek leki, skonsultujcie się z lekarzem. Ten artykuł ma charakter informacyjny i publicystyczny, nie powinien być traktowany, jako substytut porady wykwalifikowanego lekarza.  

W następnym artykule: Oleje CBD – czy odstresowują? Wyniki naszych testów. dzielę się moją opinią o CBD. Założę się, że jesteście ciekawi, czy olej zadziałał na mnie tak, jak mówią o nim w internetach 🙂

*Kannabinoidy to organiczne związki chemiczne, które pośrednio lub bezpośrednio oddziałują na nasz układ endokannabinoidowy. Receptory tego układu rozsiane są po całym naszym organizmie: i tak – receptory zwane CB1 – wpływają na nasz mózg oraz rdzeń kręgowy (ośrodkowy układ nerwowy), a receptory CB2 – wpływają na resztę naszych “nerwów”, czyli na obwodowy układ nerwowy.

**”System  GACP  powstał  w  celu  zapewnienia  odpowiedniej  i  spójnej  jakości  surowcom  zielarskim  i adresowany jest do wszystkich uczestników wytwarzania leków ziołowych: od producentów pierwotnych po przetwórców  i handlowców.  We wstępie  do systemu  GACP  podkreśla  się,  że  głównym  jego  celem jest  zapewnienie  bezpieczeństwa  pacjenta poprzez ustanowienie  odpowiednich  norm  jakości  w  wytwarzaniu  surowców  zielarskich.  Szczególnie  ważne są aspekty bezpieczeństwa  zdrowotnego,  po pierwsze:  higieniczne  wytwarzanie  w  celu  zmniejszenia zanieczyszczenia  mikrobiologicznego  do  minimum, po  drugie  zaś:  ograniczenie  ryzyka  działania  szkodliwego  surowców  zielarskich,  tak  aby  nie  były  one niebezpieczne na skutek nieprawidłowego zbierania, uprawy, przetwarzania i przechowywania.[15]”

Źródła znajdziesz jak zwykle TU.

Jako uzupełnienie wiedzy o CBD polecam:

[YouTube] Post script: Dr Bradley Fossier opowiada o CBD – https://www.youtube.com/watch?v=k6jLDPp7dOI&t=28s

[YouTube] Mayo Clinic o CBD: https://www.youtube.com/watch?v=_00K0gV016g&t=111s

[YouTube] ASAP science “THC vs CBD”: https://www.youtube.com/watch?v=1iIENII-lVo

[blog] Stonerchef.pl – robią naprawdę świetną robotę w tym temacie

[blog] Eir Health – mają odpowiedzi na większość Twoim pytań o CBD

[Ustawa o przeciwdziałaniu Narkomanii] – http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20051791485/U/D20051485Lj.pdf

Przeczytaj także…

Nie musisz uczestniczyć w kłótniach, do których inni Cię prowokują

?Kojarzysz taką sytuację: idziesz sobie chodnikiem lub pracujesz spokojnie na kanapie, gwiżdżąc pod nosem i ciesząc własnym życiem, gdy ktoś nagle do Ciebie podchodzi i krzykiem wznieca awanturę??

?I to wielką awanturę. Taką, po której wychodzisz całkowicie wyczerpana/y, z kiepskim samopoczuciem — a i często nawet nie wiesz, dlaczego w ogóle się pokłóciłaś/eś??

??Ja tak. I zwykle też przedmiotem kłótni jest pierdoła, rzecz, którą moglibyśmy spokojnie wyjaśnić, ustalić przy herbatce.

?Dlaczego więc ta pierdoła właśnie zniszczyła mi dzień? Dlaczego nie mogliśmy porozumieć się bez silnych emocji?

?Dlatego, że właśnie pomogłam drugiej osobie wyładować na sobie napięcie. Przez „wchłonięcie” jej emocji i wciągnięcie się w krzykową wymianę słowną w jednej sekundzie ze spokojnego poranka zrobiła się gówno-burza.?️

?Często obserwuję wyładowywanie swojej frustracji i złości na innych osobach. „Ofiarami” zwykle bywają nasi bliscy lub współpracownicy, bo mamy ich pod ręką, ale czasami są to również nieznajomi (np. w korku, na przystanku, czy chodniku).

??Ja staram się tę kłótnię przeobrazić w konwersację. Moim sposobem (choć nie zawsze się to udaje) jest spojrzenie na sytuację z boku, obserwacja „To są jego emocje.” i decyzja — nie wchodzę w tę kłótnię. Następnie zadaję jak najwięcej pytań drugiej stronie. Złość powstaje w wyniku naruszenia granic lub niezaspokojenia potrzeb, a więc pytając, możemy dojść do sedna problemu i jego związku z nami.

1️⃣ Na początek zadaję podstawowe pytanie: Co się wydarzyło?
2️⃣ Potem: Opowiedz mi o tym więcej (co wtedy pomyślałeś?)
3️⃣ I następnie: Rozumiem, że zdenerwowało Cię (to i to).
Dochodzimy wówczas do rozwiązania problemu. Oczywiście nie przypasuje to do każdej sytuacji, podaję jedynie przykład. Pytanie to dla mnie punkt wyjścia, który daje też czas do namysłu i podjęcia dalszych działań.

?Obserwuję, że gdy ja spokojnie zadaję pytania, druga strona również zaczyna podchodzić w inny sposób.

Mnie pomaga. Dlatego dzisiaj chciałam się tym z Wami podzielić, byśmy ratowali swoje poranki.

P.S. Oczywiście zostawiam temat, że to druga strona odpowiada za swoje emocje i ich regulacje. Poza tym chyba wszyscy wiemy, że nikomu nie służy wyładowywanie się na innych.

Moje podsumowanie 2020: Czy był to zły rok? Nie. Był inny. Do sierpnia nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. A do teraz czuję się jakbym żyła w innym wymiarze… Ale pozwolę sobie na podstawie moich obserwacji wywróżyć dwie rzeczy, które spotkają nas w przyszłości, może to będzie dla Was ciekawe.

Wiem, że wiele osób skreśliło ten rok. Wiele osób ucierpiało, może i nadal cierpi. Przez stres, niepokój ludzie są bardzo źli, nabuzowani. Chcą wrócić do dawnego życia. Wiele osób czeka w zamknięciu na powrót do normalności. Dla mnie 2020 był przede wszystkim rokiem obserwacji i według mnie nigdy do tamtej normalności nie wrócimy. Jestem zdania, że nasze życie się zmieni, diametralnie. Jak?

Nastanie era technologii i maszyn. Wszystkie firmy na świecie zostały wręcz zmuszone przejść z offline w online i w ten sposób prowadzić biznesy. To uzależniło nas od Internetu jeszcze bardziej, dlatego z cierpliwością czekam na Web 3.0. (zbiór technologii internetowych następnej generacji, w dużym stopniu opierających się na uczeniu maszynowym i sztucznej inteligencji). To moim zdaniem poprowadzi nas do autonomicznych samochodów i robotów-chirurgów. Także, jeżeli ktoś z Was stracił pracę lub zastanawia się nad przebranżowieniem — to mówię Wam, tu są pieniądze (AI, VR, ML, IoT, Blockchain, Programowanie, BigData).

Kolejna rzecz to indywidualizm i skupienie się na jednostce (na sobie). Masowy lock-down sprawił, że zamknęliśmy się nie tylko w domach, ale i spojrzeliśmy wewnątrz siebie. Wiele osób znalazło w końcu czas na to, by zastanowić się „Kim ja w ogóle jestem?” i „Co pragnę zrobić w życiu?”. Te pytania zmieniły się w rozważania, a rozważania w działania. Obserwuję jak wiele zmian o 180 stopni i śmiałych decyzji (zmiana pracy, miejsca zamieszkania, zerwanie związku) podjęli ludzie w tym roku. Indywidualizm może zwiększyć nam odsetek jednoosobowych gospodarstw domowych, a to zapotrzebowanie na mniejsze 1-2-osobowe mieszkania. Wpłynie to również na pogorszenie kondycji demograficznej.

Ale… to przecież tylko moje wróżenie 🙂 prawda?

Macie jakieś swoje obserwacje?

Ćwiczenie dla zabieganych, które polecił mi kiedyś znajomy.

Zajmuje w sumie 3 minuty dziennie, a może okazać się zbawienne.

Możecie wykorzystać budzik w telefonie i ustawić go na 3 różne pory dnia (nie rekomenduje robić tego w nocy?). Gdy alarm zadzwoni przerwijcie, to, co robicie (jeśli jest taka możliwość, nie prowadzicie samochodu itp.) i poczujcie siebie, całe swoje ciało i zauważcie, jaki masz nastrój.

Lubię to ćwiczenie na samoświadomość, bo pozwala na refleksję nad sobą. Jeśli osiągam score 3/3, czyli przy wszystkich alarmach mogę powiedzieć, że czuję się dobrze, to czuję dodatkowo wdzięczność (za ten dzień i za pracę, jaką wykonałam)

Gdy wykonujemy je codziennie przez minimum tydzień, możemy naprawdę poczuć różnicę – poznać siebie dużo lepiej i zauważać rzeczy, które wcześniej nam umykały. Bo mamy na przykład tendencję do tego, by zauważać, kiedy czujemy się źle, a kiedy czujemy się dobrze? No właśnie?

Wypróbujecie? Myślę, że w świątecznej bieganinie może się przydać. Ja właśnie lecę po choinkę!

„Odkryj swoje wewnętrzne dziecko” Stefanie Stahl to książka napisana lekkim i prostym językiem. Autorka przedstawia Dziecko Słońca, Dziecko Cienia i Dorosłego, jako trzy „persony”, które w zależności od sytuacji, przejmują nad nami kontrolę. Uważam, że to bardzo trafne nazwy, zwłaszcza że po nazwaniu ich po imieniu, zaczynamy je zauważać (a wówczas możemy realnie na nie wpłynąć).

Dla mnie to jeden z najbardziej wartościowych poradników pomagający zrozumieć wewnętrzne schematy myślowe, emocje, uczucia i swoje zachowania. Pokazuje nie tylko to, jak dzieciństwo wpłynęło na nasze życie i odbiór świata, ale również to, jak realnie zmienić złe schematy.

Praktycznie na każdej stronie znajdowałam dla siebie coś inspirującego do samorozwoju, dlatego tę pozycję sobie powoli dawkowałam, zamiast wchłonąć ją jednym tchem. Po każdym rozdziale miałam pełno przemyśleń, więc uważam, że akurat z tą książką nie warto się spieszyć 🙂 Cytat „szczęście jest pewną umiejętnością, którą można wytrenować tak, jak ćwiczy się mięśnie” kontempluje do dzisiaj…

Ćwiczenia zawarte w tej książce oceniam jako zrozumiałe i bardzo praktyczne. Co więcej, zgrabnie wkomponowują się w całość – na zasadzie: problem – rozwiązanie. Dlatego też poradnik może być odebrany, jako skrócona terapia, natomiast moim zdaniem nie należy go tak traktować. Zawsze warto skonsultować się ze specjalistą i omówić swoją indywidualną historię i problemy.

Jak poznać i zrozumieć siebie? Jak żyć szczęśliwiej? – moim zdaniem autorka odpowiada na te pytania.

Moją opinię już znacie. Ocena: 5/5, a po ulubione cytaty zapraszam na insta story, zakładka: Książki.

Kto z Was czytał? Jakie są Wasze przemyślenia?

?Wiem, że łatwo jest się poddać, kiedy przeżywa się gorszy okres i/lub podupada na zdrowiu psychicznym.

?W te, jak ja to nazywam „gorsze dni” przypominam sobie, że postęp nie jest liniowy (choć może tak się zdawać). A te mroczne epizody są czasami konieczne, aby zrozumieć, że być może trzeba trochę więcej popracować nad konkretnym problemem.

?I to jest dla mnie OK. Bo wiem, gdzie jestem. Bo mogę też przetestować to, czego się nauczyłam. Bo (może to zaskakujące) to też dzięki nim wiem, że rosnę w siłę.

☺️Wtedy też przypominam sobie, żeby odpocząć od mediów społecznościowych, codziennego pośpiechu i skupić się na sobie.

☝?Kilka ciemnych dni nie musi podważać Twojego postępu i przesłaniać tych wszystkich jasnych pór roku, które przeżyłaś/eś. Okaż sobie wtedy zrozumienie, współczucie i wsparcie.

✨I wiedz, że:
Wierzę w Ciebie i z całej siły Ci kibicuję! Wierzę, że dasz radę i należy Ci się wszystko, co najlepsze. Masz w sobie dużo siły, spójrz tylko na swój dotychczasowy postęp?

‼️A jeżeli czujesz, że potrzebujesz porady specjalisty, pamiętaj, że to nic wstydliwego i zawsze możesz znaleźć dla siebie odpowiednią pomoc. Jeżeli obniżony nastrój, czy „gorsze dni” utrzymują się dłużej niż 2 tygodnie, skontaktuj się z psychologiem.

??Z dedykacją dla wszystkich, którzy potrzebowali to dzisiaj przeczytać. Ostatnio ja miałam gorszy okres i wiem, jak dużo wytrwałości to kosztuje. Nie przekreślam swojego postępu. Rosnę dalej✨Rosnę w siłę?

Mimo wielu głosów, ze wszystkich stron, że na rynku pracy jest ciężko, nieciekawa sytuacja, masowe zwolnienia pracowników itp., sama postanowiłam porzucić aktualne stanowisko i odejść z pracy.?

Podjęłam tę decyzję ze względu na moje zdrowie psychiczne i zasady, którymi się kieruję w życiu (patrz poprzedni post ? )

Ale…
Nie myślcie sobie, że jestem takim chojrakiem i rzuciłam się do morza bez koła ratunkowego.? By zminimalizować stres, który i tak jest obecny przy zmianie pracy, przed odejściem byłam na kilku rozmowach rekrutacyjnych. Jedna z nich skończyła się propozycją podjęcia nowej pracy. Dlatego nie odchodzę „w nieznane”, a jedynie przenoszę się do innego miasteczka.?

W swoim życiu pracę zmieniałam już kilka razy, ale tylko raz zdarzyła mi się sytuacja, gdy zwolniłam się nie mając zaklepanej następnej „posadki”. Wówczas, również zrobiłam to dla swojej psychiki, ponieważ kieruję się zasadą: „zdrowie psychiczne jest ważniejsze niż praca”. Tak dbam o siebie.?

Bardzo chciałam się tym z Wami podzielić, bo praca jest jednym z głównych stresorów w życiu.☝? Praca wpływa nie tylko na stan Waszego portfela, ale też na relacje z rodziną, przyjaciółmi, miejsce zamieszkania, apetyt, zdrowie i ogólne samopoczucie.?

Dlatego też dziękuje moim przyjaciołom i partnerowi, którzy ostatnio mnie mocno wspierali.? Cudownie mieć takie Kwiatki przy sobie w życiu właśnie w takich chwilach.???

A jeśli zastanawiacie się, czy można znaleźć pracę w pandemię, to odpowiadam – można. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to zależy od wielu czynników mikrośrodowiskowych. Pamiętajcie, że nikogo do niczego nie namawiam, a jedynie dziele się tu z Wami swoimi życiowymi decyzjami i przemyśleniami. Za swoje decyzje Wy ponosicie odpowiedzialność.??

W komentach możecie podzielić się swoimi doświadczeniami. ??????Chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat!

czy podpalasz siebie by zadowolić innych
czy podpalasz siebie by zadowolić innych

✨Możesz.✨

Tak naprawdę…dopiero dorosłość pozwoliła mi to zrozumieć?⁣ Kilka lat zajęło mi zaniechanie mówienia „TAK” tylko po to, by w mojej głowie nie pojawiał się niepokój i to głupie poczucie winy. Poczucie, że nie spełniam czyichś oczekiwań.???

?Gdy przestałam chodzić na kompromisy w sprawach, które nie powinny im podlegać,
?Gdy przestałam troszczyć się o wszystkich wokół, zamiast o siebie,
?Gdy zaczęłam robić rzeczy, które są DLA MNIE ważne, zamiast zaspokajać potrzeby i pragnienia innych,
?Gdy zaczęłam odmawiać osobom i sytuacjom, które powodowały, że czuję się źle
…w końcu przestałam czuć się okropnie sama ze sobą. Uhonorowałam siebie. W końcu! ??

❔Często pytacie się mnie, jak to zrobić? Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Ja w siebie włożyłam ogrom pracy indywidualnej. Najpierw zauważyłam swoje emocje i określałam problem (czasami określenie problemu jest najtrudniejsze w całym procesie). Potem dzień w dzień, małymi krokami zmieniałam swoje myśli i zachowania. Zaczęłam sobie na nowo tłumaczyć wszystkie rzeczy. Na nowo tworzyć środowisko, w którym chcę żyć. Opiekować się tą małą Magdą, która żyje we mnie. Przyznaję, że dzięki książkom, warsztatom i osobom, które poznałam większość tych rzeczy zrobiłam bez terapii, ale chcę Wam zwrócić uwagę, że to NIE jest dobre wyjście dla wszystkich. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz pomocy, zwróć się proszę do specjalisty.

Ja cały czas się siebie uczę, rozwijam i rosnę w swoim tempie? ale chcę żebyś Ty też wiedział/a, że TO TY jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu. Ty zarządzasz swoim czasem i swoją energią. Kropka. Właśnie dlatego możesz:
? Opuścić jednostronny związek lub przyjaźń
? Opuścić toksyczne miejsce pracy⁣
? Opuścić spotkanie towarzyskie, które nie sprawia Ci przyjemności
? Opuścić niekomfortową/poniżającą rozmowę

Cokolwiek, co powoduje, że nie czujesz się dobrze. Nie musisz podpalać siebie, by ogrzewać innych! Twoje poczucie komfortu JEST WAŻNE.✨

??‍♀️Pytacie mnie o naprawdę wartościowe książki o stresie i niepokoju. Oto jedna z nich!

?”Nie wszystko będzie źle” to poradnik napisany przez Dr Kathleen Smith, terapeutkę piszącą m.in. dla New York Timesa. To poradnik dla wszystkich, którzy doświadczają lęku, stresu i niepokoju stworzony w oparciu o teorię zachowań ludzkich, zwaną terapią Bowena. Autorka wykorzystuje w niej przykłady ze swojej pracy terapeutycznej i ukazuje, jak jej pacjenci (pod jej okiem) pracują nad pozbyciem się niepokoju.

✔️Książka porusza następujące tematy:
-Czym jest i jak działa niepokój
-Jakie strategie używają rodziny w radzeniu sobie ze stresem
-Jak radzimy sobie z niepokojem w relacjach przyjacielskich
-Jak znaleźć swoje miejsce w społeczności
-Jak radzić sobie ze stresem i niepokojem w trakcie poszukiwania pracy
-Czy niepokój w mediach społecznościowych istnieje
-Kontrowersyjne tematy i niepokój

Jest logiczna, konkretna i przemyślana, a jak na poradnik miło i szybko się ją czyta. Super jest też to, że każdy rozdział kończy się konkretnymi ćwiczeniami do samodzielnej pracy nad sobą. Autorka podkreśla, że praca z niepokojem i lękiem to trudna i długa droga, ale ćwiczenia mogą wpłynąć na poprawę relacji z innymi i zmniejszenia uczucia niepokoju i stresu na co dzień. Oczywiście książka nie rozwiążę wszystkich Waszych problemów. Nie jest uniwersalna, bo takiej książki się po prostu nie da napisać, ale uważam, że każdy chociaż raz w życiu miał jeden z wziętych pod lupę problemów i tutaj można szukać wartości.

Przeczytanie tej pozycji przede wszystkim skłoniło mnie do refleksji. Przyznam, że w tej chwili na niektóre relacje i zachowania patrzę inaczej.

?️Moja ocena: 4,5/5

Poradnik podarowało mi Wydawnictwo Znak, za co serdecznie dziękuję 🙂

*Poradnik nie zastąpi terapii i nie powinien być stosowany, jako substytut porady wykwalifikowanego lekarza, ale jestem pewna, że wielu osobom realnie może pomóc (ja wyciągnęłam z niej naprawdę wiele).

A teraz się przyznawać się – ile kart macie nawalone przeglądarkach! Ja naliczyłam 21 ? To tylko obrazuje, ile rzeczy robię na raz! ALE przychodzi taki czas, kiedy jest ich już za dużo, kiedy tak bardzo przytłaczają, że muszę je pozamykać.❌ Tak samo jest z natłokiem spraw do zrobienia, więc też myśli i zmartwień.

Moja rada – pozamykaj swoje zakładki ? Zobacz, jak ja to robię:

?1. Zauważam, że spraw jest za dużo i czuję się przytłoczona.
?2. Robię głęboki oddech i przeznaczam czas na posegregowanie i ustalenie priorytetów, czasami zapisuję też na kartce, czym się obecnie martwię (w pewien sposób wyrzucam to z siebie i jest mi lżej)
?️3. Tworzę realistyczny harmonogram zadań. Dzięki temu wiem, czym zająć się dzisiaj (resztę „zakładek” zamykam)
??4. Ćwiczę uważność. Podczas posiłku, porannej toalety, czy przy rozciąganiu się skupiam się jedynie na robionej czynności.
?5. Pozwalam sobie na relaksacyjne przerwy w ciągu dnia, wychodzę z herbatą na balkon, oddycham, włączam relaksacyjną muzykę. Wieczorem medytuję, spowalniam dzień i zamykam wszystkie dzisiejsze zakładki. Jutro otworzę kolejne. To dla mnie bardzo ważne, by kłaść się spać z „pustą głową”.

Ja planuję swoje sprawy w kalendarzu Google, nie znalazłam na razie lepszego narzędzia (może ktoś poleci?) Codziennie otwieram kalendarz i widzę, nad czym chcę dzisiaj popracować. Skupiam się tylko na tym, jutrem zajmę się jutro. Jestem człowiekiem, potrzebuję regularnych przerw od wszystkiego, stresu, napięcia, zmartwień, wszystkich rzeczy, które powodują niepokój.

Hej Kochani?Zdecydowałam się opublikować ten materiał własnie teraz, gdy nasze relacje partnersko-rodzinne mogą być niezwykle narażone na konflikty. ?️Chyba nikt z nas nie ma wątpliwości, że źle zarządzane relacje z ludźmi, na których nam zależy wywołują stres.? Wg Dr Gottmana są 4 specyficzne zachowania, które mogą rozsadzić?każdy związek od środka, ponieważ aktywują w mózgu emocjonalnym reakcję „walcz albo uciekaj”. Są nimi: krytyka, brak szacunku, kontratak i unikanie konfrontacji. Jak więc efektywnie się komunikować z drugą osobą? Zobaczcie, jak w sposób asertywny rozwiązać konflikt?

1.Źródło problemu
Upewnij się, że osoba z którą rozmawiasz jest źródłem problemu -najlepiej konfrontować się twarzą w twarz, zamiast żalić się osobie trzeciej.

2.Czas i miejsce
Upewnij się, że podejmujesz rozmowę w odpowiednim miejscu i czasie, tak, aby obie strony czuły się komfortowo.

3.Przyjazne nastawienie
Upewnij się, że druga osoba Cię słucha, możesz zacząć rozmowę od powiedzenia czegoś pozytywnego, unikaj agresywnego tonu.

4.Obiektywizm
Wytłumacz rozmówcy, że jego zachowanie sprawiło Ci przykrość odnosząc się do tego, co miało miejsce, np. „Kiedy zrobiłeś X…”.

5.Emocje
Następnie opisz swoje emocje, które w Tobie powstały, np. „poczułam się wtedy upokorzona”.

6.Potrzeby
Po wyrażeniu emocji, możesz zakończyć dyskusje lub wspomnieć jeszcze o swoich potrzebach, które nie zostały zaspokojone.

.
.
.
opracowanie własne na podstawie nauk dr Davida Servan-Schreibera

✨Dzisiaj o samoocenie✨ bo robię w relacjach na Instagramie akcję #budujesamoocene, w ramach której codziennie przez tydzień publikuję naklejkę z 1 pytaniem – zobacz akcję tutaj.
??‍♀️Akcja ma na celu refleksję nad sobą i swoją relacją z otoczeniem. Pytania mogą okazać się trudne, jeśli nie zastanawiasz się nad nimi regularnie, ale jest to swoiste szturchnięcie Cię, by spędzić nad nimi trochę czasu.
☝?Jeśli masz niską samoocenę, to oznacza, że uważasz siebie za gorszego od innych. Zbyt wysoka oznacza, że zasługujesz na więcej niż inni, jej przejawem jest arogancja. Zdrowa samoocena to stan, w którym znamy swoje wszystkie wady i zalety i czujemy się dobrze we własnej skórze, wiedząc, że nie ma ludzi lepszych lub gorszych (wszyscy jesteśmy równi).
??Na zdrową samoocenę składają się: zaufanie do siebie, poczucie, że poradzimy sobie z przeciwnościami losu oraz szacunek do siebie, poczucie, że jesteśmy wartościowi, zasługujemy na szczęście i umiemy cieszyć się z naszych osiągnięć.
??Tylko Ty masz tę moc podniesienia swojej samooceny. Ty musisz wykonać pracę, nikt nie zrobi tego za Ciebie. Same moje pytania jednak nie wystarczą. Budowanie samooceny to praca w kilku obszarach (praca nad samym sobą i nad relacjami). Wydaje mi się jednak, że najważniejszym krokiem jest zrozumienie, że każdy z nas urodził się wartościowy, potem zaczęliśmy postrzegać siebie inaczej, a skoro nauczyliśmy się tego, to możemy się także oduczyć.
✨Budowanie samooceny nie jest proste, jest to złożony proces, który wymaga szczerości, zrozumienia i odwagi. Mogą pomóc Ci w tym sesje terapeutyczne, ale zajrzyj też koniecznie na stronę podziwianego przeze mnie psychoterpeuty Nathaniel Brandena www.nathanielbranden.com, autora książki “6 filarów poczucia własnej wartości”
✨✨✨

Zawsze, jeśli coś wydaje mi się trudne lub przerażające, rozkładam to na mniejsze kroki?Koncentruję się na tym stopniu przed sobą, a nie na całej klatce schodowej, bo to może przyprawić o ból głowy ? i zniechęcić do podejmowania jakichkolwiek działań?

Nawiasem: o tym mówi też filozofia kaizen. Jest to podejście wprowadzania zmiany małymi krokami (eliminując tym samym lęk przed dużą zmianą) – właśnie wykonując drobne kroki, zapewniamy sobie ciągły rozwój i dążenie do osiągnięcia swoich celów.

✨Ale zauważyłam, że tej metody używam także w obecnej sytuacji, związanej ze społeczną izolacją i naprawdę dużymi zmianami, z jakimi muszę się zmierzyć. Kiedy zaczyna mnie to wszystko przytłaczać, nie zastanawiam się co będzie za miesiąc, a raczej staram się skoncentrować na tym, co mogę zrobić dzisiaj. A jutrem zajmę się jutro.✨

Czy ktoś z Was robi podobnie??

Zadałaś/eś sobie kiedyś to pytanie? Bo ja tak. Siedzenie w domu skłoniło mnie do refleksji na temat ilości czasu, jaki poświęcamy urządzeniom elektronicznym. Już dawno zdałam sobie sprawę (Wy pewnie też), że w zasadzie elektronika jest ze mną odkąd się obudzę do położenia się spać. Technologia, którą dzisiaj się posługujemy jest z nami jedynie nieco ponad dekadę (Iphone 3G – 2007r.), a już wiele z nas nie wyobraża sobie życia bez smartfona. Dlaczego?

Bo spędzamy z elektroniką zbyt wiele czasu! Śmiem twierdzić, że za kilka kolejnych dekad nie będziemy nazywać się homo-sapiens, ale robo-sapiens.Pracuję w marketingu. Przez 8 godzin siedzę przed komputerem. Zwykle, w drodze do i z pracy słuchałam muzyki, przeglądałam newsy i Instagram (2x30min). W domu: odpisywanie na wiadomości i komentarze, odbieranie e-poczty, pisanie postów i artykułów, Udemy, YouTube, blogi, znowu Instagram, Netflix (razem ze 3 godziny). Owszem była joga, spacery i książki, ale czas offline przegrywał z online, zobaczcie sami: 12h vs. 4h!!! (+8h snu nie wliczam).

Pewien mądry człowiek nazwał to cyfrozą: „Cyfroza to (…) mega trend. Ja cyfrozą nazywam rozszerzoną monofobię (kompulsywną chęć korzystania z telefonu i urządzeń elektronicznych)”I to jest prawda. To się dzieje. Najgorsze jest to, że kontent, który konsumujemy w Internecie jest często nic nie wnoszącą pulpą, niskiej jakości treścią.

Dlatego postanowiłam kontrolować to czasowo. Teraz dążę do 10h vs. 6h (dni powszednie) i 3h vs. 13h (weekendy). Bardzo nie chcę, żeby rozrost mojego profilu zburzył równowagę życiową, którą w końcu sobie zbudowałam. Bardzo nie chcę poświęcać więcej czasu na media społecznościowe, dlatego musicie mi wybaczyć brak dłuższych video relacji i live’ów (a ogólnie to głupio mi gadać do telefonu, a nie do żywej osoby, ale to inna kwestia :D).

No to teraz otworzyłam Wam pole do rozkminy. Ile czasu spędzacie na Instagramie? Ile na telefonie? Możecie to sprawdzić! Uwierzcie mi, ograniczając kontakt z elektroniką, w końcu odetchniecie, w końcu złapiecie głęboki haust świeżego powietrza. Elektronika to technologia, która daje wiele możliwości, ale elektronika nie wszystko, to nie życie.

Granice są niezwykle ważne, zwłaszcza teraz, gdy możemy odczuwać zwiększony lęk i niepokój. Kluczem jest jasne i bezpośrednie przekazywanie informacji w trosce o swoje zdrowie psychiczne. Szanujmy swoją przestrzeń i siebie nawzajem?

Wyznaczanie granic w obliczu koronawirusa może brzmieć tak:

„Nie chcę teraz rozmawiać o koronawirusie.”

„Rozumiem, że starasz się być pomocny w swoich sugestiach, ale teraz chcę poświęcić czas, by doświadczyć swoich emocji.”

„Jeśli nie czujesz się dobrze, nie przychodź.”

„Doceniam twoją wiedzę, ale nie chcę otrzymywać linków do artykułów i postów na ten temat.”

„Obecnie nie podam Ci dłoni, ale możemy przybić piątkę w powietrzu!”

„Podjęłam decyzję o pozostaniu w domu i ograniczeniu fizycznego kontaktu z ludźmi.”

„Szanuję twoją opinię na temat tej sytuacji, ale pozwoliłam sobie dojść do własnych wniosków.”

Jeśli trudno Ci powiedzieć „nie”, to nie jesteś sam/a. Sposobów na powiedzenie „nie” jest wiele i większość z nich zależy od konkretnej sytuacji, ale tu masz 15 przykładów, jak może brzmieć Twoja odmowa.

1.Nie, dziękuję.

2.Dzięki, że pytasz, ale odp. brzmi nie.

3.Nie, to po prostu nie moja sprawa.

4.Nie, nie jestem odpowiednią osobą do pomocy.

5.Doceniam Twój czas, ale nie, dzięki.

6.Cieszy mnie, że pytasz, ale nie mogę tego zrobić.

7.W tej chwili jestem zajęta, więc muszę odmówić.

8.Nie, nie chcę brać dodatkowych rzeczy na głowę.

9.Nie, to nie dla mnie.

10.Dzięki za radę, ale nie zrobię tego.

11.Nie, nie jestem na to przygotowana.

12.Nie, nie będzie to dla mnie komfortowe.

13.Nie, nie znam Cię na tyle dobrze, by (…)

14.Może nie wyraziłam się jasno, odp. brzmi nie.

15.Chciałabym móc, ale nie chcę (Phoebe Buffay)

W tej chwili wszyscy radzimy sobie z tą trudną (zdrowotnie i gospodarczo) sytuacją po swojemu. Niektóre osoby kontaktują się z nami, żeby podtrzymać relacje, porozmawiać, podzielić się obawami, zaproponować nowe rozwiązania, czy nawet zaprosić nas do wspólnego spędzenia czasu. Takim osobom czasami po prostu chcemy powiedzieć NIE (w niektórych wręcz musimy).

Jeśli uważasz, że w tej niekomfortowej dla nas wszystkich sytuacji „NIE i kropka” może zabrzmieć wrogo, to możesz spróbować tego, co ja: Jednocześnie szanując swoje granice, informuję drugą stronę, dlaczego odmawiam.

I nie dlatego, że muszę się usprawiedliwić (bo nie musisz się tłumaczyć!), ale raczej po to, by uczynić komunikację przyjaźniejszą i bardziej klarowną dla drugiej strony:

„Brzmi cudownie, ale w tej chwili chcę się skupić na innych rzeczach, więc nie. Może spróbujemy za kilka miesięcy?”

„Temat wirusa jest ważny, ale powoduje u mnie napięcie i nie chcę o tym rozmawiać. Powiedz, jak ta ostatnia książka, którą przeczytałaś?”

„Nie chcę tam iść, w tej chwili priorytetem jest moje zdrowie. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz. Możemy się tam wybrać za pół roku.”