Tag Archive for: książki

„Samopomocownik” recenzja książki, którą musisz mieć

Samopomocownik recenzja książki którą musisz mieć

Pokochałam tę książkę i muszę się nią podzielić! 

“Samopomocownik” został napisany, by wyposażyć nas w sprawdzone narzędzia do udzielenia pierwszej samopomocy psychologicznej (z wykorzystaniem technik stosowanych w praktykach terapeutycznych). Autorka, Natalia Ziopaja, jest psycholożką, psychoedukatorką i interwentką kryzysową, która dzięki profilowi @psychologiczne_ciekawosci umożliwia dostęp do treści związanych z poprawą zdrowia psychicznego. 

#StresKilerWspółpracuje

Poradnik składa się z czterech części: podstawy, emocje, poznawanie (w odniesieniu do psychologii poznawczej i w kontekście poznawania samego siebie i innych), motywacja i zaangażowanie. Od razu przejdę do informacji, czym różni się od pozostałych, tym podobnych, pozycji:

  • Przede wszystkim posiada niezliczoną liczbę ćwiczeń do autorefleksji. To podręcznik i zeszyt ćwiczeń w jednym. Strony tekstu przeplatają ciekawostki, pytania, tabele i grafiki do uzupełnienia.
  • Super cenny jest podrozdział o pomocy specjalistycznej, w której znajdujemy informacje: jak i gdzie szukać, by znaleźć odpowiednią dla siebie profesjonalną pomoc, jakie sygnały powinny nas zaniepokoić w trakcie wizyty u terapeuty, a także jak przygotować siebie (i bliskich) do pierwszej wizyty i jak ona wygląda.
  • W rozdziale o emocjach (prócz podstaw) dowiadujemy się, czym różni się smutek od depresji, jak ułatwić sobie obserwację trudnych emocji, a także jak pielęgnować te przyjemne (o czym wiele z nas zapomina!)
  • W III części uwagę zwraca podrozdział o sześciu cechach temperamentu. Czy wiedzieliście, że osoby wysoko perseweratywne będą bardziej skłonne do wracania myślami do wydarzeń z przeszłości? Tu dowiadujemy się też jak asertywnie odpowiedzieć na krytykę oraz czym są błędy i zniekształcenia poznawcze (czego też nie widziałam w wielu książkach tego typu).

Mimo że najwięcej stron poświęcono emocjom i poznawaniu, to książka jest równa. Rozdział wstępny i końcowy są odpowiednio krótsze, więc czyta się ją dobrze. Zrozumiały język sprawia, że ​​treści są odpowiednie dla szerokiego grona odbiorców, w tym dla początkujących. Niektóre fragmenty napisane są bardziej naukowo, dlatego polecam w trakcie czytania robić sobie przerwy na przyswojenie materiału.

Wszyscy potrzebujemy wiedzy i narzędzi do adresowania naszych codziennych wzlotów i upadków. Nie unikniemy zamętu codziennych emocji i natrętnych myśli o problemach. Dlatego to bardzo ważne, by próbować zrozumieć siebie i zbudować zdrową relację ze sobą i z otoczeniem. Takie pozycje nam w tym pomagają.

“Samopomocownik. Pielęgnuj swoje zdrowie psychiczne” to podstawowa wiedza psychologiczna, praktyczne wskazówki i narzędzia do samorozwoju, a także instrukcje jak dobierać i szukać profesjonalnej pomocy. Jest absolutnie wspaniała. Napisana ze współczuciem i troską, ale także została fantastycznie przemyślana, by pomóc jak największej części z nas. Książkę powinien przeczytać każdy, kto nie wątpi w potęgę psychologii i chce wznieść swoje życie na nowy poziom. 

Dziękuję wydawnictwu Znak Koncept za przesłanie tej książki w zamian za uczciwą recenzję.

Pamiętajcie, że żadne książki o samopomocy nie zastąpią profesjonalnej terapii. 

Moja ocena: 5/5

Link od książki: https://bit.ly/3FBNmm7


O autorach:

Natalia Ziopaja – polska psycholożka, magister studiów na wrocławskim SWPS ze specjalizacją psychologii klinicznej i biznesu; trenerka umiejętności społecznych, interwentka kryzysowa.

„Twój ciałopozytywny workbook” – moja opinia

Dzisiaj przychodzę do Was z książką dla dzieci w wieku 8-12 lat, która pomaga w pracy nad uważnością, równowagą, emocjami (ich zauważeniem, akceptacją, wyrażaniem i zarządzaniem nimi), a także odkrywaniem swoich potrzeb i budowaniu pozytywnego obrazu ciała.

#StresKilerWspółpracuje

„Twój ciałopozytywny workbook” to obrazowy, edukacyjny zeszyt ćwiczeń do przerobienia samemu i w parach, eksperymenty, a także wiele dodatkowych cyfrowych materiałów dodatkowych; to 50 ćwiczeń, które pomogą w budowaniu ciałopozytywnej postawy u dzieci, wzmacniając ich odporność psychiczną, śmiałość oraz rozumienie siebie.

Sama niestety go nie przerobiłam, ponieważ mam problem z prawą dłonią, ale przejrzałam go dla Was i pokażę, co znajdziecie w środku.

W części pierwszej workbooka poznajemy nasze zmysły przechodząc przez ćwiczenia dotyczące smaku, węchu, słuchu, wzroku i dotyku. W części drugiej, która podobała mi się najbardziej, odkrywamy swoje emocje. Nazywamy je i przechodząc przez ciąg przyczynowo-skutkowy dowiadujemy się, jak ciało je wyraża. Poznajemy też ćwiczenia pomagające nam się uspokoić i powrócić do równowagi. Zaintrygowała mnie strona ze skalą emocji, w na której opisujemy z jaką siłą je odczuwamy (nie zwracałam na to uwagi wcześniej). Na koniec, w 3 części, poznajemy nasze potrzeby i pielęgnujemy wdzięczność.

Celem autorki, Barbary Pietruszczak, jest pomoc w poznaniu naszych niesamowitych ciał i tego, co pozwala nam czuć, doświadczać i działać, ale dla mnie jest to podręcznik do samoakceptacji i odkrywania siebie.

Teoretycznie to książka dla dzieci, jednak polecam ją przejrzeć również dorosłym, ponieważ niektóre ćwiczenia są ciekawym uzupełnieniem lektur dotyczących (szeroko pojętego) rozwoju osobistego.

Dziękuję moonka.pl za przesłanie książki. Z przyjemnością dołączyłam do tego projektu. Inną formą inicjatywy przewodników wspierających dzieci jest podcast, do którego też możecie zajrzeć na Spotify: Oswajamy dojrzewanie – rozmowy dla rodziców i opiekunów

Moja ocena: 5/5

Link do książki: https://moonka.pl/produkt/workbook/

#ciałopozytywność #ciałopozytywny #ciałopozytywna #rozwójosobisty #rosnęposwojemu #rozwój #rozwijamsię #książkidladzieci #książkadladzieci #dladzieci #pozytywneksiążki #pozytywnaksiążka #pozytywne #recenzje #recenzjaksiążki #ocenaksiążki #książeczki #grafiki #emocje #emocjeiuczucia #czuj #emocje #ciało #samoakceptacja #samoświadomość #potrzeby #pewnośćsiebie #samoocena #poczuciewłasnejwartości

Przeczytaj także…

Recenzja ““Z pamiętnika początkującego psychiatry”

z-pamietnika-poczatkujacego-psychiatry-3

“Z pamiętnika początkującego psychiatry” to historia dr. Adama Sterna przedstawiające jego 4-letni pobyt na psychiatrii w Harvard Medical School. Przechodzimy przez jego doświadczenia szkoleniowe, interwencje na oddziale szpitalnym (również dziecięcym), w izbie przyjęć oraz w gabinecie terapeutycznym.

#StresKilerWspółpracuje

Zainteresowały mnie zajęcia z emocji, przez które przechodzili stażyści oraz rada od starszych fachem, by „nigdy nie martwić się samotnie”. Corem książki był jednak świat wewnętrzny autora — uczucia, życie miłosne i przemyślenia dotyczące zawodu psychiatry. Obserwujemy przytłoczenie codziennymi obowiązkami i nieustannymi próbami pogodzenia ich z życiem osobistym. Czytając, zastanawiałam się, kiedy w ogóle miał czas, by pisać ten pamiętnik.

Stern wzbogaca swoją książkę przejmującymi historiami pacjentów, którzy wywarli na niego duży wpływ. Poznajemy trudy w podejmowaniu decyzji, jak i mix emocji, których doświadcza psychiatra w różnych etapach kontaktu z pacjentem. Większość lektury skupia się jednak na rozterkach sercowych autora — licznych randkach i interakcjach z koleżankami. Te miejscami były nudnawe i opisane w sposób niedający poczucia współodczuwania emocji (trochę takie “Trudne sprawy”).

W porównaniu do podręczników samopomocowych, to jest łatwa i przyjemna lektura; życiowa. Przeplatana dialogami, które nie raz emanowały takim sarkazmem, że powodowały parsknięcie śmiechem.

Krótko sumując – to połączenie Chirurgów i Dr House’a, dlatego ja będąc fanką powyższych, oceniam ją dobrze. Prawdą jest, że case study pacjentów były skrajnie lakoniczne, ale wystarczyły, by móc wyobrazić sobie przez jakie uczucia, emocje i doświadczenia przechodzi psychiatra. Polecam również, jeśli ktoś planuje ten zawód w przyszłości.

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za przesłanie książki i współpracę 🙂

Moja ocena: 4/5

Link do książki: https://bit.ly/z-pamietnika-mlodego-psychiatry

O autorze:

Adam Stern – psychiatra w Beth Israel Deaconess Medical Center, adiunkt psychiatrii w Harvard Medical School.

“Sztuka świadomego życia” – recenzja

#StresKilerWspółpracuje

Sztuka świadomego życia

“Sztuka świadomego życia” to nowy poradnik, który przygląda się takim definicjom jak: świadome życie, racjonalny świat, życie duchowe; zachęcając nas do refleksji nad jakością naszego rozumowania. Napisana przez doktora psychologii, Nathaniela Brandena. Mówię od razu, że to książka dla rozkminiaczy. Podzielona na 7 rozdziałów, porusza tematy istnienia, wyborów i odpowiedzialności, logiki, uważności, czyli dla mnie idealna.

Od razu przejdę do plusów: podoba mi się, że autor podchodzi do pozycji bardzo matematycznie, poczynając od konkretnych definicji używanych przez niego zwrotów. To daje punkt odniesienia do tez, które wysnuwa i sprawia wrażenie logicznej całości. Podoba mi się również odniesienie ich do realnego świata z podaniem konkretnych przykładów i wskazaniem gdzie, jako ludzkość, powinniśmy się zatrzymać i zreflektować.

Branden zwraca np. uwagę na to, jaki dzieci mają problem ze zrozumieniem świata dorosłych: “Skąd mam wiedzieć, w co wierzyć, jeśli wy nie macie na myśli tego, co mówicie, albo nie mówicie, co naprawdę myślicie”? Trafnie zwraca uwagę na hipokryzję świata dorosłych, która zdaje się nikogo nie zastanawiać, a gdzie widocznie logika wzięła sobie wolne.

Co do minusów, to nie zgadzam się już z jego podstawową definicją rzeczywistości (bo uważam, że ta, zależy od percepcji danej jednostki), a poza tym przyznaję, że czasami gubiłam się w meandrach wysuwanych wniosków. Miałam też wrażenie, że niektóre definicje (np. racjonalne myślenie) nie są napisane konkretnie, przez co ciężko było mi poukładać sobie w głowie tok jego rozumowania. Czasami pojawiało mi się w głowie wiele znaków zapytania, a czasami zdawałam sobie sprawę, że czytam stronę, z której nic nie wynika.

Bardzo wartościowy natomiast jest dla mnie „program kończenia zdań” dołączony do książki. Jest to proste ćwiczenie samorozwojowe z dokładną instrukcją, które może pozytywnie wpłynąć na świadomość naszych relacji ze sobą i innymi.

Książka jest treściwa i porusza bardzo dużo wątków. Branden ciekawie rozprawia m.in. o relacjach, samouznaniu, popełnianiu błędów, duchowości i samodzielnym myśleniu. W treści zgrabnie wplata swoje opowieści z seminariów lub przypisy wielkich osobistości. Jednak nie ukrywam – jest to trudna książka, czytałam max. 50 stron dziennie, bo więcej powodowało ścisk w mózgu. Jej tytuł powinien brzmieć raczej: “Uważny umysł”, bo jest to zachodnie, bardzo racjonalne spojrzenie na świadomość.

Moja ocena: 3.8/5

Dziękuję wydawnictwu Feeria za przesłanie książki i współpracę przy tym tytule!

Link do książki: https://www.empik.com/sztuka-swiadomego-zycia-branden-nathaniel,p1304673248,ksiazka-p

O autorze:

Nathaniel Branden (1930 – 2014) – doktor Psychologii (California Graduate Institute), wykładowca, terapeuta i konsultant korporacyjny, ​​myśliciel; w swoim naukowym dorobku skupiał się na krytycznej potrzebie zrozumienia psychologii samooceny i jej związku z naszym codziennym życiem, napisał blisko 20 książek na temat samooceny, w tym “6 filarów poczucia własnej wartości”, studiował na NYU i na Uniwersytecie Kalifornijskim.

Dbasz o pamięć i zdrowie mózgu?

Jakiś czas temu natrafiłam na prezentację dr Kristoffera Rhoadsa, neuropsychologa, dotyczącą stresu [1] i jedną z pierwszych plansz była ta, dotycząca zdrowia i pamięci mózgu. Postanowiłam więc stworzyć na jej podstawie grafikę.

Potem sięgnęłam po naładowaną badaniami i statystykami o mózgu książkę „Doładuj swój mózg” Dr Jamesa Goodwina (krótka opinia o niej w tym wpisie) i wydała mi się ciekawym uzupełnieniem. Dlatego też podsumuję tę grafikę kilkoma cytatami z tej pozycji:

  1. Aktywność fizyczna: „Niezliczone dowody świadczą o tym, że ćwiczenia aerobowe korzystnie oddziałują na mózg, między innymi poprawiając nastrój i funkcje poznawcze (umiejętności związane z myśleniem).”
  2. Aktywność umysłowa: „Poznawczo stymulują nas aktywności, zadania, treningi, które są dla nas nowe, angażują uwagę i stanowią wyzwanie dla zdolności umysłowych. Przykładami są: nauka gry na instrumencie, kurs języka obcego, zajęcia taneczne, poznawanie gier karcianych albo opanowywanie nowych złożonych umiejętności umysłowo -fizycznych ,, tj. tai chi lub żonglowanie.”
  3. Aktywność społeczna: „Nasza zdolność myślenia, dedukcji, uczenia się, planowania i przewidywania sięga korzeniami do społecznej ewolucji mózgu. Nie powinno nas wiec dziwić, ze nauka odkrywa, iż zaburzenie życia społecznego ma wpływ na zdolność myślenia i dedukcji, a wręcz na sama strukturę mózgu (…) Izolacja społeczna zwiększa mniej więcej o 30% ryzyko zgonu w danym czasie.”
  4. Odpowiednie odżywianie: „Można na pewno powiedzieć, że metodą, która ma największe szanse okazać się korzystna dla stanu zdrowia mózgu, jest łączenie w swoim jadłospisie różnych produktów i składników odżywczych. Żaden produkt spożywczy z osobna nie jest cudownym środkiem, który poprawi lub zabezpieczy funkcjonowanie mózgu.”
  5. Sen: „Sen (…) utrwala wspomnienia, doświadczenia i emocje; pozwala mózgowi pozbyć się nieistotnych synaps, a dzięki temu zapobiec przeciążeniu wyższych partii mózgu; odtruwa mózg (…); może ułatwiać mózgowi regenerację…”
  6. Radzenie sobie ze stresem / Dbanie o dobrostan psychiczny: „Dobre samopoczucie psychiczne jest powiązane z lepszą sprawnością intelektualną, rzutkością umysłu i dobrą pamięcią (…). Wszyscy musimy zadbać o to, by dysponować mechanizmami, które pozwalają radzić sobie ze „złym” stresem”.

Tym samym zachęcam Was do dbania o swój #mózg.

Źródła:

[1] https://depts.washington.edu/mbwc/content/page-files/4-15-20_Virtual_Wellness_talk_Managing_Stress.pdf

„Doładuj swój mózg” – krótka opinia o książce

#doładujswójmózg #jamesgoodwin #wydawnictwomuza

Jeżeli szukacie najnowszych statystyk i badań dotyczących mózgu, to jest na pewno książka dla Was. Dr James Goodwin, doradca Globalnej Rady ds. Zdrowia Mózgu, prezentuje w niej dokładne i praktyczne informacje o tym, jak zadbać o jeden z najważniejszych organów w naszym ciele.

Książka zabiera nas w podróż po najważniejszych czynnikach wpływających na pamięć i zdrowie mózgu. Dzięki niej poznajemy budowę mózgu, rady potwierdzone badaniami i najnowsze odkrycia w dziedzinie neuronauki. Poruszamy zagadnienia związane z aktywnością fizyczną, psychiczną, społeczną, seksualną, a także zdrowym snem i dobrostanem psychicznym. Ta piguła wiedzy zawiera też historyczne dygresje, które pomogą nam bardziej zrozumieć dany temat, lub (jak w moim przypadku) trochę przynudzą i przysuszą przyswajanie lektury.

Tak liczne przytaczanie badań sprawia, że książka staje się momentami bardzo ciężka, ale nie można odebrać jej praktycznego podejścia do tematu. Autor zadbał o to, by spisać i wyróżnić najważniejsze wskazówki dla czytelników, którzy chcą zacząć bardziej dbać o swój mózg. Podsumowania rozdziałów pomagają nam usystematyzować wiedzę, a w środku znajdujemy ćwiczenia i informacje zarówno dla dzieci, dorosłych, jak i osób starszych. Dzięki nim, czytelnik w każdym wieku może się zreflektować i podjąć decyzję, by od razu zacząć zmieniać swoje nawyki.

Oprócz pozytywnych wskazówek poznajemy też nawyki długoterminowo szkodzące naszemu organizmowi. Jest nim na przykład „zamiłowanie do fotela”, przed którym autor przestrzega nas w brutalny sposób, pisząc: „siedzenie szkodzi” podpierając się najnowszymi statystykami i badaniami na tym polu.

Ogólnie jest to ciekawa i pouczająca pozycja. Ten poradnik to bardzo pomocna, 400- stronicowa odpowiedź na pytanie: jak poprawić pamięć i co robić, by polepszyć kondycję swojego mózgu?

moja ocena: 4/5

„Rozkosz istnienia, czyli jak pokochałam siebie” opinia o książce

Rozkosz istnienia, czyli jak pokochałam siebie opinia o książce2

Zastanawiacie się: jak pokochać siebie i na co zwrócić uwagę w tym procesie?

Jeśli tak, to może zainteresuje Was historia pewnej artystki. #StresKilerWspółpracuje

“Rozkosz istnienia, czyli jak pokochałam siebie” to książka o podróży do miłości własnej. Podróży pełnej obserwacji siebie, autorefleksji i silnej decyzji o zmianie. Autorka, Karolina Staszak jest malarką i ilustratorką, a swoim dziele przeprowadza nas przez 3 główne akty człowieka: ciało, serce i umysł, w których omawia swoje przeżycia i doświadczenia.

W treści zestawia dwa światy “ja kiedyś” vs. “ja teraz” i pokazuje nam, jak wyglądała jej droga rozwojowa. Nie jest to więc instrukcja krok po kroku, a raczej zwrócenie uwagi na pewne kluczowe kwestie.

Czytamy o slow-life*, myślach, emocjach, relacjach, prawidłowej diecie i suplementacji, ale są też wątki medycyny alternatywnej i “świadomego projektowania życia”. Wszystko w aurze czułości do siebie i swojego ciała (świątyni).

Przy twierdzeniach trudno doszukiwać się przypisów. Ta pozycja jest raczej osobistą refleksją na temat zdrowia i życia: upadkach, wzlotach, trudnych chwilach i przyjemnościach. W przystępnej formie, bo napisana prostym językiem, przypominającym inspiracyjne kolumny z czasopism (co nie jest przytykiem, bo dla mnie lekkie treści w drodze rozwojowej są potrzebnym odetchnięciem).

Motywuje do działania. Nie porywa, ale miejscami porusza. Nic nie narzuca. Po prostu mówi: „Hej, ja tak miałam. To są moje doświadczenia”. W treści najbardziej spodobało mi się kilkukrotne podkreślanie wzięcia odpowiedzialności za siebie i swoje życie (czy szczęście). To coś, pod czym podpisuje się obiema rękoma.

Urzekło mnie także zwrócenie uwagi na swoje wady. W drodze rozwoju i samoakceptacji — mierząc się z nimi, nie trzeba ich od razu zmieniać. Owszem, nad niektórymi można popracować, ale niektóre możemy po prostu i AŻ zauważyć i zaakceptować.

I chociaż niektóre wątki zawarte w lekturze mogą brzmieć banalnie, to całość skłoniła mnie do refleksyjnego stwierdzenia, że: pokochanie siebie jest procesem, który zaczyna się od TEJ jednej decyzji – “już dość nienawidzenia siebie”.

Podsumowując, jeżeli interesuje Was historia, inspiracja, przykład zmiany to jest książka dla Was. Nie znajdziecie tu konkretnych ćwiczeń, lecz historię holistycznego podejścia do zdrowia, z której możecie czerpać swoje 🙂

Dziękuję Wydawnictwu Zwierciadło za przesłanie książki i możliwość recenzji!

Moja ocena: 3/5

Link do książki: https://www.empik.com/rozkosz-istnienia-czyli-jak-pokochalam-siebie-staszak-karolina,p1289192585,ksiazka-p

*slow-life to trend i idea promująca ogólne zwolnienie tempa życia

Recenzja książki psycholożki z Yale „Jesz, pijesz, rozpamiętujesz? Uwolnij się z pułapki zgubnych nawyków”

Ta książka Susan Nolen-Hoeksema, profesorki Yale, jest o niszczycielskiej triadzie, która dotyka miliony kobiet na całym świecie. Mowa o: objawach depresji, zaburzeniach odżywiania i nadużywania alkoholu, co autorka nazywa toksycznym trójkątem.

Sprowokowana jej doświadczeniem naukowym, zaczęłam czytać. #StresKilerWspółpracuje

Susan, amerykańska psycholożka kliniczna, która od lat 80 zajmowała się badaniami na temat zdrowia psychicznego kobiet, dzieci i młodzieży napisała książkę o czymś, z czym mogę się bardzo utożsamić (depresja, objadanie się i alkohol to moje życie 12 lat temu).

W „Jesz, pijesz, rozpamiętujesz? Uwolnij się z pułapki zgubnych nawyków” autorka obiecuje nam pomóc wydostać się z mrocznego trójkąta. W tym celu dzieli książkę na dwie części: 1) informacje, badania i wnioski oraz 2) narzędzia, jak się z nim uporać.

Zawiera przy tym historie kobiet i przykłady tego, jakie procesy myślowe sprawiają, że z zachowujemy ścisłą dietę przez 5 dni w tygodniu, a w weekend wszystko puszcza i trafiamy w obżarciowy lub/i alkoholowy tryb — coś, co Taco Hemingway unaocznił w „Białkoholikach”.

Mówi również o dziewczynach, nastolatkach, które już młodym wieku przechodzą na drakońskie diety. Sama to przeżywałam, ale dane dotyczące dziewcząt ogólnie są bardzo szokujące.

Toksyczny trójkąt

Zaciekawiła mnie teza, że to wszystko przez naszą kobiecą wrażliwość. Przez nią często stosujemy „mechanizm stresowy skierowany do wewnątrz” – czyli w sytuacjach stresowych, kiedy chcemy zaradzić problemom, zwracamy się w głąb siebie i często wybieramy działania autodestrukcyjne; zamiast rozwiązać problem w zdrowy sposób. Gdy tak wspominam moje dawne doświadczenia, myślę: „Tak właśnie było!”.

Muszę stwierdzić, że dużo bardziej spodobała mi się pierwsza część, gdzie Susan opisuje drogi wejścia w toksyczny trójkąt, przytacza metaanalizy i badania na tysiącach uczestników. Pierwsze rozdziały to ogromna dawka wiedzy, statystyk i badań na temat kobiet, ich zachowań, natury i zaburzeń (przepisy zajmują 23 strony). Ale w trakcie czytania, nie mogłam doczekać się drugiej części książki, w której dostałabym w końcu informacje JAK TEMU ZARADZIĆ?!

No i na drugiej części nieco się zawiodłam, ponieważ przytaczane narzędzia są bardzo pospolite. Mimo to autorka podaje przy nich całkiem sporo konkretnych ćwiczeń: mindfulness, metoda dziennika, czy pozytywne wizualizacje, co czyni je nie mniej korzystnymi.

Książka napisana jest prostym językiem, ale ilość przytaczanych badań może przytłoczyć. Te fragmenty są ciekawe i suche zarazem — zwłaszcza w rozdziałach o biologii kobiet: procesach chemicznych w mózgu i hormonach. Bardziej irytowały mnie jednak liczne powtórzenia. Praktycznie w każdym rozdziale czytamy, że „kobiety kierują swój stres do wewnątrz”. Powtórzeń jest tak dużo, że wzięłam to za celowy zabieg.

Podobały mi się za to przykłady kobiet i ich zachowań „z życia wziętych”. Było tego sporo. Pokazywały dokładnie, co autorka ma na myśli i były polem do utożsamienia się z którymś z przypadków. Podobało mi się również, że rozwinęła radę o asertywności o to, jak może zareagować na asertywny komunikat druga strona. To ciekawe rozwinięcie tematu, którego nie widziałam często w poradnikach.

“Jesz, pijesz, rozpamiętujesz? Uwolnij się z pułapki zgubnych nawyków” to poradnik napisany przez kobietę — dla kobiet, zwłaszcza tych, które odnajdują siebie w toksycznym trójkącie. Możecie sięgnąć po nią po pigułkę wiedzy, ale na bank nie zastąpi terapii.

Moja ocena to 3,5/5, bo ostatecznie książka się trochę dłużyła.

Link do książki: https://www.empik.com/jesz-pijesz-rozpamietujesz-nolen-hoeksema-susan,p1289192859,ksiazka-p

Dziękuję Zwierciadlo.pl za wysłanie książki i współpracę!

O autorce:
Susan Kay Nolen-Hoeksema (22.05.1959 – 2.01.2013) była amerykańską psycholożką kliniczną i profesorką psychologii na Uniwersytecie Yale. Badała sposoby, w jakich strategie regulacji nastroju mogą korelować z podatnością danej osoby na depresję. Jej życiowe dokonania zostały uhonorowane w lutym 2014 roku przez specjalną sekcję w Journal of Abnormal Psychology.

„Recepta na szczęście” – czy istnieje? Moja opinia o książce

Staram się zamieszczać wpisy, które są pomocne dla różnych grup moich odbiorców. Jeżeli w związku z wojną w Ukrainie nie chcesz sięgać po taki kontent, to w pełni rozumiem. Możesz go ominąć lub wrócić do niego później. Ponieważ każdy z nas może przeżywać ten okres inaczej, uszanuj proszę, że post może być pomocny dla innych. Dziękuję.


„Recepta na szczęście” – po zobaczeniu tego tytułu przewróciłam oczami. Kolejny poradnik o tym samym. Jednak, gdy poczytałam o autorce, okazało się, że Dr. Robyn L. Gobin to bardzo barwna i ciekawa postać. Ta edukatorka i nauczycielka mindfulness jest licencjonowaną psycholożką kliniczną, która prowadzi badania m.in. w dziedzinie PTSD i różnorodności kulturowej.

Zaczęłam więc lekturę. #StresKilerWspółpracuje

Książka ma 8 rozdziałów, w których autorka po kolei omawia 6 wymiarów szczęścia i zdrowia: fizyczny, społeczny, intelektualny, zawodowy, duchowy i emocjonalny. Spodobała mi się praktyczna budowa rozdziałów: “zacznij tu, jeśli…”, omówienie tematu, strategie i ćwiczenia oraz podsumowanie w punktach (to pozwala usystematyzować wiedzę).

Chociaż niektóre porady wydawały się tak oczywiste, że początkowo wzdychałam, to jednak omówione i przedstawione, jako małe, konkretne kroki nabierały dla mnie znaczenia. To nie jest poradnik typu “jeśli masz problem, to zajmij czymś innym”. Nie znalazłam tu wodolejstwa i motywacyjnego bullshitu. Znalazłam tu konkrety, np.: ćwiczenie na stopniowe rozluźnianie mięśni, na zmianę nastawienia poprzez zmianę perspektywy, na zbadanie trafności naszych emocji albo na zwiększenie poziomu satysfakcji z życia zawodowego. Te ćwiczenia pozwalają stawić czoła wyzwaniom i opracować plan działania. Doprowadzają do jeszcze lepszego poznania siebie i zauważenia problemów.

Przy czym autorka podchodzi do nas bardzo empatycznie. Rozumie, że wypracowywanie nowych nawyków jest czasochłonne, a w trakcie zmian możemy się pogubić, zdemotywować lub napotkać przeszkody. Dziwnie to zabrzmi, ale poczułam się zaopiekowana przez tę książkę.

Wady? Niektóre porady do bólu przypominały mi instrukcję otwierania lodówki, jak np. wskazówki, jak nawiązywać przyjaźnie. Z drugiej strony, czasami nawet oczywistych rzeczy nie wdrażamy do swoich działań rozwojowych, więc zwłaszcza dla początkujących mogą okazać się pomocne. Poza tym czasami przewijało się słowo “afirmacje”, za którymi nie przepadam. Zamknęłam też jedno oko przy poradach o odżywianiu, bo skłaniam się bardziej w stronę jedzenia intuicyjnego.

Ogólnie ten poradnik przypomina mi dobre szkolenie rozwojowe, z tym że nie boli tak bardzo po kieszeni. Omawiane strategie pomagają czytelnikom w zadbaniu o konkretny aspekt siebie, a najlepsze jest to, że nie musimy go czytać chronologicznie (kolejność czytania rozdziałów jest dowolna). Porusza najczęstsze, ale “zręczne” tematy. Nie bierze na tapet np. radzenia sobie z traumą, żałobą, czy nagłą utratą pracy. W takich przypadkach autorka otwarcie mówi o terapii: “Terapia to jeden z najlepszych prezentów, jakie możesz sobie dać”.

Uważam, że jest to dobra książka dla zaczynających rosnąć🙂 Jeśli jesteście nowi w świecie samopomocy, możecie od niej zacząć. „Recepta na szczęście” powie Wam, jak macie żyć😁 Jeśli szukacie odpowiedzi na to trudne pytanie i jesteście gotowi na zmianę, to polecam.

Książki o samodbaniu są w dzisiejszych czasach bardzo potrzebne. Dziękuję Zwierciadlo.pl za przesłanie książki i współpracę.

P.S. Magazyn Zwierciadło cały dochód ze sprzedaży e-prenumerat przeznacza teraz na pomoc osobom z Ukrainy.

Moja ocena: 4/5

Link do książki: https://www.empik.com/recepta-na-szczescie-gobin-robyn,p1293706428,ksiazka-p

O autorce:

  • Dr. Robyn L. Gobin – licencjonowana psycholożka kliniczna, z doświadczeniem w zakresie traumy interpersonalnej i leczenia stresu pourazowego, edukatorka, mówczyni i nauczycielka mindfulness, której pasją jest pomaganie kobietom na całym świecie. Robi ciekawe badania m.in. na temat traumy, PTSD, różnorodności kulturowej oraz radzenia sobie.

Cytaty na Dzień Kobiet + opinia o książce „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych Polek”

2022-Dzień kobiet inspirujące cytaty

Na urodziny dostałam od przyjaciółki książkę: Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych Polek. Los chciał, że ku pokrzepieniu, sięgnęłam po nią właśnie teraz.

Ta napisana, zilustrowana i wydana przez piękne kobiety książka jest zbiorem motywujących, inspirujących i skłaniających do refleksji historii. Historii stu kobiet, które związały swoje życie z Polską. Pięknie wydana, uzupełniona kolorowymi grafikami od polskich artystek. To wszystko sprawia, że jest idealną kompozycją na Dzień Kobiet. Musiałam zrobić o niej post.

Była tak lekka i przystępna, że pochłonęłam ją jednym tchem. Uzupełniłam tym samym swoją wiedzę z historii, bo o niektórych paniach pierwszy raz czytałam. O Curie-Skłodowskiej, czy Oldze Tokarczuk słyszał każdy, ale zapewniam, że znajdziecie tu wiele życiorysów, o których nie mieliście pojęcia. Wśród nich wokalistki jazzowe, pedagożki, pisarki i astronomki, a także lekkoatletki, pilotki i królowe. Wszystkie historie wzruszają, dodają otuchy i wielkiego kopa do działania. Dosłownie czułam, jak ze strony na stronę wzrastał mi poziom endorfin.

Chciałabym ucelebrować (nowe słowo) dzisiaj wszystkie kobiety, dlatego przedstawiam 8 cytatów od Polek z tejże książki. Cytatów, które dają siłę💪💪💪⁠

Enjoy! Ciekawa jestem, który cytat do Was przemawia najbardziej 🙂

Ode mnie ogromne propsy dla Sylwii Chutnik, Joanny Walczak, Rebel Girls, Wydawnictwa Debit, ilustratorek i wszystkich osób, które pracowały przy tworzeniu tej książki. Dziękuję!

moja ocena: 5/5

+dzięki za prezent, Martynka 🙂

„Jak rozpoznać psychopatę” – moja opinia o książce.

jak rozpoznac psychopatę opinia o książce

#StresKilerWspółpracuje

Cześć!

Los chciał, że zaraz po obejrzeniu serialu The Fall (polecam!), dostałam propozycję zrecenzowania “Jak rozpoznać psychopatę”, która wchodzi właśnie do księgarni.

Zgodziłam się.

Autor już na wstępie wyjaśnia skrót, jakim się posługuje (na potrzeby recenzji też się nim posłużę). Zamiast “psychopata” należałoby mówić “człowiek z diagnozą osobowości psychopatycznej*”. Mark Freestone jest doktorem socjologii, który 15 lat pracował w brytyjskich więzieniach i placówkach służby zdrowia. Jego zadaniem była obserwacja spotkań psychopatów z psychologami i opisanie prób przywrócenia ich do społeczeństwa. Jako badacz całymi dniami przyglądał się także zachowaniom poszczególnych więźniów i zyskiwał wgląd w to, co się dzieje, gdy więzienni psychologowie wrócą już do domów:

„Jadłem z psychopatami, śmiałem się i płakałem z nimi[…]. Byłem obiektem manipulacji jak i jej sprawcą.”

Autor obrazuje nam personę psychopaty powołując się na książki i badania, a potem w 9 rozdziałach przedstawia 7 stadiów przypadków. Opisani tu mężczyźni i kobieta popełnili poważne przestępstwa. Zagłębiamy się w ich doświadczenia z dzieciństwa, potem w trudne przeżycia dorosłości i wykroczenia, jakie popełnili. Ostatecznie obserwujemy ich zachowania po diagnozie, w więzieniach i oddziałach specjalistycznych. Są to intrygujące, otwierające głowę historie. 

Choć na większość tez o psychopatach, autor podaje źródła naukowe, to nie jest psychologiem. Dlatego też podeszłam do tej książki, jak do zbioru opowiadań i doświadczeń, skupiając się na jego odczuciach i wynikach obserwacji. 

Jest to pozycja lekka, zrozumiała i szczera; choć miejscami wulgarna i przytłaczająca przemocą. Przy opisach więziennych niesnasków rozśmieszyło mnie, gdy autor scharakteryzował jednego z osadzonych, jako ten “z rozwolnieniem obelg”. Irytowało mnie natomiast przemycanie w ich historiach więziennych plotek lub przewidywań autora – co by było, gdyby…(które trudno nakreślić pod jakimkolwiek kątem).

Gdy skończyłam czytać, poczułam ulgę. Chyba poświęcenie dnia na zgłębianie przestępstw i manipulacji to już dla mnie za dużo. Zwłaszcza, gdy wsadzimy je między łamiące serce historie z dzieciństwa.

Freestone wyraźnie chce pokazać, że „psychopata” często oznacza coś więcej niż tylko diagnozę. Proponuje odmienną perspektywę: więcej obserwacji, mniej oceniania. Skłania do refleksji, gdy krytykuje nasze mniemania dotyczące psychopatów i etykietowanie ich. Podaje też w wątpliwość terminologię, proces diagnostyczny i terapię tych osób, nawołując specjalistów do pochylenia się mocniej nad tym tematem.

I chociaż wnioski, które wyciąga ze swoich obserwacji potraktowałam z przymrużeniem oka (bo nie ma referencji psychologicznych), to myślę, że niemądrym byłoby nie posłuchać opinii osoby, która spędziła z nimi 15 lat swojego życia. Książka dała mi do myślenia i skłoniła do poszukania informacji na temat tego zaburzenia. Pokazała, że jest nam potrzebne większe zrozumienie dla osób nim dotkniętych.

“Jak rozpoznać psychopatę” jest ciekawym uzupełnieniem akademickich artykułów i zbiorów naukowych. Oceniam tę pozycję w kategoriach literatury faktu, a nie w kategoriach stricte edukacyjnych.

👉Dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz w ramach współpracy.

👉Moja ocena: 4/5

👉Link do książki: bit.ly/JakRozpoznaćPsychopatę


O autorze:

Dr Mark Freestone – socjolog i wykładowca w Centrum Psychiatrii Queen Mary University of London. 15 lat pracował jako badacz w sądowej służbie zdrowia psychicznego i w więzieniach, w których przebywają najgroźniejsi przestępcy w Wielkiej Brytanii. Jest redaktorem Journal of Forensic Psychiatry and Psychology i doradcą NHS England. Opublikował kilka artykułów naukowych na temat zaburzeń osobowości, psychopatii i ryzyka przemocy. Badanie “Podtypy psychopatii w brytyjskiej populacji gospodarstw domowych: wyniki krajowego badania zachorowalności psychiatrycznej w gospodarstwach domowych” jest jego najczęściej cytowanym dziełem.

*Kim jest osoba z diagnozą osobowości psychopatycznej?

Ciekawie na ten temat wypowiada się profesor SWPS w tym wywiadzie. Podsyłam Wam, jako pierwsze uzupełnienie tematu:

Jaka jest różnica między psychopatą, socjopatą a narcyzem?

Jako drugie uzupełnienie tematu podsyłam Wam film, w którym amerykańska psycholożka, Dr Ramani, omawia różnicę między socjopatą, psychopatą i osobą z narcystycznymi zaburzeniami osobowości. Materiał jest po angielsku, ale włączcie sobie napisy. Jest naprawdę przejrzyście wytłumaczone.

Przeczytaj także…

„Zachwyć się! Naucz się medytować od wielkich filozofów” – recenzja książki

#StresKilerWspółpracuje

Cześć!

📚Jak widzicie, sięgnęłam po kolejną książkę o medytacji, tym razem napisaną przez Polaka, Marcina Fabjańskiego. Na pierwszy rzut oka – wspaniale wykonana. Już minimalistyczna, twarda okładka przypadła mi do gustu, ale dopiero biorąc ją do ręki, poczułam jej lekkość i filigranowość. Tytuł „Zachwyć się! Naucz się medytować od wielkich filozofów” obiecuje same pozytywne doświadczenia.

🧘🏼‍♀️W środku znajdziemy 10 ćwiczeń medytacyjnych, które autor nazywa „etiudami”. Między medytacjami zanurzamy się w obserwacje i zagwozdki autora na temat życia oraz jego doświadczenia z buddyjskich klasztorów (Birmy, Tajlandii, Indii, Nepalu, Sri Lanki) i centrów medytacyjnych (w USA i Europie). W rozdziały zgrabnie wplata też cytaty znanych filozofów jak Epiktet, a także mniej znanych nauczycieli z dalekiego wschodu, jak Ajahn Maha Boowa.

📘Ten filozoficzny utwór ma nam pokazać istotę medytacji i pomóc wyrobić nawyk mądrego dawania uwagi. Wyjaśnia jej potrzebę oraz przeszkody, jakie możemy napotkać na drodze do życia medytacyjnego (w tym np. natłok myśli).

👍Cieszy mnie, że Fabjański nie proponuje wykonywać jakichś heroicznych rzeczy, żeby zacząć medytować. Również, w opozycji do wielu nauczycieli medytacji, podpowiada, by robić to w takiej pozycji, w jakiej ciału jest wygodnie. W grę wchodzi też forma leżąca, która ja praktykuję.

💭Najbardziej zaciekawiło mnie twierdzenie, że medytacja nie jest ćwiczeniem rekreacyjnym, a ćwiczeniem współistnienia. Wykonamy je poprzez zaczęcie doświadczania życia, a nie skakania ze zdarzenia na zdarzenie. Zrozumiałam z tego, że medytacja ma być niejako stylem życia, a nie tylko jednym ćwiczeniem. W myśl: medytujmy zawsze wtedy, kiedy o tym pamiętamy, zamiast usilnie wysiadywać godziny w kwiecie lotosu. Takie odejście całkowicie przypadło i do gustu.

🤓Zgadzam z autorem się też w drugiej kwestii – medytacja bez filozofii jest bardzo uboga. Ta książka to oddaje, bo jej kwintesencją jest właśnie filozofia. Znajdziemy w niej wiele przemyśleń i dewiz popartych stoickimi cytatami. Jednak mniej więcej z połową z nich bym polemizowała, jak z tym, że medytacja odbywa się w umyśle albo że bez środowiska tracimy tożsamość.

🖋️Pod względem językowym jest to pozycja o charakterze refleksyjnym. Przedstawiane doświadczenia są mocno opisowe, bogate w metafory, wyszukane słownictwo i wtrącenia. Tu autor dobiera słowa z niezwykłą precyzją. Jednak przejścia z doświadczeń poprzez zawiłe cytaty i refleksje autora sprawiały, że niekiedy gubiłam się w sensie wypowiedzi i czytałam stronę od nowa. Dlatego na takie (filozoficzne) pozycje dajcie sobie więcej czasu. 

📖„”Zachwyć się! Naucz się medytować od wielkich filozofów” to niewątpliwie skarbiec przemyśleń i zbiór wskazówek od wschodnich mistrzów i zachodnich myślicieli. Polecałabym ją osobom, które mają impuls i pragnienie, by odkrywać coś innego, rozszerzać świadomość i poznać czym jest życie medytacyjne. Tym, którzy dotrwają do samego końca, autor zostawił ostatnią medytację, medytację chodzoną (chociaż mnie do gustu przypadła najbardziej medytacja uśmiechu). Na ostatnich stronach przeczytamy też ciekawą historię o jednym z jego metafizycznych doświadczeń.

Link do książki: https://bit.ly/31VPofw

Post zrealizowany we współpracy. Dziękuję wydawnictwu Wydawnictwu Znak oraz Burchart PR za przesłanie mi książki💜

#zachwycsie #marcinfabjanski #streskilerwspolpracuje

O autorze:

Marcin Fabjański – nauczyciel medytacji i filozof, wykładowca Uniwersytetu Śląskiego i twórca szkoły filozoficznej we Włoszech

Przeczytaj także…

Oceniasz przy komplementach? + krótka opinia o książce „Wdzięczność”

📚Książka „Wdzięczność” Liv Larsson nie przypadła mi do gustu, ale nawet z takich pozycji (których raczej Wam nie pokazuję) czasami coś ciekawego wyciągam.

💭I tak np. w swojej książce Pani Liv zwraca uwagę na pochwały, jakie prawimy innym, wyrażanie wdzięczności i podzięki. Twierdzi, że istnieje duża różnica między komplementem opartym na ocenie a tym opartym na obserwacji🤔

🤓To mnie zaintrygowało. Poczytałam o tym więcej i stworzyłam swoje przykłady pochwał na podstawie ocen i obserwacji. W tych drugich zwracałam uwagę na zaistniałe fakty (obserwacja wydarzeń, zachowania) oraz moje pozytywne odczucia (obserwacja swoich uczuć).

🤨Jak brzmi dla Was ocena, a jak obserwacja? Którą formę komplementu wolelibyście usłyszeć?

🖊️Autorka wskazuje, że nasza komunikacja będzie lepsza/skuteczniejsza, jeśli oddzielimy ocenę od obserwacji. Pisze:

„Oceny są bardzo ogólne. Gdy mówimy drugiej osobie, że jest „miła”, nie możemy być pewni, że zrozumie ona, co takiego istotnego zrobiła. O wiele łatwiej będzie jej, jeśli nasze uznanie wyrazimy bardziej szczegółowo, zaznaczając, czego dokładnie dokonała.”

👉Mnie się wydaje, że mamy tendencję do oceniania ludzi, nawet przy komplementach. Widzę po sobie, że trudno jest dokonywać obserwacji wolnych od osądów, ale już się przekonałam, że nie jest to niemożliwe.

🗝️Chyba kluczem jest tutaj obserwowanie zachowania danej osoby i swoich odczuć, zamiast automatycznego szufladkowania. Czy to jest proste? Na początku nie, ale jeśli ma to pomóc w bardziej efektywnej komunikacji, to czemu nie spróbować? Indyjski filozof i nauczyciel duchowy J. Krishnamurti zauważył kiedyś, że „Umiejętność obserwowania bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji.” ⁠

🤔Jak uważacie?

📚Moja ocena książki: choć napisana logicznie i zrozumiałym językiem, pozycja okazała się zbyt prosta, powierzchowna, banalna. Na plus – wyraźny, aktywny kontakt z czytelnikiem i miejsca pozostawione na refleksję (ja lubię pisać po książkach), ale same ćwiczbenia i „soczystość” treści – niestety na minus. Mimo to, jak widać i takie książki też zmuszają do zastanowienia. A może czytaliście „Wdzięczność” i ta pozycja Wam się podobała? Dajcie znać 🙂 Tematykę wdzięczności cały czas zgłębiam.

Źródła, jak zwykle, znajdziesz TU.

P.S. Ten temat jest dla mnie ważny, bo sama kiedyś nie rozumiałam różnicy między oceną, a obserwacją. Teraz coraz bardziej nabieram pewności, że osądzając zamykamy drzwi do pełnej empatii i zrozumienia. Jeżeli szukacie konkretnych definicji i różnic między oceną a obserwacją, to poniżej przykłady, jak ja to rozumiem:

Oceny to wyrażone w przymiotnikach (jakościowych), oparte o kryterium naszych obserwacji, doświadczeń i odczuć osądy, opinie na temat innych ludzi, np.: Ona jest utalentowana, słodka, czuła, pomocna, piękna. Odnoszą się do naszej klasyfikacji cech charakteru (lub wyglądu) danej osoby. Są subiektywne.

Obserwacje to (teoretycznie obiektywna) płaszczyzna wspólna, czyli opis faktów, wydarzeń, które miały miejsce, np.: Ona wygrała Mam Talent. lub Ona często mnie przytula. lub Ona co miesiąc udziela się w wolontariacie i pomaga bezdomnym. Przy obserwacjach powinniśmy unikać słów: zawsze, nigdy, a raczej odnosić się do konkretnego czasu i miejsca.

Oczywiście można by nad nimi podebatować. Autorka „Wdzięczności” podaje nieco inne definicje, z którymi nie do końca się zgadzam: „Obserwacje to według mnie rzeczy, które są w jakiś sposób wymierne, które widzimy i słyszymy. Oceny zaś odnoszą się do myśli, które przychodzą nam do głowy, gdy patrzymy na czyjeś postępowanie i domyślamy się, jakie stoją za nim za nim intencje.”

Przeczytaj także…

“Sztuka Obsługi Życia” – prof. Dudek, prof. de Barbaro i Piotr Żak w rozmowie

“Sztuka Obsługi Życia” – moja recenzja książki

“Sztuka Obsługi Życia” to zapis rozmów dwóch wybitnych specjalistów w dziedzinie psychiatrii i psychoterapii prowadzonych przez Piotra Żaka. Prof. Dominika Dudek i prof. Bogdan de Barbaro w luźnej formie, ale merytorycznie opowiadają o życiu w trakcie pandemii i problemach przez nią powstałych. W swoich subiektywnych opiniach poruszają tematy, które są na językach od ponad roku w każdym z domów, dlatego też i ja sięgnęłam po tę pozycję. 

#StresKilerWspółpracuje

Mówią o intymności, wolności, ekologii, wierze, jak również o problemach powstałych w domach w związku z lockdownem, podziałach rasowych, hejcie w sieci i wynikach wyborów.

Czasami filozofują, a czasami wspominają swoje personalne historie, co pozytywnie zmniejsza dystans z odbiorcą. “Sztuka Obsługi Życia” składa się z czterech głównych rozdziałów: sytuacji w domu i na świecie oraz tego, co się dzieje wewnątrz nas i czym żyjemy.

Rozkręca się powoli. Autorzy poruszają tematy trudne i kontrowersyjne, więc nie sposób czytać tej książki bezemocjonalnie. Miejscami byłam zła, bo zamiast relaksować się przy lekturze, czerpać inspiracje, książka przytłaczała, np.ilością kwestii politycznych. Z drugiej strony rozumiem, że sytuacja w kraju wymaga jej poruszenia w rozmowach. 

Cenne są dla mnie poruszane tematy filozoficzne. Jasne jest, że z niektórych dywagacji nic nie wychodzi, bo nie starczyłoby tuszu w drukarni, by je omówić. Niemniej niektóre, jak inny vs. obcy lub wiara vs. wiedza dają wiele do myślenia.

Miejscami jednak książka mocno etykietuje, jak w przypadku rozmów o 💉💉. Szkoda, że autorzy nie poruszają, chociażby tematu lęku przed 💉 lub znikomej edukacji w tym zakresie. Czasami wydaje się, że książka jest stronnicza. Miejscami skręca w jedną stronę i tworzy konkretną narrację, a profesorowie w większości tematów są ze sobą zgodni. Myślę, że ciekawiej byłoby czytać wypowiedzi osób o podobnych specjalizacjach, ale (nieco bardziej) odmiennych spojrzeniach.

Czytając, kilka razy się zgubiłam, jak w przypadku, gdy autorzy przeszli z tematu o zwiększaniu wrażliwości ekologicznej do urojeń. Ogólnie jednak znalazłam dla siebie kilka ciekawych spostrzeżeń i uważam, że warto sięgać po takie książki, słuchać i czytać wypowiedzi różnych osób, by móc na końcu wypracować swoją własną opinię na dany temat. 

Książka przeznaczona dla osób lubiących rozmowy filozoficzne, psychologiczne, jak i te o polityce. Zachęcam czytać takie pozycje wolno, by dać sobie chwile do refleksji nad poruszanym tematem.

Moja ocena: 3,5/5

O autorach: 

  • Dominika Dudek – lekarka psychiatra, specjalistka w zakresie psychiatrii klinicznej, profesor nauk medycznych UJ
  • Bogdan de Barbaro – lekarz psychiatra, psychoterapeuta, profesor nauk medycznych UJ
  • Piotr Żak – były redaktor popularnonaukowego miesięcznika “Charaktery” poświęconego psychologii

Przeczytaj także…

Jestem zmęczona rzeczami – czytam i recenzuję “Rzeczozmęczenie”

Jestem zmęczona rzeczami czytam i recenzuję Rzeczozmęczenie

Czy rzeczami możemy się zmęczyć? Czy mogą powodować stres? Jeśli tak, dlaczego tak się dzieje? Czy powinnam pozbyć się niektórych przedmiotów z mieszkania?

Na te pytania szukałam odpowiedzi i sięgnęłam po starą książkę “Rzeczozmęczenie”. Tytuł elektryzujący, opinie średnie – zobaczmy, co ma do zaoferowania pozycja z 2013 roku.

Recenzja książki “Rzeczozmęczenie”

Autor, futurolog kultury, zabiera nas w podróż przez historię ludzkości wokół tematu konsumpcjonizmu i materializmu. W swojej filozoficznej dywagacji próbuje odpowiedzieć na pytania: co jest alternatywą materializmu, jak rozwiązać problem rzeczozmęczenia, gromadzenia dóbr + jak być szczęśliwym?

Jest barwna i napisana przystępnym językiem; obfita w przypisy odsyłające do badań, testy, quizy, studia przypadków, konkretne dane i rady, jak zmienić swoje życie. 

Mimo to, “Rzeczozmęczenie” to pozycja nierówna, powtarzalna, która zwyczajnie się dłuży. Gdyby skondensować wiedzę, jaką autor obiecuje na okładce, możemy się nieco zdziwić, bo jest jej niewiele. Najciekawsze zostawił na koniec, gdzie dzieli się radami, jak w kilku krokach zostać eksperientalistą*.

Widać, że ilość włożonej w książkę pracy jest przeogromna, jednak… Wallman raczej balansuje wokół tematu i nie dociera do sedna problemu. Zamiast tego mówi o aktualnych trendach i anegdotach. Jeśli o nich mowa – to najbardziej zaimponowała mi ta o wskaźniku PKB. Autor przedstawia wady tego współczynnika, jako miernika rozwoju. Mało osób o tym wie. Jest to cenna informacja.

Ponadto, i to razi w oczy, książka jest odą do nieszczęśliwej wyższej klasy średniej (jakby zmęczeni rzeczami mogli być tylko odnoszący sukces pracownicy korporacji). I ku ich potencjalnemu zdziwieniu – to nie jest książka o minimalizmie. Autor wskazuje wręcz, że historycznie wiele konsumpcjonizmowi zawdzięczamy. Mimo to, inspirujące studia przypadków sprawiły, że miałam ochotę wyrzucić wszystko ze swojego domu i wypróbować niektórych rozwiązań, ale potem – ochłonęłam.

Podsumowując, mam mieszane uczucia, co do tej pozycji. Miejscami wydawała mi się świetna i inspirująca, a miejscami monotonna i zawikłana. Wyniosłam z niej wiele faktów historycznych, ale nie znalazłam odpowiedzi na swoje pytania. Albo… zwyczajnie ich nie pamiętam, bo zostały przykryte toną innych informacji.

Moja ocena: 2,5/5

O autorze:

James Wallman – futurolog, prognostyk trendów, doradca korporacyjny


Przeczytaj także…


Czy szczęścia można się nauczyć? Recenzja książki.

Czy szczęścia można się nauczyć

#StresKilerWspolpracuje

Recenzja książki „Jak nauczyć się szczęścia w każdych warunkach”

Tak, to kolejna z tych puderkowych okładek 🙂 Zadowolona z poprzedniej pozycji autora Thomasa D’Ansembourga: „Przestańmy być grzeczni, bądźmy sobą” i dzięki uprzejmości wydawnictwa Feeria, sięgnęłam po kolejny twór belgijskiego psychoterapeuty.

Książka „Jak nauczyć się szczęścia w każdych warunkach” różni się od poprzedniczki. Jest to, jednym słowem, rozprawa o życiu. Skierowana do osób otwartych, świadomych, szukających sensu życia i… lubiących zdania podwójnie złożone 🙂 To poradnik i jednocześnie pełna metafor, anegdot i przykładów praca filozoficzna. I nie mówię tego z przekąsem, bo ja w takich takich „rozkminowych” książkach się akurat lubuję.

Idylla w różowej okładce?

„Jak nauczyć się szczęścia w każdych warunkach” nie jest jednak idylliczna. Powiedziałabym, że przede wszystkim jest to książka o rozsądnym podejściu do życia: nie zawsze będziemy szczęśliwi i to jest OK, bo życie charakteryzuje się cyklicznością. Pokazuje, jak zakorzenione wzorce uniemożliwiają nam zauważanie i pełne rozsmakowanie się w szczęśliwych momentach. Wskazuje pułapki, w jakie wpadamy wskutek uwarunkowań wychowawczych i kulturowych. Wskazuje też sprzeczności na temat szczęścia, jakich doświadczamy np.: ciesz się z tego, co masz (bo inni mają gorzej), ale nigdy nie pokazuj, że jesteś szczęśliwy (bo życie to nie zabawa).

Autor wskazuje też ważny aspekt: nauczyliśmy się robić, a nie być i działamy na autopilocie: „Narodziny, szkoła, dojrzewanie, matura, studia, dyplom, ślub, dzieci, awans, starość, szpital, rekonwalescencja, śmierć(…) Życie, jako plan do wykonania.” – pisze Thomas. Ten temat jest mi szczególnie bliski, bo po zadaniu sobie pytania: „Co powoduje, że jestem szczęśliwa?” również go zauważyłam i teraz chcę go przełamać.

Autoporozumienie bez przemocy

W całej książce autor nawiązuje do porozumienia bez przemocy. Szczególnie zapamiętałam przypadek kobiety, która z jednej strony chciała zmiany, a z drugiej – bała się jej. To chyba dotyka każdego z nas. Autor zestawił tu lęk z pragnieniem zmiany i przeprowadzając nas przez wewnętrzny dialog i konfrontację, rozbroił go stosując AUTOporozumienie bez przemocy.

„Jak nauczyć się szczęścia w każdych warunkach” to wielowymiarowe i pełne przemyśleń spojrzenie na sprawę szczęścia. Uświadamia, dlaczego uciekamy przed szczęściem lub wpadamy w pułapki niedostrzegania go: wypełniając swoje życie rzeczami do zrobienia lub niekończącym się warunkowaniem „będę szczęśliwy, gdy…”, zamiast doświadczać tu i teraz.

Mam też wrażenie, że ta książka stoi niejako w opozycji do poradników w stylu „jeśli masz tak, to zrób tak” lub „wszyscy jesteśmy wrażliwi, ludzie są toksyczni, a życie okrutne” – hiperbolizuję, ale wiecie o co chodzi.

Jak nie hamować szczęścia?

Ta książka to przede wszystkim open-mider, który porusza jeszcze wiele, wiele innych, ważnych dla mnie, kwestii:

  • jak mówić „nie” w sposób nieagresywny,
  • jak przyjmować odmowę,
  • jak przejść z myślenia binarnego w otwarte,
  • jak radzić sobie z żałobą i wiele innych.

Przez to, że porusza wiele problemów oraz przez liczne przykłady i komentarze, wydaje się nieco chaotyczna. Tu naprawdę dużo się dzieje. Literacko bywa nierówna i nużąca. Dlatego uważam, że najbardziej spodoba się osobom o otwartym, filozoficznym podejściu, a reszcie – radzę czytać po prostu powoli 🙂 gdzieniegdzie musimy wejść w mindset autora, żeby zrozumieć, co dokładnie ma na myśli.

Czy autor przedstawia nam przepis na szczęście? Tak i nie. Tak, bo sam wspomniał, że przez: „pokorne przyjmowanie cykliczności życia oraz świadome przeżywanie otwartej teraźniejszości, zacząłem regularnie doznawać uczucia intensywnego szczęścia” i nie, bo książka w gruncie rzeczy tłumaczy, co nas przed szczęściem powstrzymuje. Uświadamia też, na podstawie doświadczeń własnych i tych z gabinetu, że praca nad optymalizacją swojej życiowej przestrzeni, poczuciem własnej wartości i zrozumieniem siebie bywa trudna, żmudna, wymaga od nas wiele zaangażowania.

Generalnie, cieszę, że trafiłam na tę książkę głównie ze względu na przyswojenie wielu nieoczywistych zależności. Gdyby tylko była o 100 stron krótsza i bardziej uporządkowana.

Moja ocena: 3,5/5

„Jak nauczyć się szczęścia w każdych warunkach” możecie kupić w dobrych księgarniach, np. w Empiku.

Ważne info : #StresKilerWspolpracujenowy przejrzysty znacznik materiałów, które powstały we współpracy; każdy post, relacja lub wpis, za który dostanę wynagrodzenie w formie produktu lub w formie pieniężnej będzie oznaczane bezpośrednio na grafikach oraz w tekście; w ten sposób wyszukacie produkty i usługi, z których sama korzystam i które polecam. Proszę o współpracę lub przyjmuję propozycje współpracy tylko od tych firm, których produkty lub usługi uważam za wartościowe dla siebie i dla społeczności. Bywa, że niektórych potencjalnych współprac w ogóle nie widzicie, bo odrzucam je już na etapie propozycji lub testowania produktu. Nigdy nie polecam czegoś, czego sama bym nie kupiła.

Przeczytaj także…

Buduję swoją pewność siebie – książka dla dzieci (i nie tylko)

Buduję swoją pewność siebie - książka dla dzieci (i nie tylko)

Na tę książkę dla dzieci (i nie tylko) trafiłam przypadkowo. Do darmowej dostawy brakowało mi kilku złotych, więc zaintrygowana okładką, dorzuciłam ją bezmyślnie do koszyka. Gdy odebrałam zakupy i ją pierwszy raz otworzyłam, pomyślałam – Ale SUPER, sprezentuję ją komuś!

W końcu nie wytrzymałam i sama ją przerobiłam.

Niestety nie pokażę Wam przykładowych ćwiczeń, bo wydawnictwo nie podjęło ze mną współpracy (wszelkie prawa zastrzeżone), ale cała seria tych książek (jest ich 4) jest relatywnie tania, więc polecam sprawdzić samemu. W końcu w każdym z nas siedzi wewnętrzne dziecko 🙂

Książka dla dzieci?

Książka porusza superważne tematy, takie jak: odkrywanie swoich mocnych stron, rozwiązywanie problemów w relacjach (zwracając uwagę na pierwsze szkolne przyjaźnie), tolerancji wobec innych, czy zaprzyjaźnienie się ze zmianą. Ćwiczenia zachęcają do spojrzenia w głąb siebie, w swoje myśli, uczucia i nieprzyjemne emocje. Po kolei tłumaczy te, które wpływają na pewność siebie. Wyjaśnia, czym jest odwaga i jak radzić sobie ze strachem, a popełnianie błędów jest porównane do życiowych „pomocy naukowych”.

Książeczka uczy porozumienia bez przemocy i mówienia o własnych uczuciach zamiast oskarżania innych. Ćwiczenia rysunkowe pobudzą naszą wyobraźnię, a między nimi znajdziemy ciekawe cytaty i wspierające, edukacyjne treści. Nie mam pomysłu, jak przekonałabym dziecko, żeby po lekcjach zrobiło kilka tych ćwiczeń z tej książki, ale uważam, że temu podobne pozycje powinny się znaleźć na lekcjach wychowawczych od 3 klasy w górę (książka jest dla dzieci, które już umieją czytać i pisać). Chociaż nie znalazłam info o tym, dla dzieci, w jakim wieku jest ona przeznaczona.

Niestety nie pokażę Wam przykładowych ćwiczeń, bo wydawnictwo nie podjęło ze mną współpracy (wszelkie prawa zastrzeżone), ale cała seria tych książek (jest ich 4) jest relatywnie tania, więc polecam sprawdzić samemu. W końcu w każdym z nas siedzi wewnętrzne dziecko 🙂

O autorkach „Buduję swoją pewność siebie”:

  • Beth Cox jest niezależną redaktorką książek dla dzieci i konsultantką ds. integracji; pracowała 7 lat w Child’s Play, a teraz jest współzałożycielką Inclusive Minds
  • Natalie Costa ma ponad 10 lat doświadczenia w nauczaniu dzieci, skończyła Psychologię na University of Pretoria
  • Vicky Barker jest ilustratorką i dyrektorką artystyczną w wydawnictwie bsmall

P.S. Chętnie sprawdziłabym taki książki z polskiego podwórka 🙂

Przeczytaj także…

Stresujące korpo vs. praca z pasją dla ludzi – moja opinia o „Rzemieślnikach”

Stresujące korpo vs. praca z pasją dla ludzi - moja opinia o Rzemieślnikach

Opinia o książce „Rzemieślnicy”

📚Odrywając się od poradników, trafiłam na pozycję ukazującą inspirujące historie o wrażliwych i kreatywnych osobach, które np. rzucają excele i pracę w korpo, by… naprawiać buty.

Wielu artystów i rzemieślników mówi, że tworzenie lub szeroko pojęta sztuka pomagają im zachować dobre zdrowie psychiczne i ja się z tym bardzo utożsamiam. Malowanie pomogło mi w najgorszych momentach życia, a sam artyzm kultywuję do tej pory w różnych odsłonach. Robiłam już: bransoletki, świeczki, obrazy, murale, plakaty, torebki, pisałam wiersze, odnawiałam meble, a teraz robię grafiki😁i jeszcze nie znalazłam tego, co by mnie porwało na zabój.

Ale oni tak. A praca, jest dla nich przyjemnością i pasją, a nie stresującym obowiązkiem.

📚Mowa o „Rzemieślnikach”. Ludziach, których życiem jest poczucie misji i potrzeby robienia czegoś dla drugiego człowieka. Autorzy bloga doswiadczamy.pl wybrali 10 takich polskich firm z ciekawą historią i przeprowadzili wywiady z: gorzelnikiem, cieślą, krawcem i wieloma innymi. Ta pozycja to wielkie źródło inspiracji dla ludzi, którzy nie wiedzą, co chcą robić w życiu lub czują, że potrzebują zmiany.

Jeśli Cię nosi i “ciągnie” do tworzenia, ale jeszcze nie wiesz czego, to możesz zainspirować się wielką odwagą tych ludzi. Na koniec wywiadu każdy z nich udziela konkretnych porad i bezcennych wskazówek dla przyszłych rzemieślników.

Może Ty również zrezygnujesz z wielkiej firmy, by być bliżej natury, robić to, co kochasz i służyć innym? A może zechcesz któregoś z nich odwiedzić i zobaczyć, jak żyje i pracuje? Wycieczka do bieszczadzkiego gospodarstwa, winnicy czy farmy cydru może być relaksująca i pouczająca.

Ta książka utwierdziła mnie w przekonaniu, że artyzm w połączeniu z pasją i altruizmem to droga do szczęścia. Dlatego dziękuję @wydawnictwoznakpl za ten podarunek!

❓Kto z Was czuje, że kitra w sobie rzemieślnika? Ja przyznam, że cały czas czuję niezaspokojony głód tworzenia!

moja ocena: 4/5

Przeczytaj także…

„Życie warte przeżycia” – poruszająca historia terapeutki. Moja opinia o książce.

Moja opinia o książce Życie warte przeżycia - poruszająca historia terapeutki

Czym jest DBT?

❓Słyszeliście kiedyś o DBT?

🤓To skrót od terapii dialektyczno-behawioralnej opracowanej przez Marshę Linehan. Choć początkowo powstała w odpowiedzi na potrzeby pacjentów z zaburzeniem osobowości z pogranicza (borderline) z tendencjami samobójczymi, to kolejne badania wykazały jej skuteczność także u niektórych osób z depresją i zaburzeniami odżywiania, czyli dokładnie to, co dotknęło mnie.

📚Dlatego też postanowiłam sięgnąć po najnowszą książkę Marshy pt. “Życie warte przeżycia” i sprawdzić, czy ma mi coś nowego do zaoferowania. Przyznam, że ta pozycja była dla mnie powiewem świeżości między licznymi poradnikami, bo jest to głównie poruszająca opowieść o życiu autorki – historia od cierpienia do wyzwolenia.

„Życie warte przeżycia” – historia terapeutki

👉🏼To autobiografia inna niż wszystkie; swoiste połączenie pamiętnika, poradnika i historii opracowania terapii DBT – czyli historia o piekle, jakie przeżywają osoby ze skłonnościami samobójczymi, olbrzymim rozwoju duchowym, sile kobiet i wytrwałości w dążeniu do celu.

👉🏼Na początku Marsha opowiada o swoich mrocznych nastoletnich czasach i pobytach w szpitalach. Potem prowadzi nas (czasami zbyt szczegółowo) przez swoje dorosłe życie, by zakończyć tym, jak doszła do kariery naukowca i mistrzyni zen. Marsha sprytnie wplata w książkę kilka poradnikowych umiejętności, które przyswaja się w trakcie terapii DBT. To może niektórych rozproszyć, ale mnie te wstawki się bardzo podobały. Co więcej, przedstawione umiejętności są na tyle przydatne, że moim zdaniem każdy z mógłby je wdrożyć, by życie stało się lepsze. Cztery z nich przedstawiłam w tym wpisie.

👉🏼Niesamowicie zaintrygowała mnie np. technika wyparcia przystosowawczego, która pomaga osobom z uzależnieniami – sama Marsha, jak twierdzi, rzuciła dzięki niej palenie.

Życie warte przeżycia - Martha Linehan
„Nie można poprzez myślenie nauczyć się nowych zachowań – to poprzez nowe zachowania można nauczyć się nowego myślenia.”

Od piekła do kariery naukowca

👉🏼Momentami utożsamiałam się z historią autorki. Jej problemy również zaczęły się w wieku 17 lat, a z nich wyrosła potrzeba pomocy innym poprzez dzielenie się doświadczeniami i zdobytymi umiejętnościami (tak też powstał StresKiler). Łączą nas również silne doświadczenia duchowe, które mnie, podobnie jak autorce, bardzo pomogły.

👉🏼Nie da się ukryć, że książka zawiera ogromny element religijny, który może sprawić, że ateiści poczują się nieswojo. Ja to jednak odczułam jako jej własną, autentyczną historię o poszukiwaniu Boga.

👉🏼Kilka cytatów mocno do mnie przemówiło. Ten jest fenomenalny:
“Nie można poprzez myślenie nauczyć się nowych zachowań – to poprzez nowe zachowania można nauczyć się nowego myślenia.” Niezwykle trafny i prawdziwy.

👉🏼Ponadto, autorka wspomina: “jako pierwsza wprowadziłam uważność do terapii, opracowując DBT.” Za to, że się na to odważyła, pragnę ją mocno uściskać, bo uważam, że element medytacji i uważności mnie samej bardzo pomógł w życiowym kryzysie.

Podziwiam wytrwałość Marshy

🖊️Styl pisania ogólnie mi się podobał, ale nie dałam oceny 5, bo uważam, że gdzieniegdzie historia się przeciąga. Wyzwanie stanowił głównie sam początek i koniec, bo przez środek książki przebrnęłam bardzo szybko. Dalej, gdy Marsha przedstawia swoje historie miłosne i trud w poszukiwaniu pracy – wszystko wydaje się chronologiczne, ale niektóre przejścia między podrozdziałami były dla mnie za szorstkie.

📖Doświadczenia życiowe dr Linehan, osiągnięcia badawcze i rozwój duchowy są niezwykłe, ale ja podziwiam autorkę głównie za jej wytrwałość w realizacji celu. Za to, jak dzielnie stawiła czoło fali krytyki i jak walecznie przebrnęła przez nieprzychylne komentarze środowiska naukowego. W naukowcach cenię nie tylko dociekliwość, ale też otwartość umysłu i pokorę. Tych Marshy na pewno nie brakuje.

📚Ta książka jest świetna dla fanów psychologii i osób, które myślą o studiach w tym kierunku, zawodzie psychoterapeuty lub naukowca.

Moja ocena: 4/5


✨Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za przysłanie książki! Możecie ją dorwać na stronie: https://www.mediarodzina.pl/produkt/zycie-warte-przezycia/

PS. Ciekawy artykuł 👉🏼 https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2963469/pdf/PE_3_9_62.pdf

Przeczytaj także…

„Przestańmy być grzeczni, bądźmy sobą” – recenzja książki o komunikacji bez przemocy

Przyznam, że książka z kotem na okładce, o tytule “Przestańmy być grzeczni. Bądźmy sobą” mocno zawróciła mi w głowie. Autor, Thomas D’Ansembourg, belgijski psychoterapeuta, w prosty sposób ilustruje w niej techniki porozumiewania się bez przemocy (Marshalla B. Rosenberga) i zaprasza nas w ten sposób do przyjrzenia się naszym relacjom (nawet tej z samym sobą). W jaki sposób?

Przestańmy być grzeczni. Bądźmy sobą

Książkę zaczyna krytyką społeczeństwa pełnego stereotypów i uprzedzeń, w którym to, mamy zbyt mały kontakt z naszymi potrzebami i uczuciami, a co więcej – nie umiemy ich nazywać. To skłoniło autora do załączenia na końcu książki krótkiej listy potrzeb i uczuć, co uważam za bardzo cenny dodatek. Ma rację, co do naszej skłonności do agresywnej oceny innych i przybijania łatek, ale zabrakło mi tu odniesienia do konstruktywnej obserwacji ludzi (poznawania za pomocą zmysłów, często mylimy te dwa pojęcia, a obserwacja jest przecież nieodłącznym elementem istnienia). Thomas na szczęście dodaje to w dalszej części książki.

Dalej pokazuje, czym jest empatyczna komunikacja i jak dzięki niej budować relacje oparte na odpowiedzialności, autonomii i wolności. Czyli takie, w której każda ze stron czuje się silna i ufna. Przedstawia podstawy porozumienia bez przemocy, na które składa się: empatyczne wysłuchanie rozmówcy oraz szczere wyrażanie siebie, poprzez 4 elementy komunikatu:

  1. Nieosądzające spostrzeżenie.
  2. Wskazanie wyraźnych uczuć.
  3. Mówienie o konkretnych potrzebach.
  4. oraz Formułowanie negocjowalnych próśb.

By lepiej zobrazować temat, autor uzupełnia każdy rozdział o konkretne przykłady i anegdoty z jego życia i warsztatów (dot. np. nieporozumień w relacjach matka-córka, mąż-żona). Świetnie pokazuje w ten sposób wady naszej codziennej komunikacji i przekłada je na język bez przemocy, zwracając uwagę, że za każdą agresywną komunikacją ukrywa się niezaspokojona potrzeba.

Jak przestać być miłym?

W dalszej części uczymy się, m.in. jak rozmawiać o swojej złości oraz jak wyrażać swoją życzliwą obecność w rozpaczy drugiej osoby. A na koniec, Thomas tłumaczy tytuł z okładki, czyli dlaczego nie powinniśmy być powierzchownie mili, a raczej autentyczni i empatyczni. Podkreśla, że bycie miłym tworzy miałkie i nieautentyczne relacje, które nie zapewniają poczucia bezpieczeństwa (z czym bardzo się zgadzam). Wychowuje się nas na „miłych” i dostosowuje się nasze zachowanie tak, by zadowolić dorosłych wokół nas (rodziców, nauczycieli) – w ten sposób uczymy się zagrzebywać nasze uczucia i potrzeby (jednocześnie oczekując, że inni się ich domyślą). Na szczęście, dzięki podręcznikom takim, jak ten, odzyskujemy do nich dostęp. Spodobała mi się także końcowa rekomendacja Thomasa co do tego, by w każdej szkole uczyć empatycznej komunikacji – genialny pomysł!

Podsumowując, “Przestańmy być grzeczni. Bądźmy sobą” to zwięzły, wnikliwy i praktyczny poradnik. Nie ma w nim ani grama niepotrzebnych treści, a czytanie sprawia wrażenie rozmowy z przyjacielem, psychologiem, przy kawie. Autorowi udało się nie tylko wybrnąć z intrygującego tytułu, ale także zainspirować i wzbudzić emocje potrzebne do zmiany swojej codziennej komunikacji.

Książka zdecydowanie daje do myślenia i power do wzniesienia swoich relacji na wyższy poziom. Mogę śmiało powiedzieć, że to najlepsza pozycja, jaką przeczytałam w tym roku! Uważam, że każdy rodzic, pedagog i menedżer powinien zapoznać się z tematem porozumienia bez przemocy.

Moja ocena: 5/5

Przeczytaj także…

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Feeria.

„Dlaczego śpimy?” – moja opinia o książce

Dlaczego śpimy - moja opinia o książce

Ostatnio przeczytałam książkę, którą popełnił dr Matthew Walker i chciałabym podzielić się z Wami moją skromną opinią na jej temat. Jeżeli też ją czytaliście, to dajcie znać w komentarzach.

Wydana w 2017 roku książka “Dlaczego śpimy?” to pozycja, o sukcesie której decyduje na pewno osobistość autora oraz temat, który dotyczy każdego z nas – sen. Chociaż sam autor podkreśla, że “książka ma posłużyć za wiarygodne, naukowe uzupełnienie” debaty na temat snu, to językiem przypomina pop-naukową pozycję – w miarę przystępną i zrozumiałą. Dotyka snu w najszerszym spektrum: od tego czym jest i dlaczego jest potrzebny przez marzenia senne i śnienie aż po zaburzenia i higienę snu.

Lubisz spać?

Autor bezlitośnie rozprawia się z tymi, którzy śpią za mało i pokazuje, jaki ma to wpływ na ich zdrowie. Na każdej stronie znajdziemy opisy badań naukowych, na których Walker opiera swoje twierdzenia. W ten sposób próbuje osiągnąć cel książki, którym jest zmiana kulturowego podejścia do snu i w mojej ocenie całkiem logicznie do tego podszedł.

Jednak sam styl książki totalnie mi nie odpowiada. Po pierwsze autor często się powtarza, a niektóre fragmenty są nużące i suche jak kurz. Opisy badań naukowych są za długie i zbyt szczegółowe, a do samych badań w większości nie ma odnośników (wiemy, że ktoś coś udowodnił, ale nie możemy tego zweryfikować). I jak już jestem przy odnośnikach, to zdziwiło mnie, że naukowiec opiera się na twierdzeniu z National Geographic (czy nie powinno być na odwrót?)*

Najbardziej podobały mi się ostatnie rozdziały książki – konkretne i “przyziemne” (w odróżnieniu do rozdziału o falach mózgowych). Co do obietnicy w tytule: moim zdaniem powinien raczej brzmieć “Idźmy spać!” – wtedy byłby bardziej adekwatny do tego, co znajdziemy w środku?

Mam też wrażenie, że autor przemyca w tej pozycji jeden wniosek – każdy powinien spać 8h (co jest kontrowersyjne). Mimo że Walker ma zapewne dobre intencje, to każdego takiego twierdzenia powinniśmy podchodzić z pewną dozą sceptycyzmu.

Ta książka sprawi, że zastanowicie się nad własnymi nawykami dot. snu, ale jeżeli nie lubicie rozległych opisów badań, przebrnięcie przez nią może Wam chwilę zająć.

moja ocena: 3/5

Na końcu książki, Matthew Walker przedstawia wskazówki dotyczące lepszego snu.

12 wskazówek na lepszy sen:

  1. Trzymaj się harmonogramu snu – idź spać i wstawaj o ustalonych porach.
  2. Staraj się ćwiczyć codziennie (min. 30 min) – ale kończ wysiłek nie później niż 3 godziny przed snem.
  3. Unikaj kofeiny i nikotyny.
  4. Unikaj alkoholu późnym wieczorem.
  5. Unikaj dużych posiłków i dużej ilości napojów późnym wieczorem.
  6. Unikaj leków opóźniających zaśnięcie lub zakłócających sen.
  7. Unikaj drzemek po 15.00.
  8. Zadbaj o relaks przed snem.
  9. Weź gorącą kąpiel przed snem.
  10. Przygotuj swoją sypialnię – powinna być ciemna, chłodna i cicha.
  11. Zapewnij sobie odpowiednią ekspozycję na światło słoneczne – przebywaj w naturalnym świetle słonecznym min. 30 minut każdego dnia i zmniejszaj oświetlenie w domu przed położeniem się spać.
  12. Jeżeli leżysz w łóżku ponad 20 min i nie możesz zasnąć, wyjdź z niego i wykonaj relaksujące czynności dopóki nie pojawi się senność.

(za Tips for getting a good night’s sleep, „NIH Medline Plus”, National Library of Medicine (US), 2012)

Ja dodam od siebie – jeżeli uważacie, że Wasz sen jest niedostateczny i/lub źle wpływa na Wasze samopoczucie, skonsultujcie się z lekarzem. Polecam też wpis o apce do pracy z bezsennością, która uzyskała status wyrobu medycznego.

* Chyba nie tylko mnie, bo niejaki Alexey Guzey napisał cały esej o tym, że już w I rozdziale tej książki Walker (przypominam – prof. neuronauki i psychologii) mija się z prawdą, a podane przez niego odnośniki źródłowe są od czapy (więcej o tym tutaj – tiny.pl/r6qng)

Refleksja końcowa

Ta pozycja skłoniła mnie jednak do większej refleksji, by zwracać uwagę na źródła bez względu na to, kto i jak wypowiada się na dany temat. Niestety transfer zaufania, jaki przenoszą profesorowie najbardziej rozpoznawalnych uczelni na świecie na przytoczone przez siebie informacje na nas oddziałuje i na pierwszy rzut oka wydają się prawdziwe i (raczej) godne zaufania. Ale prawda jest taka, że jesteśmy ludźmi, mylimy się: zarówno psycholodzy, profesorowie, jak i artyści, w tym ja.

Dlatego zawsze powinniśmy myśleć samodzielnie i sprawdzać. Z drugiej strony nikt nas nie uczy jak podważać pojedyncze badania naukowe prowadzone przez uczonych, więc dopiero wypadkowa kilku -nastu, -dziesięciu, -set badań powinna być dla nas wyznacznikiem (meta-anlizy). Znajdujemy się też w świecie, gdzie dostęp do obiektywnych informacji jest bardzo utrudniony, bo każdy publicysta nakłada swój filtr na daną sprawę, a nawet jeśli jest obiektywny, to skąd wiemy, czy jego źródła także? Czy za badaniem, a nawet serią badań nie stoi bogaty sponsor, któremu zależy na takim, a nie innym wyniku? A nawet jeżeli czytamy badania i sprawozdania, to często spotykam się też z przedstawianiem danych (np.na wykresach) w ten sposób, by wzbudzały konkretne emocje i wnioski albo są tak niezrozumiałe, że potrzeba AI żeby je rozgryźć.

Przeczytaj także…

Nadinteligentni – zobacz, czy do nich należysz! Recenzja książki „Jak łatwiej żyć”

Kim są osoby nadinteligentne?

Książek odnośnie tego „jak żyć” jest dużo. Tym razem jednak sięgnęłam po poradnik dla osób nadinteligentnych. Tak, dobrze czytacie. Dużo się mówi ostatnio o osobach wysoko wrażliwych, ale o nadinteligentnych? Cóż, okazuje się, że autorka „Jak łatwiej żyć”, Monique De Kermadec, jako psycholożka, zajmuje się badaniem takich osób już od 25 lat!

Co ciekawe, większość nadinteligentnych nie wie, że są nadzdolni, bo sądzą, że ich „inteligencja” powinna się przejawiać w spektakularnym (Einsteinowskim) sukcesie, a swoje zdolności postrzegają jako coś zwyczajnego.

Monique podkreśla, że nadzdolni posiadają pewne wspólne cechy, jak np.:

  • poczucie odmienności,
  • skłonność do samokrytycyzmu,
  • tendencja do samodzielnego zdobywania wiedzy,
  • perfekcjonizm,
  • intensywność przeżywania i wyrażania emocji,
  • zamiłowanie do rozmyślania i niezaspokojona ciekawość,
  • szybkie rozumienie nowych zagadnień,
  • hiperczułość zmysłów i wyostrzony zmysł obserwacji,
  • możliwość pracowania do całkowitego wyczerpania,
  • społeczna nieporadność (np. przy wystąpieniach publicznych),
  • niskie poczucie własnej wartości
  • duża pomysłowość na poziomie wyobraźni i tworzenia

A to tylko niektóre z nich.

W swoim poradniku dokładnie opisuje nadinteligencję, skupia się na tym, kim są nadzdolni dorośli i z jakimi problemami się borykają. Następnie ukazuje, jak mogą oni zacząć pracę nad sobą.

Recenzja książki „Jak łatwiej żyć”

Celem książki jest uświadomienie nadinteligentym ich odmienności oraz pokazanie, jak mogą nauczyć się poznawać siebie. Czytając, natraficie na dużo wartościowych informacji. Autorka wyróżnia rodzaje inteligencji, jakie dzisiaj znamy i przestawia pokrótce, jak możemy je zmierzyć poprzez testy.

Całość napisana jest bardzo profesjonalnym, choć swobodnym językiem. Mimo że niektóre zdania są skomplikowane i wielokrotnie złożone, to książkę czyta się dość dobrze.

Nawiązując do tytułu muszę jednak stwierdzić, że kwestie porad dla nadinteligentnych nie są omówione wnikliwie. W moim odczuciu rady są raczej ogólne i lakoniczne, ale to może dlatego, że Monique podkreśla istotę pracy nad sobą pod okiem specjalisty.

Choć może się tak wydawać, nie ma tu ubarwiania, opiewania wspaniałości nadinteligentnych. Autorka trafnie opisuje i wplata w poradnik swoje doświadczenia z gabinetu oraz liczne badania naukowe, dlatego uważam, że każdy zainteresowany, jak i psycholodzy powinni wziąć ten temat na tapet.

Czy jestem nadzdolny, nadinteligentny?

Monique podkreśla, że aby zdiagnozować nadzdolność należy wykonać szereg testów pod okiem specjalisty. Wspomina o wskaźnikach testów IQ i EQ* (od nich na własną rękę możemy zacząć, by zbadać swoje zdolności intelektualne i emocjonalne), ale diagnozę i tak musi wydać psycholog. Po diagnozie powinniśmy podjąć pracę nad sobą, która otworzy nam drogę do osobistego spełnienia.

Uznałam, że zagadnienie nadinteligencji będzie dla Was ciekawe, dlatego dzięki współpracy z Wydawnictwem Feeria przeczytałam tę książkę przed publikacją, a Wy od dzisiaj możecie ją kupić TU.

Moja ocena: 4/5

Koniecznie zajrzyjcie do zapisanych relacji na Instagramie, gdzie umieściłam ciekawe cytaty!

*EQ- inteligencja emocjonalna

P.S. Autorka używa naprzemiennie terminów: nadinteligencji, nadzdolności i nadwydajności intelektualnej. W badaniach, które przytacza używane jest sformułowanie „gifted”, „genius”, „surdoué (fr.)”, a fr. Stowarzyszenie Ochrony Osob Obarczonych Nadwydajnoscią Mentalną (GAPPESM) nazywa ich „PESM”. Co ciekawe, C. Petitcollin (trenerka rozwoju osobistego) upodobała sobie inne terminy: nadwydajność mentalna, nieprzeciętna zdolność i wysoki potencjał intelektualny. Jak pisze w „Jak myśleć mniej” – „(nadwydajność) nie została jeszcze szczegółowo opisana i dlatego nie istnieje jednoznaczne określenie na to zjawisko.” Miejcie to na uwadze.

P.S2. Kochani, nie stawiajcie sobie sami diagnozy, nie o to chodzi ☺️ zgłębcie temat. Wszyscy jesteście wartościowi, ale może są wśród nas osoby, którym pomoże to zagajenie tematu.

Przeczytaj także…

Jak nie bać się bliskości? Recenzja książki.

?️Zawsze trafiam na takie dziewczyny!
?️Nie wiem, co mi w nim nie pasuje…
?️W naszym związku schodzimy się i rozchodzimy.
?️Dlaczego on nie chce się zadeklarować…
??Jeśli chociaż raz coś takiego usłyszeliście, to czytajcie dalej?
Zachwycona poprzednią książką Stefanie Stal postanowiłam podjąć współpracę z @wydawnictwootwarte i zrecenzować jej najnowszą książkę „Jak nie bać się bliskości”.

Autorka mnie nie zawiodła. Już w połowie lektury wiedziałam że wpadnie na pierwsze miejsce moich TOP poradników psychologicznych. Dlaczego? Bo traktuje o relacjach, czyli o temacie z którym obecne społeczeństwo ma w moim odczuciu ogromny problem. Myślę, że w końcu powinniśmy się za siebie wziąć i zacząć rozumieć nasze relacje – to, kiedy i jakie błędy popełniamy, a także rozwinąć samoświadomość i dotrzeć do sedna problemu, by go rozwiązać. Stefanie odwaliła kawał roboty, żeby nam w tym pomóc.??

Jak nie bać się bliskości? Recenzja

?Książka składa się z trzech części. W pierwszej poznajemy, czym jest lęk przed związkiem, jakie są jego rodzaje i jak mogą się przejawiać. W tym rozdziale mamy liczne historie osób lękających się bliskości, które pozwalają nam zidentyfikować się z danym problemem. Możemy rozpoznać w nich zachowania podobne do naszych lub naszych bliskich (ja znalazłam ich kilka)

?W drugiej części książki adresujemy problem, a autorka podsuwa nam konkretne sposoby, jak pokonywać lęk przed bliskością i ćwiczenia, które pomogą nam w zmianie własnych zachowań. Minusem jest to, że ów rozdział ma jedynie 65 stron – w moim odczuciu trochę mało, ale mam świadomość, że to jest temat na osobną książkę lub terapię indywidualną…

?Trzecia część to zbiór wskazówek dla osób, które tworzą związek z osobą lękającą się bliskości. Bardzo ważny rozdział, jeśli nie rozumiecie zachowań partnera/ki; gdy osoba bliska daje Wam sprzeczne sygnały (np. raz się zbliża, raz oddala).

?Ten poradnik psychologiczny polecam każdemu jako uzupełnienie do „Wewnętrznego Dziecka”, ponieważ napisany jest w sposób klarowny i niezwykle przystępny dla nie-psychologów ? Jestem zdania, że nad relacjami można pracować, a by nasze życie było lepsze i szczęśliwsze – trzeba ?Ta książka może pokazać wam, gdzie jest problem, ale według mnie następną stacją powinna być wizyta u psychologa i przepracowanie problemów.

?Chcę podziękować @StafanieStahl za pracę włożoną w ten pouczający poradnik. Myślę, że to będzie kolejny bestseller?

moja ocena: 5/5

Przeczytaj także

Jak nie krzyczeć na swoje dziecko – recenzja książki

Nie, nie mam dzieci (i jeszcze nie planuję), ale do przeczytania tej książki zainspirowała mnie…. moja kotka? Ileż to razy można wchodzić na stół, czekając na „Złaź.” i ile razy można to powtarzać, zanim „czuły rozkaz” zamieni się w krzyk? Jeżeli tyle cierpliwości kosztuje mnie mały kot, to co będzie z dzieckiem?? ⁠⠀
⁠⠀
Przeczytałam ją, bo nie chcę być już „pokoleniem wrzasku”, ale też nie znam nikogo, kto w nerwach nie podniósł głosu na swoje dziecko (wyładowując swoje emocje). Myślisz, że jesteś wyedukowana i świadoma emocji i że to Ci się nie przydarzy, ale prawda jest taka, że bycie rodzicem to wyzwanie. Macierzyństwo i tacierzyństwo to nie tylko kolorowe misie i czułe zdjęcia, to rola niezwykle odpowiedzialna, bo rzutuje na przyszłość pociech. A wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i bywają momenty przemęczenia i bezsilności wykraczające poza skalę tego, co znaliśmy?⁠⠀
⁠⠀
Ta książka to empatyczny poradnik dla rodziców na opanowanie nerwów, napisany przez Carlę Naumburg (autorka ma licencjat z psychologii i doktorat w dziedzinie psychologii klinicznej). Pokazuje, jak lepiej zrozumieć siebie i swoje dziecko oraz przedstawia strategie na radzenie sobie z napięciem, desperacją i gniewem.

?Wszystko rozchodzi się o samoświadomość. Naumburg podkreśla, że musimy zrozumieć wyzwalacze, dowiedzieć się, co je napędza oraz pracować nad ich redukcją mając współczucie zarówno dla siebie, jak i dla swoich dzieci.⁠ Podkreśla wagę snu, aktywności fizycznej, odpoczynku, wsparcia innych i jednozadaniowości. Podsuwa gotowe strategie i podaje konkretne przykłady zastosowań.

?Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem autorki, że „nie ma złych rodziców”. Patrząc ze strony dziecka, moim zdaniem są źli rodzice i czasami trzeba się na nich wkurzyć, by pójść dalej. Rozumiem jednak wyjaśnienie, że w gruncie rzeczy to „nic nie daje”, bo prawdopodobnie oni też powielają błędy wychowawcze swoich rodziców i nie dostali jeszcze właściwych informacji i wsparcia (patrząc ze strony rodzica). Tak jest, ale moim zdaniem każdy odpowiada za swoją świadomość i swoje czyny, dlatego nie przyjmuję tego uzasadnienia…no ale na pewno jest to pokrzepiające dla niektórych rodziców (a pamiętajmy, że do nich kierowana jest książka).

Książka napisana z humorem, ale wg mnie jest dłuższa niż potrzeba. Znajdziemy w niej wiele powtórzeń, zwłaszcza na początku (pierwsze 40 stron przysypiałam). Jeżeli chodzi o samą treść, to dla mnie nic przełomowego, ale strategie przedstawione są w sposób prosty i przystępny. Myślę, że ta pozycja może realnie wpłynąć na zachowanie niejednego rodzica.

moja ocena: 4/5

Edit: prawdziwy tytuł „How to stop losing your sh*t with your kids”

„Odkryj swoje wewnętrzne dziecko” recenzja książki

„Odkryj swoje wewnętrzne dziecko” Stefanie Stahl to książka napisana lekkim i prostym językiem. Autorka przedstawia Dziecko Słońca, Dziecko Cienia i Dorosłego, jako trzy „persony”, które w zależności od sytuacji, przejmują nad nami kontrolę. Uważam, że to bardzo trafne nazwy, zwłaszcza że po nazwaniu ich po imieniu, zaczynamy je zauważać (a wówczas możemy realnie na nie wpłynąć).

Dla mnie to jeden z najbardziej wartościowych poradników pomagający zrozumieć wewnętrzne schematy myślowe, emocje, uczucia i swoje zachowania. Pokazuje nie tylko to, jak dzieciństwo wpłynęło na nasze życie i odbiór świata, ale również to, jak realnie zmienić złe schematy.

Praktycznie na każdej stronie znajdowałam dla siebie coś inspirującego do samorozwoju, dlatego tę pozycję sobie powoli dawkowałam, zamiast wchłonąć ją jednym tchem. Po każdym rozdziale miałam pełno przemyśleń, więc uważam, że akurat z tą książką nie warto się spieszyć 🙂 Cytat „szczęście jest pewną umiejętnością, którą można wytrenować tak, jak ćwiczy się mięśnie” kontempluje do dzisiaj…

Ćwiczenia zawarte w tej książce oceniam jako zrozumiałe i bardzo praktyczne. Co więcej, zgrabnie wkomponowują się w całość – na zasadzie: problem – rozwiązanie. Dlatego też poradnik może być odebrany, jako skrócona terapia, natomiast moim zdaniem nie należy go tak traktować. Zawsze warto skonsultować się ze specjalistą i omówić swoją indywidualną historię i problemy.

Jak poznać i zrozumieć siebie? Jak żyć szczęśliwiej? – moim zdaniem autorka odpowiada na te pytania.

Moją opinię już znacie. Ocena: 5/5, a po ulubione cytaty zapraszam na insta story, zakładka: Książki.

Kto z Was czytał? Jakie są Wasze przemyślenia?