📚Książka „Wdzięczność” Liv Larsson nie przypadła mi do gustu, ale nawet z takich pozycji (których raczej Wam nie pokazuję) czasami coś ciekawego wyciągam.

💭I tak np. w swojej książce Pani Liv zwraca uwagę na pochwały, jakie prawimy innym, wyrażanie wdzięczności i podzięki. Twierdzi, że istnieje duża różnica między komplementem opartym na ocenie a tym opartym na obserwacji🤔

🤓To mnie zaintrygowało. Poczytałam o tym więcej i stworzyłam swoje przykłady pochwał na podstawie ocen i obserwacji. W tych drugich zwracałam uwagę na zaistniałe fakty (obserwacja wydarzeń, zachowania) oraz moje pozytywne odczucia (obserwacja swoich uczuć).

🤨Jak brzmi dla Was ocena, a jak obserwacja? Którą formę komplementu wolelibyście usłyszeć?

🖊️Autorka wskazuje, że nasza komunikacja będzie lepsza/skuteczniejsza, jeśli oddzielimy ocenę od obserwacji. Pisze:

„Oceny są bardzo ogólne. Gdy mówimy drugiej osobie, że jest „miła”, nie możemy być pewni, że zrozumie ona, co takiego istotnego zrobiła. O wiele łatwiej będzie jej, jeśli nasze uznanie wyrazimy bardziej szczegółowo, zaznaczając, czego dokładnie dokonała.”

👉Mnie się wydaje, że mamy tendencję do oceniania ludzi, nawet przy komplementach. Widzę po sobie, że trudno jest dokonywać obserwacji wolnych od osądów, ale już się przekonałam, że nie jest to niemożliwe.

🗝️Chyba kluczem jest tutaj obserwowanie zachowania danej osoby i swoich odczuć, zamiast automatycznego szufladkowania. Czy to jest proste? Na początku nie, ale jeśli ma to pomóc w bardziej efektywnej komunikacji, to czemu nie spróbować? Indyjski filozof i nauczyciel duchowy J. Krishnamurti zauważył kiedyś, że „Umiejętność obserwowania bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji.” ⁠

🤔Jak uważacie?

📚Moja ocena książki: choć napisana logicznie i zrozumiałym językiem, pozycja okazała się zbyt prosta, powierzchowna, banalna. Na plus – wyraźny, aktywny kontakt z czytelnikiem i miejsca pozostawione na refleksję (ja lubię pisać po książkach), ale same ćwiczbenia i „soczystość” treści – niestety na minus. Mimo to, jak widać i takie książki też zmuszają do zastanowienia. A może czytaliście „Wdzięczność” i ta pozycja Wam się podobała? Dajcie znać 🙂 Tematykę wdzięczności cały czas zgłębiam.

Źródła, jak zwykle, znajdziesz TU.

P.S. Ten temat jest dla mnie ważny, bo sama kiedyś nie rozumiałam różnicy między oceną, a obserwacją. Teraz coraz bardziej nabieram pewności, że osądzając zamykamy drzwi do pełnej empatii i zrozumienia. Jeżeli szukacie konkretnych definicji i różnic między oceną a obserwacją, to poniżej przykłady, jak ja to rozumiem:

Oceny to wyrażone w przymiotnikach (jakościowych), oparte o kryterium naszych obserwacji, doświadczeń i odczuć osądy, opinie na temat innych ludzi, np.: Ona jest utalentowana, słodka, czuła, pomocna, piękna. Odnoszą się do naszej klasyfikacji cech charakteru (lub wyglądu) danej osoby. Są subiektywne.

Obserwacje to (teoretycznie obiektywna) płaszczyzna wspólna, czyli opis faktów, wydarzeń, które miały miejsce, np.: Ona wygrała Mam Talent. lub Ona często mnie przytula. lub Ona co miesiąc udziela się w wolontariacie i pomaga bezdomnym. Przy obserwacjach powinniśmy unikać słów: zawsze, nigdy, a raczej odnosić się do konkretnego czasu i miejsca.

Oczywiście można by nad nimi podebatować. Autorka „Wdzięczności” podaje nieco inne definicje, z którymi nie do końca się zgadzam: „Obserwacje to według mnie rzeczy, które są w jakiś sposób wymierne, które widzimy i słyszymy. Oceny zaś odnoszą się do myśli, które przychodzą nam do głowy, gdy patrzymy na czyjeś postępowanie i domyślamy się, jakie stoją za nim za nim intencje.”

Przeczytaj także…

“Sztuka Obsługi Życia” – moja recenzja książki

“Sztuka Obsługi Życia” to zapis rozmów dwóch wybitnych specjalistów w dziedzinie psychiatrii i psychoterapii prowadzonych przez Piotra Żaka. Prof. Dominika Dudek i prof. Bogdan de Barbaro w luźnej formie, ale merytorycznie opowiadają o życiu w trakcie pandemii i problemach przez nią powstałych. W swoich subiektywnych opiniach poruszają tematy, które są na językach od ponad roku w każdym z domów, dlatego też i ja sięgnęłam po tę pozycję. 

#StresKilerWspółpracuje

Mówią o intymności, wolności, ekologii, wierze, jak również o problemach powstałych w domach w związku z lockdownem, podziałach rasowych, hejcie w sieci i wynikach wyborów.

Czasami filozofują, a czasami wspominają swoje personalne historie, co pozytywnie zmniejsza dystans z odbiorcą. “Sztuka Obsługi Życia” składa się z czterech głównych rozdziałów: sytuacji w domu i na świecie oraz tego, co się dzieje wewnątrz nas i czym żyjemy.

Rozkręca się powoli. Autorzy poruszają tematy trudne i kontrowersyjne, więc nie sposób czytać tej książki bezemocjonalnie. Miejscami byłam zła, bo zamiast relaksować się przy lekturze, czerpać inspiracje, książka przytłaczała, np.ilością kwestii politycznych. Z drugiej strony rozumiem, że sytuacja w kraju wymaga jej poruszenia w rozmowach. 

Cenne są dla mnie poruszane tematy filozoficzne. Jasne jest, że z niektórych dywagacji nic nie wychodzi, bo nie starczyłoby tuszu w drukarni, by je omówić. Niemniej niektóre, jak inny vs. obcy lub wiara vs. wiedza dają wiele do myślenia.

Miejscami jednak książka mocno etykietuje, jak w przypadku rozmów o 💉💉. Szkoda, że autorzy nie poruszają, chociażby tematu lęku przed 💉 lub znikomej edukacji w tym zakresie. Czasami wydaje się, że książka jest stronnicza. Miejscami skręca w jedną stronę i tworzy konkretną narrację, a profesorowie w większości tematów są ze sobą zgodni. Myślę, że ciekawiej byłoby czytać wypowiedzi osób o podobnych specjalizacjach, ale (nieco bardziej) odmiennych spojrzeniach.

Czytając, kilka razy się zgubiłam, jak w przypadku, gdy autorzy przeszli z tematu o zwiększaniu wrażliwości ekologicznej do urojeń. Ogólnie jednak znalazłam dla siebie kilka ciekawych spostrzeżeń i uważam, że warto sięgać po takie książki, słuchać i czytać wypowiedzi różnych osób, by móc na końcu wypracować swoją własną opinię na dany temat. 

Książka przeznaczona dla osób lubiących rozmowy filozoficzne, psychologiczne, jak i te o polityce. Zachęcam czytać takie pozycje wolno, by dać sobie chwile do refleksji nad poruszanym tematem.

Moja ocena: 3,5/5

O autorach: 

  • Dominika Dudek – lekarka psychiatra, specjalistka w zakresie psychiatrii klinicznej, profesor nauk medycznych UJ
  • Bogdan de Barbaro – lekarz psychiatra, psychoterapeuta, profesor nauk medycznych UJ
  • Piotr Żak – były redaktor popularnonaukowego miesięcznika “Charaktery” poświęconego psychologii

Przeczytaj także…

Jestem zmęczona rzeczami czytam i recenzuję Rzeczozmęczenie

Czy rzeczami możemy się zmęczyć? Czy mogą powodować stres? Jeśli tak, dlaczego tak się dzieje? Czy powinnam pozbyć się niektórych przedmiotów z mieszkania?

Na te pytania szukałam odpowiedzi i sięgnęłam po starą książkę “Rzeczozmęczenie”. Tytuł elektryzujący, opinie średnie – zobaczmy, co ma do zaoferowania pozycja z 2013 roku.

Recenzja książki “Rzeczozmęczenie”

Autor, futurolog kultury, zabiera nas w podróż przez historię ludzkości wokół tematu konsumpcjonizmu i materializmu. W swojej filozoficznej dywagacji próbuje odpowiedzieć na pytania: co jest alternatywą materializmu, jak rozwiązać problem rzeczozmęczenia, gromadzenia dóbr + jak być szczęśliwym?

Jest barwna i napisana przystępnym językiem; obfita w przypisy odsyłające do badań, testy, quizy, studia przypadków, konkretne dane i rady, jak zmienić swoje życie. 

Mimo to, “Rzeczozmęczenie” to pozycja nierówna, powtarzalna, która zwyczajnie się dłuży. Gdyby skondensować wiedzę, jaką autor obiecuje na okładce, możemy się nieco zdziwić, bo jest jej niewiele. Najciekawsze zostawił na koniec, gdzie dzieli się radami, jak w kilku krokach zostać eksperientalistą*.

Widać, że ilość włożonej w książkę pracy jest przeogromna, jednak… Wallman raczej balansuje wokół tematu i nie dociera do sedna problemu. Zamiast tego mówi o aktualnych trendach i anegdotach. Jeśli o nich mowa – to najbardziej zaimponowała mi ta o wskaźniku PKB. Autor przedstawia wady tego współczynnika, jako miernika rozwoju. Mało osób o tym wie. Jest to cenna informacja.

Ponadto, i to razi w oczy, książka jest odą do nieszczęśliwej wyższej klasy średniej (jakby zmęczeni rzeczami mogli być tylko odnoszący sukces pracownicy korporacji). I ku ich potencjalnemu zdziwieniu – to nie jest książka o minimalizmie. Autor wskazuje wręcz, że historycznie wiele konsumpcjonizmowi zawdzięczamy. Mimo to, inspirujące studia przypadków sprawiły, że miałam ochotę wyrzucić wszystko ze swojego domu i wypróbować niektórych rozwiązań, ale potem – ochłonęłam.

Podsumowując, mam mieszane uczucia, co do tej pozycji. Miejscami wydawała mi się świetna i inspirująca, a miejscami monotonna i zawikłana. Wyniosłam z niej wiele faktów historycznych, ale nie znalazłam odpowiedzi na swoje pytania. Albo… zwyczajnie ich nie pamiętam, bo zostały przykryte toną innych informacji.

Moja ocena: 2,5/5

O autorze:

James Wallman – futurolog, prognostyk trendów, doradca korporacyjny


Przeczytaj także…


#StresKilerWspolpracuje

To zdjęcie obrazuje moją opinię na temat tej książki. Tylu znaczników chyba nigdy nie miałam 😀 Wracając do poradników rozwoju osobistego, podjęłam się przeczytania nowej publikacji: “Uwolnij się od natrętnych myśli i wspomnień”.

Książka zaczyna się od…przejścia do sedna, tj. tematu z okładki. W miarę czytania pierwszych stron czekałam na łagodną introdukcję tematu, a tu mamy wejście z grubej rury – ciekawe doświadczenie. To od razu zasugerowało mi, że autorzy są bardzo konkretni, a poradnik nie będzie “przelaną” dłużyzną.

I nie był.

Każdy z nas miewa natrętne myśli

Książka przemyślana, chronologiczna i ułożona przyczynowo-skutkowo. Para psychologów przedstawia strategie radzenia sobie z niechcianymi myślami, przełamując stereotyp, że możemy kontrolować nasze myśli. Przedstawiają fakty i najnowsze ustalenia dot. natrętnych myśli. Potem – opisy ich różnych rodzajów, następnie mity i FAQ, a w ostatnich rozdziałach pomagają nam posiąść umiejętności, dzięki którym lepiej poradzimy sobie z natrętnymi myślami.

Opisy podobnych metod znałam już wcześniej, więc łatwo mi było przebrnąć przez ostatnie rozdziały i wraz z książką nie uczyłam się tego od nowa. Jednak — mam wrażenie, że naukowcy siedzą tak głęboko w głowie, że proste rzeczy zdają się utrudniać i rozpisywać na X kroków, które można by było skondensować do 2. Ja to wzięłam z przymrużeniem oka, bo wiem, że doktorzy psychologii muszą być mega precyzyjni. Jednak pamiętajmy, że im więcej punktów do zapamiętania przy zmienianiu percepcji, tym trudniej wdrożyć je z kartki do realnego życia. A chodzi o to przecież, żeby poradnik był praktyczny.

Natomiast to, co było dla mnie nowe, to zdefiniowanie trzech podstawowych “głosów” w głowie: Głosu Niepokoju, Fałszywego Pocieszyciela i Wewnętrznej Mądrości. Więcej Wam nie zdradzę, ale zauważenie ich w codziennym życiu rzeczywiście nie jest problematyczne 🙂

Przykłady i przystępna składnia

Autorzy zadbali o dobre zrozumienie tematu. Gdy dowiadujemy się czegoś nowego, idą za tym dobitne przykłady. To sprawia, że wiedza strukturalnie układa się w głowie i nie czujemy się zasypani informacjami. Dodatkowo — gdy dotykają trudniejszego tematu (np. jak powstaje lęk), obrazują go dla lepszego zrozumienia. To, jak i prosty język sprawiają, że książka jest łatwa do utożsamienia się, a i szybko i przyjemnie się ją czyta.

Książka uświadamia, uczy, ale jest też pełna współczucia. Czasami, gdy przykłady zawierają triggery — jesteśmy o tym poinformowani kartkę wcześniej, a kartkę po rozdziale czytamy słowo wsparcia, dla osób, które mogły doświadczyć niepokoju. Także, gdy poruszany w rozdziale temat wymaga dod. konsultacji z psychologiem lub lekarzem, dostajemy o tym informację.

“Uwolnij się od natrętnych myśli i wspomnień” to trzeźwe spojrzenie na zagadnienie. Autorzy wprost piszą o mitach i popularnych technikach pozbycia się myśli, które mogą przynieść odwrotny skutek. Cieszy mnie, że tu wspomnieli o medytacji i zwrócili szczególną uwagę na to, że jej celem nie może być całkowite pozbycie się myśli (co nigdy nie powinno być jej celem samym w sobie):

“Medytacja i joga mogą być pomocne zarówno w zmniejszaniu skłonności do “lepkości” umysłu, jak i do wikłania się w myśli, lecz jeśli są podejmowane z zamiarem ich pozbycia się czy przezwyciężenia, a nie zmiany relacji do nich, nie będą skuteczne.”

Szersze spojrzenie na natrętne myśli

Ten poradnik pomaga spojrzeć na nasze myśli z innej perspektywy. Moim zdaniem to dobra pozycja popularnonaukowa i uważam, że niektórym może przynieść nawet poczucie ulgi. Wcześniej czytałam książkę o podobnej tematyce “W sieci natrętnych myśli”, która może być dobrym uzupełnieniem tematu (choć czyta się ją nieco gorzej).

Jak przy każdej takiej książce, pamiętajcie, że nie zastąpi terapii i porady lekarza. Jak wszystko, tak i ta książka, dla niektórych osób może okazać się niekorzystna i przed skorzystaniem z porad w niej zawartych warto zasięgnąć też porady specjalisty.

Staram się jak najszybciej publikować takie materiały, żebyście mogli skorzystać z mojej opinii wybierając daną pozycję! Jeśli jest dla was choć trochę wartościowa 😀 Dlatego dziękuję Wydawnictwu Feeria za możliwość przeczytania jej zaraz po premierze!

Moja ocena: 4,5/5

Link do książki: https://www.empik.com/uwolnij-sie-od-natretnych-mysli-i-wspomnien-winston-sally-m-seif-martin-n,p1277669473,ksiazka-p

O autorach:

  • Sally M. Winston (dr), psycholożka, klinicystka, otrzymała nagrodę Jerilyn Ross Clinician Advocate Award; od dziesięcioleci prowadzi warsztaty dla terapeutów
  • Martin N. Seif (dr), dyplomowany specjalista w zakresie psychologii poznawczo-behawioralnej certyfikowany przez ABPP, klinicysta, który spędził ostatnie trzydzieści pięć lat na opracowywaniu innowacyjnych i wysoce skutecznych metod leczenia zaburzeń lękowych, w tym: lęku napadowego, agorafobii, fobii specyficznych, lęku społecznego i zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych; jest licencjonowanym psychologiem zarówno w Nowym Jorku, jak i Connecticut.

Przeczytaj także…

Czy szczęścia można się nauczyć

#StresKilerWspolpracuje

Recenzja książki „Jak nauczyć się szczęścia w każdych warunkach”

Tak, to kolejna z tych puderkowych okładek 🙂 Zadowolona z poprzedniej pozycji autora Thomasa D’Ansembourga: „Przestańmy być grzeczni, bądźmy sobą” i dzięki uprzejmości wydawnictwa Feeria, sięgnęłam po kolejny twór belgijskiego psychoterapeuty.

Książka „Jak nauczyć się szczęścia w każdych warunkach” różni się od poprzedniczki. Jest to, jednym słowem, rozprawa o życiu. Skierowana do osób otwartych, świadomych, szukających sensu życia i… lubiących zdania podwójnie złożone 🙂 To poradnik i jednocześnie pełna metafor, anegdot i przykładów praca filozoficzna. I nie mówię tego z przekąsem, bo ja w takich takich „rozkminowych” książkach się akurat lubuję.

Idylla w różowej okładce?

„Jak nauczyć się szczęścia w każdych warunkach” nie jest jednak idylliczna. Powiedziałabym, że przede wszystkim jest to książka o rozsądnym podejściu do życia: nie zawsze będziemy szczęśliwi i to jest OK, bo życie charakteryzuje się cyklicznością. Pokazuje, jak zakorzenione wzorce uniemożliwiają nam zauważanie i pełne rozsmakowanie się w szczęśliwych momentach. Wskazuje pułapki, w jakie wpadamy wskutek uwarunkowań wychowawczych i kulturowych. Wskazuje też sprzeczności na temat szczęścia, jakich doświadczamy np.: ciesz się z tego, co masz (bo inni mają gorzej), ale nigdy nie pokazuj, że jesteś szczęśliwy (bo życie to nie zabawa).

Autor wskazuje też ważny aspekt: nauczyliśmy się robić, a nie być i działamy na autopilocie: „Narodziny, szkoła, dojrzewanie, matura, studia, dyplom, ślub, dzieci, awans, starość, szpital, rekonwalescencja, śmierć(…) Życie, jako plan do wykonania.” – pisze Thomas. Ten temat jest mi szczególnie bliski, bo po zadaniu sobie pytania: „Co powoduje, że jestem szczęśliwa?” również go zauważyłam i teraz chcę go przełamać.

Autoporozumienie bez przemocy

W całej książce autor nawiązuje do porozumienia bez przemocy. Szczególnie zapamiętałam przypadek kobiety, która z jednej strony chciała zmiany, a z drugiej – bała się jej. To chyba dotyka każdego z nas. Autor zestawił tu lęk z pragnieniem zmiany i przeprowadzając nas przez wewnętrzny dialog i konfrontację, rozbroił go stosując AUTOporozumienie bez przemocy.

„Jak nauczyć się szczęścia w każdych warunkach” to wielowymiarowe i pełne przemyśleń spojrzenie na sprawę szczęścia. Uświadamia, dlaczego uciekamy przed szczęściem lub wpadamy w pułapki niedostrzegania go: wypełniając swoje życie rzeczami do zrobienia lub niekończącym się warunkowaniem „będę szczęśliwy, gdy…”, zamiast doświadczać tu i teraz.

Mam też wrażenie, że ta książka stoi niejako w opozycji do poradników w stylu „jeśli masz tak, to zrób tak” lub „wszyscy jesteśmy wrażliwi, ludzie są toksyczni, a życie okrutne” – hiperbolizuję, ale wiecie o co chodzi.

Jak nie hamować szczęścia?

Ta książka to przede wszystkim open-mider, który porusza jeszcze wiele, wiele innych, ważnych dla mnie, kwestii:

  • jak mówić „nie” w sposób nieagresywny,
  • jak przyjmować odmowę,
  • jak przejść z myślenia binarnego w otwarte,
  • jak radzić sobie z żałobą i wiele innych.

Przez to, że porusza wiele problemów oraz przez liczne przykłady i komentarze, wydaje się nieco chaotyczna. Tu naprawdę dużo się dzieje. Literacko bywa nierówna i nużąca. Dlatego uważam, że najbardziej spodoba się osobom o otwartym, filozoficznym podejściu, a reszcie – radzę czytać po prostu powoli 🙂 gdzieniegdzie musimy wejść w mindset autora, żeby zrozumieć, co dokładnie ma na myśli.

Czy autor przedstawia nam przepis na szczęście? Tak i nie. Tak, bo sam wspomniał, że przez: „pokorne przyjmowanie cykliczności życia oraz świadome przeżywanie otwartej teraźniejszości, zacząłem regularnie doznawać uczucia intensywnego szczęścia” i nie, bo książka w gruncie rzeczy tłumaczy, co nas przed szczęściem powstrzymuje. Uświadamia też, na podstawie doświadczeń własnych i tych z gabinetu, że praca nad optymalizacją swojej życiowej przestrzeni, poczuciem własnej wartości i zrozumieniem siebie bywa trudna, żmudna, wymaga od nas wiele zaangażowania.

Generalnie, cieszę, że trafiłam na tę książkę głównie ze względu na przyswojenie wielu nieoczywistych zależności. Gdyby tylko była o 100 stron krótsza i bardziej uporządkowana.

Moja ocena: 3,5/5

„Jak nauczyć się szczęścia w każdych warunkach” możecie kupić w dobrych księgarniach, np. w Empiku.

Ważne info : #StresKilerWspolpracujenowy przejrzysty znacznik materiałów, które powstały we współpracy; każdy post, relacja lub wpis, za który dostanę wynagrodzenie w formie produktu lub w formie pieniężnej będzie oznaczane bezpośrednio na grafikach oraz w tekście; w ten sposób wyszukacie produkty i usługi, z których sama korzystam i które polecam. Proszę o współpracę lub przyjmuję propozycje współpracy tylko od tych firm, których produkty lub usługi uważam za wartościowe dla siebie i dla społeczności. Bywa, że niektórych potencjalnych współprac w ogóle nie widzicie, bo odrzucam je już na etapie propozycji lub testowania produktu. Nigdy nie polecam czegoś, czego sama bym nie kupiła.

Przeczytaj także…

Buduję swoją pewność siebie - książka dla dzieci (i nie tylko)

Na tę książkę dla dzieci (i nie tylko) trafiłam przypadkowo. Do darmowej dostawy brakowało mi kilku złotych, więc zaintrygowana okładką, dorzuciłam ją bezmyślnie do koszyka. Gdy odebrałam zakupy i ją pierwszy raz otworzyłam, pomyślałam – Ale SUPER, sprezentuję ją komuś!

W końcu nie wytrzymałam i sama ją przerobiłam.

Niestety nie pokażę Wam przykładowych ćwiczeń, bo wydawnictwo nie podjęło ze mną współpracy (wszelkie prawa zastrzeżone), ale cała seria tych książek (jest ich 4) jest relatywnie tania, więc polecam sprawdzić samemu. W końcu w każdym z nas siedzi wewnętrzne dziecko 🙂

Książka dla dzieci?

Książka porusza superważne tematy, takie jak: odkrywanie swoich mocnych stron, rozwiązywanie problemów w relacjach (zwracając uwagę na pierwsze szkolne przyjaźnie), tolerancji wobec innych, czy zaprzyjaźnienie się ze zmianą. Ćwiczenia zachęcają do spojrzenia w głąb siebie, w swoje myśli, uczucia i nieprzyjemne emocje. Po kolei tłumaczy te, które wpływają na pewność siebie. Wyjaśnia, czym jest odwaga i jak radzić sobie ze strachem, a popełnianie błędów jest porównane do życiowych „pomocy naukowych”.

Książeczka uczy porozumienia bez przemocy i mówienia o własnych uczuciach zamiast oskarżania innych. Ćwiczenia rysunkowe pobudzą naszą wyobraźnię, a między nimi znajdziemy ciekawe cytaty i wspierające, edukacyjne treści. Nie mam pomysłu, jak przekonałabym dziecko, żeby po lekcjach zrobiło kilka tych ćwiczeń z tej książki, ale uważam, że temu podobne pozycje powinny się znaleźć na lekcjach wychowawczych od 3 klasy w górę (książka jest dla dzieci, które już umieją czytać i pisać). Chociaż nie znalazłam info o tym, dla dzieci, w jakim wieku jest ona przeznaczona.

Niestety nie pokażę Wam przykładowych ćwiczeń, bo wydawnictwo nie podjęło ze mną współpracy (wszelkie prawa zastrzeżone), ale cała seria tych książek (jest ich 4) jest relatywnie tania, więc polecam sprawdzić samemu. W końcu w każdym z nas siedzi wewnętrzne dziecko 🙂

O autorkach „Buduję swoją pewność siebie”:

  • Beth Cox jest niezależną redaktorką książek dla dzieci i konsultantką ds. integracji; pracowała 7 lat w Child’s Play, a teraz jest współzałożycielką Inclusive Minds
  • Natalie Costa ma ponad 10 lat doświadczenia w nauczaniu dzieci, skończyła Psychologię na University of Pretoria
  • Vicky Barker jest ilustratorką i dyrektorką artystyczną w wydawnictwie bsmall

P.S. Chętnie sprawdziłabym taki książki z polskiego podwórka 🙂

Przeczytaj także…

Stresujące korpo vs. praca z pasją dla ludzi - moja opinia o Rzemieślnikach

Opinia o książce „Rzemieślnicy”

📚Odrywając się od poradników, trafiłam na pozycję ukazującą inspirujące historie o wrażliwych i kreatywnych osobach, które np. rzucają excele i pracę w korpo, by… naprawiać buty.

Wielu artystów i rzemieślników mówi, że tworzenie lub szeroko pojęta sztuka pomagają im zachować dobre zdrowie psychiczne i ja się z tym bardzo utożsamiam. Malowanie pomogło mi w najgorszych momentach życia, a sam artyzm kultywuję do tej pory w różnych odsłonach. Robiłam już: bransoletki, świeczki, obrazy, murale, plakaty, torebki, pisałam wiersze, odnawiałam meble, a teraz robię grafiki😁i jeszcze nie znalazłam tego, co by mnie porwało na zabój.

Ale oni tak. A praca, jest dla nich przyjemnością i pasją, a nie stresującym obowiązkiem.

📚Mowa o „Rzemieślnikach”. Ludziach, których życiem jest poczucie misji i potrzeby robienia czegoś dla drugiego człowieka. Autorzy bloga doswiadczamy.pl wybrali 10 takich polskich firm z ciekawą historią i przeprowadzili wywiady z: gorzelnikiem, cieślą, krawcem i wieloma innymi. Ta pozycja to wielkie źródło inspiracji dla ludzi, którzy nie wiedzą, co chcą robić w życiu lub czują, że potrzebują zmiany.

Jeśli Cię nosi i “ciągnie” do tworzenia, ale jeszcze nie wiesz czego, to możesz zainspirować się wielką odwagą tych ludzi. Na koniec wywiadu każdy z nich udziela konkretnych porad i bezcennych wskazówek dla przyszłych rzemieślników.

Może Ty również zrezygnujesz z wielkiej firmy, by być bliżej natury, robić to, co kochasz i służyć innym? A może zechcesz któregoś z nich odwiedzić i zobaczyć, jak żyje i pracuje? Wycieczka do bieszczadzkiego gospodarstwa, winnicy czy farmy cydru może być relaksująca i pouczająca.

Ta książka utwierdziła mnie w przekonaniu, że artyzm w połączeniu z pasją i altruizmem to droga do szczęścia. Dlatego dziękuję @wydawnictwoznakpl za ten podarunek!

❓Kto z Was czuje, że kitra w sobie rzemieślnika? Ja przyznam, że cały czas czuję niezaspokojony głód tworzenia!

moja ocena: 4/5

Przeczytaj także…

Moja opinia o książce Życie warte przeżycia - poruszająca historia terapeutki

Czym jest DBT?

❓Słyszeliście kiedyś o DBT?

🤓To skrót od terapii dialektyczno-behawioralnej opracowanej przez Marshę Linehan. Choć początkowo powstała w odpowiedzi na potrzeby pacjentów z zaburzeniem osobowości z pogranicza (borderline) z tendencjami samobójczymi, to kolejne badania wykazały jej skuteczność także u niektórych osób z depresją i zaburzeniami odżywiania, czyli dokładnie to, co dotknęło mnie.

📚Dlatego też postanowiłam sięgnąć po najnowszą książkę Marshy pt. “Życie warte przeżycia” i sprawdzić, czy ma mi coś nowego do zaoferowania. Przyznam, że ta pozycja była dla mnie powiewem świeżości między licznymi poradnikami, bo jest to głównie poruszająca opowieść o życiu autorki – historia od cierpienia do wyzwolenia.

„Życie warte przeżycia” – historia terapeutki

👉🏼To autobiografia inna niż wszystkie; swoiste połączenie pamiętnika, poradnika i historii opracowania terapii DBT – czyli historia o piekle, jakie przeżywają osoby ze skłonnościami samobójczymi, olbrzymim rozwoju duchowym, sile kobiet i wytrwałości w dążeniu do celu.

👉🏼Na początku Marsha opowiada o swoich mrocznych nastoletnich czasach i pobytach w szpitalach. Potem prowadzi nas (czasami zbyt szczegółowo) przez swoje dorosłe życie, by zakończyć tym, jak doszła do kariery naukowca i mistrzyni zen. Marsha sprytnie wplata w książkę kilka poradnikowych umiejętności, które przyswaja się w trakcie terapii DBT. To może niektórych rozproszyć, ale mnie te wstawki się bardzo podobały. Co więcej, przedstawione umiejętności są na tyle przydatne, że moim zdaniem każdy z mógłby je wdrożyć, by życie stało się lepsze. Cztery z nich przedstawiłam w tym wpisie.

👉🏼Niesamowicie zaintrygowała mnie np. technika wyparcia przystosowawczego, która pomaga osobom z uzależnieniami – sama Marsha, jak twierdzi, rzuciła dzięki niej palenie.

Życie warte przeżycia - Martha Linehan
„Nie można poprzez myślenie nauczyć się nowych zachowań – to poprzez nowe zachowania można nauczyć się nowego myślenia.”

Od piekła do kariery naukowca

👉🏼Momentami utożsamiałam się z historią autorki. Jej problemy również zaczęły się w wieku 17 lat, a z nich wyrosła potrzeba pomocy innym poprzez dzielenie się doświadczeniami i zdobytymi umiejętnościami (tak też powstał StresKiler). Łączą nas również silne doświadczenia duchowe, które mnie, podobnie jak autorce, bardzo pomogły.

👉🏼Nie da się ukryć, że książka zawiera ogromny element religijny, który może sprawić, że ateiści poczują się nieswojo. Ja to jednak odczułam jako jej własną, autentyczną historię o poszukiwaniu Boga.

👉🏼Kilka cytatów mocno do mnie przemówiło. Ten jest fenomenalny:
“Nie można poprzez myślenie nauczyć się nowych zachowań – to poprzez nowe zachowania można nauczyć się nowego myślenia.” Niezwykle trafny i prawdziwy.

👉🏼Ponadto, autorka wspomina: “jako pierwsza wprowadziłam uważność do terapii, opracowując DBT.” Za to, że się na to odważyła, pragnę ją mocno uściskać, bo uważam, że element medytacji i uważności mnie samej bardzo pomógł w życiowym kryzysie.

Podziwiam wytrwałość Marshy

🖊️Styl pisania ogólnie mi się podobał, ale nie dałam oceny 5, bo uważam, że gdzieniegdzie historia się przeciąga. Wyzwanie stanowił głównie sam początek i koniec, bo przez środek książki przebrnęłam bardzo szybko. Dalej, gdy Marsha przedstawia swoje historie miłosne i trud w poszukiwaniu pracy – wszystko wydaje się chronologiczne, ale niektóre przejścia między podrozdziałami były dla mnie za szorstkie.

📖Doświadczenia życiowe dr Linehan, osiągnięcia badawcze i rozwój duchowy są niezwykłe, ale ja podziwiam autorkę głównie za jej wytrwałość w realizacji celu. Za to, jak dzielnie stawiła czoło fali krytyki i jak walecznie przebrnęła przez nieprzychylne komentarze środowiska naukowego. W naukowcach cenię nie tylko dociekliwość, ale też otwartość umysłu i pokorę. Tych Marshy na pewno nie brakuje.

📚Ta książka jest świetna dla fanów psychologii i osób, które myślą o studiach w tym kierunku, zawodzie psychoterapeuty lub naukowca.

Moja ocena: 4/5


✨Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za przysłanie książki! Możecie ją dorwać na stronie: https://www.mediarodzina.pl/produkt/zycie-warte-przezycia/

PS. Ciekawy artykuł 👉🏼 https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2963469/pdf/PE_3_9_62.pdf

Przeczytaj także…

Przyznam, że książka z kotem na okładce, o tytule “Przestańmy być grzeczni. Bądźmy sobą” mocno zawróciła mi w głowie. Autor, Thomas D’Ansembourg, belgijski psychoterapeuta, w prosty sposób ilustruje w niej techniki porozumiewania się bez przemocy (Marshalla B. Rosenberga) i zaprasza nas w ten sposób do przyjrzenia się naszym relacjom (nawet tej z samym sobą). W jaki sposób?

Przestańmy być grzeczni. Bądźmy sobą

Książkę zaczyna krytyką społeczeństwa pełnego stereotypów i uprzedzeń, w którym to, mamy zbyt mały kontakt z naszymi potrzebami i uczuciami, a co więcej – nie umiemy ich nazywać. To skłoniło autora do załączenia na końcu książki krótkiej listy potrzeb i uczuć, co uważam za bardzo cenny dodatek. Ma rację, co do naszej skłonności do agresywnej oceny innych i przybijania łatek, ale zabrakło mi tu odniesienia do konstruktywnej obserwacji ludzi (poznawania za pomocą zmysłów, często mylimy te dwa pojęcia, a obserwacja jest przecież nieodłącznym elementem istnienia). Thomas na szczęście dodaje to w dalszej części książki.

Dalej pokazuje, czym jest empatyczna komunikacja i jak dzięki niej budować relacje oparte na odpowiedzialności, autonomii i wolności. Czyli takie, w której każda ze stron czuje się silna i ufna. Przedstawia podstawy porozumienia bez przemocy, na które składa się: empatyczne wysłuchanie rozmówcy oraz szczere wyrażanie siebie, poprzez 4 elementy komunikatu:

  1. Nieosądzające spostrzeżenie.
  2. Wskazanie wyraźnych uczuć.
  3. Mówienie o konkretnych potrzebach.
  4. oraz Formułowanie negocjowalnych próśb.

By lepiej zobrazować temat, autor uzupełnia każdy rozdział o konkretne przykłady i anegdoty z jego życia i warsztatów (dot. np. nieporozumień w relacjach matka-córka, mąż-żona). Świetnie pokazuje w ten sposób wady naszej codziennej komunikacji i przekłada je na język bez przemocy, zwracając uwagę, że za każdą agresywną komunikacją ukrywa się niezaspokojona potrzeba.

Jak przestać być miłym?

W dalszej części uczymy się, m.in. jak rozmawiać o swojej złości oraz jak wyrażać swoją życzliwą obecność w rozpaczy drugiej osoby. A na koniec, Thomas tłumaczy tytuł z okładki, czyli dlaczego nie powinniśmy być powierzchownie mili, a raczej autentyczni i empatyczni. Podkreśla, że bycie miłym tworzy miałkie i nieautentyczne relacje, które nie zapewniają poczucia bezpieczeństwa (z czym bardzo się zgadzam). Wychowuje się nas na „miłych” i dostosowuje się nasze zachowanie tak, by zadowolić dorosłych wokół nas (rodziców, nauczycieli) – w ten sposób uczymy się zagrzebywać nasze uczucia i potrzeby (jednocześnie oczekując, że inni się ich domyślą). Na szczęście, dzięki podręcznikom takim, jak ten, odzyskujemy do nich dostęp. Spodobała mi się także końcowa rekomendacja Thomasa co do tego, by w każdej szkole uczyć empatycznej komunikacji – genialny pomysł!

Podsumowując, “Przestańmy być grzeczni. Bądźmy sobą” to zwięzły, wnikliwy i praktyczny poradnik. Nie ma w nim ani grama niepotrzebnych treści, a czytanie sprawia wrażenie rozmowy z przyjacielem, psychologiem, przy kawie. Autorowi udało się nie tylko wybrnąć z intrygującego tytułu, ale także zainspirować i wzbudzić emocje potrzebne do zmiany swojej codziennej komunikacji.

Książka zdecydowanie daje do myślenia i power do wzniesienia swoich relacji na wyższy poziom. Mogę śmiało powiedzieć, że to najlepsza pozycja, jaką przeczytałam w tym roku! Uważam, że każdy rodzic, pedagog i menedżer powinien zapoznać się z tematem porozumienia bez przemocy.

Moja ocena: 5/5

Przeczytaj także…

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Feeria.

Dlaczego śpimy - moja opinia o książce

Ostatnio przeczytałam książkę, którą popełnił dr Matthew Walker i chciałabym podzielić się z Wami moją skromną opinią na jej temat. Jeżeli też ją czytaliście, to dajcie znać w komentarzach.

Wydana w 2017 roku książka “Dlaczego śpimy?” to pozycja, o sukcesie której decyduje na pewno osobistość autora oraz temat, który dotyczy każdego z nas – sen. Chociaż sam autor podkreśla, że “książka ma posłużyć za wiarygodne, naukowe uzupełnienie” debaty na temat snu, to językiem przypomina pop-naukową pozycję – w miarę przystępną i zrozumiałą. Dotyka snu w najszerszym spektrum: od tego czym jest i dlaczego jest potrzebny przez marzenia senne i śnienie aż po zaburzenia i higienę snu.

Lubisz spać?

Autor bezlitośnie rozprawia się z tymi, którzy śpią za mało i pokazuje, jaki ma to wpływ na ich zdrowie. Na każdej stronie znajdziemy opisy badań naukowych, na których Walker opiera swoje twierdzenia. W ten sposób próbuje osiągnąć cel książki, którym jest zmiana kulturowego podejścia do snu i w mojej ocenie całkiem logicznie do tego podszedł.

Jednak sam styl książki totalnie mi nie odpowiada. Po pierwsze autor często się powtarza, a niektóre fragmenty są nużące i suche jak kurz. Opisy badań naukowych są za długie i zbyt szczegółowe, a do samych badań w większości nie ma odnośników (wiemy, że ktoś coś udowodnił, ale nie możemy tego zweryfikować). I jak już jestem przy odnośnikach, to zdziwiło mnie, że naukowiec opiera się na twierdzeniu z National Geographic (czy nie powinno być na odwrót?)*

Najbardziej podobały mi się ostatnie rozdziały książki – konkretne i “przyziemne” (w odróżnieniu do rozdziału o falach mózgowych). Co do obietnicy w tytule: moim zdaniem powinien raczej brzmieć “Idźmy spać!” – wtedy byłby bardziej adekwatny do tego, co znajdziemy w środku?

Mam też wrażenie, że autor przemyca w tej pozycji jeden wniosek – każdy powinien spać 8h (co jest kontrowersyjne). Mimo że Walker ma zapewne dobre intencje, to każdego takiego twierdzenia powinniśmy podchodzić z pewną dozą sceptycyzmu.

Ta książka sprawi, że zastanowicie się nad własnymi nawykami dot. snu, ale jeżeli nie lubicie rozległych opisów badań, przebrnięcie przez nią może Wam chwilę zająć.

moja ocena: 3/5

Na końcu książki, Matthew Walker przedstawia wskazówki dotyczące lepszego snu.

12 wskazówek na lepszy sen:

  1. Trzymaj się harmonogramu snu – idź spać i wstawaj o ustalonych porach.
  2. Staraj się ćwiczyć codziennie (min. 30 min) – ale kończ wysiłek nie później niż 3 godziny przed snem.
  3. Unikaj kofeiny i nikotyny.
  4. Unikaj alkoholu późnym wieczorem.
  5. Unikaj dużych posiłków i dużej ilości napojów późnym wieczorem.
  6. Unikaj leków opóźniających zaśnięcie lub zakłócających sen.
  7. Unikaj drzemek po 15.00.
  8. Zadbaj o relaks przed snem.
  9. Weź gorącą kąpiel przed snem.
  10. Przygotuj swoją sypialnię – powinna być ciemna, chłodna i cicha.
  11. Zapewnij sobie odpowiednią ekspozycję na światło słoneczne – przebywaj w naturalnym świetle słonecznym min. 30 minut każdego dnia i zmniejszaj oświetlenie w domu przed położeniem się spać.
  12. Jeżeli leżysz w łóżku ponad 20 min i nie możesz zasnąć, wyjdź z niego i wykonaj relaksujące czynności dopóki nie pojawi się senność.

(za Tips for getting a good night’s sleep, „NIH Medline Plus”, National Library of Medicine (US), 2012)

Ja dodam od siebie – jeżeli uważacie, że Wasz sen jest niedostateczny i/lub źle wpływa na Wasze samopoczucie, skonsultujcie się z lekarzem. Polecam też wpis o apce do pracy z bezsennością, która uzyskała status wyrobu medycznego.

* Chyba nie tylko mnie, bo niejaki Alexey Guzey napisał cały esej o tym, że już w I rozdziale tej książki Walker (przypominam – prof. neuronauki i psychologii) mija się z prawdą, a podane przez niego odnośniki źródłowe są od czapy (więcej o tym tutaj – tiny.pl/r6qng)

Refleksja końcowa

Ta pozycja skłoniła mnie jednak do większej refleksji, by zwracać uwagę na źródła bez względu na to, kto i jak wypowiada się na dany temat. Niestety transfer zaufania, jaki przenoszą profesorowie najbardziej rozpoznawalnych uczelni na świecie na przytoczone przez siebie informacje na nas oddziałuje i na pierwszy rzut oka wydają się prawdziwe i (raczej) godne zaufania. Ale prawda jest taka, że jesteśmy ludźmi, mylimy się: zarówno psycholodzy, profesorowie, jak i artyści, w tym ja.

Dlatego zawsze powinniśmy myśleć samodzielnie i sprawdzać. Z drugiej strony nikt nas nie uczy jak podważać pojedyncze badania naukowe prowadzone przez uczonych, więc dopiero wypadkowa kilku -nastu, -dziesięciu, -set badań powinna być dla nas wyznacznikiem (meta-anlizy). Znajdujemy się też w świecie, gdzie dostęp do obiektywnych informacji jest bardzo utrudniony, bo każdy publicysta nakłada swój filtr na daną sprawę, a nawet jeśli jest obiektywny, to skąd wiemy, czy jego źródła także? Czy za badaniem, a nawet serią badań nie stoi bogaty sponsor, któremu zależy na takim, a nie innym wyniku? A nawet jeżeli czytamy badania i sprawozdania, to często spotykam się też z przedstawianiem danych (np.na wykresach) w ten sposób, by wzbudzały konkretne emocje i wnioski albo są tak niezrozumiałe, że potrzeba AI żeby je rozgryźć.

Przeczytaj także…

Kim są osoby nadinteligentne?

Książek odnośnie tego „jak żyć” jest dużo. Tym razem jednak sięgnęłam po poradnik dla osób nadinteligentnych. Tak, dobrze czytacie. Dużo się mówi ostatnio o osobach wysoko wrażliwych, ale o nadinteligentnych? Cóż, okazuje się, że autorka „Jak łatwiej żyć”, Monique De Kermadec, jako psycholożka, zajmuje się badaniem takich osób już od 25 lat!

Co ciekawe, większość nadinteligentnych nie wie, że są nadzdolni, bo sądzą, że ich „inteligencja” powinna się przejawiać w spektakularnym (Einsteinowskim) sukcesie, a swoje zdolności postrzegają jako coś zwyczajnego.

Monique podkreśla, że nadzdolni posiadają pewne wspólne cechy, jak np.:

  • poczucie odmienności,
  • skłonność do samokrytycyzmu,
  • tendencja do samodzielnego zdobywania wiedzy,
  • perfekcjonizm,
  • intensywność przeżywania i wyrażania emocji,
  • zamiłowanie do rozmyślania i niezaspokojona ciekawość,
  • szybkie rozumienie nowych zagadnień,
  • hiperczułość zmysłów i wyostrzony zmysł obserwacji,
  • możliwość pracowania do całkowitego wyczerpania,
  • społeczna nieporadność (np. przy wystąpieniach publicznych),
  • niskie poczucie własnej wartości
  • duża pomysłowość na poziomie wyobraźni i tworzenia

A to tylko niektóre z nich.

W swoim poradniku dokładnie opisuje nadinteligencję, skupia się na tym, kim są nadzdolni dorośli i z jakimi problemami się borykają. Następnie ukazuje, jak mogą oni zacząć pracę nad sobą.

Recenzja książki „Jak łatwiej żyć”

Celem książki jest uświadomienie nadinteligentym ich odmienności oraz pokazanie, jak mogą nauczyć się poznawać siebie. Czytając, natraficie na dużo wartościowych informacji. Autorka wyróżnia rodzaje inteligencji, jakie dzisiaj znamy i przestawia pokrótce, jak możemy je zmierzyć poprzez testy.

Całość napisana jest bardzo profesjonalnym, choć swobodnym językiem. Mimo że niektóre zdania są skomplikowane i wielokrotnie złożone, to książkę czyta się dość dobrze.

Nawiązując do tytułu muszę jednak stwierdzić, że kwestie porad dla nadinteligentnych nie są omówione wnikliwie. W moim odczuciu rady są raczej ogólne i lakoniczne, ale to może dlatego, że Monique podkreśla istotę pracy nad sobą pod okiem specjalisty.

Choć może się tak wydawać, nie ma tu ubarwiania, opiewania wspaniałości nadinteligentnych. Autorka trafnie opisuje i wplata w poradnik swoje doświadczenia z gabinetu oraz liczne badania naukowe, dlatego uważam, że każdy zainteresowany, jak i psycholodzy powinni wziąć ten temat na tapet.

Czy jestem nadzdolny, nadinteligentny?

Monique podkreśla, że aby zdiagnozować nadzdolność należy wykonać szereg testów pod okiem specjalisty. Wspomina o wskaźnikach testów IQ i EQ* (od nich na własną rękę możemy zacząć, by zbadać swoje zdolności intelektualne i emocjonalne), ale diagnozę i tak musi wydać psycholog. Po diagnozie powinniśmy podjąć pracę nad sobą, która otworzy nam drogę do osobistego spełnienia.

Uznałam, że zagadnienie nadinteligencji będzie dla Was ciekawe, dlatego dzięki współpracy z Wydawnictwem Feeria przeczytałam tę książkę przed publikacją, a Wy od dzisiaj możecie ją kupić TU.

Moja ocena: 4/5

Koniecznie zajrzyjcie do zapisanych relacji na Instagramie, gdzie umieściłam ciekawe cytaty!

*EQ- inteligencja emocjonalna

P.S. Autorka używa naprzemiennie terminów: nadinteligencji, nadzdolności i nadwydajności intelektualnej. W badaniach, które przytacza używane jest sformułowanie „gifted”, „genius”, „surdoué (fr.)”, a fr. Stowarzyszenie Ochrony Osob Obarczonych Nadwydajnoscią Mentalną (GAPPESM) nazywa ich „PESM”. Co ciekawe, C. Petitcollin (trenerka rozwoju osobistego) upodobała sobie inne terminy: nadwydajność mentalna, nieprzeciętna zdolność i wysoki potencjał intelektualny. Jak pisze w „Jak myśleć mniej” – „(nadwydajność) nie została jeszcze szczegółowo opisana i dlatego nie istnieje jednoznaczne określenie na to zjawisko.” Miejcie to na uwadze.

P.S2. Kochani, nie stawiajcie sobie sami diagnozy, nie o to chodzi ☺️ zgłębcie temat. Wszyscy jesteście wartościowi, ale może są wśród nas osoby, którym pomoże to zagajenie tematu.

Przeczytaj także…

??‍♀️Według mnie #medytacja nie jest lekiem na całe zło, ale medytacja pozytywnie zmienia postrzeganie siebie i świata.

?Przeczytałam kilka poradników dot. medytacji, 6 tomów z „Życia i nauki mistrzów dalekiego wschodu”, wypróbowałam wiele medytacji prowadzonych na żywo oraz na nagraniach online. Jeżeli miałabym wypowiedzieć się, które doświadczenie najbardziej zbliżyło mnie do pięknej, lekkiej, codziennej medytacji, to właśnie ta #książka.?

?”Techniki medytacji” to łatwy poradnik praktyczny dla początkujących, jak i zaawansowanych okraszony trafnymi przemyśleniami na temat medytacji jako-takiej. Jest to zbiór technik medytacyjnych, które Osho przekazywał przez wiele lat. Zawiera w sobie medytacje trwające od kilku minut do kilku godzin, które można robić zarówno w domu, jak i w pociągu, metrze, czy samolocie.

?️Ze zbioru wybrałam i przetestowałam na sobie 12 technik. Najbardziej podobały mi się te o tajemniczych nazwach: medytacja wewnętrznego uśmiechu oraz medytacja w medytacji ?Znajdziecie tu także znane od wieków klasyki medytacji, jak moje dwie ulubione: #vipassana i #kundalini?

?Natomiast niektóre z technik totalnie nie były dla mnie. Moją nieprzychylność zwróciła medytacja „Jedność”, gdzie po każdym wydechu powinnam to słowo wymawiać. Wszak chcę wyjść z umysłu, a nie pilnować, by z każdym wydechem wymawiać dane słowo, prawda? No i niestety nie jestem fanką afirmacji i wyrażania mantr, ale jeżeli komuś odpowiadają takie relaksacje, to znajdzie tu coś dla siebie.

?Powiem też szczerze, że niektóre z przedstawionych technik są uciążliwe lub praktycznie niewykonalne, bo należy je wykonywać w konkretnym miejscu i czasie. Wiele z nich zawiera w sobie kilka etapów i w sumie trwa grubo ponad godzinę. Dlatego ja zmodyfikowałam pod siebie te medytacje. #Osho zakłada na konkretne części odpowiednią ilość minut, ale dla mnie to jest mega umysłowe i dlatego zrezygnowałam z kurczowego trzymania się minutnika i po prostu przechodzę między etapami medytacji w naturalny, wygodny dla mnie, sposób.??

Książka to z jednej strony, zrozumiałe i jasno wytłumaczone techniki mające też dużo wspólnego z uważnością i uziemieniem. Z drugiej strony mocne, intrygujące rady na temat medytacji pomagających: rzucić palenie, czy wyrażać złość.

??Reasumując – poradnik jest praktyczny, łatwy, chwilami nurtujący, a momentami zmuszający do głębszych przemyśleń. Nie-nudny, bo pełen też celnych spostrzeżeń życiowych.?

moja ocena: 4/5

Dis. Wszelkie porady i nauki podane w książce nie powinny być traktowane, jako substytut porady wykwalifikowanego lekarza.

?️Zawsze trafiam na takie dziewczyny!
?️Nie wiem, co mi w nim nie pasuje…
?️W naszym związku schodzimy się i rozchodzimy.
?️Dlaczego on nie chce się zadeklarować…
??Jeśli chociaż raz coś takiego usłyszeliście, to czytajcie dalej?
Zachwycona poprzednią książką Stefanie Stal postanowiłam podjąć współpracę z @wydawnictwootwarte i zrecenzować jej najnowszą książkę „Jak nie bać się bliskości”.

Autorka mnie nie zawiodła. Już w połowie lektury wiedziałam że wpadnie na pierwsze miejsce moich TOP poradników psychologicznych. Dlaczego? Bo traktuje o relacjach, czyli o temacie z którym obecne społeczeństwo ma w moim odczuciu ogromny problem. Myślę, że w końcu powinniśmy się za siebie wziąć i zacząć rozumieć nasze relacje – to, kiedy i jakie błędy popełniamy, a także rozwinąć samoświadomość i dotrzeć do sedna problemu, by go rozwiązać. Stefanie odwaliła kawał roboty, żeby nam w tym pomóc.??

Jak nie bać się bliskości? Recenzja

?Książka składa się z trzech części. W pierwszej poznajemy, czym jest lęk przed związkiem, jakie są jego rodzaje i jak mogą się przejawiać. W tym rozdziale mamy liczne historie osób lękających się bliskości, które pozwalają nam zidentyfikować się z danym problemem. Możemy rozpoznać w nich zachowania podobne do naszych lub naszych bliskich (ja znalazłam ich kilka)

?W drugiej części książki adresujemy problem, a autorka podsuwa nam konkretne sposoby, jak pokonywać lęk przed bliskością i ćwiczenia, które pomogą nam w zmianie własnych zachowań. Minusem jest to, że ów rozdział ma jedynie 65 stron – w moim odczuciu trochę mało, ale mam świadomość, że to jest temat na osobną książkę lub terapię indywidualną…

?Trzecia część to zbiór wskazówek dla osób, które tworzą związek z osobą lękającą się bliskości. Bardzo ważny rozdział, jeśli nie rozumiecie zachowań partnera/ki; gdy osoba bliska daje Wam sprzeczne sygnały (np. raz się zbliża, raz oddala).

?Ten poradnik psychologiczny polecam każdemu jako uzupełnienie do „Wewnętrznego Dziecka”, ponieważ napisany jest w sposób klarowny i niezwykle przystępny dla nie-psychologów ? Jestem zdania, że nad relacjami można pracować, a by nasze życie było lepsze i szczęśliwsze – trzeba ?Ta książka może pokazać wam, gdzie jest problem, ale według mnie następną stacją powinna być wizyta u psychologa i przepracowanie problemów.

?Chcę podziękować @StafanieStahl za pracę włożoną w ten pouczający poradnik. Myślę, że to będzie kolejny bestseller?

moja ocena: 5/5

Przeczytaj także

Nie, nie mam dzieci (i jeszcze nie planuję), ale do przeczytania tej książki zainspirowała mnie…. moja kotka? Ileż to razy można wchodzić na stół, czekając na „Złaź.” i ile razy można to powtarzać, zanim „czuły rozkaz” zamieni się w krzyk? Jeżeli tyle cierpliwości kosztuje mnie mały kot, to co będzie z dzieckiem?? ⁠⠀
⁠⠀
Przeczytałam ją, bo nie chcę być już „pokoleniem wrzasku”, ale też nie znam nikogo, kto w nerwach nie podniósł głosu na swoje dziecko (wyładowując swoje emocje). Myślisz, że jesteś wyedukowana i świadoma emocji i że to Ci się nie przydarzy, ale prawda jest taka, że bycie rodzicem to wyzwanie. Macierzyństwo i tacierzyństwo to nie tylko kolorowe misie i czułe zdjęcia, to rola niezwykle odpowiedzialna, bo rzutuje na przyszłość pociech. A wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i bywają momenty przemęczenia i bezsilności wykraczające poza skalę tego, co znaliśmy?⁠⠀
⁠⠀
Ta książka to empatyczny poradnik dla rodziców na opanowanie nerwów, napisany przez Carlę Naumburg (autorka ma licencjat z psychologii i doktorat w dziedzinie psychologii klinicznej). Pokazuje, jak lepiej zrozumieć siebie i swoje dziecko oraz przedstawia strategie na radzenie sobie z napięciem, desperacją i gniewem.

?Wszystko rozchodzi się o samoświadomość. Naumburg podkreśla, że musimy zrozumieć wyzwalacze, dowiedzieć się, co je napędza oraz pracować nad ich redukcją mając współczucie zarówno dla siebie, jak i dla swoich dzieci.⁠ Podkreśla wagę snu, aktywności fizycznej, odpoczynku, wsparcia innych i jednozadaniowości. Podsuwa gotowe strategie i podaje konkretne przykłady zastosowań.

?Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem autorki, że „nie ma złych rodziców”. Patrząc ze strony dziecka, moim zdaniem są źli rodzice i czasami trzeba się na nich wkurzyć, by pójść dalej. Rozumiem jednak wyjaśnienie, że w gruncie rzeczy to „nic nie daje”, bo prawdopodobnie oni też powielają błędy wychowawcze swoich rodziców i nie dostali jeszcze właściwych informacji i wsparcia (patrząc ze strony rodzica). Tak jest, ale moim zdaniem każdy odpowiada za swoją świadomość i swoje czyny, dlatego nie przyjmuję tego uzasadnienia…no ale na pewno jest to pokrzepiające dla niektórych rodziców (a pamiętajmy, że do nich kierowana jest książka).

Książka napisana z humorem, ale wg mnie jest dłuższa niż potrzeba. Znajdziemy w niej wiele powtórzeń, zwłaszcza na początku (pierwsze 40 stron przysypiałam). Jeżeli chodzi o samą treść, to dla mnie nic przełomowego, ale strategie przedstawione są w sposób prosty i przystępny. Myślę, że ta pozycja może realnie wpłynąć na zachowanie niejednego rodzica.

moja ocena: 4/5

Edit: prawdziwy tytuł „How to stop losing your sh*t with your kids”

„Odkryj swoje wewnętrzne dziecko” Stefanie Stahl to książka napisana lekkim i prostym językiem. Autorka przedstawia Dziecko Słońca, Dziecko Cienia i Dorosłego, jako trzy „persony”, które w zależności od sytuacji, przejmują nad nami kontrolę. Uważam, że to bardzo trafne nazwy, zwłaszcza że po nazwaniu ich po imieniu, zaczynamy je zauważać (a wówczas możemy realnie na nie wpłynąć).

Dla mnie to jeden z najbardziej wartościowych poradników pomagający zrozumieć wewnętrzne schematy myślowe, emocje, uczucia i swoje zachowania. Pokazuje nie tylko to, jak dzieciństwo wpłynęło na nasze życie i odbiór świata, ale również to, jak realnie zmienić złe schematy.

Praktycznie na każdej stronie znajdowałam dla siebie coś inspirującego do samorozwoju, dlatego tę pozycję sobie powoli dawkowałam, zamiast wchłonąć ją jednym tchem. Po każdym rozdziale miałam pełno przemyśleń, więc uważam, że akurat z tą książką nie warto się spieszyć 🙂 Cytat „szczęście jest pewną umiejętnością, którą można wytrenować tak, jak ćwiczy się mięśnie” kontempluje do dzisiaj…

Ćwiczenia zawarte w tej książce oceniam jako zrozumiałe i bardzo praktyczne. Co więcej, zgrabnie wkomponowują się w całość – na zasadzie: problem – rozwiązanie. Dlatego też poradnik może być odebrany, jako skrócona terapia, natomiast moim zdaniem nie należy go tak traktować. Zawsze warto skonsultować się ze specjalistą i omówić swoją indywidualną historię i problemy.

Jak poznać i zrozumieć siebie? Jak żyć szczęśliwiej? – moim zdaniem autorka odpowiada na te pytania.

Moją opinię już znacie. Ocena: 5/5, a po ulubione cytaty zapraszam na insta story, zakładka: Książki.

Kto z Was czytał? Jakie są Wasze przemyślenia?

??‍♀️Pytacie mnie o naprawdę wartościowe książki o stresie i niepokoju. Oto jedna z nich!

?”Nie wszystko będzie źle” to poradnik napisany przez Dr Kathleen Smith, terapeutkę piszącą m.in. dla New York Timesa. To poradnik dla wszystkich, którzy doświadczają lęku, stresu i niepokoju stworzony w oparciu o teorię zachowań ludzkich, zwaną terapią Bowena. Autorka wykorzystuje w niej przykłady ze swojej pracy terapeutycznej i ukazuje, jak jej pacjenci (pod jej okiem) pracują nad pozbyciem się niepokoju.

✔️Książka porusza następujące tematy:
-Czym jest i jak działa niepokój
-Jakie strategie używają rodziny w radzeniu sobie ze stresem
-Jak radzimy sobie z niepokojem w relacjach przyjacielskich
-Jak znaleźć swoje miejsce w społeczności
-Jak radzić sobie ze stresem i niepokojem w trakcie poszukiwania pracy
-Czy niepokój w mediach społecznościowych istnieje
-Kontrowersyjne tematy i niepokój

Jest logiczna, konkretna i przemyślana, a jak na poradnik miło i szybko się ją czyta. Super jest też to, że każdy rozdział kończy się konkretnymi ćwiczeniami do samodzielnej pracy nad sobą. Autorka podkreśla, że praca z niepokojem i lękiem to trudna i długa droga, ale ćwiczenia mogą wpłynąć na poprawę relacji z innymi i zmniejszenia uczucia niepokoju i stresu na co dzień. Oczywiście książka nie rozwiążę wszystkich Waszych problemów. Nie jest uniwersalna, bo takiej książki się po prostu nie da napisać, ale uważam, że każdy chociaż raz w życiu miał jeden z wziętych pod lupę problemów i tutaj można szukać wartości.

Przeczytanie tej pozycji przede wszystkim skłoniło mnie do refleksji. Przyznam, że w tej chwili na niektóre relacje i zachowania patrzę inaczej.

?️Moja ocena: 4,5/5

Poradnik podarowało mi Wydawnictwo Znak, za co serdecznie dziękuję 🙂

*Poradnik nie zastąpi terapii i nie powinien być stosowany, jako substytut porady wykwalifikowanego lekarza, ale jestem pewna, że wielu osobom realnie może pomóc (ja wyciągnęłam z niej naprawdę wiele).