Wpisy

Cześć,

jeśli rozpoczynasz lub chcesz rozpocząć swoją przygodę z medytacją, to jest wpis dla Ciebie :). Zebrałam tutaj praktycznie wszystko to, co musi wiedzieć początkujący, by zacząć medytować. Opowiem o kilku rzeczach, z którymi mierzą się beginnersi oraz pokażę instrukcję, według której ja uczyłam się medytacji.

Tyle książek i aplikacji, że nie wiem co wybrać!?

Wielu z Was jest pewnie oszołomionych ilością informacji na temat medytacji. Ponieważ temat jest modny (wpisuje się w światowy trend eko, slow-life, powrót do natury), stosunkowo łatwo jest na nim zarobić. Dlatego widzimy masę nowych książek, warsztatów, certyfikatów i aplikacji z tym związanych.

Zacznę od tego, że mam problem z tymi „dodatkami” do medytacji, ponieważ według mnie zaburzają cały jej sens. Kilkoro z Was zadało mi pytanie – jakich aplikacji do medytacji używam? Odpowiedź jest prosta: nie używam.

Medytacja to dla mnie prysznic po zwykłym dniu. Czy Ty pod prysznic wchodzisz ze smartfonem? Czy potrzebujesz do tego aplikacji? No widzisz, jak też nie:) Medytacja to po prostu dla mnie czas bez telefonu. Włączam flight-mode i pogrążam się w ciszy, ewentualnie puszczam relaksujące dźwięki z głośnika.

Magda, no ale co złego jest w aplikacjach? – zapytasz.

W samych aplikacjach pewnie nic, ale często są one wymówką do zaczęcia medytacji. Mam wrażenie, że naszym głównym wrogiem w tej sytuacji jest umysł, który mówi: „Hej, ale Ty przecież nie umiesz medytować. Potrzebujesz do tego: A, B, C…” i wtedy z kolei prosta czynność, jaką jest medytacja, robi się skomplikowana.

Umysł NIE CHCE odpoczynku. On chce analizować, przetwarzać, insynuować, rozpamiętywać. Pamiętam, że gdy rozpoczęłam swoją przygodę z medytacją, to przerażało mnie siedzenie kilku minut w ciszy – „Ale jak to, że tak siedzieć po prostu i nic nie robić? To brzmi strasznie!!!!”.

Umysł wtedy wtrącał: „Nie, to na pewno nie jest takie proste, musisz kupić aplikację, zrobić certyfikat itp. itd.” Dlatego właśnie zaczynamy wtedy szukać… książek, warsztatów, oprogramowania, które przeprowadzą nas przez ten „mega skomplikowany” proces.

Teraz wiem, że te myśli to tylko wymówka. Uczestniczyłam w 3 warsztatach i przeczytałam kilkanaście książek odnoszących się do medytacji i mindfulness i były to najnudniejsze książki, jakie czytałam. Przede wszystkim książki te skupiały się na różnych rodzajach medytacji: medytacja księżycowa, wschodu słońca, znaku zodiaku, medytacja tańcząca, dynamiczna itp. Taka sraka owaka. Do tego trzeba to, do tego tamto. Wtedy myślałam „O rany. To nie dla mnie. To jest za bardzo skomplikowane…”

Fajnie jest znać różne rodzaje i próbować różnych rzeczy, ale jeśli dopiero zaczynasz, taka ilość informacji może Cię całkowicie zniechęcić. Moim zdaniem te książki i poradniki są raczej dla osób, które znudziły się „zwykłą medytacją” i szukają nowych doświadczeń. A dlaczego nie natrafiłam na dobrą książkę dla początkującego? Ponieważ tipy związane z medytacją zmieściłyby się na 1 stronie A5. Jak wiadomo 1 strona nie tworzy książki, więc się nie sprzeda. Proste. 🙂

Czym jest medytacja – w 3 słowach

Zanim zaczniesz, pewnie chciałbyś/abyś się dowiedzieć, czym właściwie jest medytacja.

Podobno… słowo „medytacja” pochodzi od tego samego rdzenia, co „medycyna”. Medycyna, jak wszyscy wiemy, leczy ciało, medytacja – duszę 🙂

Często ludzie mylą medytację z koncentracją. Według mnie to totalne przeciwieństwo. Dla mnie medytacja to po prostu przyzwolenie, odprężenie i obserwowanie oddechu. Obserwowanie i akceptowanie wszystkiego takim, jakie jest. W medytacji niczego nie odrzucam, niczego nie neguję. W medytacji wychodzę z umysłu i patrzę na jego „dywagacje” z boku.

Czytając książki o mistrzach Dalekiego Wschodu odniosłam wrażenie, że medytacja jest drogą do samospełnienia. Uczeń zwykle szedł do Mistrza, by ten wskazał mu drogę do tzw. oświecenia. Mistrz na to zwykle odpowiadał: „Usiądź w spokoju na zboczu góry i obserwuj”. Uczeń wówczas szedł na górę rozkminiając: „Ale jak to? To wszystko? Tylko tyle?” Po 30 latach spędzonych na takiej obserwacji siebie, uczeń wracał z góry i mówił: „Wielebny Mistrzu, dziękuję za Twą wskazówkę. Teraz już wiem wszystko.”

A więc – medytacja to obserwowanie? Tylko tyle?

Tak. Dla mnie tak.

Tylko tyle i aż tyle. Obserwowanie siebie i swoich myśli, gdy umysł nam przeszkadza, jest stosunkowo ciężkie do wyobrażenia. W tym tekście zamięszczę więc konkretną instrukcję, jak ja zaczynałam z medytacją. Jak z 30 sekund przesiedzianego w ciszy, jestem w stanie w tym momencie medytować 30 minut, a nawet 1 godzinę (gdy tego potrzebuję).

Oczywiście moje wyniki nijak mają się do buddystów medytujących po kilkanaście godzin. No ale wiesz… wybrałam trochę inne życie niż oni 🙂

Bardziej naukowo – medytacja to praktyka polegająca na zwiększeniu szerokopojętej wewnętrznej energii życiowej, rozwinięcie między innymi miłości i empatii. Jej praktyka może się odbywać w pozycji siedzącej, leżącej lub jako element aktywności fizycznej.

Medytacja jest stosowana w jodze oraz w religiach Dalekiego Wschodu, m.in. w buddyzmie, hinduizmie, taoizmie, konfucjanizmie, dżinizmie, a w ostatnich latach także przez psychoterapeutów w terapii poznawczo-behawioralnej (określana jest jako „trzecia fala”).

Medytacja jest dla większości osób zdrowa, co nie znaczy, że jeśli podczas takiej praktyki poczujesz lęk, zagrożenie lub inne nieprzyjemne uczucia, musisz praktykować ją na siłę. To jest tylko jedna z opcji relaksacji. Pamiętaj, że nie wszystko musi działać na wszystkich.

Niemniej efekty medytacji są raczej pozytywne i obejmują np.:

Ja zaobserwowałam u siebie wszystkie z powyższych. 🙂

Co ciekawe, badania naukowe wskazują, że medytacja nie tylko powoduje liczne korzyści dla zdrowia psychicznego, ale też może fizycznie zmienić mózg. Np. w jednym badaniu wykazano, że mózgi mnichów buddyjskich znacznie różnią się strukturalnie od mózgów osób niemedytujących. W innym badaniu, zaobserwowano u medytujących widoczne zmiany na poziomie komórkowym, w telomerach. Więcej o badaniach w specjalnym wpisie: Medytacja a stres – czy medytacja działa?

Skoro już wiesz co nieco o medytacji, przejdźmy do sekcji, na którą wszyscy czekali 🙂

Najprostsza medytacja może wyglądać tak:

  1. Ułóż się w wygodnej pozycji. Takiej, jak lubisz (nie narzucaj sobie ścisłej pozycji, znajdź swoją ulubioną).
  2. Zrób naprawdę głęboki oddech nadymając brzuch (jak bębenek). Wyobraź sobie, że całe powietrze właśnie trafia do brzucha, gdy robisz wdech i wychodzi z brzucha przy wydechu.
  3. Zrób jeszcze 10 takich głębokich wdechów.
  4. Rozluźnij całe ciało i obserwuj oddech. Możesz zamknąć oczy, ale nie jest to wymagane.
  5. Akceptuj wszystko, co przyjdzie w trakcie medytacji.

To wszystko! Usiądź w milczeniu i nic nie rób, uważność pojawi się sama.

OK, wiem. Punkt 5 może sprawiać problemy, dlatego go rozwinę. Akceptuj wszystko, co przyjdzie w trakcie medytacji. Czy będzie to dźwięk (warkot samochodów), czy zapach (papierosów), czy napływające od umysłu myśli (co dziś zjem na obiad). Niczego nie odrzucaj, akceptuj wszystko takie, jakie jest. Nie skupiaj i nie zagłębiaj się w warkot samochodów, czy konkretną myśl, bo wtedy wchodzisz do umysłu (koncentrujesz się). Po prostu pozwól dźwiękom i myślom być. Ty – stań obok, jako obserwator. Akceptuj, nie oceniaj, nie osądzaj, nie komentuj ich, nie nazywaj ich. Po prostu zauważ. Być może będą dla Ciebie pomocne poniższe zdania, które ja mówię do siebie w trakcie medytacji (możesz je mówić do siebie na głos lub w myślach):

  • „O myśl, dziękuję, że przyszłaś. W tej chwili Cię nie potrzebuję, więc możesz odejść.”
  • „O, tu jest ta myśl. No dobrze. Nic z nią nie zrobię.”
  • „O, słyszę ten dźwięk, OK.”
  • „Czuję ten zapach. OK. To jest zwykły zapach, nie będę z tym nic robić.”
  • „O ta myśl odchodzi. Świetnie.”
  • „Przyzwalam na tę myśl.”
  • „Przyzwalam na ten zapach.”
  • „Przyzwalam na ten dźwięk. Niech po prostu będzie.”

Często też wizualizuję sobie myśli w postaci chmur, które przepływają – przychodzą i odchodzą. Niech się pojawiają, nie walczę z nimi. Klucz w tym, żeby zawsze wracać do oddechu. Jeśli złapiesz się na koncentrowaniu się na czymś, wróć do obserwowania swojego oddechu. Głęboki wdech do brzucha i wydech.

Z czasem zauważysz że myśli, dźwięki i obrazy pojawiające się wokół nie mają już na Ciebie wpływu. Zniknęły myśli o nich, ponieważ nic nie robiłeś/aś.* (ja to określam mianem „nie dawania im energii”)

Pora dnia

Wybierz dowolną porę dnia lub nocy. Nie musi być to zawsze ta sama godzina, choć na początku, przy wyrabianiu nawyku jest przez wielu „nauczycieli” zalecana. Ja z ustalaniem konkretnej godziny mam taki problem, że (o dziwo) może to stać się wymówką. Serio. Jeśli ustalisz, że będziesz medytować codziennie o 20:00, to gdy o tym zapomnisz i zorientujesz się o 20:52, będzie to świetna wymówka, by medytację odpuścić – „Och, przegapiłam godzinę, no trudno, pomedytuję jutro.”

Każdy dzień wygląda inaczej, dlatego ja nie narzucam sobie ścisłej godziny. Na początku, przypominałam sobie o medytacji zaraz przed zaśnięciem „O kurdę, miałam pomedytować” – no cóż, zrobię to teraz (nawet na leżąco). Tak właśnie wyrobiłam sobie nawyk medytowania przed snem 😀 Łóżko kojarzy mi się z relaksem, odpuszczeniem, zakończeniem dnia. Dodatkowo, w nocy jest cicho i w mieszkaniu i na zewnątrz, więc nie mam zbyt wielu rozpraszaczy.

Ja więc medytuję przed snem oraz zawsze wtedy, gdy czuję napięcie w ciele. W medytacji chodzi po prostu o proces, nie planowanie. W planowaniu bierze udział umysł, a w medytacji z tego umysłu chcemy wyjść 🙂 Możesz wykorzystać czas, który akurat jest wolny, np. 10 minut w wannie, 5 minut u fryzjera, 15 minut przed zaśnięciem lub 30 minut zaraz po obudzeniu. Możesz ustawić sobie przypomnienie, ale najlepiej by było, gdybyś nie zmuszał/a się do tego i nie planował/a. Niech to będzie łatwe, lekkie i przyjemne. Medytuj, kiedy masz wolną chwilę lub/i kiedy czujesz w środku, że tego potrzebujesz (że potrzebujesz relaksu, odprężenia, odpuszczenia).

Długość i pozycje medytacji

Jeśli nie wiesz, w jakiej pozycji Ci wygodnie, wypróbuj tych, które proponuje buddyzm: 

  • pozycja kwiatu lotosu
  • półlotos, 
  • pozycja ćwierćlotosu, 
  • pozycja birmańska,
  • siad skrzyżny,
  • przysiad na piętach,
  • siedzenie na krześle,
  • leżenie.

Co do długości medytacji, to by uniknąć zniechęcenia na samym początku proponuję, zacząć od 30 sekund. Serio. Liczone od punktu nr 4.

30 sekund z oddechem i obserwowaniem. Tylko tyle. Po ukończeniu – przybij sobie piątkę! Właśnie zrobiłeś/aś swoją pierwszą medytację!

Następnie zwiększaj stopniowo ten czas. Po 30 sekundach możesz przeskoczyć do minuty i zatrzymać się przy tym czasie kilkanaście dni. 1 minuta z oddechem i obserwowaniem. Tylko tyle. Następnie wydłużaj sobie czas według swojego uznania. Nic nie narzucaj, niech to odbywa się naturalnie. Ważna jest jedynie regularność.

Zakończenie medytacji

Staram się w sumie medytować dziennie ok. 20-30 minut. Ale bywa tak, że po 15 minutach medytacji czuję, że już naładowałam baterie. To też jest OK. Nie zmuszam się, żeby medytować całe 20 czy 30 minut. Widocznie jest to dzień, w którym tylko tyle mi potrzeba. Wtedy robię głęboki oddech i kończę medytację krótkim „Namaste!” Jeśli dzień się jeszcze nie skończył, to wiem, że zawsze do medytacji mogę wrócić i ponownie się zrelaksować 🙂 Właśnie dlatego, że traktuję medytację swobodnie, tak bardzo lubię do niej wracać naturalnie, bez wielkiego planowania, bez narzucania czegokolwiek.

Magda, nadal nie umiem pozbyć się tych myśli, co robić?

Ostatnio jeden z moich obserwujących, podzielił się ze mną ciekawym tipem. Powiedział, że jemu w zaczynaniu medytacji pomogła praktyka medytacji AUM (czy OHM).

Jest to medytacja z mantrą AUM. Taka medytacja nie różni się niczym od tej zaproponowanej przeze mnie, wymaga jedynie od Ciebie wypowiadania „AUM” przez cały okres medytowania w określonych odstępach czasu.

Mówił, że w ten sposób uciszył swój umysł i niesforne myśli (umysł ma zajęcie – wypowiada mantrę). Wypróbowałam tą medytację na sobie i muszę przyznać mu rację. Także, jeśli chcesz spróbować – polecam! W internecie jest wiele takich medytacji, nie chcę narzucać konkretnej, ale jeśli nie chce Ci się szukać, to pod spodem zamieszczam tą, z której ja korzystam.

Darmowa medytacja

A więc widzisz, że do medytacji wystarczy jedynie kawałek spokojnego miejsca i czas oraz, nieobowiązkowo, relaksująca muzyka (np. muzyka klasyczna, dźwięki deszczu, szumu morza, lub mantra AUM). Uwierz mi, że naprawdę nie musisz wydawać pieniędzy na specjalne aplikacje czy inne pierdoły.

Oczywiście nie dyskredytuję tutaj totalnie zajęć medytacji, książek, warsztatów itp. Te doświadczenia są bardzo przyjemne. Szczególnie polecam zajęcia medytacji w grupie – niesamowite przeżycie. Pragnę natomiast zwrócić uwagę, że medytacja na serio nie musi wiele kosztować, nie wymaga specjalnego stroju, aplikacji, certyfikatu, przygotowania czy podróży w konkretne miejsce.

Namaste!

Źródła, z których korzystałam jak zwykle znajdziesz TU.

*Dygresja Pewnien mędrzec powiedział kiedyś, że do bycia nieszczęśliwym potrzeba więcej energii niż do tego, żeby być szczęśliwym. I ja się z tym zgadzam. Tak samo w medytacji. Żeby być uważnym nie potrzebujesz energii. Właśnie wtedy się wyłączasz. Aby myśleć potrzebujesz energii. W stanie odprężenia – nie. Dlatego nie chodzi o to, żeby na siłę się zmużdżać i koncentrować. Po prostu pozwól. Skup się na przyzwalaniu na wszystko, co się dzieje.

Cześć stresKilerzy,

Czy medytacja działa? I czy działa również na stres? Dzisiaj się tego dowiesz.

Wszyscy, od Jeffa Weinera po Clinta Eastwooda i Madonnę, twierdzą, że medytacja jest sekretem prowadzenia szczęśliwego, zdrowego i zasadniczo lepszego życia. 

Ale dlaczego, gdy siadamy do medytacji i próbujemy się wyciszyć, nasz umysł natychmiast podrzuca nam myśli typu: “co będzie na obiad” lub “co jeszcze muszę dzisiaj zrobić” i czy ta cała medytacja to jest naprawdę TO? 

Po pierwsze: Medytacja może być praktykowana w wielu różnych formach i z moich obserwacji wynika, że stanowi wyzwanie dla większości ludzi – zwłaszcza na początku. Kluczem do właściwej medytacji jest znalezienie formy, która działa na Ciebie i konsekwentne jej praktykowanie. 

Ale zanim przejdziemy do tego, jak i po co medytować oraz czy medytacja działa na stres, zacznijmy od pewnej historii na temat medytacji.

Skąd pochodzi medytacja? 

Archeolodzy w Dolinie Indusu odkryli dowody na istnienie medytacji w sztuce ściennej datowanej na 5000 do 3500 r. p.n.e. I podczas, gdy medytacja była praktykowana w innych częściach świata, takich jak Egipt i Chiny od wieków, dopiero na początku XX wieku została spopularyzowana w USA i Europie.

Możemy za to podziękować wielu naukowcom, ale przede wszystkim dr. Herbertowi Bensonowi, za przeprowadzenie pionierskich badań nad różnymi korzyściami zdrowotnymi płynącymi z medytacji (takimi jak obniżenie tętna, redukcji stresu i zwiększenie przepływu fal mózgowych).

Te wczesne badania połączone z popularyzacją medytacji przez największych celebrytów, takich jak Beatlesi (którzy słynęli z Transcendentalnej Medytacji w późnych latach 60), sprowadziły medytację wschodu i do głównego nurtu świadomości krajów zachodnich, gdzie pozostaje do dziś.

Jakie są rodzaje medytacji?

Chociaż istnieją setki – jeśli nie tysiące – różnych form medytacji, skupię się na tych, najczęściej praktykowanych, które powinieneś znać:

  1. Medytacja miłości: czasami określana jako „medytacja Metta”, głównym celem jest kultywowanie uczuć współczucia i miłości do siebie i do innych ludzi poprzez głębokie oddychanie i powtarzanie wiadomości.
  2. Medytacja relaksacji ciała: jedna z najlepszych technik relaksacyjnych na stres, aka „progresywna medytacja relaksacyjna” skupia się na byciu świadomym wszelkich obszarów napięcia w swoim ciele, gdy jesteśmy świadomi napięcia, możemy skupić się na rozluźnieniu danego miejsca w ciele.
  3. Medytacja uważności: ta forma medytacji skupia się na koncepcji pozostawania świadomym w chwili TERAZ. Ta forma ćwiczeń relaksacyjnych na stres polecana jest osobom znerwicowanym, które nie radzą sobie z negatywnymi emocjami, uzależnieniem czy zaburzeniami odżywiania.
  4. Medytacja świadomości oddechu: podobna do medytacji uważności, ale z większym skupieniem na głębokim, powolnym oddychaniu (jednocześnie wyciszając inne myśli, które napływają do Twojego umysłu).
  5. Joga Kundalini: aktywna forma medytacji, która łączy oddychanie z pozami jogi, aby poprawić kondycję fizyczną i zmniejszyć stres. Ma na celu rozbudzenie i wzniesienie w ciele energii przechodząc przez kolejne czakry.
  6. Medytacja Zen, cicha medytacja: forma medytacji powszechnie praktykowana przez buddystów, Zen wymaga większej dyscypliny i zazwyczaj jest prowadzona przez nauczyciela. Składa się z trzech elementów: liczenia oddechów, siedzenia bez ruchu i pozostania w kontakcie ze swoim mistrzem/nauczycielem.
  7. Transcendentalna medytacja, tzw. TM: kolejna bardziej zaawansowana praktyka medytacyjna prowadzona przez mistrza, ma 7 etapów i wymaga dwóch 20-minutowych sesji dziennie, koncentruje się wokół powtarzania w myślach określonej mantry (krótkich zwrotów), co ma pomóc w głębokiej relaksacji i dotarciu do głębszych poziomów świadomości

Jak długo mam medytować?

Ach, to jest pytanie za milion złotych z zaskakująco prostą odpowiedzią: medytuj tak długo, jak potrzebujesz lub tak długo, jak chcesz – zwłaszcza, gdy dopiero zaczynasz swoją przygodę z medytacją. 

Są ludzie (jak wspomniani wyżej praktykujący TM), którzy twierdzą, że na 2×20 minut codziennej medytacji jest wystarczające, by zmienić sposób funkcjonowania mózgu; z drugiej strony, jest wiele osób, które uważają, że pięć minut rano (lub wieczorem) to wszystko, czego potrzebują, aby czerpać z medytacji pełne korzyści.

Określenie dokładnego czasu medytacji, nie jest tak ważne, jak konsekwentne, codziennie jej kultywowanie. Innymi słowy: liczy się codzienna powtarzalność ćwiczeń medytacyjnych, a nie ich jakość (wraz z codzienną praktyką, jakość medytacji rośnie).

Na początku lepiej trzymaj się krótkich, codziennych medytacji zamiast kilku długich sesji co kilka dni. Możesz rozpocząć od kilku jedno- lub pięcio- minutowych ćwiczeń, zanim zaczniesz pracować nad dłuższymi sesjami.

Czy ja dobrze medytuję?

Po prostu nie myśl o tym. Nie ma specjalnych wytycznych, kiedy medytować. Nie ma również narzuconego konkretnego miejsca do medytacji (i to jest to, co czyni ją tak wspaniałą: możesz to zrobić w dowolnym miejscu i czasie). Idealnie byłoby znaleźć sobie jedynie stosunkowo cichą przestrzeń, w której nie będziesz zbyt rozkojarzony. To wszystko!

Możesz medytować na krześle, podłodze, po turecku lub w pozycji kwiatu lotosu; z nogami na podłodze, na poduszce lub na ścianie – po prostu usiądź w sposób wygodny dla Ciebie. A jeśli Twoja kondycja fizyczna nie pozwala Ci na siedzenie przez dłuższy czas, możesz również leżeć na plecach. To też jest w porządku. 

Ja medytując zazwyczaj leżę na plecach, ponieważ wówczas łatwiej oddycha mi się “brzuchem”. 

Gdy już się znajdziesz dla siebie idealną pozycję, ustaw sobie muzykę lub minutnik wyznaczający czas medytacji bądź zapętl muzykę, tak by skończyć wtedy, kiedy uznasz to za stosowne. Delikatnie zamknij oczy i skup się na oddychaniu. Jeśli zaczniesz myśleć o przeszłych zdarzeniach, obowiązkach do zrobienia lub innych rzeczach, zaobserwuj te myśli u czucia, zaakceptuj je, a następnie podziękuj im i wyobraź sobie, że odchodzą. Następnie znowu zapanuj nad oddechem. Oddychaj głęboko wydymając mocno brzuch (jak balonik). Powtarzaj te czynności, aż poczujesz głęboki relaks i powrót dobrego nastroju lub aż minie określony wcześniej czas.

Medytacja jest NAPRAWDĘ łatwa. Uwierz mi, nie musisz wydawać pieniędzy na specjalne warsztaty, po prostu usiądź wygodnie i zajrzyj wgłąb siebie. To naprawdę jest takie proste. Jedyne, co może stanąć Ci na przeszkodzie to Twój umysł, ale nie zapominaj, że nie on tu wydaje rozkazy, tylko Ty. Ty masz wolną wolę i w momencie kiedy zaczniesz obserwować swoje myśli (obserwować, nie analizować), dasz umysłowi wolne i w końcu doznasz głębokiego relaksu.

Czy medytacja rzeczywiście działa?

Powiem Ci, że badania przeprowadzone w ostatniej dekadzie są bardzo przekonujące. Istnieje studium z JAMA Internal Medicine z 2014 roku, które wykazało, że praktykowanie medytacji uważności zmniejsza stres, depresję i ból. Inne badanie przeprowadzone w 2012 roku na University of Washington wykazało, że medytacja pomaga w zwiększeniu koncentracji i wydajności. Jeśli jesteś pracodawcą, koniecznie przejrzyj to badanie 🙂

Jeśli chodzi o długoterminowe korzyści, badania na UCLA wykazały, że uczestnicy, którzy medytowali średnio przez 20 lat, mieli większą objętość istoty szarej (która jest odpowiedzialna za przetwarzanie informacji w mózgu) niż osoby nie medytujące. 

Rok temu BMJ Journals opublikowało badania, które potwierdziły, że medytacja łagodzi lęk i może zmniejszyć ryzyko rozwoju demencji w starszym wieku. 

Takie są fakty, ale wybór należy do Ciebie. 

Absolutnie rozumiem, że walczysz między tym, by usiąść i przez kilka minut nie robić zupełnie NIC, a pozmywaniem naczyń czy obejrzeniem serialu. Nasz mózg przyzwyczajony jest nieustannie coś robić – przetwarzać informacje, a kiedy próbujemy przerwać tę ciężką pracę, on się buntuje. Mówi: “Ale jak to? Nie możemy nic nie robić. Trzeba tak wiele rzeczy przemyśleć…” Nienawidzę tego głosu, Ty pewnie również. Po prostu trzeba czasami odpocząć i się zrelaksować.  Podczas medytacji, musisz dać mózgowi wolne.

dowody na działanie medytacji

Aby potwierdzić „namacalne działanie medytacji” pokażę Ci, jak medytacja działa na fale mózgowe.

Istnieje pięć głównych kategorii fal mózgowych, z których każda odpowiada różnym działaniom. To właśnie medytacja pozwala nam przejść od fal mózgowych o wyższej częstotliwości do tych, o niższych częstotliwościach, co aktywuje różne ośrodki w mózgu. Fale o mniejszej częstotliwości generują więcej czasu między myślami, czyli więcej możliwości umiejętnego doboru myśli, w które inwestujesz swoje skupienie.

1. Fale gamma: (30–100 Hz) – Jest to stan nadpobudliwości i aktywnego uczenia się. Stan gamma jest najbardziej odpowiednim czasem na przyswajanie informacji. Właśnie dlatego nauczyciele lub trenerzy często robią coś zaskakującego lub wymagającego od publiczności ruchu (np. fala, klaskanie w ręce), aby zwiększyć prawdopodobieństwo trwałej asymilacji informacji. W przypadku nadmiernego pobudzenia może to prowadzić do stresu i niepokoju.

2. Fale beta: (13 – 30 Hz) – Przy tych falach funkcjonujemy przez większość dnia, stan beta charakteryzuje szczególnie zwykłą codzienną aktywność. Jest to stan „działającego” lub „myślącego umysłu” – analitycznego, planującego, oceniającego i kategoryzującego. 

3. Fale alfa: (9 – 13 Hz) – Przy tej częstotliwości fal czujemy się bardziej spokojni, zrelaksowani, w stanie spoczynku. Często znajdujemy się w „stanie alfa” po zajęciach jogi, spacerze po lesie, przyjemnym spotkaniu ze znajomym, lub po stosunku seksualnym lub każdej innej aktywności, która pomaga rozluźnić ciało i umysł. Jesteśmy świadomi, refleksyjni, mamy nieco rozproszoną świadomość. Półkule mózgu są bardziej zrównoważone (integracja nerwowa). Stan alfa wykorzystywany jest w technikach szybkiego uczenia się.

4. Fale Theta: (4 – 8 Hz) – Stan theta występuje najczęściej podczas medytacji, hipnozy, intensywnego marzenia. Jest to punkt, w którym umysł werbalny/myślący przechodzi w umysł medytacyjny/wzrokowy. Zaczynamy przechodzić od umysłu planistycznego do głębszego stanu świadomości (często odczuwanego jako senny), z silniejszą intuicją, większą zdolnością do rozwiązywania skomplikowanych problemów i kontrolowania bólu fizycznego.

5. Fale delty: (1-3 Hz) – Stan ten osiągają tybetańscy mnisi, którzy medytowali przez dziesięciolecia, ale występuje także w trakcie najgłębszego snu (kiedy nie śnimy) oraz podczas naprawdę głębokiej medytacji.

Czy medytacja działa na stres? Oczywiście, że tak. Medytując zmniejszamy częstotliwość naszych fal mózgowych, czego wynikiem jest głęboki relaks i redukcja stresu. Ale jeśli jeszcze mi nie wierzysz, posłuchaj podcastu polskiego doktora z Uniwersytetu SWPS. O dużej sile medytacji mówi też wiele psychoterapeutów, wśród nich dr Ron Alexander, autor Wise Mind, Open Mind. Według niego medytacja zwiększa odporność i inteligencję emocjonalną. Siła umysłu jest jednym z najpotężniejszych narzędzi, które możemy wykorzystać do wpływania na wszystkie aspekty życia.

Zostawiam Ci tutaj piękną medytację. Poświęć jej 15 min., by zredukować stres, uspokoić umysł i poprawić nastrój.

Namaste!

Jak zwykle źródła wszelkich wspomnianych badań znajdziesz: TU.

Te artykuły również mogą Ci się spodobać:

Newsletter