🤓Czytam teraz książkę twórczyni terapii dialektyczno-behawioralnej (pojutrze pojawi się opinia o książce!). Mimo że nie jest to klasyczny poradnik, to Marsha Linehan przemyca tam kilka świetnych ćwiczeń na stres (i nie tylko).

👉Na przykład „TIP” to zestaw 4 umiejętności, które opracowała Marsha i które powinny pomóc nam w sytuacjach stresogennych. Te strategie, wg autorki, pomagają w zniesieniu dystresu (stresu negatywnego) poprzez obniżenie poziomu pobudzenia naszego układu nerwowego. Celem tych umiejętności jest szybka zmiana chemii naszego ciała.

„TIP” na pewno dołączy do mojej biblioteczki konkretnych ćwiczeń na stres:

  1. TECHNIKA UZIEMIENIA W 4 KROKACH,
  2. TECHNIKI ODSTRESOWUJĄCE,
  3. ĆWICZENIA RELAKSACYJNE NA STRES W PRACY,
  4. STRES W CZASACH KORONAWIRUSA,
  5. JOGA NA STRES! 9 ĆWICZEŃ RELAKSACYJNYCH,
  6. DARMOWA MEDYTACJA – KROK PO KROKU, DLA POCZĄTKUJĄCYCH,
  7. JAK REAGUJECIE W ZŁOŚCI? METODA „PAUZY”.,
  8. ĆWICZENIE NA SAMOŚWIADOMOŚĆ, DLA ZABIEGANYCH,
  9. KOLOROWANKI NA STRES?

A oto instrukcje, jak powinniśmy wykonywać te techniki:

❄️obniżenie temperatury (twarzy) – wstrzymaj oddech, a następnie zanurz twarz w misce z zimną wodą (temperatura wody nie powinna być niższa niż 10 stopni Celsjusza) lub przyłóż do oczu i policzków zimny, żelowy kompres, wytrzymaj tak przez 30 sekund

🚴🏼‍♂️intensywne ćwiczenia – wybierz aktywność fizyczną, która zwiększy Twój puls do około 170% maksymalnej dla Twojego wieku wartości i wykonują ją przez 20 minut, możesz wybrać np.: bieganie, skakanie na trampolinie, jazdę rowerem, szybki marsz lub stepper

😤techniki oddechowe – znajdź dogodne miejsce i pocznij wykonywać wolne wdechy i wydechy przy jednoczesnym ich liczeniu, np. wdech (1), wydech(2), wdech(3) itd. aż do liczby 10. Wykonuj to ćwiczenie przez 10 minut. Najważniejsze jest, by wydech trwał dłużej niż wdech, np. wdech – 5 sekund, wydech – 7 sekund.

💪🏼relaksacja mięśni – zrób głęboki wdech do brzucha i napnij swoje mięśnie (tak, by nie spowodować skurczu), zwróć wówczas uwagę na napięcie w ciele; podczas wydechu pozwól ciału się zrelaksować, mówiąc w myślach „Zrelaksuj się.” Zauważ, jak z ciała schodzi napięcie.

❓Wypróbowaliście je wszystkie?

🙋🏼Ja chcę wypróbować jeszcze obniżenie temperatury, bo nigdy nie spotkałam się z tą techniką! Mam lekkie obawy i chyba wcześniej skonsultuje to z lekarzem, ale intryguje mnie, czy ten sposób na mnie zadziała.

Ważna uwaga! Gdy eksploatujemy organizm intensywniej niż jest w stanie się zregenerować, w ciele wzrasta napięcie, a poziom kortyzolu może się zwiększać. Dochodzi do tego, gdy treningi są zbyt intensywne lub zbyt długie. Marsha zaleca, by trening trwał 20min. Chodzi o to, by ćwiczenia były intensywne, ale żeby się nie przetrenować, ponieważ tylko dopasowana do własnych możliwości aktywność sprzyja rozładowaniu stresu. Kluczem jest więc wsłuchiwanie się w swój organizm.

P.S. Do obrazka „relaksacja mięśni” – oczywiście relaksacja mięśni nie polega na spaniu😃 ale wiecie, o co mi chodziło😜

DC. Uwaga. Bardzo zimna woda gwałtownie obniża tętno. Intensywne ćwiczenia przyspieszają tętno. Skonsultuj się z lekarzem przed skorzystaniem z tych ćwiczeń.

Źródła, jak zwykle, znajdziesz TU.

Przeczytaj także…

?Na obrazku widzicie natłok nieprzyjemnych myśli osoby, która może czuć lęk podczas kontaktów z innymi. Chcę w ten sposób nakreślić problem stresu i lęku w sytuacjach społecznych, który nosi nazwę fobii społecznej. Nie byłam świadoma, że cierpi na nią 7-9% populacji ?

?Fobia społeczna (lęk społeczny) utrudnia codzienne funkcjonowanie, bo objawia się przeżywaniem dyskomfortu w sytuacjach tj. wystąpienia publiczne, zakupy w sklepie, rozmowy telefoniczne, imprezy towarzyskie.?

?I tu od razu narzuciło mi się pytanie: czy nie jest to mylone z nieśmiałością? Okazało się, że „nieśmiałość przejawia się najczęściej zakłopotaniem i poczuciem skrępowania w kontaktach z innymi, jednak jej przeżywanie nie ogranicza tak bardzo codziennego funkcjonowania jak fobia społeczna.” tłumaczy psycholog Dominika Pluskiewicz [1].

?Osoby cierpiące na to zaburzenie lękowe są przekonane, że ich zachowanie zostanie źle ocenione czy będzie obraźliwe, w konsekwencji czego zostaną odrzucone(…). Lęk dotyczy wystąpień publicznych, zabierania głosu w grupie czy jedzenia i picia w towarzystwie. [2]

?”To, że pewne sytuacje społeczne wzbudzają niepokój czy lęk, jest zupełnie naturalne. Istotą fobii społecznej jest to, że sytuacje społeczne prawie zawsze wywołują lęk, co negatywnie wpływa na codzienne funkcjonowanie. Kolejnym niezwykle istotnym elementem tego zaburzenia jest unikanie sytuacji społecznych, aby nie odczuwać lęku, co w skrajnej formie może prowadzić do trudności z wyjściem z domu czy odmówienia awansu, który miałby się wiązać z większą ekspozycją społeczną”- Alicja Balińska dla swps.pl [2]

?Ten temat wydał mi się ciekawy, dlatego kiedy zgłosili się do mnie twórcy serwisu spolecznafobia.pl, którzy pomagają osobom z problemem lęku społecznego, o nagłośnienie ich darmowego programu, od razu się zgodziłam. O ich kursie psychoedukacyjnym „Zaloguj się do życia” stworzonego we współpracy z psychologiem i psychoterapeutą Łukaszem Zdebelakiem, mówiłam już kilka tygodni temu na Instagramie. Z tego, co wiem, to wiele z Was z tego skorzystało – w tym kursie znaleźliście dużo teorii i wskazówki pomocne w walce z lękiem społecznym.

?Dla Waszej wygody, twórcy stworzyli specjalną grupę na Facebooku dla uczestników programu, a w tej chwili wypuścili także ✨dodatkowe ćwiczenia✨ stosowane w terapii poznawczo-behawioralnej ?20 technik radzenia sobie z lękiem społecznym? które możecie przerobić sami. Program i ćwiczenia są w formie przystępnych nagrań wideo, a przez cały kurs prowadzi nas psycholog, pan Łukasz?

✅Dodatkowe ćwiczenia są już odpłatne, ale w okresie od 13 kwietnia do 27 kwietnia możecie je nabyć za 140 zł (to mniej niż wizyta u terapeuty). Po tej dacie cena wzrośnie do 280 zł. Tu link: https://spolecznafobia.pl/techniki-streskiler/. (promo-link działa tylko do 27.04.2021).

?Ja przed tym wpisem obejrzałam cały ten kurs z ćwiczeniami i to jest naprawdę kawał dobrej roboty! Oczywiście nikt nie zrobi pracy za Was, dlatego tak ważne jest zaangażowanie w robienie ćwiczeń.

?Psychoedukacja, ćwiczenia, terapia i praca nad sobą realnie podnoszą jakość życia, dlatego uważam, że nie powinniśmy się tego wstydzić! Jeżeli czujecie, że w kontaktach z innymi pojawia się stres, niepokój rozważcie zrobienie tego programu i zakupienie ćwiczeń. Ale, jak zawsze – podejmijcie decyzję najlepszą dla siebie.

☝️Pamiętajcie, że nie jest to odpowiednik psychoterapii, a jeśli zmagacie się z innymi zaburzeniami lub gdy czujecie, że potrzebujecie pomocy specjalisty, skontaktujcie się bezpośrednio z nim. Najważniejsze jest to, że nad fobią społeczną można pracować, możecie zgłosić się z tym problemem też do psychologa lub/i terapeuty.

✌️Wierzę, że ten wpis będzie dla Was przydatny. Dajcie znać?

*Kupując ćwiczenia, wspomagacie mój profil? tak się umówiłam z twórcami, że mam % od każdego, kto zarejestruje się z linku, także jeżeli zdecydujecie się na zakup i na użycie mojej polecajki – to wielkie dzięki! Jeśli nie, to spoko. Ja i tak się cieszę, że takie programy powstają? 

Źródła, jak zwykle, znajdziecie TU.

Przeczytaj także…

Oleje CBD - czy odstresowują Wyniki naszych testów

Kontynuując temat olejów CBD z poprzedniego artykułu, przedstawię Wam pokrótce wyniki mojego 6 tygodniowego testu.

A tak naprawdę, to nie tylko mojego.  W testach brała udział również moja mama i mój partner – Dominik. Poznacie więc opinię nie tylko moją, ale również 2-óch innych (zapewniam) niezależnych i szczerych osób.

Czy oleje CBD są takie wspaniałe, jak wszyscy o nich mówią? Powiem szczerze, że weszliśmy w badanie z pulą oczekiwań i obaw:

Nasze oczekiwania były następujące:

  • zmniejszenie stresu w codziennej pracy
  • zmniejszenie stresu w większych, pojedynczych sytuacjach stresowych
  • poprawa jakości snu
  • poprawa samopoczucia

Nasze obawy były następujące:

  • senność w trakcie dnia
  • brak widocznych efektów
  • odstawienie oleju po teście będzie miało konsekwencje

Żadne z nas nie próbowało oleju CBD wcześniej. Jeśli Wy również nie mieliście z nim styczności, to doskonale nas rozumiecie.

Przebieg testów – Czy oleje je spełniły oczekiwania i rozwiały wątpliwości? 

  • Czas testu: 6 tygodni (22.02-4.04.2021)
  • Liczba badanych: 3 (ja, mama i Dominik)
  • Rodzaj olejów: olej CBD zawierający pełne spektrum kannabinoidów* (najbardziej zbliżone do kwiatostanów konopi)

Test podzieliłam według swojego uznania na trzy etapy: 

  1. przed kuracją: 1 tydzień 
  2. w trakcie: 2-5 tydzień 
  3. i po kuracji: 6 tydzień

Zrobiłam więc ankietę w formie Google Forms, którą codziennie przez 6 tygodni uzupełnialiśmy. Ankieta składała się z pytań na temat ogólnego stanu zdrowia i samopoczucia – pytań otwartych i zamkniętych. Na końcu tego artykułu możecie przeczytać jak wyglądała dokładniej.

Jak aplikować olej CBD? Ustalanie dawek.

Przy ustalaniu konkretnej dawki CBD dla siebie, mamy i Dominika skorzystaliśmy z poleconego narzędzia, jakim jest MyDosage [1]. Internetowy kalkulator zadał nam kilka pytań dot. wieku i zdrowia, a następnie sam dopasował odpowiednią dla każdego z naszej trójki ilość miligramów CBD na dobę. 

Wiedzieliśmy, że każdy z nas może w inny sposób zareagować na CBD, a czas działania i wpływ na układ endokannabinoidowy, zależy od wielu czynników, m.in: wagi, metabolizmu, typu produktu i jego biodostępności.

Dlatego też na początku testowaliśmy z małymi dawkami oleju – typu 10 mg/dobę, z tygodnia na tydzień je zwiększając, obserwując tym samym reakcje organizmu na zwiększone ilości kannabidiolu. 

Jedynie w 4 tygodniu poczęliśmy aplikację oleju 2 razy dziennie – po śniadaniu i 30 minut przed położeniem się spać, by sprawdzić wpływ CBD na jakość snu w nocy.

USTALONE DAWKI:

1 tydzień: 0 mg

2 tydzień – jako generalne wsparcie organizmu

  • Mama -> 1x dzień 1/4 pipety NO.15 (12,5 mg)
  • Magda -> 1x dzień 1/2 pipety NO.6 (10 mg)
  • Dominik -> 1x dzień 1 pipeta NO.3 (10 mg)

3 tydzień – jako generalne wsparcie organizmu

  • Mama -> 1x dzień 1/2 pipety NO.15 (25 mg)
  • Magda -> 1x dzień 1 pipety NO.6 (20 mg)
  • Dominik -> 1x dzień 2 pipety NO.3 (20 mg)

4 tydzień – jako generalne wsparcie organizmu

  • Mama -> 1x dzień 1/4 pipety NO.30 (25 mg)
  • Magda -> 1x dzień 1/2 pipety NO.15 (20 mg)
  • Dominik -> 1x dzień 1 pipeta NO.6 (20 mg)

5 tydzień – na lepszy sen i jako generalne wsparcie organizmu

  • Mama -> 2x dzień 1/4 pipety NO.30 (2×25 mg)
  • Magda -> 2x dzień 1/2 pipety NO.15 (2×20 mg)
  • Dominik -> 2x dzień 1 pipeta NO.6 (2×20 mg)

6 tydzień: 0 mg

CBD (i pozostałe kannabinoidy) są rozpuszczalne w tłuszczach, które znacząco podnoszą ich wchłanialność, dlatego postanowiliśmy aplikować olej codziennie po śniadaniu.

W przypadku olejów CBD najlepszą opcją przyjmowania jest metoda podjęzykowa, a więc odmierzając pipetą odpowiednią ilość miligramów, wylewaliśmy substancję pod język i trzymaliśmy przez kilka minut.

W ten sposób zapewniliśmy sobie najlepszą wchłanialność oleju CBD (wówczas jego biodostępność wynosi 10%-20%). Olej wchłania się zwykle ok. 20-40 min, a czas jego działania to 4-6 godzin, dlatego można aplikować olej nawet kilka razy dziennie.

Dlaczego wybrałam Eir Health? Odbierz kod zniżkowy!

O tym, dlaczego zgłosiłam się akurat do producenta Eir Health o możliwość przetestowania ich produktów pisałam w artykule Wszystko, co musisz wiedzieć o CBD. W skrócie – jest to według mnie jedna z najrzetelniejszych polskich firm. 

Posiadają własne, organiczne plantacje w Polsce, które są pod ścisłą kontrolą instytucji państwowych, a ich produkty są badane w niezależnych laboratoriach w Stanach Zjednoczonych. Co najważniejsze oleje nie posiadają metali ciężkich, konserwantów, toksyn i innego syfu. Możecie to sprawdzić sami, na stronie dowolnego produktu tej firmy. Pamiętajcie – zawsze sprawdzajcie, co aplikujecie do organizmu! 

Jeżeli postanowicie tak, jak ja zaufać tej firmie, to w ramach mojej współpracy z nimi, macie możliwość zakupu ich produktów 20% taniej. Wpiszcie kod: STRESKILER przy składaniu zamówienia. Dostaniecie -20% na wszystkie oleje + darmową dostawę.

Lecimy dalej.

Wyniki testów: Ogólne wnioski i obserwacje

Skoro poznaliście dawkowanie, to nie będę Was zanudzać i przejdę od razu do wniosków.

Wymieniając się ogólną opinią o olejach, wszyscy stwierdziliśmy uspokojenie i wyciszenie po aplikacji olejów w dzień i trochę lepszą jakość snu w nocy. Ale żadnej wyraźniejszej poprawy samopoczucia, koncentracji, czy kreatywności.

Nieprzyjemne objawy przy pierwszych aplikacjach oleju tj. suchość w ustach, biegunka, zawroty głowy miałam tylko ja, ale pozostała dwójka nie zauważyła różnicy. Co ciekawe, wszyscy troje zwróciliśmy uwagę na to, kiedy odstawiliśmy olej. Zaobserwowaliśmy wówczas wyraźną różnicę – gorsze samopoczucie i gorszy sen.

Ciekawe prawda? Czytajcie dalej.

Na pewno zaskoczyło nas to, że nie poczuliśmy żadnej zmiany przy zwiększeniu dawki przyjmowanego CBD. Ja na przykład naiwnie myślałam, że im większa dawka tym “bardziej wyluzowana” będę – ale nie, to tak nie działa 🙂

Na koniec testów, zadałam naszej trójce pytania ogólne do olejów CBD. Oto wypadkowa naszych odpowiedzi:

  • W skali od 1-5, jak ogólnie oceniasz wpływ oleju CBD na Twoje zdrowie? – 3,7
  • W skali od 1-5, jak oceniasz produkt względem smaku? – 3,0
  • W skali od 1-5, jak oceniasz produkt względem olejowej formy podania? – 3,3
  • W skali od 1-5, jak oceniasz produkt względem łatwości podania? – 4,3
  • W skali od 1-5, jak oceniasz produkt względem łatwości odmierzania dawek? – 4,0
  • W skali od 1-5, jak oceniasz produkt pod względem wyglądu? – 4,3

Wyniki testów: Ocena i wnioski wynikające z ankiety

W pytaniach otwartych wskazaliśmy, że po aplikacji CBD zaobserwowaliśmy ogólne (od najczęstszych wskazanych w ciągu 4 tygodni kuracji):

  • wyciszenie, uspokojenie
  • poprawę jakości snu
  • ożywienie i brak senności w ciągu dnia
  • mniejszy apetyt 
  • mniejszy stres w pracy

W pytaniach zamkniętych wskazaliśmy, że po aplikacji CBD zaobserwowaliśmy poprawę (od najczęstszych wskazanych w ciągu 4 tygodni kuracji):

  • metabolizmu
  • chorób skórnych – alergii
  • pamięci

W pytaniach zamkniętych wskazaliśmy, że po aplikacji CBD zaobserwowaliśmy następujące skutki uboczne (od najczęstszych wskazanych w ciągu 4 tygodni kuracji):

  • suchość w jamie ustnej 
  • biegunka/efekt przeczyszczenia
  • pieczenie w jamie ustnej

Analizując zamknięte pytania dot. samopoczucia ciężko było dojść do konkretnych jednoznacznych dla całej naszej 3-ki wniosków. Sprowadzając do wspólnego mianownika wszystkie nasze odpowiedzi, nie widzimy jednoznacznej wyraźnej poprawy w kwestiach: samopoczucia, koncentracji, senności, zmęczenia, kreatywności, czy likwidacji stresu. 

Ale ale ale…to może wynikać z tego, że – po pierwsze: testowaliśmy w tym samym czasie różne dawki, a po drugie: każda z nich mogła inaczej zadziałać na każdego z nas.

Co ciekawe, a co nie zostało zaznaczone w obserwacjach – u całej naszej trójki i we wszystkich tygodniach przyjmowania oleju widzimy wyraźną różnicę w ocenie wielkości apetytu podczas kuracji. Wszyscy odnotowywaliśmy mniejszy apetyt w dniach, gdy aplikowaliśmy oleje CBD w porównaniu do tygodni bez olejów (z przed i po kuracji). 

Interesujące jest również to, że 2 tydzień kuracji pokazał najlepsze średnie wyniki we wszystkich pytaniach! Przypadek? Nie wiem 😀

Nasze opinie o oleju CBD

Opinia Dominika:

“Jedyną zauważalną zmianą, jaką zauważyłem stosując oleje CBD, była poprawa jakości snu. W trakcie kuracji mój sen był głębszy i nie budziłem się w nocy, co wpływało na moją senność następnego dnia. Pod skończeniu kuracji, jakość snu wróciła do stanu początkowego. Nie stwierdziłem żadnych efektów ubocznych.”

Opinia mamy: 

“Mogę wskazać na pewno wyciszenie, spokojniejszy sen i charakterystyczny dziwny posmak w ustach po spożyciu oleju. Nie widziałam różnicy przy zwiększeniu dawki dziennej, ale po całkowitym odstawieniu oleju zauważyłam, że ciut gorzej śpię, jak również że jestem bardziej rozdrażniona w ciągu dnia.”

Moja opinia o CBD jest ogólnie pozytywna.

Początkowo, po aplikacji CBD miałam zawroty głowy, suchość w ustach i biegunkę. Te efekty uboczne ustąpiły po 1 tygodniu aplikacji oleju. W trakcie dnia czułam się wyraźnie bardziej rozluźniona i wyciszona. To naprawdę dało się odczuć. Natomiast ja z kolei nie zauważyłam poprawy jakości snu.

Mimo że konsystencja i smak oleju jednak mi nie podchodzą, to na pewno będę zawsze miała przynajmniej jedną buteleczkę w domu i powiem Wam, co tak naprawdę mnie do tego przekonało. 

Otóż po naszym małym badaniu, już sama, przetestowałam CBD przed pojedynczymi sytuacjami stresowymi i okazało się, że wówczas CBD działa na mnie najlepiej. W 3 na 3 sytuacjach (wystąpienie publiczne, prezentacja, szkolenie), które zawsze były dla mnie mega stresujące CBD dało mi wyraźną ulgę, rozluźnienie i złagodziło stres. Wówczas wydawałam się sobie też bardziej skupiona i pewna siebie.

Podobno jest to dość częsta obserwacja. Nie każdy potrzebuje oleju na co dzień, więc odczuje jego działanie tylko wtedy, kiedy równowaga organizmu zostaje zaburzona, np. przez sytuację stresową.

Co do codziennych aplikacji oleju to na razie nie jestem przekonana, ale na pewno jeszcze przetestuję sobie izolat CBD (brak THC, innych kannabinoidów i “ziemnego” posmaku). Chcę też potestować sobie większe dawki oraz korelację działania oleju względem zmian apetytu (ponieważ to mnie zaintrygowało).

Jak widzicie i jak podkreśla producent, doświadczenia osób przyjmujących CBD są różne. Tu naprawdę wszystko zależy od wszystkiego 😀 Waga, wiek, stan zdrowia, wrażliwość, sposób przyjmowania, dawka i rodzaj i jakość produktu to wszystko wpływa na nasze doświadczenia.

Ale podsumowując, w gruncie rzeczy nasze obawy się nie potwierdziły, a oczekiwania w jakimś stopniu zostały spełnione.

Jeżeli planujecie przetestować CBD, to myślę, że dobrym pomysłem jest prowadzenie dzienniczka, ankiety, czy zapisywania notatek w celu śledzenia efektów. Myślę, że kluczową rolę odgrywa tutaj dawka, którą trzeba przetestować samodzielnie i dobrać do siebie odpowiednio.

Jeżeli zaintrygował Cię temat CBD, to przeczytaj również mój najnowszy artykuł: Wszystko, co musisz wiedzieć o CBD. Znajdziesz w nim wszystkie najważniejsze informacje o CBD, jak również zmianki o badaniach na ten temat.

Jak wyglądała ankieta?

Kilka słów o ankiecie. Jak wspominałam, wypełnialiśmy ją codziennie o tej samej porze dnia. Ma ona raczej charakter informacyjny. Wiem, że nie powinniśmy zestawiać ze sobą wszystkich wyników, bo każdy reaguje na CBD inaczej, ale coś mnie podkusiło, żeby sprawdzić, czy czasami tutaj nie ma żadnej korelacji.

W tygodniach zerowych, kiedy nie przyjmowaliśmy olejów (tydzień przed kuracją i tydzień po kuracji) spisaliśmy ogólne oczekiwania, obawy i refleksje, wnioski oraz odpowiadaliśmy na pytania ogólne, dot. samopoczucia, tj.:

  1. W skali od 1-5:
    1. Jak oceniasz swoje dzisiejsze samopoczucie?
    2. Jak oceniasz swoją dzisiejszą koncentrację?
    3. Jak oceniasz jakość swojego snu w nocy?
    4. Jak oceniasz swoją senność w ciągu dnia?
    5. Jak oceniasz swoje dzisiejsze zmęczenie?
    6. Jak oceniasz swoją dzisiejszą „chęć na papierosa”?
    7. Jak oceniasz swój dzisiejszy apetyt?
  2. Zaznacz swój dzisiejszy poziom stresu/niepokoju: 
  3. Zaznacz swój dzisiejszy poziom kreatywności ( np. do rozwiązywania problemów):

W tygodniach przyjmowania olejów, oprócz powyższych pytań, notowaliśmy również swoje przemyślenia w pytaniach otwartych, jak również zaznaczaliśmy poprawę/pogorszenie/brak zmian w poniższych kwestiach po spożyciu oleju:

  • problemy układu pokarmowego  (zgaga, bóle żołądka, gazy)
  • choroby skórne
  • migreny
  • alergia
  • nudności
  • metabolizm
  • bole mestruacyjne
  • pamięć
  • bóle zatok
  • inne (napisz poniżej)

Następnie zestawiliśmy wszystkie dane i wyniki z tygodni “zerowych” porównaliśmy z tygodniami w kuracji, by zobaczyć, czy istnieje jakaś korelacja.

Dla uproszczenia, podaję średnie z naszych odpowiedzi na pytania ogólne dot. samopoczucia dla każdego tygodnia testu. Jak widzicie tydzień drugi wypadł najlepiej pod względem ogólnego zdrowia i samopoczucia całej naszej trójki. Ale i tak najciekawsze dla mnie jest to, że w tygodniach suplementacji olejów wszyscy odnotowaliśmy mniejszy apetyt. I to na pewno będę testować dalej 🙂

Wyniki-naszych-testów-CBD

Mam nadzieję, że macie świadomość, że nasz amatorski test opierał się na subiektywnych odczuciach “badanego” 🙂 Traktujcie to więc jako ciekawostkę.

*Wyróżniamy oleje o pełnym spektrum kannabinoidów (ang. full spectrum) oraz izolaty. W przypadku tych pierwszych, mamy do czynienia z pełnym wachlarzem substancji pochodzenia konopnego, od CBG, przez CBN, CBC , THC, aż po głównego bohatera, czyli CBD. Z kolei izolaty, jak sama nazwa wskazuje, zawierają w swoim składzie jedynie CBD. Powszechnie uważa się, że oleje zawierające pełne spektrum zyskują na efekcie synergii pomiędzy kannabinoidami, a ich działanie jest skuteczniejsze. 

Źródła jak zwykle znajdziesz: TU.

Przeczytaj także…

Moja przygoda z CBD zaczęła się w grudniu, kiedy mama powiedziała mi, że przez stres, pracę zdalną i święta ma problemy ze snem. Trochę mnie to zmartwiło… i wtedy przypomniałam sobie, że mój przyjaciel testował taki olej i wspominał właśnie o lepszym śnie i ogólnym uspokojeniu. 

Poczytałam o tym. Znalazłam kilka ciekawych materiałów, gdzie psycholodzy wypowiadają się o CBD pozytywnie. Zaczęłam więc szukać firmy, do której mogłabym się zwrócić o przetestowanie oleju CBD. Podczas researchu interesował mnie głównie sposób produkcji, jakość produktów oraz ich niezależna certyfikacja. 

Poczytałam też o skutkach ubocznych. Chciałam się dowiedzieć, czy produkt CBD będzie bezpieczny dla osób w różnym wieku. Szukałam najpierw na polskim podwórku i tutaj znalazłam producenta, który okazał się dla mnie wiarygodny. Mówię o firmie Eir Health. Zwróciłam się do nich z prośbą o przetestowanie ich produktów w zamian za wyrażenie szczerej opinii w tym artykule.

Pokazałam mamie ich produkty i zgodziła się je ze mną przetestować. Włączyłam do testów też swojego partnera, ponieważ jest największym sceptykiem, jakiego znam. Dlatego w kolejnym artykule – Oleje CBD – czy odstresowują? Wyniki naszych testów podzielę się z Wami spostrzeżeniami całej naszej trójki, abyście mieli szerszy pogląd na sprawę CBD. 

Ale na początek – czym w ogóle jest olej CBD?

Czym jest CBD i jak działa?

Napiszę krótko.

Konopie posiadają w sobie wiele związków organicznych, ale wyróżniamy z nich dwa główne: CBD (kannabidiol) i THC (tetrahydrokannabidiol).

THC, jak wszyscy wiemy, powoduje “high”, ale czy CBD również? Cóż, okazuje się, że nie. Naukowcy udowodnili, że CBD nie wykazuje działania odurzającego[1]. 

To ważne, bo…

kannabinoidy* (jak CBD i THC) bezpośrednio i pośrednio wpływają na tzw. układ endokannabinoidowy. Receptory tego układu rozsiane są po całym naszym organizmie i oddziałują na nasz układ nerwowy (wiesz – mózg, rdzeń kręgowy i inne nerwy). 

I to właśnie dzięki temu CBD może realnie wpłynąć na poprawę naszego zdrowia i samopoczucia bez odurzania nas i bez innych negatywnych skutków, które powoduje THC. 

W ogóle ten układ endokannabinoidowy jest ciekawy. Ostatnio słuchałam podcastu SWPS, w którym Alicja Binkowska (psycholożka badająca wpływ zażywania konopi na funkcje poznawcze i pracę mózgu) zwróciła uwagę, że “układ endokannabinoidowy pełni dużą rolę w reakcji organizmu na stres [2].” 

Otóż w ramach tego układu nasze ciała wytwarzają własne kannabinoidy, by regulować różne procesy w organizmie, tj.: nastrój, odczuwanie bólu, apetyt i funkcje poznawcze. Kannabinoidy wytwarzane są naturalnie przez nasz organizm, gdy czujemy się zrelaksowani i bezpieczni lub gdy jesteśmy zaangażowani w coś, co nas uszczęśliwia, np. przytulanie, ćwiczenia fizyczne, zasiadanie do wyczekiwanego posiłku lub gdy dobrze śpimy [3].

CBD jest na razie jest przedmiotem wielu badań. Naukowcy jeszcze sprawdzają jego zastosowania i zdolność między innymi do: zmniejszania lęku i stresu, niwelowania trudności ze snem i jego udziale w poprawie jakości snu, łagodzenia depresji, zmniejszenia objawów schizofrenii i innych zaburzeń psychicznych, jak również przewlekłego i trudnego do leczenia bólu (np. głowy, stawów itp.), a także wielu, wielu innych [4].

Temat CBD intryguje. Z niecierpliwością czekam na większą ilość badań w tym zakresie, bo zapowiada się bardzo obiecująco.

Jak powstaje olej CBD?

Wytwarzanie oleju CBD w gruncie rzeczy nie jest skomplikowane. Produkcja ma kilka etapów: od uprawy po ekstrakcję, dekarboksylację i butelkowanie. 

Ja szukałam producenta, który kontroluje cały ten proces i dba o wszystkie jej etapy. Głównie chodziło mi o to, by wszystko odbywało się w sposób legalny i bezpieczny dla zdrowia. W końcu napisałam do polskiej firmy Eir Health, bo mają:

  1. certyfikowany materiał siewny – chciałam mieć pewność, z jakiej odmiany konopi robiony jest olej,
  2. własne uprawy, zgodne z GACP** – z tym nie ma żartów, rośliny wchłoną z gleby wszystko, co dobre i co niedobre,
  3. ekstrakcję nadkrytycznym CO2 – z tego, co czytałam[5] to najwyższej jakości metoda pozyskiwania cennych substancji z konopi i – bez użycia szkodliwych chemikaliów,
  4. standardy GMP (Dobrej Praktyki Wytwarzania) – tego zestawu standardów powinny trzymać się firmy produkcyjne zwłaszcza w branży farmaceutycznej i spożywczej,
  5. ekowysyłkę do klienta – 100% biodegradowalne opakowania – jestem zdania, że jeżeli możemy ograniczyć liczbę wytwarzanych przez nasz biznes śmieci, to powinniśmy to robić.

Spodobało mi się to, że ich organiczne uprawy są zlokalizowane w Polsce i nie używają w produkcji pestycydów i nawozów. Poza tym wydobywają CBD z konopi w sposób najlepszy z możliwych – za pomocą ekstrakcji nadkrytycznym CO2, dzięki czemu olej zachowuje pełne właściwości rośliny. 

A co najważniejsze, każda partia jest badana w trakcie produkcji w niezależnym laboratorium w USA – sclabs.com. Możecie to sprawdzić na stronie dowolnego produktu tej firmy.

Bardzo istotne było dla mnie również to, żeby oleje nie zawierały niepożądanych składników, tj.:

  • parabeny
  • konserwanty
  • toksyny
  • metale ciężkie
  • alergeny – niestety jestem alergikiem.

Także widzicie, że zrobiłam niezłą listę wytycznych do odhaczenia zanim zabrałam się za testowanie 🙂 Wam oczywiście radzę to samo. 

Jeżeli tak, jak ja pragniecie przetestować produkty Eir Health, to w ramach mojej współpracy z nimi, przygotowali dla Was zniżkę -20% na wszystkie oleje + bezpłatną dostawę. Wystarczy, że wpiszecie przy zamówieniu kod: STRESKILER.

Lecimy dalej.

Czy CBD to narkotyk? Czy CBD jest legalne?

CBD to nie narkotyk, a sam olej CBD (od Eir Health) jest w Polsce w pełni legalny. Uprawy konopi są pod ścisłą kontrolą instytucji państwowych. Produkty Eir Health znajdują się w rejestrze suplementów diety prowadzonym przez Główny Inspektorat Sanitarny.

Pomimo że regulacje prawne na tym rynku dopiero powstają, to zakup olejów CBD w internecie, jak i w sklepach stacjonarnych jest w 100% legalny. Określa to prawo Unii Europejskiej oraz Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii, które dopuszczają do sprzedaży produkty zawierające mniej niż 0,2% THC. Oleje Eir Health, które ja testowałam, posiadały właśnie zbliżone do 0,2%, nieodczuwalne, śladowe ilości THC.

Skutki uboczne CBD. Czy CBD uzależnia?

Zanim wzięłam się za testy, poczytałam trochę o możliwych efektach ubocznych. Okazało się, że korzystanie z produktów CBD jest uważane za w pełni bezpieczne, nawet w większych ilościach, a skutki uboczne, jakie może powodować to głównie: zmęczenie, modyfikacja apetytu, czy biegunka [6].

Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia z 2018 CBD jest generalnie bezpieczne i nie uzależnia: “U ludzi CBD nie wykazuje żadnych skutków wskazujących na potencjalne nadużycia lub uzależnienie. (…) CBD jest ogólnie dobrze tolerowane i ma dobry profil bezpieczeństwa. Zgłaszane działania niepożądane mogą być wynikiem interakcji lek-lek między CBD, a istniejącymi lekami pacjentów[7].“

Wg tego badania z 2017 roku, gdzie zestawiono CBD z aktywną marihuaną – ta, wykazywała efekty związane z nadużywaniem, natomiast CBD we wszystkich pomiarach „zachowywało się” podobnie do placebo. Niektóre badania wskazują nawet, że CBD pomaga wyjść z nałogów, np. jak np. palenia papierosów [8].

Czyli co… wyszło na to, że w skrócie – CBD to wszystko, co w konopiach najlepsze? Zobaczmy więcej badań na ten temat.

Naukowcy o CBD, czyli badania nt. CBD

Gdy zaczęłam szukać badań na temat CBD, trafiłam na artykuł napisany przez Michael J. Breus, Ph.D. (psycholog kliniczny i dyplomata American Board of Sleep Medicine). Doktor bardzo pochlebnie wyraża się o CBD. 

Pisze: “Konopie były używane od wieków w leczeniu niepokoju i lęku, a także innych problemów z nastrojem. CBD może pomóc łagodzić zarówno depresję, jak i lęki, przynajmniej częściowo poprzez interakcje z receptorami serotoninowymi w mózgu. Badania pokazują, że CBD może zmniejszać zarówno psychiczne, jak i fizyczne objawy lęku [4].”

Potem odwiedziłam PubMed – zakładkę metaanalizy i badania kliniczne. Już z pierwszych obserwacji możemy wysnuć wniosek, że badań na ten temat jest dość mało, a te, które donoszą głównie o korzystnym wpływie CBD na schizofrenię[9] i niektóre odmiany epilepsji [10] [11]. 

Istnieją jeszcze badania na to, że kannabidiol zmniejsza niepokój wywołany symulowanymi wystąpieniami publicznymi u wcześniej nieleczonych pacjentów z fobią społeczną. W tych badaniach osoby, które otrzymały dawkę CBD, zgłaszały mniejszy niepokój, zaburzenia poznawcze i dyskomfort podczas testu wystąpień publicznych niż osoby, które otrzymały placebo [12] [13]. 

Ale, co mnie zdziwiło – w tym badaniu podawali ludziom końskie dawki CBD – przykładowa dawka w badaniu to 600 mg – dla porównania: ja w swoim teście przyjmowałam 25 mg na dobę (dlatego się mocno zdziwiłam). Ale dlaczego aż tak duże dawki testowano? Zapytałam o to producenta, Eir Health. 

Po pierwsze, badania prowadzone są z wykorzystaniem Izolatów CBD (brak THC i innych kannabinoidów). Po drugie, badań na temat CBD jest mało, same w sobie są drogie, a środki na ich przeprowadzenie – ograniczone, dlatego badacze zaczynają „z grubej rury”. Poza tym, okazało się, że moja dzienna dawka: 25 mg jest stosunkowo niska, jak na kurację CBD.

I na koniec – jeżeli interesuje Was opinia lekarza medycyny naturalnej, to np. Peter Bongiorno (jego książki koncentrują się na stosowaniu naturalnych leków w opiece psychiatrycznej) napisał swoją, akademicką recenzję o CBD, w której przytacza masę badań z odnośnikami. Pisze na przykład, że “badania na szczurach wykazały, że CBD zapobiega przybieraniu na wadze[14]”. 

CBD zagrożenia i obawy

Moją największą obawą były skutki uboczne i odstawienne oleju. Więcej o nich przeczytacie tutaj: Oleje CBD – czy odstresowują? Wyniki naszych testów.

Natomiast robiąc research zauważyłam, że przez stosunkowo niski próg wejścia w biznes dot. olejów CBD, możemy zaobserwować mnogość tych produktów na rynku. I powiem szczerze – powinniśmy być sceptyczni wobec nieznanych producentów i produktów CBD. Etykiety są często niedokładne, a same produkty niecertyfikowane i nieprzebadane.

Miejcie na uwadze, że olej pochodzi z rośliny, która czerpie z gleby wiele substancji. Jeżeli gleba jest zanieczyszczona, a uprawa “pryskana” – sami nie wiemy, co aplikujemy do organizmu. Brak regulacji w tym zakresie nie pomaga, dlatego jeśli tak, jak ja podejmujecie się testowania, dokładnie sprawdźcie producenta.

Podsumowanie tematu CBD

Sam związek CBD i jego wpływ na nasze organizmy wydaje się być bardzo interesujący. Nie ma zbyt wiele badań na ten temat, ale zarówno psycholodzy, jak i WHO nie wypowiadają się o nim sceptycznie. 

Medycyna ma tu duże pole do popisu, bo CBD nie uzależnia i nie ma wiele skutków ubocznych, a oddziaływując na nasz układ nerwowy może dokonać wiele dobrego.

Pamiętajcie jednak, że na razie jest to suplement diety, dlatego należy dokładnie sprawdzić produkty i producenta, przed zakupieniem olejów.

A jeżeli tak, jak ja chcecie przetestować oleje od Eir Health, to pamiętajcie o kodzie zniżkowym STRESKILER (rabat -20% + darmowa wysyłka) lub sami zróbcie research rzetelnych producentów.

Chociaż CBD wydaje się obiecujące i może mieć pozytywny wpływ na organizm człowieka, pamiętajcie jednak, że nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów. Zawsze podejmujcie własne decyzje o tym, czym karmicie swój organizm. 

Jeżeli przyjmujecie jakiekolwiek leki, skonsultujcie się z lekarzem. Ten artykuł ma charakter informacyjny i publicystyczny, nie powinien być traktowany, jako substytut porady wykwalifikowanego lekarza.  

W następnym artykule: Oleje CBD – czy odstresowują? Wyniki naszych testów. dzielę się moją opinią o CBD. Założę się, że jesteście ciekawi, czy olej zadziałał na mnie tak, jak mówią o nim w internetach 🙂

*Kannabinoidy to organiczne związki chemiczne, które pośrednio lub bezpośrednio oddziałują na nasz układ endokannabinoidowy. Receptory tego układu rozsiane są po całym naszym organizmie: i tak – receptory zwane CB1 – wpływają na nasz mózg oraz rdzeń kręgowy (ośrodkowy układ nerwowy), a receptory CB2 – wpływają na resztę naszych “nerwów”, czyli na obwodowy układ nerwowy.

**”System  GACP  powstał  w  celu  zapewnienia  odpowiedniej  i  spójnej  jakości  surowcom  zielarskim  i adresowany jest do wszystkich uczestników wytwarzania leków ziołowych: od producentów pierwotnych po przetwórców  i handlowców.  We wstępie  do systemu  GACP  podkreśla  się,  że  głównym  jego  celem jest  zapewnienie  bezpieczeństwa  pacjenta poprzez ustanowienie  odpowiednich  norm  jakości  w  wytwarzaniu  surowców  zielarskich.  Szczególnie  ważne są aspekty bezpieczeństwa  zdrowotnego,  po pierwsze:  higieniczne  wytwarzanie  w  celu  zmniejszenia zanieczyszczenia  mikrobiologicznego  do  minimum, po  drugie  zaś:  ograniczenie  ryzyka  działania  szkodliwego  surowców  zielarskich,  tak  aby  nie  były  one niebezpieczne na skutek nieprawidłowego zbierania, uprawy, przetwarzania i przechowywania.[15]”

Źródła znajdziesz jak zwykle TU.

Jako uzupełnienie wiedzy o CBD polecam:

[YouTube] Post script: Dr Bradley Fossier opowiada o CBD – https://www.youtube.com/watch?v=k6jLDPp7dOI&t=28s

[YouTube] Mayo Clinic o CBD: https://www.youtube.com/watch?v=_00K0gV016g&t=111s

[YouTube] ASAP science “THC vs CBD”: https://www.youtube.com/watch?v=1iIENII-lVo

[blog] Stonerchef.pl – robią naprawdę świetną robotę w tym temacie

[blog] Eir Health – mają odpowiedzi na większość Twoim pytań o CBD

[Ustawa o przeciwdziałaniu Narkomanii] – http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20051791485/U/D20051485Lj.pdf

Przeczytaj także…

Pamiętacie temat olejków CBD? Ujawniam firmę, z którą będę współpracować! W grudniu zapytałam Was o stosunek do olejków cbd: ?85% z Was nie testowało takich suplementów, ? a 70% pragnie je przetestować. Dlatego też stwierdziłam, że ?zgłębię ten temat i w rezultacie – zdecydowałam się na testing. I to nie sama! Żebyście nie polegali jedynie na mojej opinii, ja i dwie najbliższe mi osoby będziemy równolegle testować różne olejki od eirhealth.com.

Spośród wielu firm wybrałam właśnie tę, ponieważ produkują oleje od A do Z: od siewu po butelkowanie i wysyłkę, a także są transparentni w zakresie tworzenia i testowania produktów. Brałam pod uwagę m.in. ?organiczną uprawę roślin, ?certyfikowany materiał siewny, a także badanie swoich produktów w ?niezależnych laboratoriach (tu sclabs.com).

? Zawsze mam spore obawy przed testowaniem suplementów, dlatego zapoznałam się z nie tylko z tematem CBD, samym produktem, ale i zaakceptowałam ew. efekty uboczne: suchość w ustach, spadek ciśnienia, biegunka, zmęczenie i będę je obserwować.

?️Wczoraj przyjechała do nas paczka z olejkami. Każdy z nas otrzymuje po 2 buteleczki olejków oraz książeczkę informacyjną o produkcie. Tosia obwąchała produkty i zatwierdziła✔️? Teraz – przez kolejne kilka tygodni będziemy je testować. A ja przygotowałam specjalną ankietę, którą wszyscy troje wypełniamy codziennie o 16:00. Ankieta powstała na bazie wstępnych badań i przypuszczeń, co do pozytywnego wpływu CBD na organizm i składa się z m.in. z pytań o samopoczucie, poziom stresu, czy jakość snu. Ale… żeby mieć porównanie do życia „sprzed kuracji” w poprzednim tygodniu wypełnialiśmy ją bez aplikacji olejków. Na koniec miesiąca zbiorę wszystkie dane i w kwietniu opiszę je w dłuższym artykule o olejkach CBD.

?Zawsze przy rozpoczynaniu czegokolwiek pojawiają się obawy. Będę mega wdzięczna, jeśli w komentarzach napiszecie swoje! Odniosę się do nich w moim materiale ?

Na koniec – nie podchodzę do tego małego badania ani sceptycznie, ani optymistycznie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie ? dzięki, że jesteście w tym ze mną?

No właśnie, temat tak szeroki, jak i negatywnie odbierany: konsumpcjonizm, kompulsywne kupowanie, zaśmiecanie planety, stres i zadłużenia na kartach kredytowych. Ale dzisiaj chcę poruszyć ten temat z kilku stron.

Czy *sporadyczne* zakupy mogą realnie poprawić nam samopoczucie i redukować napięcie? 

To ciekawe, bo zakupy w stresie są dość powszechne, przynajmniej w Ameryce, bo wg sondażu z 2013 roku blisko jedna trzecia korzysta z shoppingu, by poradzić sobie ze stresem (a kobiety robią to dwukrotnie częściej niż mężczyźni). Nie chciałam ekstrapolować tych danych na Polskę, dlatego zapytałam Was o to w ankiecie na Instagramie (próbka 2 925 osób). 41% z Was przyznało, że zakupy są ich sposobem na stres. Całkiem sporo, prawda?

Dlaczego chodzenie na zakupy poprawia nam humor i redukuje napięcie? Wg psychiatry (Dr Metzgera) jednym z powodów jest to, że przeglądanie ubrań odwraca naszą uwagę na tyle, że przestajemy skupiać się na stresorze. A kto chociaż raz „polował” na wyprzedażach, ten wie, że czujność wtedy wzrasta do 100% 🙂

Z kolei naukowcy z Michigan odkryli, że zakupy pomagają złagodzić smutek (nawet jeśli zakupy są hipotetyczne! – sam wybór, bez zakupów), natomiast nie łagodzą uczucia złości.

Nie wiem jak Wy, ale ja nie zliczę ile razy *kiedyś* porzucałam koszyk przed samym zakupem, bo frajda z wybierania tego, co chciałbym kupić była na tyle satysfakcjonująca, że mogłam się obejść bez sfinalizowania transakcji. (i wtedy koledzy z marketingu mieli zagwozdkę :D). Psycholodzy z Michigan podsumowali, że generalnie chodzi o poczucie kontroli. Stres i smutek następuje wtedy, kiedy to poczucie tracimy, a robienie zakupów nam je przywraca.

Tutaj też zauważam błędne koło, bo jeżeli za każdym razem kupowałabym produkty z koszyka, to prawdopodobnie nadwyrężyłabym swój budżet domowy, zagrażając tym samym poczuciu kontroli osobistej, które zakupy miały przywrócić. Crazy! Ale wiecie, takie samo poczucie kontroli mamy np. przy przekładaniu książek lub sprzątaniu…

Dlaczego traktujemy zakupy jak „terapię”?

Jest jeszcze coś… shopping jest łatwy (wystarczy karta kredytowa), zapewnia nam natychmiastowe uczucie przyjemności. Kupujemy coś nowego i chwilowo czujemy się dobrze, dlatego że mózg zalewa dopamina (tzw. hormon radości). Zupełnie, jak przy zjedzeniu paczki Delicji na pocieszenie po ciężkim dniu.

A odnośnie Delicji, to badanie HuffPost wykazało, że 86% Amerykanów robiących zakupy w stresie, określają się również jako „zajadacze stresu”. Natomiast respondenci, którzy nigdy nie traktują zakupów jako sposobu na stres, byli bardziej skłonni do znalezienia jego źródła i konfrontacji się z nim (czyli moim zdaniem Ci drudzy są bardziej samoświadomi).

Ale zaskakujące są wyniki badania w Journal of Consumer Research, które pokazuje, że generalnie nie oddajemy się „luksusowym przedmiotom”, a decydujemy się raczej na praktyczne zakupy – kupujemy śrubokręty, płyny do prania – ponieważ te elementy są związane z rozwiązywaniem problemów i zwiększają nasze poczucie kontroli. 

Druga strona nie-kupowania

Pamiętajmy też, że na drugim końcu są osoby, które myślą, że na nic nie zasługują, dlatego też nic sobie nie kupują. I nie mówię tu o drogich torebkach za 5 tys. złotych, ale nawet o najmniejszych rzeczach, jak kawa czy lody. Takie osoby czują się winne lub złe, gdy wydają pieniądze na swoje przyjemności, ponieważ “mogę się bez tego obejść”. Jeśli tak masz, to chcę Ci powiedzieć, że jesteś wartościowa/y i zasługujesz na małe i dobre rzeczy. Przygotuj budżet na takie wydatki i trzymaj się go. Oszczędzaj pieniądze, ale wiedz, kiedy wydać je na siebie.

Podsumowując, jeśli Twoje sporadyczne zakupy nie wpływają negatywnie na budżet domowy, to zasługujesz na nową sukienkę, dobrą szminkę i wyjście do teatru. Jeśli jednak robienie zakupów wywołuje u Ciebie niepokój, lub kiedy przestaje być dobrowolne, a staje się przymusowe, to jest to pole do rozmów z psychologiem, ponieważ widocznie zakupy mają na Ciebie bardziej negatywny niż pozytywny wpływ.

Strategie na „Zakupy z głową”

Jako, że czasy gdy marnowałam życie na zakupy, których nigdy nie zrobiłam odeszły do lamusa, mogę się teraz podzielić kilkoma moimi strategiami na zakupy z głową: 

  • rezygnację z subskrypcji newsletterów e-mailowych z mega promocjami – by nie kusić losu,
  • spisywanie listy rzeczy, które faktycznie chcę kupić – i trzymanie się jej,
  • a przed samym zakupem zadanie sobie pytania: Czy nadal będę chciała i potrzebowała tego przedmiotu za tydzień/miesiąc/rok? Czy to jest dla mnie, czy kupuję to, bo ktoś inny to kupił? 

A jeżeli chcecie wiedzieć, czym można zastąpić kompulsywne zakupy, by zredukować stres, oto moje propozycje:

  • aktywne tworzenie – muzyki, wierszy, pisanie powieści, gotowanie, taniec, śpiewanie czy improwizowanie – wyrażenie swojej kreatywności – tworzenie daje Ci całkowitą kontrolę nad daną rzeczą,
  • wyjście na spacer, bo dobry trening spala kalorie zamiast portfela 😀 

Na koniec zostawię Was ze zdaniem: Rób zakupy, ale kupuj mądrze. Co rzeczywiście łatwiej powiedzieć niż zrobić 🙂

Źródła, z których korzystałam, jak zwykle, znajdziesz TU.

Przeczytaj także…

„Odkryj swoje wewnętrzne dziecko” Stefanie Stahl to książka napisana lekkim i prostym językiem. Autorka przedstawia Dziecko Słońca, Dziecko Cienia i Dorosłego, jako trzy „persony”, które w zależności od sytuacji, przejmują nad nami kontrolę. Uważam, że to bardzo trafne nazwy, zwłaszcza że po nazwaniu ich po imieniu, zaczynamy je zauważać (a wówczas możemy realnie na nie wpłynąć).

Dla mnie to jeden z najbardziej wartościowych poradników pomagający zrozumieć wewnętrzne schematy myślowe, emocje, uczucia i swoje zachowania. Pokazuje nie tylko to, jak dzieciństwo wpłynęło na nasze życie i odbiór świata, ale również to, jak realnie zmienić złe schematy.

Praktycznie na każdej stronie znajdowałam dla siebie coś inspirującego do samorozwoju, dlatego tę pozycję sobie powoli dawkowałam, zamiast wchłonąć ją jednym tchem. Po każdym rozdziale miałam pełno przemyśleń, więc uważam, że akurat z tą książką nie warto się spieszyć 🙂 Cytat „szczęście jest pewną umiejętnością, którą można wytrenować tak, jak ćwiczy się mięśnie” kontempluje do dzisiaj…

Ćwiczenia zawarte w tej książce oceniam jako zrozumiałe i bardzo praktyczne. Co więcej, zgrabnie wkomponowują się w całość – na zasadzie: problem – rozwiązanie. Dlatego też poradnik może być odebrany, jako skrócona terapia, natomiast moim zdaniem nie należy go tak traktować. Zawsze warto skonsultować się ze specjalistą i omówić swoją indywidualną historię i problemy.

Jak poznać i zrozumieć siebie? Jak żyć szczęśliwiej? – moim zdaniem autorka odpowiada na te pytania.

Moją opinię już znacie. Ocena: 5/5, a po ulubione cytaty zapraszam na insta story, zakładka: Książki.

Kto z Was czytał? Jakie są Wasze przemyślenia?

?Liść melisy używany w postaci naparu uważa się za trunek uspokajający. Czy redukuje stres? Sprawdziłam na sobie i przejrzałam kilka artykułów i ?badań na ten temat.

??‍♀️Za mną kilkanaście pierwszych dni w nowej pracy. Mogę więc założyć, że jest to dobre środowisko do przeprowadzenia empirycznych badań nad stresem ? Postanowiłam wziąć na tapetę melisę. ?Piłam ją przez 2 tygodnie, w dni pracujące, po śniadaniu (ok. godz. 9-10). To, co odczułam na sobie to rzeczywiście efekt ukojenia (w pierwszych dniach, gdy stresu było najwięcej)?, ale też zauważyłam, że napędza do działania (dawała mi kopa niczym kawa??).

Potem przejrzałam kilka artykułów i sugerują, że melisa:
??nieznacznie uspokaja i poprawia nastrój
??ma niewielki wpływ na poprawę uważności
Natomiast z badań z 2014 wynika, że:
??dla grupy badanych, którzy wypili napar z 0,3 g melisy i 0,6 g melisy (ze słodzikiem) poziom niepokoju („state of anxiety”) po 1 godzinie i 3 godzinach od wypicia znacząco się zmniejszył.? Hmmm… Może nie bez kozery używano jej już 2 tysiące lat temu w greckiej medycynie, gdzie nazywano ją „radością dla serca”? ?

A… i w żadnym z przeglądanych badań melisa nie wykazywała negatywnych skutków ubocznych. Cały czas jestem jednak zdania jednak, że to zależy od organizmu??‍♀️ Na każdego działa coś innego. Melisa jest ogólnie bezpieczna i legalna, więc może warto ją przetestować na sobie? Jak myślicie?

??Są tu jakieś meliso-pijaki? Jak na Was wpływa melisa? Podzielcie się!??

P.S. Wikipedia podaje, że melisę stosuje się również do „płukania jasnych włosów przy wypadaniu i łupieżu” – no nie wiem… ??

via Nutrients. 2014 Nov; 6(11): 4805–4821. Published online 2014 Oct 30. doi: 10.3390/nu6114805
Anti-Stress Effects of Lemon Balm-Containing Foods
Andrew Scholey,1,* Amy Gibbs,1 Chris Neale,1 Naomi Perry,1 Anastasia Ossoukhova,1 Vanessa Bilog,1 Marni Kras,1 Claudia Scholz,2 Mathias Sass,3 and Sybille Buchwald-Werner4

Źródła:

[1] DO. Kennedy, W. Little, AB. Scholey. Attenuation of laboratory-induced stress in humans after acute administration of Melissa officinalis (Lemon Balm). „Psychosom Med”. 66 (4), s. 607-613, 2004. DOI: 10.1097/01.psy.0000132877.72833.71. PMID: 15272110.
[2] DO. Kennedy, AB. Scholey, NT. Tildesley, EK. Perry i inni. Modulation of mood and cognitive performance following acute administration of Melissa officinalis (lemon balm). „Pharmacol Biochem Behav”. 72 (4), s. 953-964, 2002. DOI: 10.1016/S0091-3057(02)00777-3. PMID: 12062586.
[3] J. Cases, A. Ibarra, N. Feuillère, M. Roller i inni. Pilot trial of Melissa officinalis L. leaf extract in the treatment of volunteers suffering from mild-to-moderate anxiety disorders and sleep disturbances. „Med J Nutrition Metab”. 4 (3), s. 211-218, 2011. DOI: 10.1007/s12349-010-0045-4. PMID: 22207903. PMCID: PMC3230760.

[4] Nutrients. 2014 Nov; 6(11): 4805–4821. Published online 2014 Oct 30. doi: 10.3390/nu6114805
Anti-Stress Effects of Lemon Balm-Containing Foods Andrew Scholey,* Amy Gibbs, Chris Neale, Naomi Perry, Anastasia Ossoukhova, Vanessa Bilog, Marni Kras, Claudia Scholz, Mathias Sass, and Sybille Buchwald-Werner

[5] https://www.nature.com/articles/1300230

?Stresujecie się pieniędzmi?

?W badaniu Delloite wyczytałam, że problemy finansowe są na drugim miejscu listy głównych stresorów, jakie wskazują millenialsi: 42% ankietowanych wskazało je, jako źródło stresu.

Postanowiłam poruszyć ten temat i opowiem Wam o swoich stresach z tym związanych i moich strategiach?

?Mimo młodego wieku, poznałam co to znaczy nie mieć dochodu i poduszki finansowej, jednocześnie musząc opłacać bieżące rachunki? Po pierwsze, skoncentrowałam się na zadaniu, jakim było – znalezienie pracy. Spięłam się, bo brak działania w sytuacjach stresowych wywołuje u mnie poczucie bezradności? Rzutem na taśmę udało mi się znaleźć pracę. Pamiętam, że w dniu podpisywania umowy, zostało mi ok 100 zł na koncie i cały miesiąc do przeżycia?? I nie, nie miałam ŻADNYCH oszczędności?

Wówczas oczywiście nie miałam innego wyjścia, jak zapożyczyć się u rodziny, ale od tego czasu postanowiłam, że już nigdy więcej nie chcę znaleźć się w takiej sytuacji??‍♀️ Czułam się bardzo niekomfortowo. Dlatego z kilku pierwszych (dosyć niskich) pensji spłaciłam długi i odkładałam jak najwięcej się da??Etap 1: skoncentrować się na problemie: znaleźć pracę i spłacić długi.

Problemy finansowe wynikają z niskich zarobków, to prawda, ale prawdą jest też, że większość z nas wydaje pieniądze na bzdury i „przydasie”. A więc to w pierwszych miesiącach ograniczyłam do 0? Następnie skupiłam się na odłożeniu kilku tysięcy złotych, po to, by w razie czego mieć tzw. poduszkę bezpieczeństwa??Etap 2: odłożyć konkretną sumę pieniędzy “na czarną godzinę”, których nie ruszam z konta.

By poczuć się jeszcze bezpieczniej postanowiłam uczyć się nowych umiejętności i zwiększać swoją wartość na rynku pracy po to, by zwiększać źródło dochodu? A następnie część z niego świadomie inwestować??Etap 3.

Oczywiście, nie przewidzę wszystkiego, ale czuję się dzięki temu bezpieczniej. Wyciągnęłam lekcję i pomimo tego, że z natury jestem optymistką, to nie chcę znaleźć się ponownie w takiej sytuacji.

I na koniec, zwróćcie proszę uwagę, by:
a) sytuacje stresowe związane z Waszymi finansami nie przedłużały się w czasie. Czasami trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu, sprawdzić się i nabrać doświadczenia w rozwiązywaniu trudnych sytuacji. To jedynie doświadczenia na naszej drodze życia.

b) nauczyć się w najodpowiedniejszy dla siebie sposób rozładować stres z tym związany (np. poprzez techniki relaksacyjne) , aby nie gromadził się w organizmie, wywołując negatywne skutki

Dziękuję Marcinowi Iwuciowi, którego książka „Forteca finansowa” zainspirowała mnie do podzielenia się moimi doświadczeniami.

PS. Marcin proponuje, by poduszka bezpieczeństwa wynosiła 6 x średnie miesięczne wydatki. Możecie się do tego zastosować 🙂

Dlaczego stresujemy się tym, jak nas widzą i nieustannie zabiegamy o uznanie?

bo traktujemy jak własne nawet te sprawy, które powinny należeć do innych ludzi. Wait, WHAT?

Ostatnio czytałam ciekawą książkę, która skłoniła mnie do pochylenia się na tym tematem. Wnosi ona, że czyjaś opinia na mój temat (jego sympatia lub antypatia) to zadanie w 100% tej osoby, a nie moje.

To stwierdzenie swój grunt ma w psychologii Adlera i umiejętności rozdzielania zadań. Polega na tym, by z początku zastanowić się: do kogo należy dane zadanie, a następnie dokonać podziału zadań bez emocji i wyznaczyć granice, na której kończy się nasza odpowiedzialność, a zaczyna cudza.

Ktoś powie: „OK, ale jesteśmy istotami społecznymi, potrzebujemy aprobaty innych. Musimy więc o nią zabiegać i starać się, by ludzie nas lubili.”

OK – ale jeśli potrzebujemy aprobaty wszystkich, co to by oznaczało? Na zdrowy rozsądek to niemożliwe. Musielibyśmy odgadywać cudze uczucia/życzenia, być lojalni wobec wszystkich i żyć według ich oczekiwań. A tu zachodzi sprzeczność, bo byłoby to życie w zakłamaniu wobec samego siebie. Ponadto, życie według czyichś oczekiwań = powierzanie własnego życia innym.

Tu należy też wziąć pod uwagę drugą stronę medalu. Inni ludzie nie żyją po to by spełniać nasze oczekiwania. Nawet jeżeli jesteś dla kogoś miły, to nie znaczy, że ta druga osoba będzie – to jest jest zadanie, jej wolny wybór. To jest tylko Twoje oczekiwanie. Analogicznie – jeżeli ta osoba postanowi być dla Ciebie niemiła, Twoim wolnym wyborem jest zostanie w tej relacji lub porzucenie jej.

Ja się z tym zgadzam. Być może dlatego, że jestem stu-procentowym wolnościowcem i można powiedzieć, że na tym punkcie mam bzika 😛 Ktoś mnie nie lubi – OK, jego wolny wybór. Wg teorii Adlera to, że ktoś Cię nie lubi „to dowód na to, że dążysz do wolności i jesteś wolny oraz oznaka tego, że żyjesz w zgodzie z własnymi zasadami(…) Dopóki człowiek nie przestanie się przejmować cudzymi opiniami(…) dopóty nie będzie w stanie podążać swoją drogą. Innymi słowy, taki człowiek nie będzie wolny.”

Ciekawe spojrzenie. O ile może łatwiej to pojąć, o tyle wdrożyć w praktyce – znacznie trudniej. Zapraszam do dyskusji. Co o tym myślicie? Psychologia Adlera pod pewnymi względami jest sprzeczna z powszechnie przyjętymi poglądami i wykracza grubo poza to jedno stwierdzenie. Adler np. twierdził, że wszystkie problemy są problemami interpersonalnymi.

~za „Odwaga bycia nielubianym” I.Kishimi & F.Koga (recenzja niedługo)

Ostatnio rozmawiałam z bliską osobą o czasach mojego liceum. Niewiele pamiętam z tego okresu…

W 1 klasie przez kilka miesięcy żyłam w silnym stresie spowodowanym szkołą, a konkretnie zmianą środowiska i jedną nauczycielką od matematyki (co w rezultacie skończyło się później depresją).

Pamiętam, że w tamtym okresie miałam wrażenie, że mój mózg się wyłączył. Docierały do mnie informacje, ale nie byłam w stanie nic z nimi zrobić: ani ich zapamiętać, ani ich przeanalizować i wyciągać wniosków.

Nie potrafiłam się na niczym dłużej skoncentrować, a nauczenie się czegoś zajmowało mi 4 razy więcej czasu niż moim rówieśnikom. Oczywiście ucierpiały na tym moje oceny. Byłam wtedy bardzo zmęczona psychicznie. Byłam zmęczona nauką i stresem, ale nie chciałam „marnować” pięknych chwil swojego życia na zagłębianie się w to, co się ze mną dzieje. Dlatego udawałam (przed sobą i wszystkimi wokół), że wszystko gra.

Rezultat jest taki, że z tych „pięknych chwil” teraz pamiętam prawie NIC, ponieważ długotrwały stres spustoszył te wspomnienia.

Dlaczego tak się stało?

Bo widzicie, przy długotrwałym stresie nasz organizm znajduje się w stanie ciągłego pobudzenia fizjologicznego. Normalnie, organizm ma to do siebie, że w stresie aktywuje reakcję walki/ucieczki, a gdy stres mija, organizm powraca do stanu „rozluźnienia”. Jednak gdy odczuwany stres jest przewlekły, organizm znajduje się w ciągłym stanie walki/ucieczki i nigdy nie powraca do normy.

Podczas gdy krótkie epizody stresowe nas mobilizują do działania i faktycznie, wg niektórych badań nawet poprawiają pamięć, tak długotrwały stres jest wyniszczający i wpływa na wiele funkcji pamięciowych i poznawczych mózgu. Może nawet powodować zmiany w niektórych jego obszarach powodując długotrwałe uszkodzenia.

Chciałabym Wam zwrócić na to uwagę. Dbajmy o siebie wtedy, gdy zauważamy, że coś jest nie tak. Że gdzieś nas tam „ciśnie”, nawet jeśli nie wiemy jeszcze gdzie. NIE WARTO tego kitrać w sobie, bo potem to i tak wyjdzie w ten czy inny sposób.

Przeczytaj ten artykuł i poznaj techniki relaksacyjne, które mogą pomóc w rozładowaniu stresu. Jednak gdy czujesz, że masz do czynienia z chronicznym stresem, odpowiednio zadbaj o siebie:

1. zastanów się, co może być jego przyczyną;

2. zmień środowisko lub styl życia, spróbuj przywrócić stan równowagi, naucz się wyrażać emocje w odpowiedni sposób;

3. znajdź odpowiednią dla siebie pomoc specjalistyczną.

??‍♀️Pytacie mnie o naprawdę wartościowe książki o stresie i niepokoju. Oto jedna z nich!

?”Nie wszystko będzie źle” to poradnik napisany przez Dr Kathleen Smith, terapeutkę piszącą m.in. dla New York Timesa. To poradnik dla wszystkich, którzy doświadczają lęku, stresu i niepokoju stworzony w oparciu o teorię zachowań ludzkich, zwaną terapią Bowena. Autorka wykorzystuje w niej przykłady ze swojej pracy terapeutycznej i ukazuje, jak jej pacjenci (pod jej okiem) pracują nad pozbyciem się niepokoju.

✔️Książka porusza następujące tematy:
-Czym jest i jak działa niepokój
-Jakie strategie używają rodziny w radzeniu sobie ze stresem
-Jak radzimy sobie z niepokojem w relacjach przyjacielskich
-Jak znaleźć swoje miejsce w społeczności
-Jak radzić sobie ze stresem i niepokojem w trakcie poszukiwania pracy
-Czy niepokój w mediach społecznościowych istnieje
-Kontrowersyjne tematy i niepokój

Jest logiczna, konkretna i przemyślana, a jak na poradnik miło i szybko się ją czyta. Super jest też to, że każdy rozdział kończy się konkretnymi ćwiczeniami do samodzielnej pracy nad sobą. Autorka podkreśla, że praca z niepokojem i lękiem to trudna i długa droga, ale ćwiczenia mogą wpłynąć na poprawę relacji z innymi i zmniejszenia uczucia niepokoju i stresu na co dzień. Oczywiście książka nie rozwiążę wszystkich Waszych problemów. Nie jest uniwersalna, bo takiej książki się po prostu nie da napisać, ale uważam, że każdy chociaż raz w życiu miał jeden z wziętych pod lupę problemów i tutaj można szukać wartości.

Przeczytanie tej pozycji przede wszystkim skłoniło mnie do refleksji. Przyznam, że w tej chwili na niektóre relacje i zachowania patrzę inaczej.

?️Moja ocena: 4,5/5

Poradnik podarowało mi Wydawnictwo Znak, za co serdecznie dziękuję 🙂

*Poradnik nie zastąpi terapii i nie powinien być stosowany, jako substytut porady wykwalifikowanego lekarza, ale jestem pewna, że wielu osobom realnie może pomóc (ja wyciągnęłam z niej naprawdę wiele).

Nauka stawiania i utrzymywania granic emocjonalnych jest ważną częścią życia. Dlaczego? Ponieważ jest to klucz do rozwijania pełnych szacunku relacji z innymi ludźmi, usuwania codziennych napięć, a więc także zapobiegania i redukowania sytuacji stresujących.

Wiele z nas ma problem z ustalaniem własnych granic. Jakie są tego powody? Cóż, może być ich wiele. Zauważyłam, że wyznaczanie granic jest dla nas po prostu niewygodne – zmusza nas do mówienia o sobie i swoich uczuciach i zdaje nam się, że nierzadko w ten sposób urazimy innych. Jednak zdrowe i pozytywne relacje według mnie stanowią podstawę szczęścia, więc warto o nie zadbać.

Czym są granice?

Spójrzmy na te 9 punktów. Granice to:

  1. Emocjonalna i fizyczna przestrzeń między Tobą, a inną osobą,
  2. Wyznaczona „linia”, której nie pozwolisz nikomu przekroczyć ze względu na złe wspomnienia z przeszłości,
  3. Ustalony zestaw dobrych praktyk dla Twojego dobrego samopoczucia, który inni muszą uszanować wchodząc z Tobą w relacje,
  4. Emocjonalna i fizyczna przestrzeń, której potrzebujesz, aby być sobą, bez presji ze strony innych,
  5. Zdrowy dystans emocjonalny i fizyczny między Tobą, a innymi, który musisz zachować, by nie dać sobą manipulować i nie stać się zależnym od innych,
  6. Odpowiednia, emocjonalna i fizyczna bliskość, którą musisz zachować, abyś nie stał się zbyt odizolowany lub całkowicie niezależny od innych,
  7. Zrównoważona przestrzeń ustalona podczas interakcji z innymi, abyś mógł tworzyć relacje nie tracąc swojej tożsamości, wyjątkowości i autonomii w tym procesie,
  8. Jasno określony zakaz nakładania przez innych ograniczeń na Ciebie lub rozkazywania, jak masz myśleć, czuć lub działać,
  9. Określona przestrzeń lub zestaw „parametrów”, które czynią Cię wyjątkową, autonomiczną i wolną osobą, mającą swobodę bycia kreatywnym, oryginalnym i specyficznym człowiekiem.

Nasze granice nie powinny jednak oznaczać, że: “ja mam rację, a Ty się mylisz”, lecz powinny mówić “teraz właśnie tego potrzebuję, by czuć się dobrze” – z poszanowaniem dla drugiej osoby.

Rodzaje granic

Fizyczne granice 

Stanowią one fizyczną barierę między Tobą, a inną osobą. Granice fizyczne obejmują Twoje ciało, poczucie przestrzeni osobistej, orientacji seksualnej i prywatności. Granice te wyrażamy poprzez styl ubierania się, tolerancję m.in. na hałas i zapach, uwagi/instrukcje werbalne oraz mowę ciała. Przykładem naruszenia granic fizycznych może być zbyt głośny rozmówca. Twoja natychmiastowa i automatyczna reakcja polega na poproszeniu tej osoby, by ściszyła ton głosu. Innym przykładem jest rozmówca, który swoją bliskością narusza Twoją bezpieczną przestrzeń. Wówczas wycofujesz się wysyłając w ten sposób niewerbalną wiadomość, że gdy ta osoba jest tak blisko, odczuwasz dyskomfort. Inne przykłady inwazji na granice fizyczne to np. niechciany dotyk seksualny lub przeglądanie Twoich plików na komputerze i wiadomości e-mail.

Granice fizyczne są moim zdaniem łatwiejsze do stawiania i przestrzegania, bo po prostu są “widoczne”, niektóre z nich stawiamy i utrzymujemy naturalnie. 

Granice emocjonalne 

Granica emocjonalna to potrzebna przestrzeń emocjonalną między nami, a innymi ludźmi; “znak STOP”, który ustalamy, aby chronić się przed zranieniem, manipulowaniem lub wykorzystywaniem przez innych, a także wyraz naszej wartości, który pomaga ludziom zrozumieć, kim jesteśmy, co myślimy i jak się czujemy. Granice te chronią Twoje zdrowie psychiczne, w tym poczucie własnej wartości i zdolność do oddzielenia swoich uczuć od uczuć innych. Słabe granice emocjonalne narażają Cię na duży wpływ słów, myśli i działań ze strony innych osób, po których czujesz się zdewastowany, zestresowany lub/i zmaltretowany (psychicznie). 

Przykładem inwazji na takie granice jest np. poświęcenie swoich planów, marzeń i celów, aby zadowolić innych lub nie branie odpowiedzialności za siebie i obwinianie innych za swoje problemy.

Przykłady zdrowych granic emocjonalnych mogą obejmować:

  • Zauważanie zachowań innych, które sprawiają, że ​​czujesz się niekomfortowo lub nerwowo 
  • Zrozumienie, że inni nie mogą przewidzieć Twoich potrzeb
  • Jasne komunikowanie potrzeb i pragnień, nawet jeśli możesz spotkać się z krytyką i odrzuceniem
  • Mówienie i bronienie swoich wartości, pomimo tego, co myślą inni
  • Szacunek do innych, pomimo różnic, które nas charakteryzują
  • Szacunek dla siebie, nawet jeśli ktoś Cię nie lubi
  • Powolne wchodzenie w przyjaźnie (potrzeba zdobywania zaufania)

Niektórzy wspominają też o granicach: intelektualnych (związanych z myślami i pomysłami), seksualnych (nie zaliczając ich wtedy do fizycznych), materialnych (związanych z mieniem) i czasowych (związanych z czasem) (TherapistAid, 2016).

Jak wyznaczać granice?

Oto opracowana przeze mnie lista, która pomaga mi w budowaniu i zachowywaniu moich granic. Przede wszystkim zastanów się, jakie zachowania możesz tolerować i zaakceptować, a co sprawia, że ​​czujesz się niekomfortowo lub pod wpływem stresu. To właśnie te “nieprzyjemne” uczucia pomagają nam ustalić, jakie są nasze granice.

1. Zauważaj dyskomfort

W relacjach międzyludzkich – zastanów się, co możesz tolerować i zaakceptować, a co sprawia, że ​​czujesz stres lub czujesz się niekomfortowo. Zacznij od zauważania sytuacji i dyskomfortu, jaki powodują. To właśnie ten dyskomfort informuje Cię o tym, że granice zostały przekroczone.

2. Zauważ, co ten dyskomfort wywołuje

Następnie zastanów się, co przeszkadza Ci w tej interakcji lub w oczekiwaniach osoby? Uraza pochodzi zazwyczaj od tego, że czujemy się niedoceniani lub wykorzystani (czujemy że ktoś narzuca nam swoje oczekiwania, poglądy lub wartości).

3. Zauważ niezdrowe myślenie

Odpuść to, jak Cię wychowano. Ignorowanie własnych potrzeb mogło stać się dla Ciebie normą właśnie przez postępowanie dorosłych w trakcie Twojego dorastania. Wiedz, że nie jesteś sam. Wiele ludzi się z tym zmaga. Ważne jest, by zidentyfikować irracjonalne lub niezdrowe myślenie i przekonania, które sprawiają, że pozwalasz na ignorowanie lub łamanie granic.

4. Szanuj swoje uczucia

Zauważaj i honoruj swoje uczucia (one pomagają nam ustalić, jakie są nasze granice). Uczucia są ważnymi wskazówkami dotyczącymi naszego samopoczucia i tego, co czyni nas szczęśliwymi (i nieszczęśliwymi). Zastanów się: „Co robię?” lub “Co robi druga osoba?” lub „Jaka sytuacja wywołuje u mnie to zdenerwowanie lub stres?” oraz “Co właściwie czuję?”. Następnie zastanów się nad opcjami: „Co mogę zrobić z tą sytuacją? Nad czym mam kontrolę? Co mogę powiedzieć drugiej osobie?” 

5. Pozwól sobie na ustalanie granic

Zidentyfikuj nowe, bardziej racjonalne, zdrowe myślenie i przekonania, które zachęcą Cię do zmiany postępowania, umożliwiając budowanie zdrowych granic. Strach, poczucie winy i zwątpienie to duże potencjalne pułapki, którym trzeba stawić czoło. Możesz obawiać się reakcji drugiej osoby, jeśli ustalisz i zaczniesz egzekwować swoje granice. Możesz np. czuć się winny odmawiając mamie spotkania. Ale pamiętaj, że granice to nie tylko znak zdrowego związku; są oznaką szacunku do samego siebie. Każdy z nas ma prawo do wyznaczania granic, ale Ty jeszcze z niego nie korzystałeś, dlatego ważnym krokiem jest po prostu przyzwolenie. 

6. Mów wprost

Zidentyfikuj nowe zachowania i wdrażaj zdrowe granice, aby Twoja przestrzeń, prywatność i prawa nie były już ignorowane lub naruszane. Ale bądź przy tym bezpośredni. Ludzie nie czytają w myślach, a każdy może odebrać daną sytuację w inny sposób. Dla jednej osoby sytuacja może być normalna, ale dla drugiej osoby może wyrażać brak szacunku i powodować napięcie. Jeśli ktoś zrani Twoje uczucia, powiedz wprost: „To mnie zabolało, nie chcę żebyś tak robił.”

7. Bądź szczery

Bądź szczery i asertywny. Naucz się mówić o swoich uczuciach, ponieważ ważne jest, aby konkretnie komunikować się z drugą osobą, gdy przekroczy ona granicę. Z szacunkiem poinformuj ją, co w szczególności jest dla Ciebie uciążliwe, czego nie tolerujesz i na co się nie zgadzasz.

8. Pozwój sobie na self-love i self-care

Uczyń dbanie o siebie i o własne potrzeby priorytetem. Bądź swoim rycerzem, który broni Twojego zdrowia psychicznego i który stawia Ciebie zawsze na pierwszym miejscu. Kiedy to robimy nasza potrzeba i motywacja do wyznaczania granic stają się silniejsze. 

9. Zacznij od małych kroków

Moja ulubiona metoda 🙂 Czyli zacznij od postawienia małej granicy, np. w rodzinie – Gdy brat zrobi Ci głupi żart, który Cię zirytuje, powiedz mu: “Dla mnie to nie jest śmieszne. Nie chcę żebyś tak robił” (ta sytuacja raczej nie będzie stanowiła dla Ciebie zagrożenia), a następnie stopniowo zwiększaj te granice do przyjaciół, osób z pracy, a także ludzi obcych – niech te granice będą większe i bardziej wymagające. Przykład z mojego życia wzięty: od godz. 9 rano do 18 byłam ze swoim szefem i kolegą na konferencji. Po konferencji panowie zaproponowali mi wyjście do knajpy pogadać. Nie zgodziłam się, mimo że bardzo nalegali. Jestem bardzo wrażliwą osobą i muszę się psychicznie regenerować po takich „eskapadach”. Warto zaznaczyć, że dawna Magda zgodziłaby się wbrew sobie, bo przecież “szefowi się nie odmawia”. Nowa Magda powiedziała: “Wybaczcie chłopaki, ale ja odpadam. Jestem zmęczona po całodniowej konferencji i marzę tylko o tym, żeby się zregenerować i pomedytować. Nie mam ochoty na wyjście”. Popatrzyli się na mnie i powiedzieli “OK.”. Być może to było dla nich dziwne, ale postawiłam siebie na pierwszym miejscu i było mi z tym fantastycznie. Co więcej, zobaczyłam, że nie było z tego powodu żadnych konsekwencji. Szef i kolega to po prostu zaakceptowali. To było dla mnie informacją: “Skoro mogę przed szefem stawiać granice, to mogę przed każdym.” To dało mi energię na następne sytuacje, gdy moje granice zostały przekroczone. I tak jest aż do dzisiaj 🙂

10. Nie bój się prosić o pomoc

Jeśli po jakimś czasie zauważysz, że nadal masz problemy z ustaleniem swoich granic, poszukaj wsparcia. Może być to psycholog, terapeuta, specjalna grupa wsparcia, poradnia, coaching lub nawet Twoi przyjaciele. Możesz poprosić swoich zaufanych przyjaciół, czy rodzinę, byście wspólnie zaczęli ćwiczyć ustalanie granic i wzajemnie się z tego rozliczali.

Wiedz, że na początku możesz popełniać błędy przy budowaniu granic. Ja też popełniałam. Kiedy wyznaczysz granicę, możesz np. poczuć się samolubny, winny lub zawstydzony. Tak jak ja, możesz winić się z powodu ich ustawiania, bo inni (znajomi, rodzina) ich nie akceptują lub zapomnieć dostosować granice, gdy okoliczności się zmienią. Rób to mimo wszystko, pamiętając, że masz prawo do samomiłości i samoopieki. 

Możesz też ustalić zbyt słabe granice (jak lichy, drewniany płot), które nie będą spełniały swojej roli lub zbyt silne granice (jak wysoki, betonowy mur), które odizolują Cię od relacji z innymi. Tak się zdarza. Dla wielu z nas budowanie granic to stosunkowo nowa koncepcja i może stanowić wyzwanie. Jednak ustalania granic można się nauczyć, jak pływania, czy jazdy na rowerze. Od razu mówię, że wymaga to praktyki i determinacji. Na początku możesz spadać z siodełka, ale potem będzie tylko łatwiej :).

4 sugestie dotyczące ustalania solidnych granic 

Trafiłam na ciekawy artykuł magister psychologii w Texas A&M University, Margarity Tartakovsky, która podaje 4 sugestie dotyczące ustalania solidnych granic. Mogą Ci się przydać:

1. Skoncentruj się na swoich wartościach.

Kiedy cenisz swoje wartości, takie jak Twoje priorytety, konkretny pomysł lub marzenie wystarczająco, zaczynasz je chronić, a to pragnienie staje się silniejsze niż potrzeba życia zgodnie z opiniami i preferencjami innych osób. 

2. Doceniaj siebie.

Tartakovsky zasugerowała, że jeśli masz problem z docenianiem siebie, przyjmij perspektywę ukochanej osoby. Innymi słowy, traktuj siebie tak, jak traktujesz: partnera, partnerkę, dziecko, przyjaciela, pupila.

3. Niech za słowami idą czyny.

Gdy ktoś przekroczy Twoją granicę, ważne jest, aby postępować zgodnie z postanowieniem. Załóżmy, że bardzo wyczerpuje Cię psychicznie to, że Twoja przyjaciółka co spotkanie narzeka na swojego męża. Uprzedź ją przed następnym spotkaniem, że ten temat jest dla Ciebie już przytłaczający i że nie chcesz go już poruszać. Kiedy na następnym spotkaniu zaczyna narzekać, przypomnij jej o swojej granicy. Jeśli nie przestaje narzekać, podejmij jakiś czyn, np. wstań i wyjdź ze spotkania.

4. Bądź konkretny.

Gdy ktoś przekroczy Twoją granicę udziel mu konkretnej i szczegółowej informacji. Np. gdy przełożony przerwie Ci wypowiedź w trakcie spotkania z zespołem, powiedz mu na osobności: „Kiedy wyraziłem swój pomysł/swoją opinię na spotkaniu, wydawało mi się, że szybko i bez zastanowienia ją odrzuciłeś. To mnie zabolało i nie podoba mi się takie zachowanie. Czy weźmiesz to pod uwagę następnym razem? Chciałbym przynajmniej przez te kilka minut podzielić się swoimi pomysłami z zespołem.”

Podsumowanie

Kiedy w obecności innych osób czujesz dyskomfort, złość, urazę lub zdenerwowanie, to prawdopodobnie sygnał, że musisz wyznaczyć granicę. Słuchaj siebie, określ, co musisz zrobić lub powiedzieć, a następnie komunikuj się krótko i asertywnie. Nauka wyznaczania zdrowych granic wymaga czasu, ale jest to klucz do dobrego samopoczucia i relacji. Granice pokazują innym osobom, że podchodzimy do swojego życia w sposób, który naszym zdaniem jest dla nas najlepszy. Ludzie wokół nas albo dostosują się do naszych granic albo odejdą. Tak, czy siak, szanuj ich wybór. Twoje granice nie odstraszą tych właściwych osób :).

Kiedy w jakiejś sytuacji poczujesz potrzebę postawienia granicy, zrób to wprost i stanowczo, ale spokojnie i z szacunkiem. Nie musisz się usprawiedliwiać, ani gniewać, czy przepraszać, a co najważniejsze: Nie ponosisz odpowiedzialności za reakcję drugiej osoby! Jeśli kogoś rozjuszy Twoja granica, to jego problem.

W trakcie wyznaczania granic możesz natrafić na osoby toksyczne lub/i przyzwyczajone do kontrolowania, wykorzystywania lub manipulowania Tobą. To może być nie lada test. Pamiętaj, że także wtedy Twoje zachowanie musi być zgodne z ustalonymi granicami. Nie pozwól wtedy, by niepokój, strach lub poczucie winy uniemożliwiały Ci zadbanie o siebie.

Jak zwykle, źródła, z których korzystałam znajdziesz TU.

Przeczytaj także…

Okres świąteczny to czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi, czas wymiany prezentów, dobrego jedzenia i dobrej zabawy. Co w tym stresującego? Wydaje się, że jest to okres relaksu i świętowania, ale dla wielu osób Boże Narodzenie może być źródłem stresu. Przyczyny są bardziej zróżnicowane, niż mogłoby się wydawać.

Jeśli przyjrzymy się temu, jak wyglądają współczesne święta Bożego Narodzenia, okazuje się, że istnieje zaskakująca ilość elementów, które mogą i prawdopodobnie prowadzą do wzrostu stresu, a nie odwrotnie.

Co powoduje świąteczny stres?

Od razu mogłabym wymienić kilka przykładów tego, co powoduje stres w okresie świątecznym:

  • zmęczenie,
  • świadomość braku czasu i zbyt wielu narzuconych obowiązków,
  • nierealne oczekiwania prezentowe,
  • stres finansowy,
  • niemożność przebywania z rodziną i przyjaciółmi.

A co więcej? Czytaj dalej 🙂

Mniej światła robi różnicę

W Polsce święta Bożego Narodzenia mają miejsce zimą, kiedy dni są krótsze, a pogoda na ogół pochmurna. Wielu z nas uważa, że ​​jemy i śpimy nieco więcej w zimie, jesteśmy też bardziej zmęczeni i nie lubimy ciemnych poranków i krótkich dni. Szereg danych podkreśla, że mniejsza ilość światła dziennego ma negatywny wpływ na nasz nastrój. Niektóre osoby mogą nawet odczuwać wyraźny smutek i niepokój podczas świąt z powodu sezonowych zaburzeń afektywnych (SAD), czasami określanych jako depresja sezonowa. Ciekawe Badanie Küllera z 2006 r. pokazało, że nastrój i samopoczucie w miejscu pracy są skorelowane z ekspozycją na światło dzienne, ale także z ogólnym oświetleniem i kolorystyką. Zbyt ciemne lub zbyt jasne środowisko, powodowało negatywne nastroje, co może sugerować, że bardzo jasne środowisko pracy przerywane bardzo ciemnym środowiskiem na zewnątrz może wpływać fatalnie na nasze ogólne samopoczucie. 

Tyranie w święta

Pomimo, że niektórzy (zwłaszcza dzieci) mogą mieć naprawdę bezstresowe święta, niektórym ten okres naprawdę daje się we znaki. 

Okres świąteczny wiąże się z tym, że wiele osób, w tym samym czasie bierze urlop. Niektóre firmy nie mogą sobie na to pozwolić, więc albo przyspieszają obroty przed świętami, by wszystko do Wigilii było “załatwione”, albo umawiają się z pracownikami na świąteczne dyżury. Co oznacza ni mniej ni więcej to, że niektórzy w święta pracują. Po prostu ktoś musi wykonać pracę, by firma przez te kilka dni się nie rozleciała. Wszystko to niewątpliwie tworzy sytuację, w której stres jest znacznie częstszy, a nie mniejszy.

Jednak praca w firmie to nie jedyny obowiązek. Ogrom pracy przed świętami wykonuje się także w domu. Sprzątnięcie domu, zrobienie zakupów, przygotowanie potraw świątecznych, kupienie prezentów. Niestety tradycyjnie najwięcej pracy wkładają w to gospodynie (głównie mama i/lub babcia), a każdy, na kim ciąży tyle obowiązków, jest narażony na większy stres. Dlatego nie zapominajmy o tych, którzy w święta mają najwięcej na głowie. 

Nasze wieeelkie oczekiwania

Tradycyjny wizerunek świąt Bożego Narodzenia jest niezwykle optymistyczny. Wyobraź sobie ciepły, przytulny, i gustownie urządzony dom, otoczony nieskazitelnym białym śniegiem, w którym duża, szczęśliwa rodzina zbiera się, by przy pachnącej lasem choince wspólnie zjeść wykwintną kolację. Obrazek z pocztówki, prawda?

Niestety nasze życie takie nie jest. Ba! Nawet życie Kim Kardashian takie nie jest! Tutaj zawartość portfela nie ma znaczenia. Nasze życie jest po prostu zbyt skomplikowane i chaotyczne, aby zagwarantować każdemu idealne święta, jak z obrazka. A jednak…. wciąż tego oczekujemy. 

Nasza skłonność do oczekiwania na najlepsze jest wynikiem dobrze znanego nastawienia optymistycznego. A takie nastawienie połączone błędem planowania (zjawiskiem, w którym wielokrotnie nie doceniamy, ile czasu i wysiłku zajmą zadania pomimo wcześniejszych doświadczeń) musi skończyć się chaosem i stresem w Boże Narodzenie.

Oczekiwania, zarówno nasze, jak i ze strony innych, a także presja ich sprostaniu mogą powodować naprawdę duży stres. Do tego dochodzi chęć dostosowania się do tego, co widzimy w mediach społecznościowych – jak wspaniali są wszyscy podczas świątecznych starań. Dokładając sobie pracy narażamy się na jeszcze większe napięcie, które najczęściej wychodzi w świątecznych kłótniach partnerskich i rodzinnych.

Sprawy rodzinne

A jeśli już o rodzinie, to wiedz, że mimo wsparcia i zaangażowania rodziny w przygotowanie świąt, w krótkim okresie Twoja rodzina może być także  przyczyną stresu. 

Oczywistym przykładem są starcia polityczne (których ja niejednokrotnie doświadczyłam w domu) lub kulturowe spowodowane różnicami pokoleniowymi, wprowadzające napiętą atmosferę i kłótnie nad świątecznym stołem, szczególnie w tych kontrowersyjnych czasach politycznych.

Kolejną rzeczą jest względny brak prywatności wynikający z faktu, że dom jest pełen ludzi, co jest znaną przyczyną stresu, zwłaszcza dla introwertyków, którzy muszą odpocząć po dłuższym kontakcie z ludźmi (nawet rodziną). 

Jak zmniejszyć świąteczny stres?

To najbardziej magiczny czas w roku, ale także czas, w którym poziom stresu rośnie. Zebrałam więc kilka wskazówek, aby zmniejszyć lub zgasić świąteczny stres już w zarodku i uczynić ten rodzinny okres bardziej przyjemnym.

1. Zarządzaj pieniędzmi: rozplanuj swoje wydatki

Według badań przeprowadzonych przez Groupon wynika, że ponad 30% Polaków odczuwa stres przed świętami Bożego Narodzenia, a ankieta przeprowadzona przez American Psychological Association wskazuje, że problemy finansowe są jedną z głównych przyczyn stresu.

Według raportu Deloitte Polska była na szczycie rankingu pod względem wzrostu wydatków na święta w 2018 roku. Według ubiegłorocznych deklaracji, polski konsument wydał na święta 1168 PLN.

Kupowanie prezentów, jedzenia i biletów transportowych mogą znacznie zwiększyć obciążenie finansowe. Oto kilka kroków, które możesz podjąć, aby ograniczyć stres finansowy:

  1. Ustal budżet. Upewnij się, że nie zabraknie pieniędzy na wszystkie zwykłe wydatki, takie jak: rachunki za prąd, czynsz, imprezy (sylwestra), a także transport, czy abonament telefoniczny. Po odjęciu tych pozycji z budżetu możesz ustalić, ile chcesz wydać na prezenty. Uporządkowane i realistyczne podejście do budżetu pomoże Ci uniknąć nadmiernych wydatków.
  2. Unikaj pokusy. Jasne jest, że nie ominiesz całkowicie sklepów i centrów handlowych w okresie świątecznym, ale ograniczenie czasu spędzanego w tych miejscach pomoże Ci ograniczyć wydawanie pieniędzy. Możesz także zarządzać impulsywnymi wydatkami, biorąc ze sobą do sklepu tylko gotówkę, pozostawiając wszystkie karty kredytowe i debetowe w domu.
  3. Pamiętaj, co jest naprawdę ważne. Przekroczenie budżetu może przyćmić prawdziwy nastrój Świąt Bożego Narodzenia. Jeśli lista wydatków przekracza Twój miesięczny budżet, pamiętaj, że relacje z przyjaciółmi i rodziną są ważniejsze niż przedmioty materialne.

2. Zarządzaj czasem i oczekiwaniami

Pisałam przed chwilą trochę o naszych wieeelkich oczekiwaniach. Spróbuj poradzić sobie z nimi, korzystając z tych prostych wskazówek.

  1. Planuj i proś o pomoc. Stawanie na głowie w okresie świątecznym i staranie się samemu/samej wszystko ogarnąć może odcisnąć swoje piętno na Twoim ciele i umyśle. Dlatego proś o pomoc w wykonaniu niektórych zadań z listy oraz skup się na podstawowych rzeczach do zrobienia. Gdy już je wykonasz lub gdy wykonasz chociaż jedno z listy, poświęć trochę czasu na regenerację i relaksację. Odstresowujące mogą okazać się też rzeczy do zrobienia z Twojej listy, np. robienie pierników. Jeśli masz do sprzątniecia pokój i łazienkę, kupienie prezentów całej rodzinie i zrobienie pierników, możesz po sprzątnięciu łazienki zająć się lepieniem ciastek (jeśli Cię to relaksuje) lub odpocząć na kanapie przy relaksującej muzyce bądź pouprawiać jogę przez 20 minut. Taka “nagroda” w postaci przerw relaksacyjnych może przynieść korzyści Tobie i reszcie rodziny. Skup się na robieniu czegoś, co uważasz za odprężające, aby naładować swoje akumulatory. Ze swojej strony mogę polecić Ci także: serię głębokich oddechów, znalezienie miejsca na medytację oraz picie odpowiedniej ilości wody!
  2. Patrz realnie. Pomimo wielkich planów i przygotowań, żadne wydarzenie nigdy nie przebiega bezproblemowo. Zamiast stresować się każdą czynnością później, możesz wcześniej rozplanować sobie listę zadań do zrobienia (i nie dodawać do tej listy nic, póki jej nie skończysz). Jeśli coś z listy się obsunie lub nie wyjdzie, spójrz na te miniaturowe “porażki” jak na okazję do wyćwiczenia swojej elastyczności i odporności. Zrób kilka głębokich oddechów i spokojnie przystąp do działania. Pamiętaj też, że świat się nie zawali, jeśli źle doprawiłaś zupę lub nie sprzątnąłeś kurzu pod szafą.
  3. Reaguj na oczekiwania. Jeśli czujesz ze strony rodziny lub przyjaciół presję spełniania ich oczekiwań lub/i kupienia idealnych prezentów, od razu powiedz im, co jest niewykonalne do zrobienia. Przypomnij, że Boże Narodzenie polega na byciu razem, a nie na liście prezentów do odhaczenia lub spełniania nierealnych w tym czasie próśb.

3. Unikaj przesady

12+ ekstrawaganckich potraw, których trzeba spróbować, alkohol i biesiadowanie przy stole – tak wyobrażamy sobie święta, jako sezon rozkoszy. Warto jednak pamiętać, by nie przesadzać, ponieważ jak wykazało badanie National Institute of Child Health and Human Development (NICHD) i National Institute of Diabetes and Digestive and Kidney Diseases (NIDDK) każdy dodatkowy kilogram zdobyty w święta może otwierać drogę do otyłości. „Odkrycia te sugerują, że opracowanie sposobów na uniknięcie przyrostu masy ciała podczas okresów świątecznych może być niezwykle ważne dla zapobiegania otyłości i związanych z nią chorób.” – powiedział dyrektor NICHD Duane Alexander.

Nadmierny stres zwiększa apetyt na słodkie i tłuste potrawy, a przewlekłe picie może dodatkowo zaostrzyć stres poprzez podniesienie poziomu kortyzolu (hormonu stresu).

Zachowaj więc zdrowy rozsądek i jedz tyle, ile potrzebuje Twoje ciało. Jeden dzień odpustu nie doprowadzi do znacznego przybierania na wadze, ale napychanie i rozciąganie żołądka na siłę może powodować ból brzucha i kiepskie samopoczucie. Może warto więc rozważyć rodzinny spacer między kolejnymi świątecznymi daniami? Na pewno zrobi on dobrze i dla zdrowia psychicznego i dla… brzucha 🙂 Badania opublikowane w Journal of Neuroscience pokazują, że aktywność fizyczna reorganizuje mózg w taki sposób, że zmniejsza jego reakcję na stres. Inne badania wskazują natomiast, że jeśli przekonasz resztę rodziny, aby opuściła kanapę i poszła z Tobą na spacer, poziom stresu zostanie jeszcze bardziej obniżony. W jednym badaniu z 2017 roku naukowcy odkryli, że aktywność fizyczna prowadzona w grupie zmniejszyła poziom stresu o 26% i poprawiła fizyczną, psychiczną i emocjonalną jakość życia badanych.

Zniweluj świąteczny stres

Chociaż Boże Narodzenie jest znane jako magiczny i rodzinny okres, dla wielu z nas może być znaczącym źródłem stresu, presji i konfliktów. Niektórzy z nas mogą czuć się przytłoczeni nadmiarem obowiązków, oczekiwaniami, brakiem czasu, zadłużeniem na karcie kredytowej oraz presją wręczania prezentów. Nie zapominajmy o tych, którzy w święta mają najwięcej na głowie. Zaproponujmy rodzinie i przyjaciołom swoją pomoc lub poprośmy o nią, jeśli widzimy, że sami już nie dajemy rady. 

Znalezienie pozytywnych, zdrowych sposobów radzenia sobie ze stresem może zmniejszyć wiele powiązanych negatywnych konsekwencji zdrowotnych. Wypróbuj więc powyższe świąteczne strategie, by złagodzić przedświąteczne napięcie. Znalezienie najbardziej skutecznych dla Ciebie technik eliminacji stresu pozwoli Ci na bezstresowe Święta Bożego Narodzenia.

Życzę Ci więc wspaniałych, rodzinnych i magicznych świąt! Dbaj o swoje zdrowie psychiczne i śmiej się dużo w te święta, ponieważ uniwersytet w Kalifornii udowodnił, że nawet oczekiwanie na śmieszną sytuację podnosi endorfiny i inne hormony relaksacyjne, a także zmniejsza hormony stresu.

Uściski,

Magda

PS. Jak zwykle, wszystkie źródła badań znajdziesz TU.

Przeczytaj także

Przyjaciel może wnieść do Twojego życia wiele radości, komfortu i ukojenia. Co więcej, podobno długoletnie przyjaźnie przedłużają życie. 10-letnie australijskie badanie wykazało, że osoby mające szczere grono przyjaciół mają o 22% większą szansę na dłuższe życie.

Niestety toksyczny przyjaciel może mieć także odwrotny skutek i powodować stres.

Jim Rohn, amerykański przedsiębiorca i mówca motywacyjny powiedział kiedyś, że „Jesteś średnią z pięciu osób, z którymi spędzasz najwięcej czasu”. Moim zdaniem to prawda, ponieważ ludzie, z którymi przebywasz niejako Cię „programują” – wiesz, jak w przysłowiu – Kto z kim przystaje, taki się staje. Dlatego ważne jest, by wybierać komu dajemy swoją uwagę.

Patrząc na to, jak większość ludzi spędza dzień można zauważyć, że stosunkowo najwięcej czasu spędzamy z osobami z kręgu pracy lub szkoły (średnio 8 godzin dziennie). W dalszej kolejności jest nasza rodzina i partnerzy życiowi, a na końcu znajomi, z którymi widujemy się kilka razy w tygodniu lub miesiącu. To są trzy grupy z naszego kręgu znajomych, ale kogo do naszego kręgu dopuścimy zależy wyłącznie od nas.

Jak więc rozpoznać, czy osoby, z którymi spędzasz czas są toksyczne?

Jak rozpoznać toksyczną osobę?

Toksyczna relacja może objawiać się na wiele sposobów. Czy zdarzyło się, że Twój przyjaciel często Cię krytykuje, poniża lub ignoruje? Czy kiedykolwiek czujesz się gorzej po spędzeniu z kimś czasu? Czy czujesz się zdenerwowany, zmęczony psychicznie lub zestresowany? Jeśli tak, to może oznaczać, że masz do czynienia z osobą toksyczną.

Zauważ i uświadom sobie, jak te sytuacje wpływają na Twój nastrój, mowę ciała, poziom energii, samoocenę i spokój ducha. Rozpoznawanie toksyczności i jej skutków zaczyna się od zrozumienia Twoich uczuć w związku z zaistniałą sytuacją. Poniżej wypisałam kilka punktów, którymi może wyróżniać się osoba toksyczna.

Toksyczny znajomy:

  • Powoduje niepotrzebny stres w Twoim życiu, np. komentując Twoje najmniejsze niedoskonałości
  • Jest nieprzewidywalny, martwisz się, że zareaguje negatywnie na Twoją opinię
  • Pozbawia Cię czasu i energii
  • Sprawia, że ​​czujesz się mniej wartościowy
  • Zamiast Cię wspierać, podcina Ci skrzydła
  • Nie szanuje Twoich uczuć i granic
  • Często Cię krytykuje i usprawiedliwia swoją krytykę szczerością
  • Czujesz przy nim, że Twoje potrzeby są pomijane, liczy się tylko ON

Toksyczne znajomości źle oddziałują na Twoje zdrowie psychiczne. Dlatego pomyśl o interakcjach z daną osobą i spróbuj rozpoznać, dlaczego tak się czujesz – jakie konkretne zachowania tej drugiej osoby to wywołały. Jeśli zauważasz, że po spotkaniu z przyjacielem czujesz się źle, jeśli znajomość z nim obniża jakość Twojego życia, to znak, że ​​powinieneś zakończyć tę toksyczną przyjaźń i zadbać o swoje dobre samopoczucie. Ciągłe krytykowanie, skargi i żale wobec Twojej osoby osłabiają samoocenę, bez względu na to, jak silny jesteś. 

„Ale… dlaczego mój przyjaciel się tak dziwnie zachowuje?” – zapytasz. Cóż, prawda jest taka, że toksyczność Twojego przyjaciela może wynikać na przykład z zazdrości lub obsesyjnego pesymizmu. Może być on po prostu niedowartościowany i czuć się zagrożony, ale ukrywa to, poprzez swoje działania – takie jak: wyciąganie na wierzch Twoich najmniejszych niedoskonałości lub błędów z przeszłości, naruszanie Twoich granic, czy olewanie Twojej opinii na dany temat (ponieważ jedyne co się liczy to jego zdanie). Atakuje w ten sposób nie tylko Twoją samoocenę, ale także Twoją produktywność i sposób życia. 

Oczywiście nie wszyscy z nas mają predyspozycje, żeby utknąć w takiej przyjaźni. Są osoby, które automatycznie wychwytują toksyczne zachowania i wiedzą, jak sobie z nimi radzić. Zwykle, są to osoby bardzo pewne siebie, które wiedzą, jak wygląda zdrowa relacja, panują nad emocjami i trzymają ludzi na dystans. Nawiązują przyjaźnie i budują relacje, ale są w stanie wykryć ich tanią podróbkę, jaką są toksyczne znajomości. Czy Ty również chcesz należeć do tej grupy osób? Jeśli tak, czytaj dalej 🙂

Jak usunąć toksyczną przyjaźń ze swojego życia? Wypróbuj 5 poniższych punktów.

1. Szczera rozmowa

Kiedy zdasz sobie sprawę, że przyjaciel zachowuje się toksycznie, usiądź z nim i szczerze porozmawiaj. Powiedz mu:

  • które jego zachowania sprawiły Ci ból,
  • jak jego zachowanie wpłynęło lub wpływa na Twoje życie,
  • że tą rozmową wyrażasz nadzieję, że między wami coś się zmieni (na lepsze).

Co najważniejsze, spytaj swojego przyjaciela, czy jest gotów na ustępstwa, by ta przyjaźń stała się “zdrowa”. Jeśli przyjaciel nie chce konsensusu lub obraża Ciebie i Twoją próbę komunikacji, uszanuj jego decyzję i odejdź. Zostaw tą relację za sobą.

Pamiętaj, by nie normalizować zachowań krzywdzących. Jeśli są ludzie, którzy obrażają Cię słowami: poniżają, marginezują, wyśmiewają, a następnie przepraszają Cię mówiąc: “Ah, to były tylko słowa.” , „Wcale tak nie powiedziałem.” lub twierdzą, że jesteś zbyt wrażliwy, nie stój bezczynnie. Odmawianie odpowiedzi lub ignorowanie Cię jest również zachowaniem nieeleganckim, oznaką braku szacunku i na takie zachowania nie można się godzić. Najważniejsze, by przy takich sytuacjach zawsze zwracać mu uwagę. Powiedz mu, że to nie jest OK i że takich zachowań nie akceptujesz.

Możesz użyć techniki polecanej przez Peg Streep (autorkę kilkunastu książek, m.in.: Daughter Detox: Recovering from an Unloving Mother and Reclaiming Your Life). Technika nazywa się “Jeśli-To”. Gdy w zachowaniu przyjaciela pojawi się coś, co krzywdzi Ciebie, reaguj od razu. Np.: Jeśli moja koleżanka powie mi nieprzyjemną uwagę, to odpowiem: “Dlaczego mówisz mi coś tak bolesnego?” 

2. Decyduj i ustaw granice

Jeśli zdecydujesz się dać swojemu toksycznemu przyjacielowi drugą szansę, ustal silne granice, by nie pozwolić na powrót do dawnych, niskiej jakości, relacji. To może nie być łatwe. Jeśli toksyczna osoba lubi kontrolować i sprawować nad Tobą pewien rodzaj władzy, to gdy wyznaczysz granice, może poczuć rywalizację i podwoić swoje wysiłki. Aby uzyskać przewagę może zacząć Tobą manipulować lub/i obrażać Cię za Twoimi plecami. Zwłaszcza jeśli masz do czynienia z osobą narcystyczną, która za wszelką cenę chce mieć poczucie wygranej. Dlatego zwróć uwagę, czy przyjaciel uszanuje Twoje granice, jeśli nie, to przestań poświęcać mu czas i energię. 

Co jeśli osobą toksyczną jest ktoś, z kim nie możesz uniknąć kontaktu? Np. teściowa, współpracownik, sąsiad, brat? Wyznacz granice oraz określ rodzaj kontaktu, jaki będziecie mieć. Nie musisz być przy tym arogancki i oskarżycielski (a w zasadzie lepiej, jakbyś taki nie był), ale bądź stanowczy i zdecydowany. Do kobiet: jeśli teściowa robi Ci uwagi na temat prowadzenia domu, powiedz: “Może nie jestem najlepszą gospodynią na świecie, ale bardzo się staram”. Jeżeli współpracownik obgaduje Cię za plecami, powiedz: “Nie mam nic przeciwko krytyce, ale wolałbym, żebyś powiedział mi ją w twarz”. Jeżeli brat robi Ci nieprzyjemne żarty możesz powiedzieć: “Przykro mi, ale to nie jest śmieszne. Nie chcę więcej takich żartów z Twojej strony.”

Dla innych toksycznych relacji, zaplanuj strategię ich ucięcia. Możesz odciąć się z dnia na dzień lub zacząć wyciszać swój kontakt z daną osobą aż do chwili, gdy nie będziecie już ze sobą rozmawiać. 

Miałam kiedyś taką koleżankę, nazwę ją Agata. Agata była notoryczną kłamczuchą. Okłamywała swoich rodziców, chłopaka i koleżanki, o czym mówiła mi wprost (szczyciła się tym). Niedługo po jej poznaniu wiedziałam, że mnie również okłamuje. Wymyślała dziwne historie, które potem nie okazywały się prawdą. Tą relację wyciszyłam i w tym momencie nie mam z tą dziewczyną żadnego kontaktu. Kieruję się dewizą: szczerość za szczerość. Jeśli ktoś jest notorycznym kłamcą, to w relacji nie ma zaufania. A jeśli go nie ma, to relacja ta ma dziury już w samych fundamentach i w dłuższym okresie na tym polu może mnie spotkać tylko zawód.

3. Nawiązuj inne przyjaźnie

To normalne, ze ciężko nam opuścić nawet te toksyczne osoby. Czasami po prostu boimy się zostać sami. Badanie przeprowadzone przez D. Kahnemana i A. Tverskiego udowodniło, że ludzi charakteryzuje loss aversion, czyli niechęć do straty. To dlatego wolimy się trzymać tego, co już mamy i znamy, nawet jeśli to nas krzywdzi. Umysł koncentruje się na tym, co zainwestowaliśmy (w daną relację). Może to być emocja, czas, pieniądze, wysiłek, który utrzymuje nas w tej relacji, by nie stracić „inwestycji”. Dlatego tak wiele osób boi się zmienić pracę. Dlatego tak wiele osób cierpi w związkach małżeńskich, w których przewija się przemoc. Dlatego tak wielu osobom ciężko zrezygnować z toksycznej przyjaźni. Oczywiście nie oznacza to, że nie możemy z tej „inwestycji” wyjść. Możemy – gdy tak postanowimy – bez względu na to, co i ile poświęciliśmy. 

Dlatego gdy odkryjesz, że uczestniczysz w toksycznej relacji, otwórz się na nowe znajomości i zacznij je kultywować. Stwórz wokół siebie przyjemny krąg wspierających Cię znajomych, abyś nigdy nie musiał polegać tylko na tym jednym, toksycznym przyjacielu. Obiecuję Ci, że po nawiązaniu innych przyjaźni przypomnisz sobie, jak wyglądają zdrowe relacje 🙂

Możesz zacząć od odnowienia znajomości ze swoimi starymi przyjaciółmi ze szkoły lub kolegami i koleżankami z dzieciństwa. Wspólna historia będzie punktem stycznym do rozpoczęcia rozmowy. Znajdź takiego starego przyjaciela i odezwij się do niego. Zwykłe spotkanie na kawę może oznaczać początek pięknej, długoletniej przyjaźni.

A jeśli kiedykolwiek przyłapiesz się na myśleniu o tym, co zainwestowałeś w toksycznego przyjaciela, szybko przypomnij sobie, co możesz zyskać uwalniając się od tej relacji.

4. Odmawiaj zaangażowania

Toksyczne przyjaźnie czasami wracają, jak bumerang. Na pewno kojarzysz sytuacje, gdy ktoś Ci mówi: “Więcej się do Ciebie nie odzywam! Nie chcę Cię widzieć!”, a po 2-óch miesiącach dostajesz SMS z prośbą o spotkanie. Toksyczni też tak robią. Tyle, że wracają do Ciebie z nowym życiowym dramatem, próbując od nowa Cię zaangażować. Toksyczne osoby wykorzystują normy społeczne, takie jak: pomoc osobie w potrzebie. Wykorzystują to, bo wiedzą, że naturalnym odruchem jest chęć pomocy i że Ty również tak zareagujesz. Nie daj się wtedy, bądź twardy i nie angażuj się. Wiesz już, do czego zdolna jest ta osoba.

Toksyczny przyjaciel, by zwrócić Twoją uwagę, może także napisać Ci coś obraźliwego, tylko po to, by zobaczyć, czy zareagujesz. Wówczas też bądź twardy. Nie odpisuj, jeśli nie chcesz z powrotem wplątywać się w dawną, krzywdzącą relację.

Na pewno odcięcie relacji i traktowanie dawnych przyjaciół z mniejszym priorytetem i szacunkiem jest nieprzyjemne i, dla niektórych (wrażliwców), nawet nienaturalne. Ale tu nie ma miejsca na sentyment – przypomnij sobie powody, dla których podjąłeś taką decyzję. Zamiast obarczać się poczuciem winy i odpowiedzialnością za przyjaciela, świętuj podjęcie inicjatywy poprawiającej jakość swojego życia i samopoczucia. Odejdź od tej relacji ze współczuciem do przyjaciela. Możesz mu życzyć jak najlepiej i jednocześnie nie obarczać się poczuciem winy. Nie masz sobie nic do zarzucenia, ponieważ po szczerej rozmowie, zrobiłeś wszystko, by tę przyjaźń uratować. Teraz wyświadcz sobie przysługę, zadbaj o siebie i odsuń się na dobre.

5. Postaw siebie na pierwszym miejscu

Po oddaleniu się od toksycznego przyjaciela przypomnij sobie o własnej wartości, stawiając siebie na pierwszym miejscu. Po prostu zaopiekuj się sobą. Wykonaj czynności, które przez przyjaciela odkładałeś na później. Priorytetyzując siebie i swoje potrzeby, wkrótce poczujesz energię do nawiązywania nowych relacji i gotowość do ponownego stawienia czoła światu.

W ostatnim kroku możesz też zastanowić się nad tą zakończoną relacją i wyciągnąć z niej wnioski. Jeśli zwykle racjonalizowałeś toksyczne zachowania na zasadzie: “Oh, na pewno nie miał tego na myśli” lub “Nie będę jej mówić, że mnie to zabolało, bo może ją to urazi” to czas, by zatrzymać się i przemyśleć, dlaczego pojawiają się takie wymówki. Nie stawiaj zdrowia psychicznego innych nad swoje, bo w ten sposób siebie krzywdzisz. Wiem, że to może wydawać się nienaturalne. Ja jako dziecko nauczyłam się, że innym mam dawać więcej niż sobie. W rezultacie, w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że żyję dla (tych) innych. Idę na spotkanie, chociaż na to nie mam ochoty. Zgadzam się na moją krzywdę, tylko po to by kogoś nie urazić. To błędne i nienaturalne koło. Dlatego, w relacjach z innymi tak ważne jest, by mieć miłość i szacunek do samego siebie. Wtedy łatwiej utrzymać Ci swoje racje, wyrażać swoje zdanie, sprzeciwiać się innym, a także… ucinać relacje z toksycznymi osobami.

Nie utknij w toksycznej przyjaźni

Pomimo naszych najsilniejszych indywidualnych uwarunkowań, otaczający nas ludzie wpływają na nas w potężny sposób. Dlatego wybierając przyjaciół, wybieraj mądrze, by nie wpuszczać do swojego kręgu toksycznych osób. Jeśli jednak masz już z taką osobą do czynienia, broń się, identyfikując krzywdzące zachowania przyjaciela i zachowując dystans między wami. Nie ma znaczenia, czy tą osobę widujesz na co dzień, czy jest bratem, sąsiadem czy teściową – jeśli Tobą manipuluje lub krzywdzi Cię w inny sposób, nie daj się wciągnąć w te niezdrowe relacje. 

Zdaję sobie sprawę, że kiedy prowadzisz intensywny tryb życia, trudno jest utrzymać wiele przyjaźni. A ponieważ ci, którymi się otaczamy, mają duży wpływ na to jak postrzegamy świat, wybranie tych kilku osób, staje się naprawdę ważne. Nie wszyscy powinni należeć do Twojego kręgu znajomych. Jeśli przy przyjacielu czujesz się kiepsko, jeśli taka osoba Cię nie chwali, tylko dołuje lub gdy musi mieć zawsze rację, a Twoje błędy notorycznie wypomina – to oznaki, że czas zakończyć relację.

Przyjaciele powinni Cię uszczęśliwiać, nie odbierać Ci radość z życia.

Ty również bądź pięknym przyjacielem 🙂

Linki do źródeł naukowych (jak zwykle) znajdziesz TU.

Uściski,

Magda 🙂

Przeczytaj także…

Jak rozpoznać, że nastolatek się stresuje? Czy małe, kilkuletnie dziecko może doświadczać stresu, a jeśli tak, to jak sobie z tym poradzić? APA przygotowało 5 porad dla rodziców (dziadków lub rodzeństwa), którzy domyślają się, że ich dziecko doświadcza dużego lub długotrwałego stresu.

Młodzi ludzie, podobnie jak dorośli, odczuwają stres. Może on pochodzić z różnych źródeł, zaliczając do tego: dobre radzenie sobie w szkole, nawiązywanie i utrzymywanie przyjaźni lub spełnianie oczekiwań rodziców, nauczycieli lub trenerów. Stres może być pozytywny, ponieważ zapewnia dziecku energię do zmierzenia się z ważnym testem, prezentacją lub wydarzeniem sportowym. Jednak zbyt duży lub długotrwały może powodować negatywne skutki.

Dorośli mogą czasem nie zdawać sobie sprawy z tego, że ich dzieci lub nastolatki doświadczają przytłaczającego uczucia stresu. Dlatego poznanie wskazówek na temat tego, jak radzić sobie ze stresem u dzieci oraz jak rozpoznawać jego oznaki emocjonalne i behawioralne jest ważne, zwłaszcza przy identyfikowaniu potencjalnych problemów przez jakie przechodzi młody człowiek oraz w celu zapewnienia mu odpowiedniego wsparcia w tych trudnych chwilach. Oto kilka wskazówek od American Psychological Association, jak rozpoznać pierwsze oznaki stresu u dziecka i nastolatka:

Zwróć uwagę na negatywne zmiany w zachowaniu

Zarówno młodzież, jak i małe dzieci, mogą mieć trudności z rozpoznaniem stresu oraz mówieniu o nim. W przypadku dzieci stres może objawiać się poprzez zmiany w zachowaniu. Typowe zmiany mogą obejmować działania drażliwe lub nastrojowe np.: rezygnowanie z czynności, które dawały im przyjemność, częste narzekanie i wyrażanie zmartwień, płacz i inne nietypowe reakcje, przywiązanie się do rodzica lub nauczyciela, zbyt długi lub zbyt krótki sen, zbyt duży lub zbyt mały apetyt.

Jeśli chodzi o nastolatków to spędzanie więcej czasu z rówieśnikami i zwierzanie się im jest normalną częścią dorastania, natomiast: znaczne unikanie rodziców, porzucanie wieloletnich przyjaźni na rzecz nowej grupy rówieśników lub wyrażanie nadmiernej wrogości wobec członków rodziny, mogą wskazywać, że nastolatek doświadcza dużego stresu. Chociaż naganne zachowanie nie zawsze wiąże się z nadmiernym stresem, to negatywne zmiany behawioralne są wyraźnym sygnałem, że coś jest nie tak. Dorośli więc powinni zwrócić uwagę na te zachowania i ustalić na nie odpowiednią reakcję.

Zrozum, że „mdłości” mogą być spowodowane stresem

Stres można rozpoznać również po objawach fizycznych, takich jak: bóle brzucha i bóle głowy. Jeśli dziecko zbyt często chodzi do szkolnej pielęgniarki lub notorycznie skarży się na bóle brzucha, bóle głowy lub jeśli dolegliwości te nasilają się w pewnych sytuacjach (np. przed dużym sprawdzianem), to znak, że dziecko może odczuwać znaczny stres.

Bądź świadomy tego, jak Twoje dziecko lub nastolatek dogaduje się z innymi

Czasami dziecko lub nastolatek przebywając w domu może zachowywać się normalnie, a w szkole lub u kolegi (lub w innych okolicznościach) w nietypowy sposób. Dlatego ważne jest, aby rodzice nawzajem nawiązywali kontakty między sobą, by dowiedzieć się, jak pociecha zachowuje się poza domem. Oprócz komunikowania się z innymi rodzicami, ważny jest także kontakt z nauczycielami, dyrektorami szkół i trenerami zajęć pozalekcyjnych, ponieważ może to pomóc rodzicom poznać myśli, uczucia i zachowania swojego dziecka i być świadomym wszelkich źródeł jego niepokoju.

Słuchaj i tłumacz

Ponieważ dzieci często nie są zaznajomione ze słowem „stres” i jego znaczeniem, mogą wyrażać uczucia niepokoju innymi słowami, jak na przykład:„zmartwiony”, „zdezorientowany”, „zirytowany” i „zły”. Dzieci i nastolatki mogą również wyrażać stres poprzez negatywne mówienie o sobie, o innych lub o otaczającym ich świecie (np. „Nikt mnie nie lubi”, „Jestem głupia”, „Nic nie jest fajne”). Ważne jest, aby rodzice ich wysłuchali i próbowali dowiedzieć się, dlaczego dziecko wypowiada te słowa i czy wydają się one wskazywać na konkretne źródło lub źródła stresu.

Szukaj wsparcia

Rodzice, dzieci i nastolatki nie muszą samodzielnie radzić sobie z przytłaczającym stresem. Jeśli rodzic obawia się, że jego dziecko regularnie doświadcza stresu i zauważy jego objawy, między innymi te, opisane powyżej, pomocna może być praca z licencjonowanym specjalistą zdrowia psychicznego, takim jak psycholog. Psychologowie przechodzą specjalne szkolenie, aby pomóc młodym ludziom zidentyfikować problemy i opracować skuteczne strategie, które rozwiążą przytłaczające uczucie stresu.

Ten wpis powstał dzięki artykułowi udostępnionemu przez Centrum Pomocy APA. Specjalne podziękowania dla psychologów, dr Mary Alvord i Davida J. Palmitera, Jr., dr, ABPP, za ich pomoc i wiedzę oraz dla całego American Psychological Association. Tłumaczenie artykułu: Magdalena Grzeszyk. Oryginalny tekst artykułu dostępny na stronie: [1] https://www.apa.org/helpcenter/stress-children

Przeczytaj także…

Media społecznościowe niewątpliwie mają wiele zalet, np.: otwarta i szybka komunikacja oraz tworzenie i podtrzymywanie relacji. Czy jednak ich używanie na co dzień może mieć wpływ na nasze zdrowie psychiczne? 

Czy zdarza się, że czujesz niepokój i zdenerwowanie, gdy nie możesz sprawdzić, co się dzieje na Facebooku lub Instagramie? 

Wierzcie lub nie, ale jest to prawdziwe zaburzenie. Zaburzenie lękowe w mediach społecznościowych to stan zdrowia psychicznego podobny do lęku społecznego. W Stanach Zjednoczonych zaburzenia lękowe są najczęstszymi zaburzeniami zdrowia psychicznego. 

Większość z nas ma świadomość, że media społecznościowe mają wpływ na nasze zdrowie psychiczne i są związane ze stresem i lękiem. Ale zakładamy, że nie jest to aż tak groźne.

Media społecznościowe mogą być źródłem długotrwałego stresu i niepokoju. Większość internautów nie denerwuje się, ani nie stresuje, gdy przez dłuższy czas są odcięci od powiadomień socialowych. Jednak dla osób z zaburzeniami lękowymi samo przebywanie z dala od konta na Facebooku lub Instagramie i niemożność sprawdzenia powiadomień przez kilka minut może powodować poważne lęki. 

Oto najczęstsze objawy zaburzeń lękowych w mediach społecznościowych:

  • Sprawdzanie nowych powiadomień w trakcie rozmowy
  • Utrata zainteresowania innymi działaniami, brak hobby
  • Izolacja od rodziny i przyjaciół
  • Spędzanie w social mediach ponad sześć godzin dziennie
  • Próby ograniczenia korzystania z mediów społecznościowych zakończone niepowodzeniem
  • Występujące objawy “odstawienia” przy braku dostępu do mediów społecznościowych
  • Intensywna potrzeba dzielenia się swoim życiem z innymi w serwisach społecznościowych
  • Nerwowość lub niepokój, w przypadku braku możliwości sprawdzenia nowych powiadomień

Wydaje się, że im bardziej otaczamy się nową technologią, tym bardziej jesteśmy zestresowani. Według ekspertów prawie 20% osób posiadających konta w mediach społecznościowych nie może wytrzymać dłużej niż trzy godziny bez ich sprawdzenia. A badania przeprowadzone dwa lata temu m.in. przez The Royal Society of Public Health wskazują, że połowa badanych w wieku od 14 do 24 lat potwierdziła, że Instagram i Facebook powodują w nich uczucie niepokoju. 

Wg badań dr Timothy C. Liu (psychiatra, Yale University) i innych, około 30% osób korzystających z mediów społecznościowych spędza online ponad 15 godzin tygodniowo, czyli ponad 2 godziny dziennie. 

Dużo? Postanowiłam to sprawdzić. Instagram to w zasadzie główne medium społecznościowe, z którego korzystam. Jeśli do mnie pisaliście, to wiecie, że dosyć szybko odpisuję na wiadomości.

Powyższy obrazek pokazuje, ile czasu dziennie (średnio) ja spędzam na Instagramie. Jak widzicie nie można mnie zaliczyć do grupy z badania Timothy.

Warto podkreślić, że spędzanie kilku godzin dziennie w mediach społecznościowych może zmniejszyć zdolność do czerpania radości z prawdziwego życia. Jeśli spędzasz zbyt dużo czasu online, możesz nie mieć wystarczająco dużo czasu na odpoczynek, naukę lub spędzanie czasu z bliskimi. Możesz mieć zaburzenia, które wpływają na Twoje zdrowie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne.

Zaburzenia zdrowia fizycznego spowodowane uzależnieniem od mediów społecznościowych

Dwa lata temu byłam na konferencji marketingowej, w której miał wziąć udział pewien prelegent. Nie przyszedł, ponieważ okazało się, że musi mieć natychmiastową operację kręgosłupa szyjnego. Wiesz dlaczego? Od gapienia się w ekran komórki. Tak gapienia, bo długotrwałe wpatrywanie się w ekran smartfona i scrollowanie nie można nazwać “patrzeniem”. Facet miał ok. 30 lat.

Ale przytoczę tu nie tylko przykład z życia, ponieważ udowodniono, że spędzanie zbyt dużej ilości czasu w Internecie powoduje choroby, takie jak zmęczenie oczu, ból szyi i (właśnie) problemy z kręgosłupem. Ponadto siedzący tryb siedzenia i podtrzymywanie relacji z ludźmi jedynie na Facebooku może powodować otyłość, choroby serca, problemy z odżywianiem oraz ryzyko udaru.

Problemy zdrowia psychicznego spowodowane uzależnieniem od mediów społecznościowych

Ostatnio na swoim koncie na instagramie zadałam pytanie moim obserwującym: Czy social media wywołują w Tobie niepokój? Oto odpowiedzi:

Ale…

naukowcy odkryli, że obsesyjne korzystanie z mediów społecznościowych powoduje dużo więcej niż tylko niepokój. Testy wykazały, że konsumowanie zbyt dużej ilości Internetu może powodować depresję, ADHD, zaburzenia impulsywne, problemy z funkcjonowaniem umysłowym, paranoję i samotność. 

To nie tylko presja dzielenia się swoim życiem i doświadczeniami z innymi, ale także porównywanie swojego życia do życia celebrytów, bogatszych znajomych i nieznajomych, których obserwujesz na Facebooku i Instagramie. 

Wyidealizowany obraz, który ludzie pokazują w social mediach, jest jednym z głównych czynników wyzwalających. Dr hab Paweł Holas, psychiatra i psychoterapeuta, adiunkt na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, mówi: 

– Źródłem wielu napięć i problemów psychicznych u młodych ludzi są media społecznościowe, m. in poprzez mechanizm porównań społecznych. Korzystanie z nich już przez dwie godziny dziennie zwiększa blisko 4-krotnie ryzyko depresji (…).

Gdy w 2017 roku The Royal Society of Public Health zapytał się badanych w wieku od 11 do 25 lat, czy pod wpływem Instagrama czują się gorzej ze swoim ciałem, 70% odpowiedziało twierdząco.

Przy scrollowaniu zdjęć osób stojących obok Ferrari lub w leżaku na Seszelach łatwo jest zacząć porównywać swoje życie do życia innych.

Wiele osób, gdy widzi na Facebooku, że ktoś schudł, ma świetną pracę, kochanego męża i willę z basenem czuje podziw, ale inne osoby mogą czuć się zazdrosne i przygnębione, ponieważ konkludują, że z ich życiem musi być coś nie tak, skoro nie jest ono tak „doskonałe”, jak życie znajomego na Facebooku.

Prowadzi to do zamartwiania się i poczucia niższości i nieadekwatności. Presja, że Twoje życie nie jest wystarczająco ekscytujące rośnie, a to nie wszystko…chcąc opublikować kawałek ze swojego życia, stoisz przed wyborem uzewnętrznienia się przed… lożą szyderców. Trolle, hejterzy i głupie docinki osób (które miały zły dzień) w komentarzach mogą dołować i stresować, szczególnie osoby empatyczne i wrażliwe. Podczas gdy niektórzy potrafią odpisać i dogryźć hejterom lub zignorować trolle, inni zostają pod wpływem cyberprzemocy psychicznej, co staje się źródłem stresu.

Jak zredukować stres w mediach społecznościowych?

Na szczęście nie musisz pozwalać na to, aby stres mediów społecznościowych pochłonął całe Twoje życie. Oto kilka wskazówek, jak uniknąć stresu w mediach społecznościowych.

1. Spójrz z innej perspektywy

Po pierwsze po prostu zdaj sobie sprawę, że wiele osób publikujących w socialach te wspaniałe fotki, mają tak naprawdę normalne życie – tak jak Ty i ja, ale umieszczają tylko te dobre i piękne wspomnienia, być może po to, by ktoś inny również cieszył się ich szczęściem lub… by wzbudzić zazdrość i pokazać „co to nie ja”. 

Media społecznościowe wywierają duży nacisk na styl życia. Czy to, co widzisz w mediach społecznościowych, sprawia, że ​​spędzasz godziny próbując znaleźć piękną fotkę do wstawienia na portal?

Obsesyjne przebywanie w mediach społecznościowych nie sprawi, że Twoje życie będzie bardziej ekscytujące, dlatego wyjdź na powietrze, do ludzi, zwierząt i ciesz się swoim prawdziwym życiem, a nie życiem w szkiełku. 

Jeśli masz z tym problem lub po prostu chcesz z kimś o tym porozmawiać, są ludzie, specjaliści, którzy mogą Ci w tym pomóc. Nie musisz umawiać się na spotkanie, ani nawet wychodzić z domu, by to zrobić. W tej chwili istnieją mobilne rozwiązania 😉

I jeszcze jedno…

Piękno mediów społecznościowych polega na tym, że możesz swobodnie wybierać treści, które chcesz zobaczyć. Jeśli uważasz, że konkretna osoba lub post przyczynia się do Twojego stresu, możesz ją zablokować lub ukryć.Im mniej negatywnych treści widzisz, tym mniej stresu będziesz doświadczać.

2. Zarządzaj czasem spędzanym w mediach społecznościowych

W Internecie zawsze jest duuużo do zrobienia i zobaczenia. Tak bardzo, że możemy zapomnieć o sobie i zmarnować godziny na siedzeniu i scrollowaniu.

Tak jak zarządzasz innymi aspektami swojego życia, ważne jest, aby zarządzać czasem spędzonym w mediach społecznościowych. Ułatwiają one bowiem rozproszenie uwagi i po paru minutach zupełnie zapominasz, po co właściwie odpaliłeś Facebooka. Zamiast tego, co zamierzałeś przeglądasz relacje i newsfeeda i chłoniesz wszelkiego rodzaju treści, na które natrafisz. I…. zanim się zorientujesz… spędziłeś godzinę przeglądając Instagram, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. 

To z kolei może powodować zaniedbywanie innych aspektów życia, powodując – stres. 

Możesz (sam ze sobą) ustalić określony czas przeglądania mediów społecznościowych i wyłączyć nieinteresujące powiadomienia. Pomoże Ci to ograniczyć ekspozycję na negatywne i wyidealizowane posty innych. Im mniej takich postów widzisz, tym mniejsze jest ryzyko stresu. 

Możesz też spróbować całkowitego detoxu od mediów społecznościowych. Udowodniono, że robienie sobie takich przerw poprawia sen, zapewnia lepszą kontrolę nad sobą i pozwala skupić się na rzeczywistych interakcjach z ludźmi wokół Ciebie.

Jeśli korzystanie z Internetu jest częścią codziennej rutyny, osiągnięcie tych korzyści będzie początkowo trudnym zadaniem, ale ostatecznie… warto. I nie jest niczym niezwykłym to, że możesz być uzależnieniony od sociali. Nie obawiaj się szukać profesjonalnej pomocy, jeśli media społecznościowe dramatycznie zakłócają Twoje codzienne życie.

3. Ucz się z mediów społecznościowych

Media społecznościowe mają wiele do zaoferowania i mogą być dla Ciebie korzystne. Zadaj sobie pytanie: jakie strony odwiedzasz i jak wpływają one na Twoje życie. Czy przeglądasz Pudelka, by znaleźć dla siebie kolejną dietę, którą stosują gwiazdy, czy np. korzystasz ze szkoleń online i próbujesz podnieść swoje kompetencje?

Czasami z braku wiedzy, tracimy korzyści płynące z mediów społecznościowych, ograniczając się do tych samych negatywnych rzeczy. Zawsze znajdzie się ta jedna osoba, która zdjęciami będzie przekonywać Cię, że ma lepsze życie niż Ty. Jednak to Ty decydujesz, czy chcesz angażować się w te posty.

Zamiast więc spędzać godziny na porównywaniu się do innych, dlaczego nie nauczyć się nowego języka, zacząć praktykować w domu jogę lub posiąść medytację? Lub nawet znaleźć coś pozytywnego i wysłać znajomemu miłą wiadomość?

Przeglądając pozytywne posty i konstruktywne informacje w mediach społecznościowych, zaczniesz myśleć bardziej pozytywnie. A poznanie rzeczy, które zwiększają Twoją uważność i wprowadzają równowagę duchową, zmniejsza ryzyko długotrwałego stresu.

4. Unikaj konfrontacji online

Jedną z umiejętności, którą musisz posiadać, jeśli chodzi o media społecznościowe, jest nauczenie się… olewania niektórych rzeczy. Wśród internautów zawsze znajdzie się ktoś, kto ma radykalne opinie na dany temat i chce rozpocząć internetową wojnę. Dlatego bardzo łatwo jest znaleźć się w środku takiej kłótni – wystarczy drobna różnica zdań i bitwa gotowa. Jasne, wszyscy mamy prawo do własnej opinii, ale musimy być też świadomi tego, co jest dla nas ważne.

Biorąc pod uwagę, że próbujesz uniknąć stresu, spokój jest dla Ciebie bardzo ważny. Gdy ktoś opublikuje coś, z czym się nie zgadzasz, zastanów się, co zyskujesz, a co tracisz emocjonalnie, wchodząc z nim w wymianę zdań. Ludzie będą Cię denerwować, będą sprzeczać się o głupoty i podważać Twoje zdanie tylko dlatego, że są znudzeni i potrzebują rozrywki. Większość komentarzy i ataków osobistych nie jest poparta konkretnymi argumentami i nie przytacza faktów. Są to raczej ogólne, wyśmiewcze, kpiące bądź agresywne opinie bez jakiegokolwiek pokrycia.

Osobiście doświadczyłam niedawno takiej sytuacji na jednej z grup na Facebooku, gdy wystawiłam przedmiot (mieszkanie) na sprzedaż. Było to zwykłe ogłoszenie, jakich pełno na portalach z nieruchomościami. Sam zobacz, z czym musiałam się zmierzyć:

Komentarzy oczywiście było więcej.

Czasami wystarczy, że jedna osoba napisze pierwszy wykpiewczy komentarz, a potem przyłącza się do niej cała wataha wilków, bo – niestety – niektórzy ludzie są okrutni i widzą rozrywkę w online’owym znęcaniu się nad innymi.

W każdym razie kłótnie online z takimi osobami nigdy nie kończą się dobrze, szczególnie dla osób wysoce wrażliwych. Odejście i nie angażowanie się w nie jest według mnie zawsze mądrym wyborem. W przeciwnym razie wydatkujesz swoją energię na bezsensowne, nic-niewnoszące spory z ludźmi, których nigdy nie zobaczysz, a co więcej dajesz im rozrywkę, czyli karmisz ich tym, czego chcą.

Jeśli jednak nie chcesz uciekać od tych konfrontacji, to przynajmniej mądrze wybieraj swoje bitwy. Wytocz konkretne argumenty, które zamkną buzie trollom i które, z braku rozrywki, same zrezygnują z dalszego komentowania.

5. Bądź wybiórczy wobec swoich kontaktów

Jak wspomniałam na początku, jedną z największych zalet mediów społecznościowych jest możliwość podtrzymywania relacji z innymi, czyli po prostu pozostawania w kontakcie z ludźmi. I choć to jest świetne, ma też swoje wady.

Ciągłe bombardowanie aktualizacjami i wiadomościami od Twoich znajomych może być przytłaczające. Niektórzy nawet decydują się na przesyłanie wiadomości nie zastanawiając się, która jest godzina. Szczególnie zauważyłam, że jest to powszechne wśród osób, które niedawno zerwały ze swoją druga połówką. 

Ex dziewczyny i Ex chłopaki mogą skorzystać z okazji, jaką są social media i ciągle wysyłać Ci wiadomości, by nie stracić Twojego zainteresowania i zaangażowania. Co więcej, oni te wiadomości analizują i wyciągają z nich wnioski. Jeśli napiszą do Ciebie o północy, a Ty nie odpiszesz, to najprawdopodobniej śpisz, czyli jesteś w domu, ale jeśli odpiszesz, to pod pretekstem bycia na imprezie zaczną z Tobą pisać o byle czym, by tylko zatrzymać Twoją uwagę. 

Wiedz, że (zwłaszcza po zerwaniu) nie musisz przeznaczać na nich swojej energii. Emocje, które w Tobie wzbudzają expartnerzy, mogą prowadzić do stresu, a nawet depresji. Postaw granice i powiedz, że potrzebujesz czasu dla siebie. Poproś o nieutrzymywanie kontaktu, przynajmniej na jakiś okres. To jest Twoja decyzja: Czy chcesz za pośrednictwem mediów społecznościowych utrzymywać z nimi relacje?

Aby uniknąć powiadomień i wiadomości od osób, o których nie chcesz słyszeć, wybieraj, kogo masz w gronie znajomych i dla kogo jesteś dostępny. Prośby o dodanie do grona znajomych możesz akceptować tylko wtedy, gdy tego chcesz i obserwuj tylko osoby, na których naprawdę Ci zależy.

Nie pozwól, aby media społecznościowe Cię stresowały

Sieci społecznościowe mają swoje dobre i złe strony. Bez starannego używania możesz skończyć ofiarą stresu i depresji. Ważne jest, aby stale sprawdzać siebie i sposób korzystania z mediów społecznościowych. To Ty jesteś sędzią treści, na które się narażasz. Stwórz zdrowe granice między sobą, a mediami społecznościowymi dla własnego zdrowia psychicznego.

Oczywiście odniesienia do wszystkich badań znajdziesz: TU.

Z miłością,

Magda

Przeczytaj także…

Jeśli to czytasz, to pewnie masz złamane serce. Wiem, jak to jest. Rozpad związku jest trudny i może przynieść Ci wiele stresu w kolejnych tygodniach i miesiącach. Możesz czuć się tak, jakby ktoś kopnął Cię w brzuch lub przewrócił. Możesz czuć odrzucenie i brak pewności siebie. Może Ci się nawet wydawać, że boli Cię serce.

Zaraz po rozstaniu często praktykujemy obsesyjne myślenie. Uporczywie rozmyślamy o byłym partnerze/byłej partnerce oraz o tym, jak się teraz czujemy, czy tęsknimy za tą relacją, powodując tym samym ból emocjonalny. Miłość jest niesamowicie wyjątkowym uczuciem. Czasami psychiczne i emocjonalne skutki zerwania zdają się przeczyć zarówno nauce, jak i rozumowi. 

Badania na temat wpływu rozpadu związku na mózg są nadal dość ograniczone, jednak przeprowadzono kilka znaczących obserwacji na temat tego, jak mózg zachowuje się, gdy osoba doświadcza zerwania z partnerem/partnerką.

ból emocjonalny na równi z bólem fizycznym?

Niektóre badania wykazały, że nasz mózg reaguje tak samo na silny ból emocjonalny, jak na ból fizyczny.

W 2011 r. neuronaukowcy z Columbia University chcieli sprawdzić podobieństwa między doświadczeniem odrzucenia przez drugą połówkę, a bólem fizycznym. Badacz Edward Smith i jego koledzy korzystając ze skanów fMRI (rezonans magnetyczny), odkryli, że te same części mózgu świeciły się, gdy osoby patrzyły na zdjęcia swojej/swojego ex, jak wtedy, gdy doświadczały bólu fizycznego.

Badanie wskazało, że nasz organizm przetwarza rozpad relacji w tych samych regionach mózgu, co ból fizyczny. Nie oznacza to jednak, że zerwanie powoduje rzeczywisty ból. 

Patrząc z historycznego punktu widzenia zarówno ból fizyczny, jak i odrzucenie zmniejszały szanse na przeżycie. W królestwie zwierząt szanse na uniknięcie drapieżników są znacznie większe w grupie niż w pojedynkę, dlatego zerwanie relacji mogło być rzeczywistym zagrożeniem przetrwania dla naszych przodków.

Możliwe jest więc, że nasze mózgi sygnalizują, aby na obie te sytuacje zwrócić szczególną uwagę.

Czy rzeczywiście miłość działa jak narkotyk?

W ostatnich badaniach Dr Lucy Brown, (profesor na Wydziale Neurologii w Albert Einstein College of Medicine) wykorzystała rezonans magnetyczny (fMRI) do zarejestrowania aktywności mózgu 15 studentów, którzy niedawno doświadczyli niechcianego zerwania i zgłosili uczucie miłości do byłego partnera/ byłej partnerki. 

Po obejrzeniu przez badanych zdjęć swoich ex, stwierdzono aktywność tych okolic mózgu, które są również aktywne w przypadku uzależnienia od narkotyków. Według naukowców, to właśnie dlatego ludzie mogą doświadczać “głodu” swojego byłego partnera, podobnie jak osoby uzależnione – głodu narkotykowego. Może to prowadzić do intensywnego dyskomfortu psychicznego i fizjologicznego.

Badanie z 2010 r. odkryło również coś obiecującego. Fisher i Brown wykazali, że mózgi tych odrzuconych osób aktywnie starały się, by zranione osoby poczuły się lepiej, a także traktowały bolesną sytuację, jako nauczkę na przyszłość. Zauważono, że zwiększyła się aktywność w obszarach mózgu odpowiedzialnych za regulowanie emocji i hamowanie reakcji impulsywnych. 

Pomimo krótkotrwałego bólu związanego z rozpadem, wyniki długoterminowe wskazują, że większość młodych ludzi jest odporna na rozpad relacji i prędzej czy później “wyzdrowieje”. Studenci z college’u donoszą, że już po około 10 tygodniach po rozstaniu mniej rozmyślają o drugiej osobie i zaczynają czuć się lepiej psychicznie. Badania również wskazują, że aktywność mózgu w ośrodkach “głodu narkotykowego” zmniejsza się wraz z upływem czasu.

Czy istnieją czynności, które choć trochę ukoją nasze nerwy i cierpienie po rozstaniu z ukochaną osobą? 

Te czynności pomogą Ci uporać się z trudnymi chwilami i stresem po rozstaniu:

1. Odetnij się 

Staraj się nie patrzeć na zdjęcia swojego lub swojej ex i nie wywołuj sentymentalnych myśli – staraj się unikać miejsc, w których kiedyś spędzałeś/łas czas z drugą połówką, przerywaj cykle obsesyjnego myślenia i przeżywania dawnych chwil na nowo. Możesz zacząć wyobrażać sobie duży czerwony znak STOP, gdy zaczniesz to robić.

2. Nie hamuj emocji, jeśli musisz płacz 

Być może już to zrobiłeś/łaś, ale być może nadal chowasz swoje uczucia pod dywan. Wiedz, że zdrowe wyrażanie emocji to wspaniały sposób na złagodzenie stresu. Płacz pomoże poczuć Ci się bardziej komfortowo i spokojnie podczas rozpadu związku i zmniejszy skłonność do tłumienia negatywnych uczuć, które mogą wybuchnąć później.

Nauka podkreśla korzyści płynące z płaczu i zaznacza, że łzy zabierają ze sobą negatywne emocje, gdy opuszczają Twoje ciało. Łzy obniżają poziom manganu, a także poziom hormonu adrenokortykotropowego (ACTH) – oba związane ze stresem.

3. Przenieś uwagę gdzie indziej

Znajdź rozpraszające myśli czynności – takie jak: przeorganizowanie szafy, aktywność fizyczną, czy naukę czegoś ekstra nowego. Zrób to, na co nie miałeś/miałaś czasu w trakcie związku. Szczególnie polecam ćwiczenia fizyczne, ponieważ to świetny sposób na złagodzenie stresu związanego z rozłąką. Umożliwiają one produkcję większej ilości endorfin, co z kolei poprawia nastrój. Biegaj, wędruj, chodź na siłownię lub weź udział w zajęciach jogi. Ćwiczenia sprawią, że poczujesz się lepiej we własnym ciele, zaangażujesz się, a może nawet poznasz nowych ludzi.

4. Pamiętaj, dlaczego zerwaliście 

Pomyśl o wszystkich złych chwilach, jakie miały miejsce. Mamy tendencję do idealizowania utraconych relacji, ale możesz to zrekompensować, świadomie zastanawiając się, kiedy zachowanie drugiej osoby Ci się nie podobało. Zerwaliście ze sobą z jakiegoś powodu. Jeśli był to ważny powód, to widocznie coś nie zadziałało w związku i ostatecznie musiało się to zakończyć. Jeśli ktoś zerwał z Tobą z błahego powodu, to w dużej mierze wyświadczył Ci przysługę. Podchodząc do sytuacji z uczciwym i realistycznym podejściem, dajesz sobie możliwość bycia obiektywnym w swoich osobistych potrzebach i pragnieniach.

5. Spróbuj afirmacji 

Pozytywne afirmacje funkcjonują, jako forma medytacji. Polegają na utrzymaniu koncentracji na pozytywnym stwierdzeniu (mantrze), pozwalając jednocześnie odejść od źródła stresu w Twoim życiu. Stres i niepokój powodują, że organizm zmniejsza wydzielanie się hormonów szczęścia, takich jak, serotonina i dopamina, co prowadzi do spadku nastroju i pewności siebie. Afirmując, skupiasz się na pozytywnych stwierdzeniach, takich jak „Mój stres i smutek jest wynikiem reakcji zachodzących w mózgu, nie jestem szalony/a, tylko przechodzę przez pewien proces.” lub „Jestem wystarczający/a.” lub „Zmierzam w kierunku uzdrowienia.” lub “Z tej sytuacji płynie dla mnie wielka nauka. To, czego teraz doświadczam, pomoże mi być silniejszym/silniejszą w przyszłości.”

Nie chcę narzucać tutaj konkretnych afirmacji. Jest ich bardzo dużo, możesz wymyślić własną lub skorzystać z tych, wymienionych w Internecie. Wybierz te, idealne dla Ciebie:) 

6. Ćwicz wdzięczność

Po rozpadzie może Ci się wydawać, że straciłeś/łaś wszystko. Ale to nieprawda! Praktykowanie wdzięczności za pomocą medytacji to świetny sposób na przypomnienie sobie wszystkich wspaniałych rzeczy, które wciąż masz w swoim życiu.

Być może sobotnie randki to już przeszłość, ale nadal masz swoich przyjaciół i rodzinę, masz zdrowie i być może nawet pracę, którą lubisz itp. Kiedy koncentrujesz się na pozytywach w swoim życiu, wykorzystujesz okazję do wyparcia negatywnych myśli, które tak często towarzyszą przy rozpadzie związku.


Rozstania są trudne, a panowanie nad stresem w trakcie rozstania może być jeszcze trudniejsze. 

Analogia do uzależnienia i bólu fizycznego może dać Ci do myślenia i zrozumienia intensywności uczuć, może być podstawą do rozwijania współczucia i realistycznych oczekiwań. W początkowym okresie możesz spodziewać się napływu silnych emocji i ciągoty do byłego partnera/partnerki. 

Po zerwaniu, mózg próbuje przebudować połączenia neuronowe, które się kiedyś stworzyły, by wywołać przywiązanie emocjonalne do innego człowieka. Nasz organizm tworzy stres (alarm) wokół utraty tak ważnej części naszych emocjonalnych podstaw.

Nie oczekuj więc, że od razu będziesz w stanie po prostu “przerzucić kartkę i pójść dalej”. W pierwszych tygodniach po rozstaniu po prostu daj sobie czas na swoje uczucia. W tym czasie ważne jest, aby poświęcić ten czas sobie. 

Nie ma jasnego i uniwersalnego sposobu na radzenie sobie ze stresem po rozstaniu, odpuszczeniu i pójściu dalej. Wsłuchaj się w siebie i znajdź te techniki, które najlepiej na Ciebie działają.

I pamiętaj: zawsze jesteś godny/a miłości.

Namaste!

Jak zwykle źródła wszelkich wspomnianych badań znajdziesz: TU.

Te artykuły mogą Ci się spodobać

Cześć StresKilerzy,

Dzisiaj pogadajmy o kotach! Od dawna zastanawiałam się, po co koty zostały stworzone. Powszechnie znane są, jako największe leniuchy i żarłoki na świecie. Potrafią wylegiwać się całymi dniami na kanapie, tworząc przy tym urocze pozy, których zdjęcia i filmy chętnie rozprzestrzeniają się w Internecie, a następnie wyprosić od właściciela kolejną porcję żarcia.

I tak dzień w dzień. Kot domowy ma zero walki o przetrwanie, zero obowiązków i… zero stresu!

Tak jest! Te futrzaki wiele nie potrzebują i w zasadzie u każdego właściciela mają jak u Pana Boga za piecem. Dlatego ciągle są zrelaksowane, a pojęcie stresu, z którym my walczymy jest im w zasadzie zupełnie obce. Możemy się od nich sporo nauczyć! I to nie jest żart. Według badań, spokój naszego futrzaka przenosi się na nas. Kot po prostu emanuje spokojem, a my – widząc to, również stajemy się spokojniejsi.

A ponieważ na kotki patrzy się przyjemnie, to taka kocia terapia okazuje się być naprawdę skuteczna. Dodatkowym bodźcem, który na nas oddziałuje jest dotyk kociej sierści. – A więc nic tylko głaskać! (Uwaga: powyższy fragment nie jest sponsorowany przez Koci Związek Zawodowy).

Kolejną sprawą jest mruczenie. Według pracownika kociej instytucji charytatywnej, mruczenie jest niezwykle kojącym dla ludzi dźwiękiem. Chyba każdemu koci mruk kojarzy się jednoznacznie – z odczuwaniem przyjemności i głębokim relaksem, co automatycznie powoduje u nas rozluźnienie.

Ciekawostką jest, że koty podobno rozróżniają samopoczucie człowieka i chętnie nam pomagają w gorszych chwilach. Według badań w Animal Cognition, koty potrafią odczytać ludzką mimikę oraz odróżnić pewne sygnały emocjonalne.

Kot i niemowlę

Czy kot z niemowlakiem może iść w parze? Tutaj zdania są podzielone. Wiele osób twierdzi, że malucha powinno się odizolować od kociaka z powodów alergicznych i higienicznych. Jednak jak to w życiu bywa, każda teza ma swoją antytezę. Tak i tutaj.

Badanie MNT dowodzi, że koty można potraktować, jako pewnego rodzaju naturalną szczepionkę.

Dlaczego?

Okazuje się, że niemowlęta, które dorastały w kocim otoczeniu są mniej podatne na alergię oraz otyłość, co jest zmorą dzisiejszych czasów. Zwłaszcza ta druga, która często prowadzi do nadmiernego stresu spowodowanego brakiem akceptacji swojego ciała, przyczyniającym się również do zajadania stresu – i kółko się zamyka. Wracając do kociego, pozytywnego oddziaływania na niemowlę, prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że bobas w otoczeniu kota ma więcej bakterii jelitowych Ruminococcus i Oscillospira, których odpowiednia dawka ma charakter ochronny.

Kot Twoim najlepszym współpracownikiem

Gdy wchodzę do nowoczesnych biurowców, zazwyczaj mam wrażenie, że czegoś tam brakuje. Są one eleganckie, przeszklone, czyste, zadbane, wręcz sterylne. Brakuje im przytulności i ciepła, którego możemy doświadczyć w domu.

Ale… jest na to rozwiązanie!

Dowiedziałam się, że w niektórych firmach rozwiązaniem tego problemu również jest kot! Małe, niepozorne i śmieszne futrzate stworzenie często potrafi znacząco rozluźnić napiętą atmosferę. Położyć się w śmiesznym miejscu, wykonać pozę, w której tylko kot może zasnąć lub po prostu wskoczyć komuś na kolana. Niektóre kocie egzemplarze potrafią nawet zacząć się kserować!

Wszystkie te kocie akcje, mruczenie i śmieszne zachowania rozluźniają nas. Nie zauważamy tego – tak jak często nie zauważamy, że stres staje się problemem. Po cichu zakorzenia się w organizmie, ale my widzimy tylko jego objawy i konsekwencje.

Pozwólmy więc kotu po cichu nas odstresować. Z kotem, nawet gdy tego nie zauważymy, dzień stanie się szczęśliwszy!

Zgadzacie się ze mną?

Jeśli tak, to bierzcie swojego kota na kolana, a jeśli go nie macie, to przygotowałam specjalną kompilację kocich filmików. Enjoy!

#1
#2
#3
#4
#5
#6

Cześć StresKilerzy,

Czy zdarzyło się Wam zajadać stres? Mnie tak, dlatego o tym piszę. Przytyłam wtedy z 10 kg!! Kompulsywne, niepohamowane zajadanie stresu może zrujnować także Twoją sylwetkę. Kluczem jest zatem znalezienie sposobów na złagodzenie stresu, by powstrzymać ten proces.

Dlaczego zajadamy stres?

Według badania GFK, dwie trzecie Polaków przyznaje, że stresuje się raz w tygodniu lub częściej. Stres może prowadzić do takich objawów jak: migreny, problemy trawienne i lęk. Natomiast u niektórych osób, gdy nie radzą sobie ze stresem w sposób produktywny, może on powodować spożywanie pokarmów o wysokiej zawartości cukru i tłuszczu.

Czyli stres wydaje się wpływać na nasze preferencje żywieniowe? – zapytasz.

Tak!

Hormony stresu oraz wygląd i zapach wysokotłuszczowych, słodkich pokarmów, skłaniają ludzi do przejadania się. Takie jedzenie nas pociesza, dlatego w trakcie stresu, sięgamy po pączki, ciasta, ciastka i batony czekoladowe. Musisz wiedzieć, że objadanie się nie do końca „nakarmi” Twoją głowę. Te pocieszające produkty są bogate w kalorie i ubogie w składniki odżywcze, dlatego nie są najlepszym wyborem w stresujących i wymagających okolicznościach.

Stres a przyrost masy ciała

Czy stres ma wpływ na przyrost masy ciała? Okazuje się, że… TAK. Naukowcy powiązali przyrost masy ciała ze stresem. Badanie opublikowane w Cell Metabolism wykazało, że spożywanie tego rodzaju jedzenia w stresie może prowadzić do większego przyrostu wagi niż spożywanie go, gdy nie jest się pod wpływem stresu.

Zespół naukowców przyjrzał się, jak stres, a także jego brak, wpływają na przyrost masy ciała u myszy na diecie wysokokalorycznej. Pewnie już wiesz, co odkryli…

Myszy w środowisku stresowym szybciej zyskały na wadze, niż te żyjące bezstresowo!

Zespół zastanawiał się, jaka może być przyczyna przyrostu masy ciała. Po dalszych badaniach odkryli cząsteczkę zwaną NPY, która napędzała zajadanie stresu. Myszy zajadające stres miały wyższy poziom insuliny, a ten z kolei zwiększał poziom NPY. Te procesy powodowały zwiększenie apetytu i w rezultacie – zwiększenie masy ciała. Przyrost masy ciała zaczął się zmniejszać dopiero, gdy spadł poziom NPY.

„Nasze odkrycia przedstawiają w zasadzie błędne koło, w którym przewlekły, wysoki poziom insuliny powodowany przez stres i wysokokaloryczną dietę pobudzał do spożywania coraz większej ilości jedzenia.”

– wyjaśnia profesor Herzog.

Sprawę komentuje także główny autor badania:

„To naprawdę wzmocniło w nas przekonanie, że podczas gdy jedzenie fast foodów jest niekorzystne dla zdrowia, jedzenie takich wysokokalorycznych pokarmów pod wpływem stresu jest podwójnie złe – jest zgubną drogą, napędzającą otyłość.”

oświadcza doktor Kenny Chi Kin Ip.

Badanie mówi o długotrwałym stresie. Wskazuje, że chroniczny stres połączony z jedzeniem przetworzonej żywności jest głównym czynnikiem niezdrowego przyrostu masy ciała. Dlatego skupienie się na zmniejszeniu stresu i zmniejszeniu spożycia przetworzonej żywności (zwłaszcza gdy jesteśmy zestresowani), może pomóc zmniejszyć ryzyko przytycia.

Przekonałam Cię? Jeśli nie, to czytaj dalej.

Stres, a płeć i przybieranie na wadze

W 2007 r. Brytyjscy naukowcy opracowali genialne badanie, które wykazało, że osoby, które zareagowały na stres wysokim poziomem kortyzolu w warunkach eksperymentalnych, były bardziej skłonne do przekąski w odpowiedzi na codzienne kłopoty w swoim normalnym życiu niż osoby o niskim poziomie kortyzolu. Tak więc wyraźnie widać, że ilość kortyzolu wytwarzanego przez organizm w odpowiedzi na stres może również wpływać na nasz apetyt.

Niektóre badania sugerują, że następstwa związane z przeżywaniem stresu są zależne od płci. Przykład? Naukowcy z Harvardu zauważyli, że zestresowane kobiety częściej uciekają się do spożywania niezdrowej żywności, natomiast mężczyźni pod wpływem stresu sięgają raczej po alkohol lub papierosy. Z moich wieloletnich obserwacji, mogę się z tym zgodzić 🙂

Natomiast fińskie badanie, w którym wzięło udział ponad 5000 ankietowanych, wykazało, że otyłość związana ze stresem zdarza się dużo częściej u kobiet, niż u mężczyzn. Także kobietki, my bardziej musimy na to uważać!

Wiesz…istnieje dużo więcej badań na ten temat, które wykazują, że cierpienie fizyczne lub emocjonalne zwiększa apetyt na pokarmy bogate w tłuszcze, cukier lub oba te składniki. Być może myślisz sobie: „Oj tam, od czasu do czasu jestem zestresowany, wówczas sięgnę po pączka.” Uwierz mi, ja też tak myślałam. Tyle, że… codziennie byłam zestresowana. A więc… codziennie sięgałam po niezdrową żywność.

Jak przestać objadać się ze stresu?

Oczywiście objadanie się nie jest jedynym objawem związanym ze stresem. Ludzie zestresowani mają również problemy ze snem, niechęć do ćwiczeń i wychodzenia z domu, samodestrukcji i popadania w nałogi (i wiele wiele innych), co na pewno również przyczynia się do zwiększenia ilości masy ciała.

Jak możemy wyjść z tego błędnego koła?

Przede wszystkim musimy popracować nad postrzeganiem i złagodzeniem stresu długotrwałego. Gdy stres „ma apetyt”, wpływa na naszą talię, wygląd i samopoczucie. Oczywiście możemy zapobiec dalszemu przyrostowi masy ciała, poprzez pozbycie się z naszej kuchni wysokotłuszczowych i słodkich pokarmów, ale wiem, że to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę.

Jak więc poradzić sobie ze stresem i złagodzić go na dobre? Jeśli chcesz dowiedzieć się jakie są skuteczne sposoby na stres, to napisałam o tym cały wpis: „Sposoby na stres – konkretne wskazówki”. Polecam Ci także moją krótką, 15-minutową medytację. Niezliczone badania pokazują, że medytacja zmniejsza stres i dzięki temu powstrzymuje impuls sięgnięcia po pocieszające jedzenie! 🙂

Cześć!

Stresujesz się, prawda? Tak, ale nie tylko Ty. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez GfK, stres jest zjawiskiem powszechnym i aż 98 % badanych przyznaje się, że zjawisko stresu nie jest im obce. Wszyscy się stresujemy! Mało tego, prawie dwie trzecie z tych osób deklaruje, że stres towarzyszy im co najmniej raz w tygodniu!

A jak myślisz, kto stresuje się częściej? Mężczyźni, czy kobiety? Starsi, czy młodsi? Mniej, czy bardziej zamożni Polacy?

Spokojnie, zaraz wszystko opowiem.

Statystyki

Okazuje się, że prawie połowa z nas odczuwa stres przynajmniej raz na tydzień, niespełna jedna piąta robi to aż raz dziennie, a ponad 30 % badanych stresuje się sporadycznie – raz na jakiś czas, gdy przydarzy się jakaś wyjątkowa sytuacja, której się nie spodziewali. Badania jednoznacznie wskazują, że jednak częstszymi ofiarami stresu są kobiety. W kategoriach „każdego dnia” i „przynajmniej raz w tygodniu” panie zdecydowanie przodują nad panami, za to do stresu sporadycznego znacznie częściej przyznają się panowie. Zatem stres wśród kobiet jest znacznie bardziej powszechnym zjawiskiem. Badania pokazują również, że poziom stresu spada wraz ze wzrostem naszego wieku, w szczególności po przekroczeniu 34 roku życia.

Finanse a stres

A co z dochodami gospodarstwa domowego? Gdy zarabiamy więcej, jesteśmy mniej zestresowani, bo odchodzą nam problemy finansowe, czy też na odwrót? Większe pieniądze to większy stres w pracy i lęk przed utratą pozycji społecznej?

Według badań jedna czwarta osób o dochodach nie przekraczających 2 000 zł miesięcznie stresuje się codziennie. Dla osób mieszczących się w przedziale 4 000-6 000 zł miesięcznie stres odczuwany jest przeważnie raz w tygodniu. Z kolei dla osób, których dochód przekracza 8 000 zł miesięcznie wzrasta udział kategorii „brak stresu”. Zatem im więcej zarabiamy tym lepiej, bo mniej się stresujemy.

Stres wpływa na nasze zachowanie

Naukowcy z GfK dowiedli, że to, jak często się stresujemy ma wpływ na nasze postawy i zachowania życiowe. Jak się okazuje większość z badanych przyznała się do tego, że zdarzyło im się zbyt impulsywnie zareagować na błahe rzeczy i zamartwiać się w momencie gdy nie zrealizujemy swoich planów. Niestety w tym zestawieniu również przodują kobiety. Z badań wynika, że to właśnie panie częściej wyładowują swoją złość na bliskich.

Pozostaje jeszcze kwestia tego, co stresuje nas najbardziej. I tutaj na prowadzenie wychodzi życie prywatne, bo aż 46 % badanych właśnie taką odpowiedź zadeklarowało. Następnie mamy kategorię „praca/nauka” – 34 % osób, które wzięło udział w ankiecie. I co ciekawe, aż jedna piąta określa się jako „trudno powiedzieć”.

Ale, dlaczego się stresujemy?

Jeśli najwięcej wśród badanych dopada stres w życiu prywatnym, to jakie są główne przyczyny tego stresu? W tym miejscu większość wskazało problemy finansowe, na drugim miejscu uplasowały się choroby kogoś w rodzinie i dziecka, dalej ankietowani wskazywali zarządzanie budżetem domowym oraz prace związanie z remontami i innymi pracami domowymi.

W przypadku stresu w pracy najczęstszymi przyczynami są: praca pod presją czasu oraz natłok obowiązków. Dalej mamy niewłaściwą organizację pracy, problem z realizacją celów, a nawet nadmierną biurokrację.

Spoglądając na omawiane badania, można powiedzieć, że prawie 40 % z nas stara się przeciwstawiać problemom, które nas stresują. Z kolei 30 % badanych przyznaje się, że w trudnych chwilach zwierza się bliskiej osobie, natomiast reszta stara się jak najszybciej zapomnieć o trudnych sytuacjach na przykład idąc spać.

Podsumowanie

Ten wpis jest czysto statystyczny, ale i takie wpisy są potrzebne. Chciałam Wam pokazać i zwrócić uwagę na to, że Polacy są zestresowani. Okazuje się jednak, że blisko połowa Polaków uznaje, że istnieje pewien próg stresu, który nie tylko nie jest szkodliwy, a wręcz działa mobilizująco. Jest to stres krótkotrwały, który w dużej mierze działa pozytywnie na organizm. W końcu, gdy podczas wykonywania pewnej pracy odczuwamy delikatny stres, staramy się, aby wszystko zrobić możliwie jak najlepiej.

Stres chroniczny, czyli długotrwały działa natomiast drastycznie źle na nasze zdrowie i samopoczucie. Jak sobie z nim radzić? Zobacz konkretne wskazówki, jak radzić sobie ze stresem.

Cześć StresKilerzy,

Czy kiedykolwiek ciekawiło Was, czy w danej sytuacji stresowej, ktoś inny stresuje się tak mocno, jak Wy? Być może nie, bo w takich sytuacjach najczęściej myślimy o sobie i o tym, co przeżywa nasze ciało.

Czy jednak Twoi koledzy z pracy lub szkoły stresują się bardziej niż Ty? A może tak samo?

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że wszyscy się stresujemy. I pisząc „wszyscy” mam na myśli także rośliny i zwierzęta! Tak tak! One też się stresują!

Hans Selye twierdził, że stres to nie tylko napięcie nerwowe lub emocjonalne, ponieważ może występować również u roślin i zwierząt, bakterii, które nie posiadają układu nerwowego. Naukowiec podkreślał, że każdy przeżywa stres inaczej i dla każdego sytuacja stresowa może mieć odmienne znaczenie. Dlatego właśnie badanie go, mówienie o nim i praktyczne “walczenie” ze stresem jest bardzo trudne.

Na pewno wiesz, o co chodzi. Dla osoby w wieku 18 lat największym stresem może być zdanie egzaminu na prawo jazdy, a dla osoby w wieku 65 lat sama jazda samochodem.

Sytuacja stresowa – jak się stresujemy?

Weźmy pod uwagę przykład z oglądaniem horrorów. Obserwując ludzi w sali kinowej można spostrzec, że niektórzy siedzą wręcz znudzeni filmem. Inni, łapczywie zajadają popcorn i w strasznych momentach zamykają oczy. Jeszcze inni siedzą podekscytowani, czekając na kolejną scenę.

Jeden sensor – horror, a wiele różnych odczuć. Zróbmy więc krótką analizę tych trzech grup. Grupa “znudzonych” zniesmaczona jest rzewną grą aktorską i fabułą filmu i zastanawia się, dlaczego dała się namówić na udział w tym “wydarzeniu”.

Grupa “strachliwych” uczestniczy w filmie, zdaje się nie z własnej woli i współodczuwa każdą groźną scenę. Osoby te, niemalże biorą na poważnie to, co widzą na ekranie i generują wysoki poziom stresu.

Grupa “podekscytowanych” ciekawa jest dalszego rozwoju wydarzeń. Zdają sobie sprawę, że jest to tylko film i rodzaj rozrywki, dlatego odczuwają przyjemność z przyspieszonego bicia serca, głośnych, przerażających dźwięków i obrazów.

Widzisz różnicę?

Każda z osób należących do tych trzech grup postrzega film inaczej. Często to my tworzymy sytuacje stresowe z powodu złego (innego) postrzegania sytuacji. Dobrą wiadomością jest to, że możesz nauczyć się przechodzić z jednej grupy do drugiej i nauczyć się panować nad stresem.

Jak? O tym we wpisie – Sposoby na stres – konkretne wskazówki.

Cześć StresKilerzy,

Każdy z nas w życiu boi się jednego. Starości. To z nią walczymy co raz częściej stosując różnego rodzaju suplementy, odżywki, kosmetyki a nawet diety. Można jednak zrobić coś o wiele więcej, mianowicie postarać się trochę powalczyć ze swoim odwiecznym rywalem – stresem.

Jakie czynniki mają wpływ na starzenie?

Według badań przeprowadzonych przez zespół badawczy na Uniwersytecie w Umea wynika, że przewlekły stres i stany depresyjne skracają długość telomerów, które bezpośrednio wpływają na to jak się starzejemy.

A cóż to ten telomer jest? Wiesz, że nasz organizm składa się z komórek. Wewnątrz każdej komórki znajduje się nośnik naszego materiału genetycznego – chromosom. Telomer to nic innego jak pewna część chromosomu, która zabezpiecza go przed uszkodzeniem. Tej swoistej „osłonki” ubywa w chwili, gdy nasz organizm się stresuje.

Z badań jasno wynika: długotrwały stres prowadzi do skracania się telomerów, a tym samym przyspiesza proces starzenia.

„Aaa, teraz stresuję się tym, że się stresuję!” – powiesz.

Dobrze Cię rozumiem, dlatego napisałam artykuł o Moich sposobach na stres. Może Cię zainteresuje 🙂

Czy depresja ma wpływ na starzenie się?

Długotrwały stres może dosłownie wypruć z nas życie i doprowadzić do stanów depresyjnych. Depresja to niestety coraz częstsza choroba naszych czasów. Wpadamy w depresję przez pracę, sytuację rodzinną, czy problemy finansowe. Badania wskazują, że ta choroba również ma wpływ na proces starzenia.

Pewnego dnia uczeni wpadli na pomysł, aby wziąć pod lupę długość telomerów u pacjentów leczących swoje stany depresyjne. Udało się znaleźć aż 91 takich osób. Następnie w celu porównania wyników przebadali aż 451 zdrowych osób i jak już się pewnie domyślasz, wyniki były jednoznaczne. Długość telomerów jest znacznie dłuższa u osób zdrowych niż u pacjentów leczących się na depresję:

„Badanie wykazało, że poziom kortyzolu świadczący o przewlekłym stresie jest związany z krótszymi telomerami.”


Mikael Wikgren, doktorant w grupie badawczej

Fakt, że pacjenci z depresją jako grupa, mają krótszą długość telomerów w porównaniu ze zdrowymi osobnikami, można łatwo wyjaśnić. Otóż ludzie bardziej depresyjni mają zakłóconą regulację kortyzolu (hormonu stresu, często jest on podwyższony), co podkreśla, że hormon ten i stres odgrywają główną rolę w zaburzeniach depresyjnych.

Papierosy, alkohol, hera-koka-hasz-LSD

Czy nasze nałogi powodują, że starzejemy się szybciej? Zobacz, co wykazały badania na telomerach.

Oprócz tego, że nasze telomery nie lubią stresu, bo robią się przez to mniejsze i krótsze, to stres wyniszcza nas jeszcze w inny sposób. Bardziej pośredni.

Ja akurat nie palę papierosów. Piję też sporadycznie i nigdy ze stresu. Jednak słyszę od ludzi, że gdy się stresują, nie potrafią odmówić papierosa, lampki wina czy pączka, co raczej na zdrowie im nie wychodzi. Na pewno wiesz, że papierosy, alkohol, otyłość niekorzystnie wpływają na nasz wygląd, przez co dodatkowo przyspieszają starzenie.

Jeśli zdarzyło Ci się zajadać stres – ten artykuł może Cię zaciekawić: Zajadanie stresu – nasz to?

Chcąc spowolnić proces naszego starzenia musimy mieć to na uwadze. Przewlekły, długotrwały stres nas zjada, niszczy od wewnątrz, zabija w nas to co dobre i odbiera naszemu organizmowi to co jest mu potrzebne. Nie dajmy mu się tak łatwo, czasami odpuśćmy, pomyślmy o czymś miłym i przyjemnym, zamknijmy oczy i ustabilizujmy nasz oddech. Nie jest to trudne, a zadba o nasze telomery, które z większą przyjemnością będą chronić nasze chromosomy!

Medytacja jest super sposobem do odstresowania się. Zerknij tutaj, by zrobić krótką 15-minutową medytację.

Namaste!