Czy są tu singielki i single? Czy ludzie pytają się Was: „dlaczego nadal jesteś sam/a?” Czy naciskają, żebyście „w końcu sobie kogoś znaleźli”? 😣

Mam takie przemyślenie, że bycie singlem nie musi równać się byciu samotnym.☝🏼Bycie singlem z wyboru jest OK. Bycie singlem, ponieważ wyszliśmy z pewnej relacji też jest OK. Możemy wtedy popracować nad sobą, by nauczyć się tworzyć zdrowsze, długoterminowe relacje.💖

Nie pozwól, aby ludzie sprawiali, że czujesz się dziwnie lub mniej wartościowo, ponieważ nie jesteś w związku. Sam/sama już jesteś w 100% dopełniona, bo jesteś sobą.✨

Nie musisz angażować się w pusty związek tylko po to, by się dopasować lub spełniać oczekiwania rodziny, czy społeczeństwa. Żyj swoim własnym rytmem, szanując siebie i swoje wartości. Rośnij po swojemu.😘

🌼🌷🌻

Dlaczego stresujemy się tym, jak nas widzą i nieustannie zabiegamy o uznanie?

bo traktujemy jak własne nawet te sprawy, które powinny należeć do innych ludzi. Wait, WHAT?

Ostatnio czytałam ciekawą książkę, która skłoniła mnie do pochylenia się na tym tematem. Wnosi ona, że czyjaś opinia na mój temat (jego sympatia lub antypatia) to zadanie w 100% tej osoby, a nie moje.

To stwierdzenie swój grunt ma w psychologii Adlera i umiejętności rozdzielania zadań. Polega na tym, by z początku zastanowić się: do kogo należy dane zadanie, a następnie dokonać podziału zadań bez emocji i wyznaczyć granice, na której kończy się nasza odpowiedzialność, a zaczyna cudza.

Ktoś powie: „OK, ale jesteśmy istotami społecznymi, potrzebujemy aprobaty innych. Musimy więc o nią zabiegać i starać się, by ludzie nas lubili.”

OK – ale jeśli potrzebujemy aprobaty wszystkich, co to by oznaczało? Na zdrowy rozsądek to niemożliwe. Musielibyśmy odgadywać cudze uczucia/życzenia, być lojalni wobec wszystkich i żyć według ich oczekiwań. A tu zachodzi sprzeczność, bo byłoby to życie w zakłamaniu wobec samego siebie. Ponadto, życie według czyichś oczekiwań = powierzanie własnego życia innym.

Tu należy też wziąć pod uwagę drugą stronę medalu. Inni ludzie nie żyją po to by spełniać nasze oczekiwania. Nawet jeżeli jesteś dla kogoś miły, to nie znaczy, że ta druga osoba będzie – to jest jest zadanie, jej wolny wybór. To jest tylko Twoje oczekiwanie. Analogicznie – jeżeli ta osoba postanowi być dla Ciebie niemiła, Twoim wolnym wyborem jest zostanie w tej relacji lub porzucenie jej.

Ja się z tym zgadzam. Być może dlatego, że jestem stu-procentowym wolnościowcem i można powiedzieć, że na tym punkcie mam bzika 😛 Ktoś mnie nie lubi – OK, jego wolny wybór. Wg teorii Adlera to, że ktoś Cię nie lubi „to dowód na to, że dążysz do wolności i jesteś wolny oraz oznaka tego, że żyjesz w zgodzie z własnymi zasadami(…) Dopóki człowiek nie przestanie się przejmować cudzymi opiniami(…) dopóty nie będzie w stanie podążać swoją drogą. Innymi słowy, taki człowiek nie będzie wolny.”

Ciekawe spojrzenie. O ile może łatwiej to pojąć, o tyle wdrożyć w praktyce – znacznie trudniej. Zapraszam do dyskusji. Co o tym myślicie? Psychologia Adlera pod pewnymi względami jest sprzeczna z powszechnie przyjętymi poglądami i wykracza grubo poza to jedno stwierdzenie. Adler np. twierdził, że wszystkie problemy są problemami interpersonalnymi.

~za „Odwaga bycia nielubianym” I.Kishimi & F.Koga (recenzja niedługo)

Ostatnio rozmawiałam z bliską osobą o czasach mojego liceum. Niewiele pamiętam z tego okresu…

W 1 klasie przez kilka miesięcy żyłam w silnym stresie spowodowanym szkołą, a konkretnie zmianą środowiska i jedną nauczycielką od matematyki (co w rezultacie skończyło się później depresją).

Pamiętam, że w tamtym okresie miałam wrażenie, że mój mózg się wyłączył. Docierały do mnie informacje, ale nie byłam w stanie nic z nimi zrobić: ani ich zapamiętać, ani ich przeanalizować i wyciągać wniosków.

Nie potrafiłam się na niczym dłużej skoncentrować, a nauczenie się czegoś zajmowało mi 4 razy więcej czasu niż moim rówieśnikom. Oczywiście ucierpiały na tym moje oceny. Byłam wtedy bardzo zmęczona psychicznie. Byłam zmęczona nauką i stresem, ale nie chciałam „marnować” pięknych chwil swojego życia na zagłębianie się w to, co się ze mną dzieje. Dlatego udawałam (przed sobą i wszystkimi wokół), że wszystko gra.

Rezultat jest taki, że z tych „pięknych chwil” teraz pamiętam prawie NIC, ponieważ długotrwały stres spustoszył te wspomnienia.

Dlaczego tak się stało?

Bo widzicie, przy długotrwałym stresie nasz organizm znajduje się w stanie ciągłego pobudzenia fizjologicznego. Normalnie, organizm ma to do siebie, że w stresie aktywuje reakcję walki/ucieczki, a gdy stres mija, organizm powraca do stanu „rozluźnienia”. Jednak gdy odczuwany stres jest przewlekły, organizm znajduje się w ciągłym stanie walki/ucieczki i nigdy nie powraca do normy.

Podczas gdy krótkie epizody stresowe nas mobilizują do działania i faktycznie, wg niektórych badań nawet poprawiają pamięć, tak długotrwały stres jest wyniszczający i wpływa na wiele funkcji pamięciowych i poznawczych mózgu. Może nawet powodować zmiany w niektórych jego obszarach powodując długotrwałe uszkodzenia.

Chciałabym Wam zwrócić na to uwagę. Dbajmy o siebie wtedy, gdy zauważamy, że coś jest nie tak. Że gdzieś nas tam „ciśnie”, nawet jeśli nie wiemy jeszcze gdzie. NIE WARTO tego kitrać w sobie, bo potem to i tak wyjdzie w ten czy inny sposób.

Przeczytaj ten artykuł i poznaj techniki relaksacyjne, które mogą pomóc w rozładowaniu stresu. Jednak gdy czujesz, że masz do czynienia z chronicznym stresem, odpowiednio zadbaj o siebie:

1. zastanów się, co może być jego przyczyną;

2. zmień środowisko lub styl życia, spróbuj przywrócić stan równowagi, naucz się wyrażać emocje w odpowiedni sposób;

3. znajdź odpowiednią dla siebie pomoc specjalistyczną.

Mimo wielu głosów, ze wszystkich stron, że na rynku pracy jest ciężko, nieciekawa sytuacja, masowe zwolnienia pracowników itp., sama postanowiłam porzucić aktualne stanowisko i odejść z pracy.😯

Podjęłam tę decyzję ze względu na moje zdrowie psychiczne i zasady, którymi się kieruję w życiu (patrz poprzedni post 😉 )

Ale…
Nie myślcie sobie, że jestem takim chojrakiem i rzuciłam się do morza bez koła ratunkowego.😏 By zminimalizować stres, który i tak jest obecny przy zmianie pracy, przed odejściem byłam na kilku rozmowach rekrutacyjnych. Jedna z nich skończyła się propozycją podjęcia nowej pracy. Dlatego nie odchodzę „w nieznane”, a jedynie przenoszę się do innego miasteczka.😊

W swoim życiu pracę zmieniałam już kilka razy, ale tylko raz zdarzyła mi się sytuacja, gdy zwolniłam się nie mając zaklepanej następnej „posadki”. Wówczas, również zrobiłam to dla swojej psychiki, ponieważ kieruję się zasadą: „zdrowie psychiczne jest ważniejsze niż praca”. Tak dbam o siebie.💖

Bardzo chciałam się tym z Wami podzielić, bo praca jest jednym z głównych stresorów w życiu.☝🏼 Praca wpływa nie tylko na stan Waszego portfela, ale też na relacje z rodziną, przyjaciółmi, miejsce zamieszkania, apetyt, zdrowie i ogólne samopoczucie.🤔

Dlatego też dziękuje moim przyjaciołom i partnerowi, którzy ostatnio mnie mocno wspierali.🤗 Cudownie mieć takie Kwiatki przy sobie w życiu właśnie w takich chwilach.🌷🌷🌷

A jeśli zastanawiacie się, czy można znaleźć pracę w pandemię, to odpowiadam – można. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to zależy od wielu czynników mikrośrodowiskowych. Pamiętajcie, że nikogo do niczego nie namawiam, a jedynie dziele się tu z Wami swoimi życiowymi decyzjami i przemyśleniami. Za swoje decyzje Wy ponosicie odpowiedzialność.💪🏼

W komentach możecie podzielić się swoimi doświadczeniami. 👇🏼👇🏼👇🏼Chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat!

czy podpalasz siebie by zadowolić innych
czy podpalasz siebie by zadowolić innych

✨Możesz.✨

Tak naprawdę…dopiero dorosłość pozwoliła mi to zrozumieć🤯⁣ Kilka lat zajęło mi zaniechanie mówienia „TAK” tylko po to, by w mojej głowie nie pojawiał się niepokój i to głupie poczucie winy. Poczucie, że nie spełniam czyichś oczekiwań.😩😩😩

🔸Gdy przestałam chodzić na kompromisy w sprawach, które nie powinny im podlegać,
🔸Gdy przestałam troszczyć się o wszystkich wokół, zamiast o siebie,
🔸Gdy zaczęłam robić rzeczy, które są DLA MNIE ważne, zamiast zaspokajać potrzeby i pragnienia innych,
🔸Gdy zaczęłam odmawiać osobom i sytuacjom, które powodowały, że czuję się źle
…w końcu przestałam czuć się okropnie sama ze sobą. Uhonorowałam siebie. W końcu! 💪🏼

❔Często pytacie się mnie, jak to zrobić? Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Ja w siebie włożyłam ogrom pracy indywidualnej. Najpierw zauważyłam swoje emocje i określałam problem (czasami określenie problemu jest najtrudniejsze w całym procesie). Potem dzień w dzień, małymi krokami zmieniałam swoje myśli i zachowania. Zaczęłam sobie na nowo tłumaczyć wszystkie rzeczy. Na nowo tworzyć środowisko, w którym chcę żyć. Opiekować się tą małą Magdą, która żyje we mnie. Przyznaję, że dzięki książkom, warsztatom i osobom, które poznałam większość tych rzeczy zrobiłam bez terapii, ale chcę Wam zwrócić uwagę, że to NIE jest dobre wyjście dla wszystkich. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz pomocy, zwróć się proszę do specjalisty.

Ja cały czas się siebie uczę, rozwijam i rosnę w swoim tempie🌷 ale chcę żebyś Ty też wiedział/a, że TO TY jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu. Ty zarządzasz swoim czasem i swoją energią. Kropka. Właśnie dlatego możesz:
🔸 Opuścić jednostronny związek lub przyjaźń
🔸 Opuścić toksyczne miejsce pracy⁣
🔸 Opuścić spotkanie towarzyskie, które nie sprawia Ci przyjemności
🔸 Opuścić niekomfortową/poniżającą rozmowę

Cokolwiek, co powoduje, że nie czujesz się dobrze. Nie musisz podpalać siebie, by ogrzewać innych! Twoje poczucie komfortu JEST WAŻNE.✨

Złość piękności szkodzi! Ile razy słyszałam tą bzdurę?
Gniew to mega silne i ważne uczucie. Dlaczego?

Większość z nas postępuje z gniewem według nieefektywnych schematów: tłumimy gniew, zatapiamy go (w używkach, jedzeniu, seksie) lub wybuchamy gniewem przy każdej możliwej okazji.

W moim dziecięcym środowisku gniew mogli wyrażać tylko rodzice, a ja nie byłam zachęcania do wyrażania go w adekwatny sposób. Prawdopodobnie dlatego go tłumiłam. Tłumiony gniew jest niekontrolowany i nieprzewidywalny. Może wybuchnąć z nas wściekłość w najmniej adekwatnej sytuacji. Tłumienie gniewu jest bardzo destrukcyjne, może budować w nas życiową zgryźlwiość, a nawet doprowadzić do depresji.

U mnie, gniew budził także poczucie strachu i niepokoju. Z jednej strony wiedziałam, że coś czuję, a z drugiej – nie wiedziałam, jak zareagują na mój gniew dorośli. Wobec tego bałam się go okazywać.

Dopiero w dorosłym życiu nauczyłam się, jak kierować swoim gniewem, by nie był destrukcyjny ani dla mnie, ani dla osób, które ze mną przebywają. Gorąco polecam to również Wam!

Fantastyczna psychoterapeutka, do której rad się stosuję, dzieli zarządzanie gniewem na 4 podpunkty:

  1. Pozwól sobie na wpadanie w gniew. Nie osądzaj tego uczucia, nie jest ono złe lub dobre, po prostu jest. Obserwuj to, co gniew chce Ci przekazać (np. że jesteś znieważony lub wykorzystywany).
  2. Uwolnij swój gniew. Wyraź go, nie przelewając go na inne osoby (np. wał w poduszki, rzucaj kamieniami do wody, mów o tym, jaką wściekłość odczuwasz).
  3. Wprowadź aktywność fizyczną do swojego dnia. Pozwala ona uwolnić większość napięcia skumulowanego w ciele, ponadto aktywność fizyczna wyzwala produkcję endorfin.
  4. Zaakceptuj fakt, że odczuwanie gniewu jest OK i nie czyni z Ciebie złego człowieka. Masz prawo się gniewać, nie ma w tym nic niewłaściwego, że czujesz wściekłość.

@StresKiler, opracowane na podstawie zaleceń Suzan Forward, amerykańskiej psychoterapeutki

Gniew to również uczucie, które pozwala nam bardzo wiele dowiedzieć się o sobie samym, np.:

  • Czego nie jestem w stanie zaakceptować
  • Jakie granice zostały przekroczone
  • Czy czuję się znieważony albo wykorzystany
  • Które moja prawa nie są respektowane

Gniewajmy się! W piękny, efektywny sposób!🌻⁠

PS. Oczywiście efektywne zarządzanie gniewem nie przychodzi od razu, potrzeba do tego czasu i cierpliwości.

Ocenianie innych. Któż z nas tego nie robi, niech pierwszy rzuci kamień! Ale, czy wiecie dlaczego oceniamy innych? Ja trafiłam na słowa cudownej Sary Cuburic, która pięknie ujęła to w 8 punktach.💖

Często stresujemy się tym, że inni nas osądzają, czyż nie? 😏 No własnie, ale zobaczcie ile osądzanie mówi o osobach, które to robią. Ile to mówi na przykład o koleżankach, które Was obgadują.

Ale… Zobaczcie, ile to mówi także o nas samych, gdy osądzamy innych🤔 Naprawdę sporo można się o sobie dowiedzieć.😮

Temat jest o tyle ciekawy, że znowu – wychodzimy z Ty* do Ja*. Zamiast skupiać się na innych (bo Ty…), skupiamy się na sobie (dlaczego ja…), by rozłożyć na czynniki pierwsze, na przykład, uczucie złości, zazdrości i poirytowania itd.

🗣️Mówię o tym głośno, bo czasami osądzamy innych w sposób bardzo okrutny. Sama tego doświadczyłam na sobie wiele razy. Dlatego apeluję: zastanówmy się nad tym. Osądzanie innych jest łatwe, ale co leży pod spodem? Co jest tego przyczyną? Zastanawialiście się kiedyś?💭💭💭

Zbierałam się 20 lat do tego, by w końcu to zrozumieć! Pewnego dnia coś w mojej mózgownicy zaskoczyło, pewne elementy się dopasowały, a ja zrobiłam wielkie „ahaaa” 😲

Jest tyle piękna i mocy w tym, by być autentycznym.🌻 Szczególnie w świecie, który często nie postrzega nas, ludzi, jako osobne jednostki. Jesteśmy dziećmi i rodzicami, pracownikami i szefami, ale każdy z nas jest suwerenny.

🌷Tulipan nie zmienia się w 🌹różę, tylko dlatego, że pachnie inaczej. Nie muszę być taka, jak inni. Nie muszę się podlizywać komuś czy porównywać z innymi, ponieważ jestem cudownie wyjątkowa. ✨Ty też jesteś!✨🌷

Zrozumiałam, że trzeba żyć w zgodzie ze sobą i swoimi zasadami. Zawsze znajdzie się ktoś, kto mnie nie polubi i to jest OK. To właśnie jest część ludzkiego doświadczenia. 👯‍♀️

I nie chodzi mi to o zwolnienie z odpowiedzialności za swoje czyny. Z natury jestem miła, ale gdy ktoś przekroczy granicę, musi się liczyć z tym, że nie dam sobie wejść na głowę. Niektórym osobom właśnie to się nie podoba. I te osoby mogą stracić do mnie sympatię. Ale wiecie co? Doszłam do tego, że jedyną osobą, o której względy powinnam zabiegać jestem ja😁

🙋🏼‍♀️Pytacie mnie o naprawdę wartościowe książki o stresie i niepokoju. Oto jedna z nich!

📖”Nie wszystko będzie źle” to poradnik napisany przez Dr Kathleen Smith, terapeutkę piszącą m.in. dla New York Timesa. To poradnik dla wszystkich, którzy doświadczają lęku, stresu i niepokoju stworzony w oparciu o teorię zachowań ludzkich, zwaną terapią Bowena. Autorka wykorzystuje w niej przykłady ze swojej pracy terapeutycznej i ukazuje, jak jej pacjenci (pod jej okiem) pracują nad pozbyciem się niepokoju.

✔️Książka porusza następujące tematy:
-Czym jest i jak działa niepokój
-Jakie strategie używają rodziny w radzeniu sobie ze stresem
-Jak radzimy sobie z niepokojem w relacjach przyjacielskich
-Jak znaleźć swoje miejsce w społeczności
-Jak radzić sobie ze stresem i niepokojem w trakcie poszukiwania pracy
-Czy niepokój w mediach społecznościowych istnieje
-Kontrowersyjne tematy i niepokój

Jest logiczna, konkretna i przemyślana, a jak na poradnik miło i szybko się ją czyta. Super jest też to, że każdy rozdział kończy się konkretnymi ćwiczeniami do samodzielnej pracy nad sobą. Autorka podkreśla, że praca z niepokojem i lękiem to trudna i długa droga, ale ćwiczenia mogą wpłynąć na poprawę relacji z innymi i zmniejszenia uczucia niepokoju i stresu na co dzień. Oczywiście książka nie rozwiążę wszystkich Waszych problemów. Nie jest uniwersalna, bo takiej książki się po prostu nie da napisać, ale uważam, że każdy chociaż raz w życiu miał jeden z wziętych pod lupę problemów i tutaj można szukać wartości.

Przeczytanie tej pozycji przede wszystkim skłoniło mnie do refleksji. Przyznam, że w tej chwili na niektóre relacje i zachowania patrzę inaczej.

🖋️Moja ocena: 4,5/5

Poradnik podarowało mi Wydawnictwo Znak, za co serdecznie dziękuję 🙂

*Poradnik nie zastąpi terapii i nie powinien być stosowany, jako substytut porady wykwalifikowanego lekarza, ale jestem pewna, że wielu osobom realnie może pomóc (ja wyciągnęłam z niej naprawdę wiele).

Kolor skóry to dla wielu stresujący temat. Nie wiem, czy to, co chcę powiedzieć się tu zmieści, ale ostatnie zdarzenia w USA, skłoniły mnie do refleksji na temat dyskryminacji rasowej. A po obejrzeniu jednego tragicznego wideo nagranego na jednej z ulic w USA, poczułam silną chęć pomocy. Dlatego też doedukowałam się w tym zakresie, stworzyłam tą grafikę i chcę się tym z Wami podzielić.

Jak widać na obrazku chodzi o miłość i równość rasową (nie o zamieszki, bo to inna historia).

Od ok. 13 roku życia słucham amerykańskiego rapu (głównie gangsta rapu), gdzie czarnoskórzy artyści przemycali swoje wartości i dzielili się doświadczeniami związanymi z rasizmem. Wtedy tego nie rozumiałam. Czułam też, że trochę mnie to nie dotyczy, ponieważ Polska to nie USA.

Teraz wiem, jak my, osoby rasy białej (głównie) i Polacy, możemy im pomóc. Pierwszą rzeczą jest edukacja na ten temat – i znowu edukacja, którą musimy przyswoić sami, ponieważ nie została nam przekazana w szkole.

Nie dalej niż kilka miesięcy temu przyjaciółka podzieliła się ze mną jej historią o zastraszaniu jej przez Polaka ze względu na jej pochodzenie. Proszę, spójrzcie na to szerzej. Poświęćcie czas na refleksję. Wiem, że są tutaj wrażliwe, piękne, pełne siły, empatii i współczucia osoby. Nie siedźmy cicho. Nasz głos się liczy. Szerzmy wiedzę, miłość i pomoc, tylko (i aż) tyle.

W tym poście i w relacjach zamieszczam linki do przeczytania, edukacji w tym zakresie. Zanim się wypowiecie lub zadacie pytanie, zapoznajcie się z nimi, proszę.

Wiem, że niektórzy w takich rozmowach mogą przyjąć pozycję obronną, gdy ich poglądy na temat rasy i rasizmu są kwestionowane. Takie osoby mogą poczuć złość, frustrację itp. Pamiętajcie Kochani, że ja Was nie atakuje. To jest bezpieczne miejsce dla WSZYSTKICH.

Cel wpisu: Chcę, aby każdy czuł się bezpiecznie, w kraju w którym żyje, niezależnie od koloru skóry.

Kolejny post będzie zbiorem tipów na ten temat.

Profile na Instagramie:

edukujący @themanacho, a szczególnie: https://www.instagram.com/p/CA6XUruBYAO/

urocza @rachel.cargle, a szczególnie: https://www.instagram.com/tv/CA_Ssm7nnko/?hl=en

silna @iamrachelricketts, a szczególnie: https://www.instagram.com/p/CA3kOOvJZEZ/

oraz @munroebergdorf, a szczególnie: https://www.instagram.com/p/CA-tXQ8AfhS/

Artykuły:

Książki:

  • „Me and White Supremacy” – Layly F. Saad,
  • „How to Be an Antiracist” – Ibram X. Kendiego,
  • „Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry” – Reni Eddo-Lodge,„Freedom Is A Constant Struggle” – Angela Y. Davis.

Podcasty:

  • „Intersectionality Matters” – Kimberlé Williams Crenshaw,
  • „The Read” – Kid Fury i Crissle West,
  • „1619 Project” – New York Times.

Filmy:

Tu możecie wspomóc finansowo:

KOMPLEKSOWY PRZEWODNIK W JĘZYKU ANGIELSKIM:

bit.ly/ANTIRACISMRESOURCES

Większość tytułów jest po angielsku, jeśli macie z tym problem, ściągnijcie sobie wtyczkę „Tłumacza Google” do swojej przeglądarki (lub jakiś inny translator).

🚦Chcesz wspierać osoby dyskryminowane ze względu na rasę?

Oto kilka praktycznych kroków:⁠

❤️ SŁUCHAJ – kiedy takie osoby dzielą się doświadczeniami i wyjaśniają różne rzeczy, daj sobie czas i szansę na naukę, zrozumienie i empatię, nie przerywając, nie usprawiedliwiając.⁠

💛 SZERUJ – nie zawsze takie osoby mają możliwość dzielenia się swoją pracą lub słowami z szeroką publicznością. Pomóż ich treściom dotrzeć do osób, które ich potrzebują (uznając ich pracę! 😉)⁠

💚 MÓW – jesteś świadkiem niesprawiedliwości? Reaguj. Słyszysz mikro-agresję w pracy? Reaguj. Podziel się swoją wiedzą i pomóż zrozumieć innym ludziom ich punkt widzenia.⁠⠀

Dzisiaj post z pogranicza jogi, medytacji i rozwoju duchowego. 🕉️AUM- święty znak, kultury wschodu, który kiedyś chciałam sobie nawet wytatuować 😁Miałby mi przypominać o tym, jak bardzo cenię sobie medytację i jak pozytywnie wpłynęła na moje życie🌷 Nooo… a jeśli chodzi o medytację, to zawsze patrzę w prawo na mapie i tam szukam inspiracji.

🧘🏼‍♀️Medytacja z mantrą AUM jest super, niesamowicie wycisza, uspokaja, no a umysł jest skupiony na wypowiadaniu mantry, więc i natrętnych myśli jest mniej 🤗 Mantrę tę czasami można też usłyszeć na początku lub/i końcu zajęć jogi😊

🧠Jeżeli przyjmiemy, że wszystko we wszechświecie jest energią wibrującą z określoną częstotliwością, to podobno kiedy intonujemy AUM, wibrujemy ją w częstotliwości korzystnie wpływającej na nasz układ nerwowy: wyciszamy się i relaksujemy (nawet, gdy nie rozumiemy sensu tej sylaby).

Co właściwie oznacza AUM?

AUM obejmuje wszystko.
〰️
Zawiera w sobie wszystkie imiona formy, nazwy i kształty i dźwięki:
▪️A jest dźwiękiem gardłowym,
▪️do wymówienia U trzeba wysunąć wargi naprzód,
▪️M powstaje na ustach przez zetknięcie warg.
〰️
▪️A oznacza stan przebudzenia umysłu.
▪️U odzwierciedla stan lekkiego snu.
▪️M jest stanem, w którym umysł jest w głębokiej relaksacji.
〰️
Upaniszady mówią, że AUM jest teraźniejszością, przeszłością i przyszłością, a nawet, że to Bóg przemawiający do nas, naszym własnym głosem.
〰️
To nie wszystko. Najwięksi mędrcy wschodu rozważają każdą część AUM:
▪️ten, kto medytuje nad A, rozważa Boga w fazie czuwania,
▪️ten kto rozważa nad U uzyskuje przebłysk świata wewnętrznego,
▪️ten, kto rozmyśla nad M widzi Boga w sobie i zostaje oświecony.

❎Gdy wyznaczasz granice danej działki i stawiasz płot, informujesz wszystkich, którzy się do niego zbliżą, że to terytorium należy do Ciebie. Przeskoczenie przez płot i nieproszone wejście na działkę, oznacza wejście na teren intruza i może nieść za sobą nieprzyjemne dla niego konsekwencje. Dlaczego? Ponieważ w ten sposób intruz wykazuje brak szacunku do Ciebie i narusza Twoje poczucie bezpieczeństwa.

A teraz wyobraź sobie, że nie ogradzasz swojej ukochanej działki. Nikt nie wie, gdzie jest Twoje terytorium (Ty sam/a również). Ludzie więc chodzą po niej chodzą, rozkopują ją, sadzą swoje rośliny, rozkładają się z grillem i śmiecą. Niefajne uczucie, co? W końcu ta ziemia należy do Ciebie, a oni umniejszają jej wartość, dewastują ją.

Cóż, okazuje się, że tak to może wyglądać również w relacjach. Dlatego warto zbudować ogrodzenie. Taka zwykła, ocynkowana siatka ogrodzeniowa wystarczy. Nie powinien być to odpychający, wysoki betonowy mur, ani łatwy do przejścia żywopłot na 20 cm.

Rozumiesz o co mi chodzi? ✨😊

Świadomość własnej granicy to świadomość tego, kim jestem i za co biorę odpowiedzialność. Pozwala to uszanować moje potrzeby i wartości i ustalić zasady, których przestrzegania wymagam od innych osób, gdy wchodzą ze mną w relacje.

To od Ciebie zależy, czy wyznaczysz swoje granice i czy będziesz ich pilnować. Jeśli tego nie zrobisz, zapewniam Cię, że nikt się ich sam nie domyśli. 💭

Ale uspokoję Cię…granice nie polegają na odpychaniu innych. To nie wyraz złośliwości czy samolubności. Wyznaczanie granic ma na celu zachowanie uczciwości, szacunku i miłości do siebie; ma zapobiegać manipulacji, wykorzystywaniu i przemocy psychicznej.

✨Jakie jest Twoje największe wyzwanie związane z ustalaniem granic?👇🏼👇🏼

Właśnie dzisiaj mój blog Streskiler.pl skończył rok! 🍾🎉

Z tej okazji oraz w wyniku kilku próśb z Waszej strony, postanowiłam wdrożyć na blogu możliwość zapisu na newsletter💖 Dzięki zapisie na moją listę mailingową zawsze będziesz na bieżąco. Zaraz po tym, jak opublikuję dłuższy artykuł na blogu, Ty dostaniesz powiadomienie na maila 🌷 Oczywiście obiecuję nie wysyłać SPAM-u 😉

Zapraszam do zapisu🌻🌹🌺🌼🌷Formularz do zapisu znajduje się na dole tej strony 😉

Ktoś kiedyś stwierdził, że zasługuję na tytuł inżyniera i jeszcze wtedy uziemienie kojarzyło mi się jedynie z przewodami i ładunkami elektrycznymi.

Potem przeczytałam gdzieś, że starożytnych chińskich technikach poprzez punkt w stopie zwany “yong quan” pobieramy ziemską energię Qi, np. poprzez “zakorzenianie”. Drążyłam dalej… i dotarłam do wielu wpisów na ten temat, które prawiły o szeregu korzyści zdrowotnych, jakie niesie za sobą tzw. technika uziemiania.

Postanowiłam więc sprawdzić to na sobie. Pytaniem było tylko – “Jak to zrobić?”

Okazuje się, że jest wiele sposobów, aby się skutecznie uziemić. Niektórzy mówią, że do uziemienia ciała wystarczy położyć bose stopy na trawie lub ziemi i… czekać. Natomiast dotarłam też do ćwiczenia, które w zasadzie jest niczym innym, a przyjemną wizualizacją.

Zamieszczam ją więc w tym poście, byście mogli przetestować ją na sobie. 

W tej chwili “uziemienie” dla mnie to przywrócenie równowagi i powrót do “tu i teraz”. To technika, która mnie uspokaja i poprawia samopoczucie. Technika, której zaczęłam używać w sytuacjach stresowych, by przerwać to bombardowanie informacjami, by uporządkować myśli i zracjonalizować doświadczenia.

To ćwiczenie zajmuje mi od kilku do kilkunastu minut.

Technika uziemienia w 4 krokach

  1. Zdejmij buty, skarpetki i usiądź na krześle lub stań w wygodnej pozycji.
  2. Zrób 3 głębokie wdechy przez brzuch.
  3. Wizualizuj sobie, że z Twoich stóp wyrastają mocne, rozłożyste korzenie, które wrastają w podłogę lub ziemię.
  4. Wyobraź sobie, że sam stajesz się wspaniałym rozłożystym drzewem (Twoje nogi to pień, a dłonie to zielona korona z gałęzi i liści).

Ćwiczenie najlepiej wykonywać na zewnątrz, kładąc stopy na trawie, piasku lub ziemi.

Przeczytaj też: Techniki odstresowujące

A teraz się przyznawać się – ile kart macie nawalone przeglądarkach! Ja naliczyłam 21 😅 To tylko obrazuje, ile rzeczy robię na raz! ALE przychodzi taki czas, kiedy jest ich już za dużo, kiedy tak bardzo przytłaczają, że muszę je pozamykać.❌ Tak samo jest z natłokiem spraw do zrobienia, więc też myśli i zmartwień.

Moja rada – pozamykaj swoje zakładki 😊 Zobacz, jak ja to robię:

😫1. Zauważam, że spraw jest za dużo i czuję się przytłoczona.
😤2. Robię głęboki oddech i przeznaczam czas na posegregowanie i ustalenie priorytetów, czasami zapisuję też na kartce, czym się obecnie martwię (w pewien sposób wyrzucam to z siebie i jest mi lżej)
🗓️3. Tworzę realistyczny harmonogram zadań. Dzięki temu wiem, czym zająć się dzisiaj (resztę „zakładek” zamykam)
💆🏼4. Ćwiczę uważność. Podczas posiłku, porannej toalety, czy przy rozciąganiu się skupiam się jedynie na robionej czynności.
💤5. Pozwalam sobie na relaksacyjne przerwy w ciągu dnia, wychodzę z herbatą na balkon, oddycham, włączam relaksacyjną muzykę. Wieczorem medytuję, spowalniam dzień i zamykam wszystkie dzisiejsze zakładki. Jutro otworzę kolejne. To dla mnie bardzo ważne, by kłaść się spać z „pustą głową”.

Ja planuję swoje sprawy w kalendarzu Google, nie znalazłam na razie lepszego narzędzia (może ktoś poleci?) Codziennie otwieram kalendarz i widzę, nad czym chcę dzisiaj popracować. Skupiam się tylko na tym, jutrem zajmę się jutro. Jestem człowiekiem, potrzebuję regularnych przerw od wszystkiego, stresu, napięcia, zmartwień, wszystkich rzeczy, które powodują niepokój.

Hej Kochani🌻Zdecydowałam się opublikować ten materiał własnie teraz, gdy nasze relacje partnersko-rodzinne mogą być niezwykle narażone na konflikty. 🗣️Chyba nikt z nas nie ma wątpliwości, że źle zarządzane relacje z ludźmi, na których nam zależy wywołują stres.😫 Wg Dr Gottmana są 4 specyficzne zachowania, które mogą rozsadzić💥każdy związek od środka, ponieważ aktywują w mózgu emocjonalnym reakcję „walcz albo uciekaj”. Są nimi: krytyka, brak szacunku, kontratak i unikanie konfrontacji. Jak więc efektywnie się komunikować z drugą osobą? Zobaczcie, jak w sposób asertywny rozwiązać konflikt😊

1.Źródło problemu
Upewnij się, że osoba z którą rozmawiasz jest źródłem problemu -najlepiej konfrontować się twarzą w twarz, zamiast żalić się osobie trzeciej.

2.Czas i miejsce
Upewnij się, że podejmujesz rozmowę w odpowiednim miejscu i czasie, tak, aby obie strony czuły się komfortowo.

3.Przyjazne nastawienie
Upewnij się, że druga osoba Cię słucha, możesz zacząć rozmowę od powiedzenia czegoś pozytywnego, unikaj agresywnego tonu.

4.Obiektywizm
Wytłumacz rozmówcy, że jego zachowanie sprawiło Ci przykrość odnosząc się do tego, co miało miejsce, np. „Kiedy zrobiłeś X…”.

5.Emocje
Następnie opisz swoje emocje, które w Tobie powstały, np. „poczułam się wtedy upokorzona”.

6.Potrzeby
Po wyrażeniu emocji, możesz zakończyć dyskusje lub wspomnieć jeszcze o swoich potrzebach, które nie zostały zaspokojone.

.
.
.
opracowanie własne na podstawie nauk dr Davida Servan-Schreibera

✨Dzisiaj o samoocenie✨ bo robię w relacjach na Instagramie akcję #budujesamoocene, w ramach której codziennie przez tydzień publikuję naklejkę z 1 pytaniem – zobacz akcję tutaj.
🧘🏼‍♀️Akcja ma na celu refleksję nad sobą i swoją relacją z otoczeniem. Pytania mogą okazać się trudne, jeśli nie zastanawiasz się nad nimi regularnie, ale jest to swoiste szturchnięcie Cię, by spędzić nad nimi trochę czasu.
☝🏼Jeśli masz niską samoocenę, to oznacza, że uważasz siebie za gorszego od innych. Zbyt wysoka oznacza, że zasługujesz na więcej niż inni, jej przejawem jest arogancja. Zdrowa samoocena to stan, w którym znamy swoje wszystkie wady i zalety i czujemy się dobrze we własnej skórze, wiedząc, że nie ma ludzi lepszych lub gorszych (wszyscy jesteśmy równi).
👉🏼Na zdrową samoocenę składają się: zaufanie do siebie, poczucie, że poradzimy sobie z przeciwnościami losu oraz szacunek do siebie, poczucie, że jesteśmy wartościowi, zasługujemy na szczęście i umiemy cieszyć się z naszych osiągnięć.
💪🏼Tylko Ty masz tę moc podniesienia swojej samooceny. Ty musisz wykonać pracę, nikt nie zrobi tego za Ciebie. Same moje pytania jednak nie wystarczą. Budowanie samooceny to praca w kilku obszarach (praca nad samym sobą i nad relacjami). Wydaje mi się jednak, że najważniejszym krokiem jest zrozumienie, że każdy z nas urodził się wartościowy, potem zaczęliśmy postrzegać siebie inaczej, a skoro nauczyliśmy się tego, to możemy się także oduczyć.
✨Budowanie samooceny nie jest proste, jest to złożony proces, który wymaga szczerości, zrozumienia i odwagi. Mogą pomóc Ci w tym sesje terapeutyczne, ale zajrzyj też koniecznie na stronę podziwianego przeze mnie psychoterpeuty Nathaniel Brandena www.nathanielbranden.com, autora książki “6 filarów poczucia własnej wartości”
✨✨✨

Zawsze, jeśli coś wydaje mi się trudne lub przerażające, rozkładam to na mniejsze kroki👣Koncentruję się na tym stopniu przed sobą, a nie na całej klatce schodowej, bo to może przyprawić o ból głowy 🎢 i zniechęcić do podejmowania jakichkolwiek działań😩

Nawiasem: o tym mówi też filozofia kaizen. Jest to podejście wprowadzania zmiany małymi krokami (eliminując tym samym lęk przed dużą zmianą) – właśnie wykonując drobne kroki, zapewniamy sobie ciągły rozwój i dążenie do osiągnięcia swoich celów.

✨Ale zauważyłam, że tej metody używam także w obecnej sytuacji, związanej ze społeczną izolacją i naprawdę dużymi zmianami, z jakimi muszę się zmierzyć. Kiedy zaczyna mnie to wszystko przytłaczać, nie zastanawiam się co będzie za miesiąc, a raczej staram się skoncentrować na tym, co mogę zrobić dzisiaj. A jutrem zajmę się jutro.✨

Czy ktoś z Was robi podobnie?😁

Zadałaś/eś sobie kiedyś to pytanie? Bo ja tak. Siedzenie w domu skłoniło mnie do refleksji na temat ilości czasu, jaki poświęcamy urządzeniom elektronicznym. Już dawno zdałam sobie sprawę (Wy pewnie też), że w zasadzie elektronika jest ze mną odkąd się obudzę do położenia się spać. Technologia, którą dzisiaj się posługujemy jest z nami jedynie nieco ponad dekadę (Iphone 3G – 2007r.), a już wiele z nas nie wyobraża sobie życia bez smartfona. Dlaczego?

Bo spędzamy z elektroniką zbyt wiele czasu! Śmiem twierdzić, że za kilka kolejnych dekad nie będziemy nazywać się homo-sapiens, ale robo-sapiens.Pracuję w marketingu. Przez 8 godzin siedzę przed komputerem. Zwykle, w drodze do i z pracy słuchałam muzyki, przeglądałam newsy i Instagram (2x30min). W domu: odpisywanie na wiadomości i komentarze, odbieranie e-poczty, pisanie postów i artykułów, Udemy, YouTube, blogi, znowu Instagram, Netflix (razem ze 3 godziny). Owszem była joga, spacery i książki, ale czas offline przegrywał z online, zobaczcie sami: 12h vs. 4h!!! (+8h snu nie wliczam).

Pewien mądry człowiek nazwał to cyfrozą: „Cyfroza to (…) mega trend. Ja cyfrozą nazywam rozszerzoną monofobię (kompulsywną chęć korzystania z telefonu i urządzeń elektronicznych)”I to jest prawda. To się dzieje. Najgorsze jest to, że kontent, który konsumujemy w Internecie jest często nic nie wnoszącą pulpą, niskiej jakości treścią.

Dlatego postanowiłam kontrolować to czasowo. Teraz dążę do 10h vs. 6h (dni powszednie) i 3h vs. 13h (weekendy). Bardzo nie chcę, żeby rozrost mojego profilu zburzył równowagę życiową, którą w końcu sobie zbudowałam. Bardzo nie chcę poświęcać więcej czasu na media społecznościowe, dlatego musicie mi wybaczyć brak dłuższych video relacji i live’ów (a ogólnie to głupio mi gadać do telefonu, a nie do żywej osoby, ale to inna kwestia :D).

No to teraz otworzyłam Wam pole do rozkminy. Ile czasu spędzacie na Instagramie? Ile na telefonie? Możecie to sprawdzić! Uwierzcie mi, ograniczając kontakt z elektroniką, w końcu odetchniecie, w końcu złapiecie głęboki haust świeżego powietrza. Elektronika to technologia, która daje wiele możliwości, ale elektronika nie wszystko, to nie życie.

Granice są niezwykle ważne, zwłaszcza teraz, gdy możemy odczuwać zwiększony lęk i niepokój. Kluczem jest jasne i bezpośrednie przekazywanie informacji w trosce o swoje zdrowie psychiczne. Szanujmy swoją przestrzeń i siebie nawzajem💛

Wyznaczanie granic w obliczu koronawirusa może brzmieć tak:

„Nie chcę teraz rozmawiać o koronawirusie.”

„Rozumiem, że starasz się być pomocny w swoich sugestiach, ale teraz chcę poświęcić czas, by doświadczyć swoich emocji.”

„Jeśli nie czujesz się dobrze, nie przychodź.”

„Doceniam twoją wiedzę, ale nie chcę otrzymywać linków do artykułów i postów na ten temat.”

„Obecnie nie podam Ci dłoni, ale możemy przybić piątkę w powietrzu!”

„Podjęłam decyzję o pozostaniu w domu i ograniczeniu fizycznego kontaktu z ludźmi.”

„Szanuję twoją opinię na temat tej sytuacji, ale pozwoliłam sobie dojść do własnych wniosków.”

Jeśli trudno Ci powiedzieć „nie”, to nie jesteś sam/a. Sposobów na powiedzenie „nie” jest wiele i większość z nich zależy od konkretnej sytuacji, ale tu masz 15 przykładów, jak może brzmieć Twoja odmowa.

1.Nie, dziękuję.

2.Dzięki, że pytasz, ale odp. brzmi nie.

3.Nie, to po prostu nie moja sprawa.

4.Nie, nie jestem odpowiednią osobą do pomocy.

5.Doceniam Twój czas, ale nie, dzięki.

6.Cieszy mnie, że pytasz, ale nie mogę tego zrobić.

7.W tej chwili jestem zajęta, więc muszę odmówić.

8.Nie, nie chcę brać dodatkowych rzeczy na głowę.

9.Nie, to nie dla mnie.

10.Dzięki za radę, ale nie zrobię tego.

11.Nie, nie jestem na to przygotowana.

12.Nie, nie będzie to dla mnie komfortowe.

13.Nie, nie znam Cię na tyle dobrze, by (…)

14.Może nie wyraziłam się jasno, odp. brzmi nie.

15.Chciałabym móc, ale nie chcę (Phoebe Buffay)

W tej chwili wszyscy radzimy sobie z tą trudną (zdrowotnie i gospodarczo) sytuacją po swojemu. Niektóre osoby kontaktują się z nami, żeby podtrzymać relacje, porozmawiać, podzielić się obawami, zaproponować nowe rozwiązania, czy nawet zaprosić nas do wspólnego spędzenia czasu. Takim osobom czasami po prostu chcemy powiedzieć NIE (w niektórych wręcz musimy).

Jeśli uważasz, że w tej niekomfortowej dla nas wszystkich sytuacji „NIE i kropka” może zabrzmieć wrogo, to możesz spróbować tego, co ja: Jednocześnie szanując swoje granice, informuję drugą stronę, dlaczego odmawiam.

I nie dlatego, że muszę się usprawiedliwić (bo nie musisz się tłumaczyć!), ale raczej po to, by uczynić komunikację przyjaźniejszą i bardziej klarowną dla drugiej strony:

„Brzmi cudownie, ale w tej chwili chcę się skupić na innych rzeczach, więc nie. Może spróbujemy za kilka miesięcy?”

„Temat wirusa jest ważny, ale powoduje u mnie napięcie i nie chcę o tym rozmawiać. Powiedz, jak ta ostatnia książka, którą przeczytałaś?”

„Nie chcę tam iść, w tej chwili priorytetem jest moje zdrowie. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz. Możemy się tam wybrać za pół roku.”

Newsletter